Gulasz prawdziwie węgierski

Tak mnie naszło na gulasz, ale taki … o wyrazistym smaku, taki … no właśnie – prawdziwie węgierski. No to zrobiłam i Wam też polecam.
A przepis wzięłam od MAGDAITYLE . Jak podaje autorka przepisu, gulasz taki podawany jest z knedlami na Słowacji i na Węgrzech w restauracjach i knajpach . Kluczem do jego smaku są przyprawy, a zwłaszcza duża ilość słodkiej papryki.

Składniki

500 g wieprzowiny lub wołowiny /u mnie biodrówka/
2 średnie cebule
2 łyżeczki czosnku suszonego
4 ziela angielskie
4 liście laurowe
1 łyżeczka kminku /najlepiej zmielonego/
ok. 2 łyżeczek pieprzu, można dodać też chili
3 łyżki papryki słodkiej
2 łyżki octu jabłkowego
1 łyżka mąki
1 łyżeczka cukru
sól
smalec lub masło do smażenia /użyłam olej rzepakowy/
5 łyżek gęstej kwaśnej śmietany lub jogurtu

Wykonanie

Mięso pokroić w kostkę i podsmażyć. Dodać pokrojoną cebulę i zarumienić. Dolać wody tyle, by przykryła mięso. Gotować, dodając wszystkie przyprawy oprócz papryki, czosnku, octu – te dodać, gdy mięso zmięknie i wtedy gotować już tylko chwilę.
Nie należy bać się tak dużej ilości papryki, gulasz ma być od niej czerwony – paprykę dodajemy na końcu, bo przypieczona gorzknieje!

Rozrobić mąkę z wodą i zagęścić sos.
Podawać, polewając ziemniaki, kaszę lub knedle /można użyć klusek na parze tzw. śląskich bucht zamiast knedli/. Na wierzch dać porządną łyżkę gęstej kwaśnej śmietany lub jogurtu.
U mnie podany w towarzystwie klusek śląskich.

Gulasz wieprzowy z jarzynami – podkarpacki

To gulasz wg kuchni podkarpackiej, a przepis podpatrzyłam właśnie na podkarpackim blogu kulinarnym.  Jak podaje autorka bloga, przepis pochodzi od p.Beaty Szarowicz z miejscowości Dobrków, gmina Pilzno, powiat dębicki,  opublikowany w wydanej przez Dom Kultury w Pilźnie regionalnej książce kucharskiej pt. „Pilźnieńskie smaki. Przepisy kulinarne”
Gulasz jest bardzo delikatny w smaku, jako że nie ma w nim typowych przypraw, a jedynie jarzyny, które dodaje się w formie rozdrobnionej. Po ugotowaniu .tworzą zawiesisty sos.
Mięso też nie jest obsmażane jak to się robi tradycyjnie, dzięki czemu taki gulasz to danie niemal dietetyczne.
Ja pod koniec duszenia dałam od siebie kawałek młodej cukinii /ok. 10 cm/, bardziej dla efektu.

Składniki

500 g mięsa wieprzowego lub wołowego /u mnie biodrówka ok. 700 g/
100 g cebuli /dałam 1 średnią/
200 g kapusty słodkiej (białej)
100 g marchewki /dałam1 większą/
50 g pietruszki /dałam 1 średnią
2 łyżki koncentratu pomidorowego
2 łyżki tłuszczu (np. oleju)
1 łyżka mąki pszennej
sól, pieprz, lubczyk (maggi)
kawałek cukinii /ok. 10 cm/

Wykonanie

Mięso pokroić w kostkę i oprószyć solą.
Cebulę pokroić w kostkę, kapustę poszatkować, a marchewkę i pietruszkę zetrzeć na tarce o grubych oczkach.

W rondelku rozgrzać tłuszcz i włożyć pokrojoną cebulę, mięso i jarzyny. Wszystko oprószyć mąką pszenną i podsmażyć na dużym ogniu. Podsmażone mięso z jarzynami podlać gorącą wodą, przykryć i dusić na małym ogniu do miękkości mięsa. Podczas duszenia warzywa zmiękną i rozpadną się, tworząc zawiesisty sos. Teraz dodałam cukinię pokrojoną w półkrążki i chwilę razem dusiłam.
Na koniec dodać przecier pomidorowy, lubczyk i doprawić solą i pieprzem.

