Szarlotka w kratkę z imbirową nutą

Taka, jaką lubię najbardziej – mało ciasta, dużo jabłek i do tego ten powalający smak cynamonu i imbiru. A gdyby do tego tak jeszcze dodać gałkę lodów to już niebo!
Użyłam jabłek „antonówka”, które troszkę ściemniały w trakcie smażenia, a jeszcze bardziej po dodaniu cynamonu… może na przyszłość dać ciut mniej cynamonu?

forma 20×32

Ciasto

300 g mąki tortowej
60 g cukru pudru
1 łyżeczka soli
150 g masła – zimnego, pokrojonego w kostkę
2 żółtka
5-6 łyżek kwaśnej śmietany
1-2 łyżeczki proszku do pieczenia /dodaję gdy spód pod jabłka lub ser/

Jabłka

1-1,2 kg jabłek /waga obranych, bez gniazd nasiennych; 1,5-1,7 kg przed obraniem/
6 łyżek cukru
sok wyciśnięty z ½ cytryny
1 łyżeczka cynamonu /płaska/
1 łyżeczka mielonego imbiru
3-4 łyżki kaszy manny

1 białko rozmącone – do posmarowania wierzchu ciasta

Wykonanie

Wymieszać mąkę, proszek, cukier i sól, dodać kostki zimnego masła i zrobić kruszonkę /siekać w malakserze lub rozcierać między palcami/. Do powstałej kruszonki dodać żółtka wymieszane ze śmietaną, zagnieść szybko ciasto /robię to też krótko w malakserze/.
Ciasto podzielić na 2 nierówne części /2:1/, owinąć w folię i włożyć do lodówki na ok. 1 godz.

W czasie kiedy ciasto się chłodzi przygotować nadzienie szarlotki.
Jabłka pokroić w kostkę /nie za drobną/, włożyć do rondla, dodać ½ szklanki wody, sok z cytryny i cukier, wymieszać i dusić pod przykryciem, mieszając od czasu do czasu, do momentu, aż jabłka się rozpadną.
Wtedy rondel już odkryć i przez chwilę dusić jeszcze w celu odparowania ewentualnego nadmiaru płynu /5-10 min./. Gaz już wyłączyć, a do jabłek dodać cynamon, imbir oraz kaszę, dokładnie wymieszać, pozostawić pod przykryciem na ok. 5 min.

Schłodzone ciasto wyjąć z lodówki.
Większą częścią ciasta wylepić formę i boki /wyłożone papierem do pieczenia/, nakłuć widelcem i posypać bułką tartą.
Na ciasto wyłożyć jabłka /lekko ostudzone/.
Mniejszą część ciasta rozwałkować, pociąć za pomocą noża lub radełka na paski szerokości ok. 1,5 cm, ułożyć kratkę po przekątnej formy.
Pasy ciasta posmarować lekko rozmąconym białkiem jajka.
Piec ok. 45-50 min. w temperaturze 170-180 st.C /II poziom piekarnika/.
Podawać na ciepło lekko przestudzoną /np. z lodami/ lub na zimno.
inspiracja tu

Kapuścianka

Wiele razy w przeszłości gotowałam taką zupę… taką samą lub może podobną… pamiętam jakie miała powodzenie wśród osób odchudzających się… nosiła nawet charakterystyczną w owych czasach nazwę – zupa Kwaśniewskiego. Przepis też miałam, ale gdzieś się zawieruszył. Kiedy jednak spotkałam tą zupę znowu na swej drodze u Ani, postanowiłam ją znowu ugotować i nie żałuję, bo smakuje wybornie, a jeśli jeszcze pomoże stracić co nieco tu i tam to już będzie pełnia szczęścia.

