Zupa kalafiorowa

Lato w pełni, zatem dziś przyszła też kolej na letnią zupę – kalafiorową. Wprawdzie w zimie też można kupić kalafiora, ale to nie to samo, co nasz, polski kalafior, wyrośnięty na naszej polskiej ziemi. Oooo, w kuchni patriotyzmem powiało. Ale to prawda.
Tego rodzaju zupy gotuję bez jakichkolwiek dodatków mięsnych, ba, nawet bez wywaru z kości. Lubię takie zupy leciutkie, na wodzie, z dodatkiem za to 1-2 łyżek masła. I już są pyszne. A ten sposób podchwyciłam …dzieści lat temu, kiedy to teściowa mojej szwagierki obwieściła, że taki sam rezultat uzyskujemy dodając kilka łyżek masła co gotowanie zupy na kościach. Więc ja też gotując zupy  „jadę” w kuchni na maśle, z małymi wyjątkami /krupnik, fasolowa, grochowa, barszcz ukraiński/.
zupa kalafiorowa

Składniki

3 litry wody
2 marchewki
1 pietruszka
kawałek selera /zamiennie liść selera/
4-6 ziemniaków /czasem z nich rezygnuję/
1 średni kalafior
1-2 łyżki masła
3 pełne łyżki kaszy manny
sól, pieprz
ziarenka smaku ok. 1 łyżki
100 g śmietany kremówki lub 200 g do zup /18%/
koperek

Wykonanie

Ziemniaki pokroić w kostkę, zaś marchew, pietruszkę i seler zetrzeć na grubych oczkach lub pokroić w drobniutką kosteczkę /ja tak wolę/. Wszystko włożyć do garnka, zalać wodą, dodać masło i przyprawy i chwilę gotować /ok. 15 min./. Następnie dodać oczyszczonego i podzielonego na różyczki kalafiora – gotować do miękkości.
Kiedy kalafior będzie już miękki dodać kaszę manny /ja mieszam ją wcześniej z niewielką ilością zimnej wody, wtedy nie robią się grudki/ i gotować jeszcze 5 min. Na koniec dodać posiekany koperek i śmietanę /gdy używamy 18 % trzeba ją pierw zahartować/. Doprawić do smaku solą i pieprzem.

Zupa owocowa z wiśni

Lato w pełni, temperatura otoczenia odpowiednia, zatem czas na kolejną zupę owocową czyli z wiśni. To jedna z trzech moich ulubionych /dwie inne to ze śliwek i jabłek/.
zupa owocowa wiśniowa

Składniki

2 l wody
1 kg wiśni /waga z pestkami/
2 jabłka
cukier do smaku
1/2 szklanki mleka /można dać część słodkiej śmietany/
1 łyżka mąki ziemniaczanej
na czubek łyżeczki cynamonu /niekoniecznie/

Wykonanie

Z wiśni usunąć pestki, jabłka obrać, usunąć gniazda nasienne i pokroić drobno.
Owoce zalać wodą i ugotować do miękkości owoców. Dodać cukier do smaku, mąkę wymieszaną z odrobiną zimnej wody oraz mlekiem i dodać do zupy, zagotować krótko. Dodać cynamon.

Zupę podawać z grzankami.

Chłodnik z botwinki

Chłodników dawniej nie znałam, może raczej nie smakowałam. Jakoś nie pamiętam, aby w moim domu rodzinnym coś takiego serwowano.
Pamiętam za to, kiedy to z moją koleżanką Hanką /dzielącą ze mną pokój/ uczyłyśmy się w letniej sesji do egzaminu… był gorący czerwiec i nagle ona „wypaliła” – och, jak bym zjadła chłodnik…
Co? – pytam zdziwiona. Chłodnik – odpowiada Hanka.
Od razu do głowy przyszły mi zimne kluchy z truskawkami, którymi zostałam kiedyś poczęstowana u innej koleżanki.
A może jednak to nie to?! – pomyślałam szybko i lekko zdziwiona pytam  – a co to takiego? Na to Hanka – nie znasz? niemożliwe… najlepsza zupa na lato… zimne kwaśne mleko, do tego pokrojone ogórki świeże i dużo zielonego, zwłaszcza koperku.
A idź z takim rarytasem, musi być paskudna taka zupa, już wolałabym zjeść po prostu mizerię – wykrzywiłam się z niesmakiem.
E, nie znasz się – rzuciła Hanka i zagłębiła się w książce. Ja również skupiłam się na nauce.
Jednak ta pogawędka utkwiła mi na tyle w mojej pamięci, że później ilekroć słyszałam „chłodnik” od razu na myśl przychodziła mi mizeria z kwaśnym mlekiem. Ale ostatnio znów spotkałam się w necie z „chłodnikiem”… poczytałam kilka przepisów, przemyślałam to i owo i wzięłam przysłowiowego byka za rogi…zrobiłam chłodnik, trochę inny niż ten zapamiętany od Hanki. I powiem, że bardzo mi smakuje.
zupa chlodnik z botwinki