Bryzol wg Almanki

Kto pamięta jeszcze takie dania restauracyjne jak rumsztyk, befsztyk czy bryzol? Ciekawa jestem czy takowe serwują jeszcze dzisiaj? A ja zapamiętałam bardzo dobrze właśnie bryzol.

W czasie studiów odbywałam wraz z koleżanką z roku praktykę w pewnej firmie w mieście T.L. na Lubelszczyźnie.
Pewnego dnia kierownik jakiegoś działu /nie pamiętam już dokładnie/ zabrał nas w tzw. teren, czyli poza biuro, zwiedzałyśmy chyba jakąś linię produkcyjną. W drodze powrotnej zaprosił nas na obiad do restauracji. Byłyśmy trochę skrępowane, bo to raczej się nie zdarzało, by jakiś szef zabierał praktykantki na obiad. Ale się zdarzyło i zanim zdążyłyśmy zaprotestować siedziałyśmy już przy stoliku. A pan kierownik /widać, że był częstym bywalcem tego miejsca, bo wszyscy go znali/ zamówił m.in. bryzol. Był chyba z mięsa wołowego, z cebulką na wierzchu. Nie pamiętam dokładnie jak smakował, ale nazwę zapamiętałam bardzo dobrze.
Mój jest nieco inny, bo raz, że z karkówki, a dwa – do cebulki dorzuciłam kilka podsuszonych pieczarek drobniutko pokrojonych, stąd i ten kolor mało cebulowy, a raczej ciemny.

Składniki

2 plastry z karkówki (grubość ok. 1 cm)
2 łyżki mąki
1 średnia cebula
2-3 ząbki czosnku
2-3 pieczarki /można pominąć/
sól i pieprz
masło + olej

Wykonanie

Cebulę i czosnek posiekać.
Roztopić łyżkę oleju z łyżką masła. Podsmażyć na nim cebulę z czosnkiem oraz pieczarki, delikatnie posolić i popieprzyć, dolać parę łyżek wody i lekko poddusić, po czym zdjąć z patelni na talerzyk.

Mięso rozbić tłuczkiem jak najcieniej, oprószyć solą i pieprzem z obu stron, obtoczyć w mące.

Na patelnię dodać teraz po łyżce oleju i masła, rozgrzać i podsmażyć na nim mięso z jednej strony, odwrócić na drugą stronę, na wierzch wyłożyć cebulę i przykryć patelnie i smażyć jeszcze 5-6 min.

Łopatka z szynkowaru – wędlina

Od kilku miesięcy posiadam szynkowar, ale dopiero teraz postanowiłam go wykorzystać. Mój ma 1,5 l pojemności, jest wykonany ze stali nierdzewnej, a na wyposażeniu posiada też termometr, bo przy gotowaniu/parzeniu wędlin temperatura jest bardzo ważna.
Jest to bardzo proste urządzenie do przygotowania domowej wędliny. U mnie na początek będzie to łopatka wieprzowa.

Składniki

1,20 kg łopatki wieprzowej
2 czubate łyżeczki soli peklowanej
1 płaska łyżka przyprawy do mięsa wieprzowego
1 łyżeczka cukru
szczypta gałki muszkatołowej
na czubek łyżeczki pieprzu
70 ml wody
1 łyżka żelatyny

Wykonanie

Mięso pokroić w sporą kostkę /ok. 4×4 cm/.
W ciepłej wodzie rozpuścić sól i cukier, ostudzić, dodać do mięsa. Dodać też przyprawę do mięsa, pieprz i gałkę muszkatołową, a także żelatynę.
Wymieszać mięso dokładnie, ugniatając go, aby stało się kleiste.
Miskę przykryć folią spożywczą i odstawić do lodówki na 48 godz. przy czym w połowie tego czasu wskazane jest przemieszanie mięsa /czyli po 24 godz./.