Składniki:

1-1,20 kg białej kapusty – pół dużej główki /zamiennie może być pekińska/
1 kg pomidorów malinowych – 4 większe sztuki /zamiennie pomidory w puszce/
2 średnie cebule – 200 g
200 g selera naciowego – pół pęczka
średni pęczek koperku
duża, czerwona papryka – 300 g
5 ząbków czosnku
5 łyżek koncentratu pomidorowego
2 litry wody
przyprawy: 2 liście laurowe, 4 ziarna ziela angielskiego, 2 łyżki majeranku, 2 płaskie łyżki soli, 1 łyżka pieprzu
dodatkowo dałam  papryki wędzonej w proszku

Wykonanie

Kapustę podzielić na kilka kawałków, odcinając je przy głąbie i pokroić. Poszatkowaną kapustę umieścić w dużym, szerokim garnku o pojemności min. 5 l.
Z pomidorów usunąć skórkę, wyciąć twardą część po ogonku i pokroić tylko na ćwiartki – ważne jest, by nie wyciekł z nich sok, a pomidory i tak rozpadną się w zupie.
Łodygi selera naciowego przepłukać pod zimną wodą i pokroić na małe kawałki /1-1,5 cm/.
Umyć paprykę, usunąć gniazdo nasienne i pokroić na kawałki nie większe niż 3 cm. Cebule obrać i pokroić drobno.
Wszystkie warzywa umieścić razem w garnku.
Do garnka dodać też posiekany koperek, obrane i pokrojone w plasterki ząbki czosnku, liście laurowe, ziele angielskie, sól, pieprz i majeranek.
Na koniec wlać jeszcze dwa litry wody.

Zupę przykryć pokrywką i doprowadzić do wrzenia. Zdjąć pokrywkę, zamieszać zupę, zmniejszyć moc palnika do takiej, by zupa tylko lekko się gotowała. Gotować zupę  przez 30 minut, cały czas pod przykryciem.
Po tym czasie dodać 5 łyżek koncentratu pomidorowego, zamieszać zupę i po 5 minutach lekkiego gotowania sprawdzić jej smak. W razie potrzeby dodać jeszcze odrobinę soli lub pieprzu oraz paprykę wędzoną.
Zupę gotować jeszcze chwilę /ok. 10 min./ – łącznie gotować do 45 minut, do miękkości warzyw.

 

Pulpety w warzywach II

Dzisiejsza propozycja to pulpety w warzywach, przy czym inne nieco warzywa i inaczej przygotowane niż zamieszczone już na blogu Pulpety w warzywach. O ile poprzednie miały w składzie głównie paprykę i pieczarki, to dziś prezentowane bazują na cukinii i pomidorach. Są odmienną wersją, ale pyszne podobnie, zresztą wszystko z cukinią jest pyszne… w mojej subiektywnej oczywiście ocenie.

Składniki

0,5 kg mięsa wieprzowego np. szynki, łopatki
1 bułka namoczona w mleku/wodzie
1 cebula /jeśli jest część zielona to też… sporo/
2 ząbki czosnku
1 jajko
sól, pieprz, kminek mielony
mąka do obtoczenia pulpetów

Warzywa

2 cebule średnie /jedna biała i jedna czerwona/
2 ząbki czosnku
1 cała  średnia /młoda/ cukinia
4-5 pomidorów – polecana Lima /zamiennie puszka krojonych/
2 łyżki keczupu lub przecieru pomidorowego
sól, pieprz, papryka słodka i ostra
bazylia suszona, szczypiorek świeży

Wykonanie

Mięso zmielić razem z cebulą i namoczoną bułką, dodać przeciśnięty czosnek, jajko oraz sól, pieprz i kminek. Wyrobić masę, formować kulki wielkości orzecha włoskiego,  obtoczyć w mące.
Zagotować wodę z kostką rosołową  /wody ok. 1 l/, na gotującą wrzucać pulpety, gotować ok. 30 min. Po ugotowaniu wyjąć za pomocą łyżki cedzakowej i odłożyć osobno na talerz.