Składniki

2 pęczki botwinki /młode buraczki razem z liśćmi/
2 ogórki gruntowe
1 pęczek rzodkiewki
3-4 łyżki posiekanego szczypiorku
2-3 łyżki posiekanego koperku
1 ząbek czosnku
2 szklanki wody
sok z cytryny /2-3 łyżki/
sól, pieprz, cukier – do smaku
0,5 l jogurtu naturalnego /zamiennie maślanki/
0,5 szklanki kwaśnej, gęstej śmietany

opcjonalnie – jajka na twardo

Wykonanie

Botwinkę oczyścić, umyć pod bieżącą wodą i wszystko drobniutko pokroić. Zalać w garnku 2 szklankami wody, dodać troszkę soli, cukru i sok z cytryny. Gotować do momentu, aż botwinka będzie miękka /ok.15 min./. Ostudzić.

Ogórki obrać i pokroić w drobną kosteczkę, również rzodkiewkę pokroić w drobniutką kosteczkę /można ewentualnie zetrzeć na dużych oczkach/.
Czosnek przecisnąć przez praskę, po czym rozetrzeć na desce z odrobiną soli.

Do ostudzonej już botwinki dodać jogurt i śmietanę oraz wszystkie pozostałe składniki, wymieszać i doprawić solą, pieprzem i cukrem do własnego smaku.
Zupę schłodzić dobrze w lodówce.
W czasie upałów podawać zimną prosto z lodówki, w innym przypadku po uprzednim wyjęciu z lodówki, ale też chłodną.
Można wzbogacić ją jajkiem ugotowanym na twardo.

Botwinka z ziemniakami

Zaczął się sezon na moją ulubioną zupę wiosenną czyli botwinkę. Zazwyczaj robię ją z jajkiem na twardo, ale ostatnio spotkałam się z botwinką z ziemniakami. Sposób przyrządzenia wydał mi się godny uwagi, bo to i inaczej przygotowana niż ja dotychczas serwowałam, i może trochę mniej cholesterolu, i może… zresztą nieważne, ważna jest pewna odmiana, no i to, że smakuje bardzo /młodzież powiedziałaby „zawaliście” smakuje/. I jest bardziej sycąca niż ta z jajkiem czyli Botwinka – barszcz czerwony z młodych buraków.
botwinka z ziemniakami (2a)

Składniki

2-2,5 l wywaru /może być z kostki, wtedy dodać łyżkę masła do gotowania buraków/
1 duży pęczek buraków razem z liśćmi /dałam 3 spore buraki z liśćmi i dorzuciłam jeszcze pęczek malutkich buraczków/
6-7 ziemniaków
pęczek koperku
sól, cukier, pieprz
sok z cytryny lub ocet – do smaku
3-4 kopiate łyżki dobrej śmietany /30%/
opcjonalnie – ser feta
botwinka z ziemniakami (2)

Wykonanie

Oczyszczone buraki pokroić – buraki w drobną kostkę, łodygi w 1 cm kawałeczki, zaś liście w paski. Zalać wodą, aby tylko przykryła buraki, troszkę posolić i ugotować do miękkości, pod koniec dodając troszkę octu.
Ziemniaki obrać, pokroić w kostkę i ugotować /osobno/ w wywarze również do miękkości.
Następnie połączyć buraki z ziemniakami, doprawić do smaku solą, cukrem i octem lub sokiem z cytryny oraz pieprzem. Dodać śmietanę, wymieszać /śmietanę 30% można dać od razu do zupy, natomiast gdy użyjemy o mniejszej zawartości tłuszczu, trzeba ją pierw zahartować/. Dodać posiekany koperek. Jeśli zdecydujemy się na dodatek sera feta, należy dodać go do zupy już na talerzu /pokruszony/.