Po upływie wymaganego czasu mięso przełożyć do szynkowaru /mięso ułożyć w umieszczonym w nim specjalnym woreczku foliowym/, delikatnie upchać, szczelnie go zamknąć, po czym umieścić w garnku, zalać wodą do wysokości powyżej wsadu w szynkowarze. Podgrzewać do uzyskania temp. wody ok. 80 st.C i parzyć mięso przez ok. 2 godz.
/Termometr włożony/wbity w mięso przez specjalny otwór w szynkowarze powinien wskazać temperaturę wsadu 70-72 st. co stanie się też po ok. 2 godz. – zmierzyłam to obydwoma sposobami/.

Następnie wyjąć szynkowar z gorącej wody, schłodzić pod zimną wodą, po czym wstawić do lodówki na 12 godzin.
Tak schłodzoną wędlinę można już wyjąć z szynkowaru i konsumować.

  mój szynkowar

Moje uwagi – to był mój „pierwszy raz” skorzystania z szynkowaru:
– mięso smakowo bardzo dobre, wytworzona galaretka trochę słona /mniej soli?/
– myślę, że zbyt „przyłożyłam się do upchania mięsa, płyn, a potem galaretka w dużej mierze zgromadziła się na górze – mięso upychać delikatnie
– solidne upchanie spowodowało też w konsekwecji /chyba/ to, że folia na spodzie worka pękła, potem przy wyciąganiu ześliznęła się z mięsa, stąd galaretka otaczająca wędlinę nieco „poszarpana”
– mimo, że producent urządzenia w załączonej instrukcji podaje przykładową wagę mięsa 1.20 kg, w mojej ocenie optymalnie będzie to 1 kg

Gyros wieprzowy /z dodatkami bądź nie/

Sposobów na zrobienie tego dania jest bardzo wiele.
Typowy gyros, podawany często w knajpach, nie zawiera żadnych dodatków warzywnych i jest podawany z frytkami oraz sosem czosnkowym.
Wiele osób robi go jednak, dodając różne warzywa np. paprykę, cukinię czy pieczarki.
Ja tym razem zrobiłam z dodatkiem papryki. Jednak chcę zwrócić uwagę, że kiedy już usmażymy całe mięso, możemy zrezygnować z papryki, pominąć etap jej smażenia, tylko przejść dalej w przygotowaniu dania. Można też na etapie smażenia cebuli włączyć pieczarki, a na etapie smażenia papryki dodać cukinię. Możliwości jest wiele, wszystko zależy od naszej pomysłowości i oczekiwanego efektu końcowego.
Moja koncepcja bardzo mi odpowiada, zarówno smakowo, jak też wizualnie, choć w końcowej fazie gdzież zatracił się kolor papryki żółtej i zielonej, a szkoda. Na przyszłość będę mieszać całość tuż przed wyłączeniem gazu.

Składniki

0,8-1,0 kg łopatki /zamiennie karkówka, szynka/
2 cebule /zalecana biała i czerwona/
2-4 ząbki czosnku
2 kopiate łyżki przyprawy gyros /kebab-gyros/
5 łyżek oleju
sól, pieprz
2-3 papryki /u mnie po 3/4 papryki czerwonej, zielonej i żółtej/


Wykonanie

Mięso pokroić w cienkie plastry, a następnie w paski.
Przyprawę gyros połączyć z olejem i przeciśniętym czosnkiem, zalać tą marynatą mięso, dokładnie wymieszać i odstawić na kilka godzin do lodówki /można nawet na całą noc/.

Na gorącym oleju podsmażyć cebulę pokrojoną w piórka, po czym przełożyć ją do rondla, a na patelnię wrzucać partiami mięso, podsmażać na dość dużym ogniu, zmniejszyć gaz i podsmażać jeszcze kilka minut. Usmażone kawałki przekładać do rondla z cebulą.

Uwagawskazane smażyć mięso partiami, by na rozgrzanym tłuszczu się smażyło na rumiano, a nie dusiło w płynie – własnym sosie.