Cebulę pokroić w kostkę i zeszklić na oleju /lekko posolić, żeby się nie zrumieniła/, dodać posiekany czosnek – przesmażyć.
Cukinię pokroić w cienkie paski razem ze skórką, ale bez gniazd nasiennych /można to zrobić przy użyciu obieraczki do warzyw/, dodać do cebuli i chwilę smażyć, aż lekko zmięknie, po czym dodać pokrojone pomidory /bez skórki/, keczup i przyprawy i chwilę dusić – warzywa powinny zachować jędrność i nie rozciapać się. Dodać pulpety i chwilę jeszcze dusić pod przykryciem.
Podawać z ziemniakami, kaszą lub ryżem.

Maślankowe z dżemem i kruszonką

Upiekłam wprawdzie na weekend szarlotkę, ale nabyłam też cały karton litrowy maślanki… miała być głównie do picia /ja lubię, ta zawierała dodatkowo tylko 1,5% tłuszczu/, ale tak się rozpędziłam, że postanowiłam też upiec z nią ciasto… a co, niech jedzą jeśli im smakuje i kto może oczywiście… Ciasto wyszło smaczne i urokliwe w wyglądzie. I w sam raz w parze z szarlotką  jesienną na otwarcie sezonu jesiennego, choć za jesienią, delikatnie mówiąc, nie przepadam!
 

forma 24×28 cm

Składniki

Wszystkie składniki mają mieć temperaturę pokojową.

Ciasto

2,5 szklanki mąki /u mnie tortowa/
1 szklanka cukru /niepełna/
1 szklanka maślanki
0,5 szklanki oleju
2 jajka
2 łyżeczki proszku do pieczenia

1/2 słoika dowolnego dżemu /fajnie wygląda w czerwonym kolorze/

Kruszonka

200 g mąki
100 g cukru
100 g masła /dobrej margaryny/
0,5 łyżeczki proszku do pieczenia

Wykonanie

Nagrzać piekarnik do temperatury 170 st.C.

Jajka z cukrem ubić mikserem na najwyższych obrotach do białości /na puch/.
Obroty nieco zmniejszyć, dodać olej, potem maślankę i utrzeć. Teraz obroty zredukować już do minimum, wsypać przesianą mąkę z proszkiem i wymieszać. Ciasto przelać do formy wyłożonej papierem do pieczenia, wyrównać.
Na cieście, małą łyżeczką wyłożyć kupkami dżem.
Zagnieść kruszonkę i rozsypać na wierzchu ciasta.
Piec ok. 40 min. w temperaturze 170 st. C /II poziom grzanie góra-dół/. Po upieczeniu pozostawić ciasto na ok. 10 min. w wyłączonym już piekarniku i przy uchylonych drzwiach, po czym wyjąć.

Szarlotka jesienna w półkruchym cieście

Szarlotka podobna do tej letniej, ale… tu dajemy starte, surowe jabłka, a ponieważ jest jesień, to i jabłka jesienne  i jesienne, czyli z reguły będzie to szara reneta lub antonówka /u mnie tym razem szara reneta/. A sama szarlotka…..no cóż, po prostu pyszna.

forma 20×32 cm /z wyjmowanym dnem/

Składniki

3 szklanki mąki /ok. 500 g/
1 pełna łyżeczka proszku do pieczenia
1 kostka margaryny /wskazane zastąpić część 1-2 łyżkami smalcu/
1/2 szklanki cukru /wskazany c.puder/
1 jajo
1 cukier waniliowy
szczypta soli
2 łyżki gęstej kwaśnej śmietany /opcjonalnie – gdyby nie chciało się połączyć/

2-2,5 kg jabłek /waga przed obraniem/
cynamon
cukier
sok z 1 cytryny /szczególnie gdy jabłka nie są kwaśne/
0,5 torebki kisielu cytrynowego

bułka tarta
cukier puder do posypania

Wykonanie

Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia i przesiać, dodać margarynę pokrojoną w kostkę i zmiksować w malakserze przy użyciu noża. Dodać resztę składników i znowu krótko zmiksować do połączenia. Ciasto podzielić na 2 części, owinąć w folię i włożyć na około pół godziny do lodówki.

W czasie kiedy ciasto się chłodzi nagrzać piekarnik do 180 st.C.