Kapuśniak z młodej kapusty ze śmietaną

Ach, ten kapuśniaczek…
Od razu wraca do mej głowy wspomnienie lat dziecięcych… wiosna, wokół zielono i kwieciście, w ogródku  „rozsiadła się” rozłożysta Róża pomarszczona, obsypana pięknymi, różowymi kwiatami, pod domem rząd jasnoniebieskich irysów, pysznie  unoszących swe głowy, a obok wzdłuż ścieżki aleja kwitnących bzów i jaśminów.
Zanurzam się w myślach w tym morzu kwiecia, wdycham ten nieziemski zapach i już jestem znowu małą dziewczynką, w krótkiej, kolorowej sukience, z dwoma warkoczami starannie splecionymi, biegającą po mokrej jeszcze od porannej rosy trawie… chwilo trwaj…

Ale w tym sielskim pejzażu jest też miejsce na… jedzonko… takie tylko „Mamine”, tylko z dzieciństwa i tylko w okresie wiosny. Jedną z takich potraw był też kapuśniak z młodej kapusty, o niepowtarzalnym aromacie i smaku. Staram się odtworzyć ten smak, ale to już nigdy nie będzie „ten”… ale zbliżony tak…
kapuśniak z młodej kapusty ze śmietana

Składniki

1/2 główki kapusty
7-8 młodych ziemniaków
2-3 młode marchewki
1 młoda pietruszka
kawałek pora /zielona część/
szczypiorek czosnkowy
młoda cebulka razem z zieloną częścią
sól, pieprz
spora łyżka masła
1/2-2/3 szklanki śmietany  30%
koperek lub natka pietruszka

Wykonanie

Do ok. 3 l wody dodać pokrojone warzywa i masło, gotować do miękkości /młode warzywa gotują się szybko, więc wkładamy wszystkie razem/. Kiedy już będą miękkie, dodać przyprawy oraz zahartowaną śmietanę /można dodać do śmietany łyżkę mąki/ i zagotować. Na talerzu posypać koperkiem.

Zupa – krem marchewkowy

Na Wielkanoc powinna być – moim zdaniem – zupa odpowiednia kolorystycznie, czyli albo zielona – jak wiosna, albo żółta – jak żółtko jaja lub taki maciupeńki kurczaczek.
Tym razem padło na żółtą, a ściślej mówiąc pomarańczową… marchewkową.
zupa krem marchewkowa1

Składniki

3 l rosołu lub wywaru warzywnego /może być z kostki/
750 g marchewki
200 g ziemniaków
1/2 pora lub 1 cebula
2 ząbki czosnku
kawałeczek imbiru
1 łyżka przyprawy curry
100 g masła
sól, biały pieprz
sok z cytryny
natka pietruszki, lubczyk

Wykonanie

Marchewkę i ziemniaki obrać, pokroić w kostkę, włożyć do garnka, zalać rosołem, dodać sól i ugotować do miękkości /ok. 20-25 min./..

Na patelni rozgrzać masło, dodać pokrojonego pora, zeszklić, po czym zmniejszyć ogień do minimum, dodać pokrojony czosnek i starty na małych oczkach imbir i smażyć razem przez ok. minutę, a następnie przełożyć do garnka z ugotowanymi warzywami i zagotować. Zdjąć z gazu, a kiedy zupa lekko przestygnie doprawić do smaku solą, białym pieprzem i cytryną,  następnie zmiksować ma krem. Przed podaniem posypać obficie świeżą natką pietruszki /jeśli będziemy dodawać lubczyk to należy to zrobić w trakcie gotowania/.

Zupa-krem z buraków

Lubię zupy-kremy. Wydaje mi się, że są takie… eleganckie? bardziej wytworne niż zwykła zupa? nadają się szczególnie na jakiś uroczysty obiad, np. świąteczny lub spotkanie rodzinne.
Dziś przyszedł mi do głowy krem z buraków… a dlaczego nie? Zaczęłam buszować w necie i spotkałam jeden taki przepis, który przypadł mi bardzo do gustu. Postanowiłam więc od razu zabrać się do roboty… tzn. do gotowania. Wprowadziłam minimalne zmiany w przepisie oryginalnym i oto jest krem z buraków, w mojej ocenie pyszotka.
źródło mojej inspiracji tutaj
zupa krem buraczkowy

Składniki na zupę

500 g buraków /dałam ok. 700 g/
2 marchewki
2 pietruszki
2 ziemniaki /dałam dodatkowo/
500 ml pomidorów w butelce lub puszce /przetarte pomidory/
2 cebule
2 duże jabłka
1 papryka czerwona /nie miałam świeżej, dałam paprykę smażoną bez skóry „Rolnik”/
4 litry wody /dałam 3,5 l/
2 łyżki oleju lub oliwy z oliwek /dałam olej rzepakowy/
3 listki laurowe
sól oraz pieprz do smaku