Na koniec na patelnię wrzucić pokrojoną w paski paprykę i chwilę dusić, mieszać przy tym, aby przy okazje zebrać z patelni wszystkie smaki po smażeniu cebuli i mięsa.
Paprykę wyłożyć na mięso w rondlu, nie mieszać, potrzepać odrobiną soli i pieprzu, przykryć i dusić na małym gazie przez ok. 30 min. aż mięso będzie miękkie. Teraz wymieszać całość i jeszcze chwilkę razem poddusić już odkryte.

Klopsiki z dodatkiem cukinii i pieczarek w sosie

Skoro lato to i klopsiki trochę „letnie”… z dodatkiem mojej ulubionej cukinii.
A do tego, klopsiki można podawać w dowolny sposób czyli:
– zanurzone w sosie i wyłożone na talerz
– położone na talerzu i dopiero polane sosem
– w ogóle bez sosu /podobnie jak kotlety mielone/
Również dodatki dowolne – ziemniaki, kasza, makaron…co kto woli. Do tego, jak na porę roku przystało – duuużo ulubionej sałaty.

Składniki

500 g mięsa mielonego – wieprzowego /z łopatki lub szynki/
1 średniej wielkości cukinia /0k. 300 g/ ze skórką
1 cebula
1 jajko
5-6 pieczarek /można dać więcej/
1 bułka namoczona w wodzie i odciśnięta
pół pęczka natki pietruszki
sól, pieprz, czosnek granulowany
słodka i ostra papryka
odrobina majeranku i mielonego kminku

mąka do obtoczenia klopsików
olej do smażenia

Sos

1 duża cebula
2-3 ząbki czosnku
1 liść laurowy
2 ziela angielskie
1 łyżeczka cukru
1 kostka mięsna
1 łyżeczka ciemnego sosu sojowego
1/2 l wody
1 płaska łyżka mąki ziemniaczanej

Wykonanie

Cukinię zetrzeć na grubych oczkach, lekko posolić, wyłożyć na sito, a po ok. 15 min. odcisnąć.
Pieczarki i cebulę również zetrzeć na grubych oczkach
Natkę posiekać.

W misce połączyć mięso, odciśniętą cukinię, pieczarki i cebulę, dodać jajko, bułkę namoczoną i odciśniętą, natkę i przyprawy, dokładnie wyrobić.
Z masy formować owalne klopsiki, obtaczać je w mące i smażyć na średnim gazie z obu stron, na jasny kolor.

Sos
Cebulę drobno pokroić i zeszklić na patelni, na której smażyły się klopsiki, dodając też łyżeczkę cukru, a w trakcie smażenia również pokrojony czosnek, ziele ang. i listek laurowy. Kiedy cebula zacznie się rumienić dodać pokruszoną kostkę mięsną, wlać wodę, dodać sos sojowy, chwilę gotować.
Na koniec zagęścić sos 1 łyżką mąki ziemniaczanej rozpuszczonej w małej ilości zimnej wody i zagotować.
Sos można pozostawić w takiej postaci lub zblendować go na gładko.

Klopsiki można też podać z sosem kurkowym, tak jak u mnie tym razem.

Szaszłyki z karkówki z piekarnika

Uwielbiam takie dania… choć są pracochłonne, to jednak końcowy efekt cieszy oczy i jest dowodem na to, że warto poświęcić trochę czasu i cierpliwości, aby podać je może na jakąś specjalną okazję? a może ot tak, po prostu?
 

Składniki
/
z tej porcji wychodzi 7-8 szaszłyków z samego mięsa i tyleż z warzyw, czyli gdy zrobimy szaszłyki mięsno-warzywne otrzymamy ok. 15-16 szt….. ale zależy też od długości patyczków/.

1 kg karkówki /zamiennie łopatki/
30 dkg boczku /surowy, wędzony/

marynata do mięsa

100 ml oleju
3 duże ząbki czosnku przeciśnięte przez praskę
1 łyżeczka przyprawy grillowej
1 łyżeczka przyprawy do karczku /lub mięs Knorra/
1/3 łyżeczki kurkumy
2 łyżeczki słodkiej papryki
1 łyżeczka soli
1 łyżka płynnego miodu
1 spora szczypta chilli
1 łyżeczka soku z limonki