Przygotować też nadzienie.
Jabłka obrać i zetrzeć na grubych oczkach. Wymieszać z sokiem z cytryny, kisielem, cukrem /wg własnego smaku/ i cynamonem /jeśli ktoś nie lubi, można cynamon pominąć/.

Jedną część schłodzonego ciasta rozwałkować i wyłożyć nim dno formy /wysmarowanej masłem lub wyłożonej papierem do pieczenia/, nakłuć gęsto widelcem i podpiec na złoty kolor /ok. 10-12 min/.
Wyjąć ciasto z piekarnika, posypać bułką tartą, wyłożyć jabłka /ewentualny nadmiar soku odcisnąć/, wyrównać.
Drugą część ciasta rozwałkować i przykryć jabłka, starając się połączyć brzegi obu ciast /górę z dołem/. Wierzch również nakłuć widelcem.
Piec około 45-50 min. w temperaturze 180 st. C. na II poziomie grzanie góra-dół.
Po upieczeniu posypać pudrem.

Czasem nie podpiekam wcześniej ciasta, jabłka wykładam na surowe ciasto, ale wówczas bardziej obficie posypuję bułką tartą i piekę ok. 50-60 min.

 

Pieczarki z rusztu

Pieczarki z rusztu i do tego frytki…. ileż wspomnień kryje się za tym daniem…
Kiedy byłam jeszcze piękna i młoda, każdego roku wyjeżdżałam w okresie letnim na wczasy. Moja firma posiadała własne ośrodki wczasowe, w tym jeden duży nad morzem w okolicach Darłowa – w Dąbkach. Morze uwielbiam, ale ileż razy można jechać w to samo miejsce? Skorzystałam więc jednego roku z oferty FWP /Fundusz Wczasów Pracowniczych… tak, tak, był taki wtedy/ i razem z przyjaciółką wybrałyśmy się na 2-tygodniowy wypoczynek do Karpacza. I właśnie z tym miejscem kojarzą mi się… pieczarki z rusztu.
Moja przyjaciółka, szczuplutka wówczas bardzo, w górskim klimacie apetyt miała całkiem duży, jak na taką „mizerotę”. To też często zdarzało się, że idąc po obiedzie na spacer, wstępowałyśmy na pieczarki z rusztu i frytki… to znaczy ona wstępowała, ja jej tylko towarzyszyłam. Miejsce serwowania tychże było zlokalizowane pod gołym niebem, chyba na skraju jakiegoś  lasku stały duże paleniska i tam przygotowywano na szybko i na świeżo różne dania. Co jeszcze serwowano nie pomnę, bo ona zawsze zamawiała tylko frytki i pieczarki. Zamawiała zawsze dużą porcję frytek i do tego pieczarki z rusztu. Wyglądało to bardzo apetycznie i tak chyba smakowało, bo „pałaszowała” to z wielkim zadowoleniem /choć nie mlaskała przy tym/. Tak się teraz zastanawiam – dlaczego ja nigdy takich frykasów sobie nie zamawiałam? Nie pamiętam i dziś nie znam odpowiedzi, ale myślę, że powody mogły być dwa. Albo nie byłam głodna po obiedzie, albo…. nie było mnie wówczas stać na takie dodatkowe wydatki /moja przyjaciółka mieszkała z rodzicami, miała więc wikt i opierunek zapewniony i całe swoje dochody przeznaczała tylko na swoje potrzeby, ja zaś byłam 3xS – samodzielna, samorządna i samofinansująca się/.
Zatem żeby to nadrobić, teraz sama sobie robię takie pieczarki, ale bez frytek /frytki też lubię, ale…/. Robię je na patelni nabytej wiele lat temu na targu od cyganów, a pieczarki też daję jakie akurat mam – mniejsze, większe. Te na zdjęciu zdążyły już trochę „wyrosnąć”, ale i tak są smaczne.