Śmietana

200 ml gęstej śmietany /dałam 18% kwaśną/
2 łyżki chrzanu
1 łyżka soku z cytryny
koperek lub natka pietruszki

Wykonanie

Cebule obrać i pokroić w ćwiartki. Podsmażyć mocno na patelni z odrobiną oleju.
Buraki, ziemniaki, marchewkę i pietruszkę obrać i pokroić w kostkę.
Do garnka włożyć cebulę, buraki, ziemniaki, marchew, pietruszkę, przekrojone na ćwiartki jabłka pozbawione gniazd nasiennych oraz paprykę bez pestek. Dolać pulpę z pomidorów, wodę, doprawić do smaku solą, pieprzem i listkami laurowymi. Gotować pod przykryciem około 40-45 minut /aż składniki będą w miarę miękkie/.
Zupę zblendować na jednolitą masę – powinna być gęsta i dość jednolita.

Osobno w miseczce wymieszać śmietanę z chrzanem i sokiem z cytryny.

Zupę podać z kleksem śmietany i odrobiną natki lub koperku.

Barszcz czerwony wigilijny postny

Rozmyślałam dziś nad menu wigilijnym, a przy okazji wspominałam Wigilię w moim domu rodzinnym.
Dzień Wigilii to był dzień, w którym obowiązywał post, głównie od pokarmów mięsnych, ale z czysto egoistycznych już względów jadło się w tym dniu bardzo mało lub nawet wcale, a to po to, by zostawić miejsce w brzuszkach na wieczorne specjały. Potrawy serwowane bowiem w tym dniu były praktycznie zarezerwowane tylko na tą kolację, zwaną w moich stronach „wieczerzą”.
Bardzo ważną rzeczą było też to, że wszystkie potrawy gotowane były w tym dniu, żadne tam wcześniejsze przygotowanie, o jakimś zamrażaniu nie mówiąc /myślę, że po prostu nie było wówczas lodówek, zamrażarek i innych nowoczesności/.
Stąd też kiedy rodzinka jeszcze smacznie chrapała, Mama już od świtu krzątała się w kuchni przygotowując ową wieczerzę, a wszystko oczywiście postne, jedynie okraszone olejem /chyba lnianym, choć głowy nie dam, z pewnością był „specjalny”, bo specjalnie przed świętami Rodzice udawali się do miasta m.in. po taki olej/.
Potrawą nr 1 w czasie Wigilii był oczywiście barszcz czerwony, bardzo intensywny w kolorze, z grzybowym posmakiem, kwaśny i pieprzny zarazem. I jak zaczęłam tak myśleć o tym barszczu, uzmysłowiłam sobie, że był on taki autentycznie postny, prosty, gotowany tylko na burakach /bez dodatku marchewek, pietruszek, selerów czy porów/, a przez to taki cudowny, wyjątkowy, jedyny, niepowtarzalny, na który czekało się potem przez cały rok.
Postanowiłam odtworzyć te smaki i ugotować taki właśnie barszcz, mój rodzinny barszcz czerwony postny, ku pamięci moich latorośli, niech się dowiedzą, niech znają tradycje rodzinne, a może nawet niech je zapamiętają i też kiedyś wspominają?
Nie będę jednak zrywać się skoro świt, aby zrobić barszcz i pozwolić mu do wieczora nabrać mocy /czyt. intensywnej barwy/. Na próbę zrobiłam go wieczorem poprzedniego dnia i dałam mu całą noc czasu „na naciągnięcie”. Efekt „próby generalnej” pozytywny…a te wspomnienia dzieciństwa…bezcenne!
Dzielę się przepisem, może się komuś jeszcze przyda?
barszcz

Składniki

3 kg czerwonych buraków
4 l wody
6-7 suszonych grzybków
1-2 cebule /całe z łupinką, można opalić jak do rosołu/ lub cebula prażona
1-2 liście laurowe
5-7 ziarn pieprzu
4-5 ziaren ziela angielskiego
4-5 łyżek octu spirytusowego

3-4 ząbki czosnku
obierki z 3-4 jabłek kwaśnych – to mój wymysł, Mama nie dodawała

sól – do smaku /ok. 2 łyżki/
cukier – do smaku
sok z cytryny – gdy trzeba do smaku
pieprz czarny świeżo zmielony
majeranek
natka pietruszki

Wykonanie

Grzyby umyć i namoczyć kilka godzin wcześniej.
Buraki obrać, pokroić, zalać zimną wodą, dodać cebule, namoczone grzyby i przyprawy /liść laurowy, ziele angielskie, pieprz/ i gotować, a kiedy zacznie już wrzeć dodać ocet i gotować nadal, do miękkości buraków /ok. 30 min./. Teraz cebulę już usunąć i dodać pokrojony czosnek i obierki z jabłek, przykryć i odstawić na całą noc w chłodne miejsce.