Warzywa

1 czerwona papryka
1 żółta papryka
1 zielona papryka /lub 1 młoda, cienka cukinia/
500 g pieczarek
2 duże cebule /może być biała i czerwona/
50 ml oleju
1 płaska łyżeczka czosnku granulowanego
1/2 łyżeczki soli
1 łyżeczka przyprawy do grillowanych warzyw

Wykonanie

Połączyć i wymieszać dokładnie wszystkie składniki marynaty do mięsa.
Mięso pokroić w niewielką kostkę /pierw pokroić w plastry, a następnie w kostkę, można leciutko rozbić/, po czym włożyć je do miski z marynatą i dokładnie wymieszać. Przykryć np. folią i odstawić do lodówki na 24 godziny.

Warzywa pokroić na mniejsze kawałki i przełożyć do miski. Olej wymieszać z przyprawami, polać nim warzywa i odstawić na około 2-3 godziny.

Zgodnie z sugestiami osób, które takie szaszłyki często robią, wskazane jest, aby osobno nabijać na patyczki szaszłykowe kawałki zamarynowanego mięsa, zaś osobno warzywa. Można jednak połączyć je i wtedy nabijać naprzemiennie mięso i warzywa.
Piec na blasze z wyposażenia piekarnika wyłożonej folią aluminiową lub papierem do pieczenia w temperaturze 180 st.C /środkowy poziom grzanie góra-dół/ przez ok. 40-60 min. W połowie pieczenia obrócić.

Uwagi końcowe zawarte przy moim przepisie na Szaszłyki z piersi kurczaka z piekarnika są tu również  możliwe do wykorzystania.

Gulasz wieprzowy z jabłkami na ciemnym piwie

Na ten przepis trafiłam gdzieś w necie całkiem przypadkiem /może to było na onet.pl. /. Przed przepisem była taka treść – świetny przepis Jana i Anety Kuroniów.
Od razu ożyło wspomnienie o Maćku Kuroniu. Nie znałam go wprawdzie osobiście, ale z wielkim zaangażowaniem oglądałam w tv pierwszy program kulinarny Jego autorstwa, a potem trafiłam na blog, który prowadził i dość aktywnie tam się udzielałam, biorąc udział w licznych dyskusjach czy konkursach organizowanych przez p. Macieja. Choć nie znaliśmy się osobiście, to jednak mogę powiedzieć, że znaliśmy się bardzo dobrze. Nieskromnie dodam, że 3 razy byłam nawet nagradzana przez p. Macieja za aktywność, a jedna z moich opowieści figurowała potem na stronie bloga /była to chyba opowieść nt. Wielkanocy/. Te nagrody to książki kucharskie z dedykacją Maćka.

Kiedy więc wpadł mi w ręce /w oko/ przepis Jego syna i synowej, natychmiast zapisałam, a teraz danie wykonałam.
  

Składniki

600 g łopatki wieprzowej
2 cebule
4 ząbki czosnku
2 marchewki
1 por
1 pietruszka
1 cukinia
½ kabaczka
2 jabłka
½ łyżki suszonego tymianku
2 łyżki suszonego majeranku
1 łyżka pieprzu ziołowego
6 liści laurowych /dałam tylko 3/
100 ml ciemnego piwa /dałam w sumie całą szklankę/
sól, pieprz
6 łyżek oleju


Wykonanie

Łopatkę pokroić w kostkę 1×1 cm /u mnie większa/ i zamarynować w tymianku, 2 ząbkach czosnku oraz soli i pieprzu. Odstawić do lodówki, najlepiej na całą noc.

W rondlu rozgrzać olej. Przesmażyć mięso do momentu, kiedy zacznie się karmelizować. Następnie dodać pokrojoną w piórka cebulę oraz tymianek i liście laurowe. Po kilku minutach /u mnie po 15 min./ dodać pokrojoną w półplasterki marchewkę, pora oraz pietruszkę, a także czosnek pokrojony w płatki.
Całość dusić na wolnym ogniu przez kilka minut /u mnie znowu 15 min./.
Po tym czasie dodać pokrojoną w dość grubą kostkę cukinię i kabaczka. Zalać wszystko piwem, dodać majeranek, pieprz ziołowy oraz sól i pieprz.
Dusić pod przykryciem na małym ogniu przez 15 minut, mieszając co jakiś czas. Na ostatnie 4 minuty dodać ósemki jabłek pozbawionych gniazd nasiennych /jabłka obrałam, chyba niepotrzebnie, bo w przepisie nie było takiego zalecenia/.
Serwować z kaszą, ziemniakami lub pieczywem.