Składniki

świeże pieczarki – ilość dowolna
masło, sól, sos sojowy

Wykonanie

Pieczarki oczyścić, małe pozostawić w całości, większe częściowo pokroić.
Patelnię dobrze rozgrzać i na suchą wrzucić pieczarki. Odparować z wody.
Teraz dopiero dodać masło i smażyć, aż zrobią się dobrze rumiane. Zdjąć z ognia, posolić, ewentualnie doprawić pieprzem czy sosem sojowym.
I już… zajadać i wspominać.

Sałatka z pomidorów, ogórków i śliwek

Sałatka taka trochę improwizowana, bo trzeba było na szybko coś zjeść, a do tego miało to być coś lekkiego, no i wiadomo…po prostu fit.
Rozejrzałam się po swoich zasobach… co my tu mamy? jakieś pomidory, cały słój kiszonych ogórków małosolnych /to już chyba ostatnie w tym roku zakiszone tak na szybko, do bieżącej konsumpcji/, no i 2 /słownie: dwie/ śliwki, ale za to dużych rozmiarów. To może by tak…
Sałatka wyszła tak dobra, że postanowiłam uwiecznić jej recepturkę, aby była do powtórki. Zresztą, jej skład można dowolnie modyfikować, w zależności od naszych preferencji, upodobań i dostępności surowca, zwłaszcza z owocami można „poszaleć”.

Składniki

2 pomidory
2 duuuże śliwy /odmiany nie znam, mogą być też węgierki lub podobne, wtedy więcej/
2 ogórki kiszone /u mnie małosolne, myślę, że zamiennie mogą być konserwowe/
1/2 cebuli /lepsza czerwona/
natka pietruszki – bez ograniczeń
sól, pieprz, olej rzepakowy

Wykonanie

Wszystkie składniki pokroić w dowolną kostkę, tak jak lubimy, natkę posiekać. Wymieszać całość w misce, dodać olej, sól i pieprz oraz natkę pietruszki, wymieszać i odstawić na chwilę, aby smaki się przegryzły, a cebula lekko zmiękła.

Dżem pigwowo-cytrynowy

Zrobiłam Sok z owoców pigwowca i zostały mi po nim owoce. Zrezygnowałam z dżemu z dodatkiem jabłek /Dżem pigwowo-jabłkowy/, bo prawdę mówiąc mam w tym roku już dosyć przetwórstwa jabłkowego, ale postanowiłam zrobić coś, co byłoby trochę kwaśne, ale i słodkawe zarazem, coś co można będzie wykorzystać do ciast /np. posmarować blat biszkoptu przed nałożeniem kremu/, albo … zjeść z pyszną, chrupiącą grzanką.


Składniki

owoce pigwowca /było 2 kg/ pozostałe po odsączeniu soku
0,5 – 1,0 kg cukru
1cytryny /otarta skórka i sok wg uznania/
1 łyżeczka imbiru

Z tej porcji wyszło 5 słoiczków o poj. 0,45 l dżemu

Wykonanie

Owoce pigwowca pozostałe po odlaniu soku zalać wrzątkiem tak, aby przykryć owoce i gotować/dusić do momentu, gdy będą miękkie. Ostudzić trochę, a gdy będą już letnie zblendować na mus.
Teraz do tej pulpy dodać cukier /ja chciałam kwaśny dżem, więc dodałam tylko 0,5 kg/, sok i skórkę otartą z cytryny /soku dałam tylko kilka kropli/ i gotować do momentu, aż cukier się rozpuści. W tym momencie można zrobić degustację i ewentualnie dosłodzić, po czym dodać imbir i zagotować.
Nakładać do słoików i pasteryzować jednym ze sposobów tutaj prezentowanych.

 

 

 

Sernik cytrynowy z polewą śmietanowo-cytrynową

Po tych wszystkich wypiekach z owocami /choć to jeszcze nie koniec, wszak sezon „szarlotkowy” czas zacząć!/, zachciało mi się sernika… zachciało mi się oczywiście upiec, bo zjeść i owszem by się zjadło, ale ta dieta…
Sernik tym razem o smaku i zapachu cytryny, taki jak lubię, bez rodzynek czy innych dodatków, ale za to na wierzchu z polewą śmietanową, też oczywiście cytrynową.
No cóż mam powiedzeć….pyszny, orzeźwiający, a stwierdzenie, że rozpływa się w ustach, nie zawiera ani grama przesady.