Na drugi dzień barszcz przecedzić, podgrzać /już nie gotować!/, doprawić solą, pieprzem, cukrem i ewentualnie sokiem z cytryny /gdy za mało kwaśny, nie dodajemy już octu, tylko sok z cytryny/. Przed podaniem dodać natkę pietruszki.

Podawać z uszkami z grzybami. Grzyby, które były dodane do gotowania barszczu wykorzystać przy robieniu uszek, pierogów lub kapusty, albo drobniutko posiekać i dodać do barszczu /tak robiła moja Mama/.

Zupa grzybowa na wywarze grzybowym – pyszna

Przy okazji gotowania grzybów na uszka, pozostał mi do wykorzystania wywar grzybowy /tak, tak, uszka już „popełnione” i grzecznie oczekują w zamrażarce na hasło: Wigilia!/. Nie bardzo wiedziałam co mam zrobić z tymże wywarem i wtedy przyszła mi myśl zupa grzybowa, taka domowa, taka wigilijna, jaką zawsze Mama robiła. Ja zupy grzybowej na Wigilię nie robię, bo u nas króluje barszcz czerwony z górą uszek z grzybami. Pomyślałam zatem, że zrobię coś podobnego do Maminej. Zaznaczam, że tylko podobnego, bo ta nasza domowa była gęsta, zawiesista wręcz i koloru brązowego, co było oczywiście zasługą ogromnej ilości suszonych grzybów użytych do wykonania tej potrawy. Była pyszniasta. A, i u nas tą zupę nazywało się po prostu „grzyby”. Zupa w mojej wersji jest też odpowiednia do podania w czasie Wigilii.

Moje grzyby wylądowały w farszu do uszek, został więc sam wywar, ale zupa wyszła tak pyszna, że postanowiłam się podzielić z Wami „recepturą”, co by już nigdy nikomu nie przyszło do głowy pozbywać się wywaru z grzybów w jakiś inny sposób.
Ale jeśli mamy grzybów pod dostatkiem, polecam też inną zupę – Zupa grzybowa
zupa grzybowa na wywarze z grzybów

Składniki

2 l wody
1 l wywary z grzybów
2 spore garści mrożonej włoszczyzny
liść laurowy
vegeta do smaku /ok. 1,5-2 łyżeczki/
sól, pieprz
1/2 szklanki śmietany /dałam 30% słodką, ale może być też 18%/
1-2 łyżki mąki
makaron bardzo drobniutkie muszelki
natka pietruszki

Wykonanie

Do garnka wlać zimną wodę, dodać włoszczyznę, vegetę i liść laurowy, gotować ok. 30 min. Teraz wrzucić makaron /przyjmuję kopiatą łyżkę na 1 talerz zupy/, zamieszać i gotować chwilkę /ok. 5-7 min. od zawrzenia/, po czym dodać wywar grzybowy, śmietanę rozrobioną z mąką i zahartowaną gorącą zupą, zamieszać i zagotować. Doprawić do smaku solą i pieprzem. Już na talerzu dodać natkę pietruszki.

Zupa ryżowa

To będzie taki krupnik, w którym kaszę jęczmienną zastępuje ryż. A zupa tak samo smaczna…
zupa ryżowa

Składniki

kość od schabu wieprzowego
2 marchewki
1 pietruszka
kawałek selera
kawałek pora
4-5 ziemniaków
gałązka lubczyku i natki selera /świeże lub mrożone/
natka z pietruszki
sól, pieprz, vegeta
liść laurowy, ziele angielskie
ryż – liczę łyżkę suchego na każdy talerz zupy
natka pietruszki

Wykonanie

Kość zalać wodą /ok. 3 l/, gotować na średnim ogniu, zbierając tzw. szumowiny.
Po ugotowaniu kości, wyciągnąć ją  i obrać z mięsa.
Teraz do garnka dać liść laurowy, ziele angielskie, vegetę oraz ryż, zamieszać i gotować ok. 10 min. po czym dodać starte jarzyny i pokrojone w drobną kostkę ziemniaki.
Gotować ok. 30 min. dodając pod koniec gałązkę lubczyku i selera. Doprawić do smaku i jeszcze chwile gotować – aż wszytko będzie miękkie. Ugotowaną zupę posypać natką pietruszki.