Gulasz szegedyński po mojemu /z dodatkiem kapusty kiszonej/

Chodził za mną taki gulasz od dawna, a spotkałam go gdzieś kiedyś w necie i od razu poczułam w wyobraźni jego smak i zapach. Natychmiast przypomniały mi się też wyjazdy na Węgry w celach turystyczno-wypoczynkowych i pyszne jedzonko, ostre zawsze, że gębusię wykrzywiało i wyciskało łzy z oczu, ale takie lubiłam.
Ilekroć  przypominałam sobie o owym gulaszu to albo miałam mięso, ale nie miałam kapusty kiszonej, albo było odwrotnie. Aż nadszedł dzień, kiedy nabyłam kapustę bez żadnego celu i planu co z niej zrobić, a następnego dnia znowu szynkę wieprzową… i wtedy nagłe olśnienie – będzie gulasz szegedyński!
Mnie smakował, choć zdania były podzielone. Zjadłam z plackiem ziemniaczanym… taka moja wersja placków ziemniaczanych po węgiersku.

Składniki

1/2 kg mięsa wieprzowego pokrojonego w kostkę / u mnie szynka/
1 duża cebula pokrojona w półplasterki
1 ząbek czosnku przeciśnięty przez praskę
1 papryka świeża pokrojona w paski
2-3 łyżki paprykowej pasty /dałam łagodną/
2-3 łyżki słodkiej wędzonej papryki w proszku
1/2 łyżeczki ostrej papryki w proszku
1 łyżeczka kminku
sól i pieprz do smaku
0,5 l bulionu
1/2 kg kapusty kiszonej
olej/smalec do smażenia

1 łyżka mąki
3-4 łyżki śmietany 18%

Wykonanie

Na głębokiej patelni rozgrzać olej/smalec i obsmażyć mięso. Dodać cebulę i czosnek znowu chwilę smażyć, po czym dodać obie papryki w proszku i wszystko dokładnie wymieszać.
Teraz zawartość patelni przełożyć do rondla, podlać mięso bulionem /ok. 1 szklanki/, dodać pastę paprykową, kminek, sól i pieprz i dusić pod przykryciem ok. 40-45 min.- do miękkości mięsa.

Kapustę odcisnąć, jeśli bardzo kwaśna przepłukać wcześniej wodą, pokroić na drobniej, dodać do rondla. Podlać resztą bulionu i dusić do czasu, gdy kapusta będzie miękka. Wtedy dodać pokrojoną świeżą paprykę, a po kilku minutach gotowania /5 min. wystarczy/ zagęścić śmietaną z łyżką mąki. Doprawić ewentualnie do smaku, a gdyby gulasz okazał się zbyt kwaśny dodać odrobinę cukru.