Polecam również Sernik limonkowo-czekoladowy.

tortownica śr. ok. 24-25 cm lub kwadratowa 24×24 cm

Spód

250 g ciasteczek maślanych – zbożowych
100 g roztopionego masła

Masa serowa

1 kg twarogu śmietankowego lub tłustego /może być dobry wiaderkowy/
250 ml śmietany 18%
5 jaj /L/
250 g drobnego cukru
1 budyń waniliowy/śmietankowy
1 łyżka mąki ziemniaczanej
sok i otarta skórka z 1 cytryny

oraz polewa /wymieszać/:
300 g śmietany 18% /gęstej/
3 łyżki cukru
3 łyżki soku z cytryny
skórka otarta z 1 cytryny



Wykonanie

Pokruszone ciastka i roztopione masło włożyć do malaksera i zmiksować na masę o konsystencji mokrego piasku. Tortownicę wysmarować masłem, dno tortownicy dodatkowo wyłożyć papierem /położyć arkusz papieru i zamknąć obręczą/, po czym dno wylepić „ciasteczkową” masą /dokładnie wklepać w dno i trochę w boki – świetnie robi się to przy użyciu dna szklanki/, a następnie schłodzić przez pół godziny w lodówce.

Włączyć piekarnik i nagrzać do 175-180 st.C. /grzanie góra-dół/.

Twaróg zmielić trzykrotnie w maszynce lub rozmiksować na gładko w malakserze.
W misie miksera zmiksować całe jajka z cukrem na puch, dodać budyń i znowu zmiksować, aby nie było grudek, po czym dodać twaróg, śmietanę, otartą skórkę i sok z cytryny i zmiksować krótko na gładką masę.

Masę serową przełożyć na schłodzony spód ciasteczkowy.

Na dno piekarnika nagrzanego już do 175-180 st. C wstawić naczynie napełnione do 2/3 wysokości gorącą wodą, następnie na kratkę umieszczoną wyżej /II poziom/ włożyć sernik.
Piec przez 15 minut. Następnie zmniejszyć temperaturę do 130 st.C i piec jeszcze przez 60 minut.
Sernik wyjąć z piekarnika, delikatnie wylać masę śmietanową i znowu wstawić do piekarnika, piekarnik już wyłączyć i zostawić tak jeszcze przez ok. 15 minut w piekarniku zamkniętym, potem lekko uchylić drzwi i pozostawić tak do ostudzenia /ok. 1 godz./.

Ostudzony sernik dobrze schłodzić w lodówce /odkryty/ przez kilka-kilkanaście godzin, a najlepiej przez całą noc.

Sałatka z awokado, pomidora, fety i sałaty lodowej

Jeszcze jedna propozycja przygotowania sałatki z awokado.
Polecam też tą – Sałatka z awokado, papryki, ogórka i sałaty lodowej.

Składniki

½ główki sałaty lodowej
1 awokado
2 pomidory
1 cebula/ czerwona lub biała/
100 g sera feta
1-2 jajka ugotowane na twardo
szczypiorek lub natka pietruszki
sok z cytryny

sos – wymieszać:
2-3 łyżki oleju /u mnie rzepakowy/
1 łyżka musztardy miodowej
1 łyżka jogurtu naturalnego 0%
sól, pieprz, czosnek granulowany, sok z cytryny – do smaku

Wykonanie

Sałatę pokroić w paski.
Z awokado wydrążyć małe porcje za pomocą łyżeczki i skropić cytryną.
Pomidory, fetę i jajka pokroić w grubą kostkę, cebulę w drobną kostkę.
Szczypiorek/natkę posiekać.
Wszystkie składniki włożyć do miski, polać sosem i…. już!