Konserwa mięsna ze słoika

Ach, co to był za smak, co za zapach… rozmarzyłam się i … prawie zdziecinniałam… nie zupełnie… w myślach „odleciałam” w czasy dzieciństwa.
Wspominałam już kiedyś, że w czasach mojego dzieciństwa to nie było tak dostatnio jak teraz. Wędliny jadało się w zasadzie do syta tylko w czasie świąt Bożego Narodzenia i Wielkanocy /kiedy było tzw. świniobicie/, ale co bardziej sprytne i zapobiegliwe gosposie przetwarzały to „sezonowe dobro” i potem jeszcze przez jakiś czas serwowały swoim domownikom niektóre specjały. Należy tu podkreślić, że w owych czasach nie było lodówek, a tym bardziej zamrażarek, więc trzeba było inaczej kombinować, aby wyroby mięsne jakoś zakonserwować /o, nawet do rymu wyszło/. Z tego co ja zapamiętałam, a mogę nie pamiętać dokładnie, wszak minęło ciut ciut czasu, moja Mama konserwowała mięso poprzez zapiekanie. Mięso było chyba przygotowywane tak jak na kiełbasę, potem lądowało w takich niedużych, zgrabnych kamionkach /myślę, że miały najwyżej 1 l pojemności/ i siup do piekarnika /e tam, do jakiego piekarnika… do pieca chlebowego/. Tak zapieczone mięsko stało sobie potem przez dość długo w zimnej piwnicy i było używane do chleba… a potem… rarytasio…superaśny smak pamiętam do dziś.
Dziś będzie konserwa w nieco innym wydaniu, też poniekąd pochodząca z domu rodzinnego, ale to już kolejne pokolenie. Przypomniała mi o niej kilka dni temu moja córka, no to zrobiłam. W dużej mierze bazowałam na przepisie mojej bratanicy Jagusi, ale wprowadziłam też szereg zmian wg mojego wyobrażenia i smaku, m.in. w przepisie zastąpiłam liść laurowy, ziele ang. i pieprz ziarnisty pieprzem mielonym i majerankiem oraz czas pieczenia rozłożyłam na dwa razy /na dwa dni/. Także nie będę używała pektosoli, dodam natomiast odrobinę cukru, dzięki czemu mięso zachowa różowy kolor /tą wiedzę nabyłam przy przygotowaniu szynki/.

Składniki /na 6 słoików 0,5 l konserwy/

2 kg dowolnego mięsa wieprzowego /łopatka, szynka, biodrówka itp./
36 g soli warzonej*) –  2 łyżki
200 ml wody
1 łyżka cukru
1 łyżeczka pieprzu
1 łyżeczka majeranku
1 łyżeczka czosnku suszonego w płatkach lub kilka ząbków świeżego
6 kostek surowego tłustego boczku
6 liści laurowych /opcjonalnie na spód słoika/
po 2 ziarenka pieprzu /ewentualnie też jałowca/ na każdy słoik /opcjonalnie na spód słoika  /

*) zamiast zwykłej soli można użyć oczywiście pektosoli – lepiej konserwuje i można dłużej przechowywać, ale jest to już dodatek… mniej zdrowy; na tą porcję mięsa wystarczą 4 łyżeczki soli peklowej

Wykonanie

Mięso pokroić w grubą kostkę /ok. 2×2 cm/, dodać sól, pieprz, majeranek, płatki czosnku, cukier rozpuszczony w wodzie – dokładnie wymieszać, aż mięso wchłonie wodę i zacznie się kleić. Odstawić na 12-24 godz. w chłodne miejsce.
Po tym czasie boczek również pokroić w grubą kostkę i na dno każdego słoika /uprzednio wyparzonego/ dać po 1 kostce boczku, następnie upchać dokładnie mięso do ok. 3/4 wysokości /zwracając uwagę, aby od góry słoika zachowane zostało minimum 2 cm wolnego miejsca/, wlać 1-2 łyżki wody na wierzch, zakręcić wieczka, ustawić słoiki na blasze wyłożonej papierem do pieczenia lub folią aluminiową /lub wlać do blachy wody do pełnej wysokości blachy/, wstawić do zimnego piekarnika ustawiając temperaturę na 150 st.C /grzanie góra-dół II poziom/ i zapiekać przez 90 min. licząc czas od momentu osiągnięcia przez piekarnik wymaganej temperatury. Piekarnik wyłączyć, pozostawiając w nim słoiki do następnego dnia. Po 24 godz. zapiekanie powtórzyć w tej samej temperaturze i czasie /150 st. C – 90 min./.
W chłodnym miejscu /np. spiżarka/ konserwę można bezpiecznie przechowywać do 3 m-cy, w lodówce do 6 m-cy.

Konserwę można też przygotować poprzez pasteryzację w drodze gotowania /czyli pasteryzacja na mokro, słoiki ustawiamy w dużym garnku z wodą/. Pasteryzować również przez 90 min. licząc czas od momentu zagotowania wody, po czym odstawić na 24 godziny i znowu pasteryzować 90 min.
Można też zrobić pasteryzację mieszaną czyli pierwszego dnia poprzez gotowanie, a drugiego dnia w drodze zapiekania.