Lody truskawkowe z mascarpone

Dotychczas robiłam lody na bazie śmietanki kremowej i skondensowanego mleka /patrz Lody domowe – przepis bazowy/. Te zaś są wykonane z dodatkiem serka mascarpone /zamiast mleka skondensowanego/, ponieważ taki wariant też spotkałam, a miałam akurat pod ręką i serek i truskawki. Postanowiłam je zrobić i przyznam, że wyszły smaczne, a co ważne szybkie w realizacji.
 

Składniki

500 g truskawek
5 łyżek cukru

250 g serka mascarpone
250 ml /pełna szklanka/ śmietany 30 %
1-2 łyżki cukru pudru
2 łyżki wódki /spirytusu/

Wykonanie

Serek i śmietankę dobrze schłodzić.
Truskawki /jeśli duże, przekroić na pół/ i 5 łyżek cukru podsmażyć na małym gazie /smażyć krótko, ok. 7-10 min. aby cukier się rozpuścił w wydzielonym soku, a całość lekko zgęstniała/. Dobrze schłodzić w lodówce, podobnie jak serek i śmietana.

Zimny serek, śmietanę i cukier puder włożyć do miski miksera i ubić na sztywny krem. Dodać zimne również truskawki oraz alkohol, wymieszać szpatułką. Przełożyć do pudełka i wstawić do zamrażalnika na kilka godzin.
W trakcie chłodzenia przemieszać zawartość pudełka kilka razy /co 1-2 godz. w początkowej fazie mrożenia, co ułatwi potem częściowe, sukcesywne nabieranie lodów z pudełka; czynność tą pominąć, gdy do konsumpcji przeznaczymy od razu całą zawartość – wtedy wyciągnąć całe pudełko na 10-15 min. przed porcjowaniem/.

Lody można zrobić również z surowymi truskawkami. Należy je wówczas zmiksować z cukrem /5 łyżek/, potem połączyć z serkiem mascarpone wymieszanym z cukrem pudrem, a na końcu połączyć z ubitą śmietaną /śmietanę dodajemy do musu/.

Rurki z ciasta francuskiego z kremem lub bitą śmietaną

Bardzo szybkie do wykonanie, pod warunkiem, że w zapasie mamy gotowe ciasto francuskie. Od kiedy ciasto to dostępne jest w sprzedaży, mam je „na stanie” prawie zawsze, bądź w formie ciasta świeżego, bądź też zamrożonego. Jeśli trzeba, wyjmuję wcześniej i mogę piec różne spiralki, zawijaski, ciasteczka na słono bądź też na słodko. Tym razem padło na rurki z kremem, a to z prostego powodu – zostało mi trochę kremu od innego ciasta. A efekt? chyba fajny. Zapewniam, że smaczny.
 

Składniki

1 op. ciasta francuskiego
1 jajko

Wykonanie

Ciasto francuskie wyjąć wcześniej z lodówki, aby „złapało” temperaturę pokojową, dzięki czemu ciasto nie będzie się łamać.
Teraz płat ciasta rozłożyć i pociąć na paski szer. ok 2 cm wzdłuż węższego boku. Otrzymałam 14 pasków czyli na 14 rurek.
Paskami owijać spiralnie foremki na tzw. zakładkę, aby nie było pustych miejsc na łączeniu. Układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, posmarować roztrzepanym jajkiem lub mlekiem.
Foremek nie trzeba wcześniej niczym smarować.

Formę z rurkami wstawić do gorącego, nagrzanego już do 200 st.C /grzanie góra-dół/ i piec 10-12 min. Można na koniec włączyć na 1 min. termoobieg w przypadku, gdyby nie zarumieniły się w czasie pieczenia.
Rurki zsuwać z foremek po lekkim przestygnięciu.
Kiedy ostygną już całkowicie napełniać bitą śmietaną lub ulubionym kremem np. budyniowym lub z serkiem mascarpone.

Pasta sałatkowa z awokado, jajka i rzeżuchy

Jeszcze jedna propozycja przygotowania pasty z awokado. Wyszła naprawdę pyszna… i tyle…

Składniki

1 dojrzałe awokado
2-3 jajka ugotowane na twardo
2 łyżki soku z cytryny
1-2 łyżki oleju /u mnie rzepakowy/
sól, pieprz, czosnek granulowany – do smaku
garść rzeżuchy

Wykonanie

Awokado przekroić na pół, usunąć pestkę i skórkę, rozgnieść widelcem i skropić cytryną.
Jajko pokroić i również rozdrobnić widelcem. Rzeżuchę posiekać.
Wymieszać wszystkie składniki, doprawić do smaku i już… smarować kanapki i zajadać.
Dodatkowo można położyć jeszcze paprykę, pomidor czy ogórek, choć nie jest to konieczne, bo i bez tego kanapki smakują znakomicie.

Tarta z truskawkami i kremem budyniowo-serkowym

Jak zapowiadałam tak zrobiłam… z zakupionych truskawek, przeznaczonych głównie do konsumpcji ze śmietanką, uszczknęłam nieco i upiekłam tartę. Ciasto kruche do tarty zrobiłam na bazie kruchego do mazurków /patrz Ciasto kruche – na mazurki – przepis III/, zaś krem zrobiłam budyniowy, dając jednak zamiast masła serek mascarpone. Powiem, że ten krem w mojej ocenie jest rewelacyjny i wykorzystam go jeszcze nie jeden raz także do innych ciast.

Składniki /forma śr. 24 cm/

Ciasto

200 g mąki krupczatki
50 g cukru
125 g masła /zimnego/
1 jajko /lub 2 żółtka/
2 łyżki mleka
na czubek łyżeczki proszku do pieczenia

Krem budyniowo-serowy

1 opakowanie budyniu waniliowego bez cukru /na pół litra mleka/
250 ml mleka
3 łyżki cukru
250 g serka mascarpone /schłodzony/

Truskawki na wierzch

250-300 g truskawek
8 łyżek wody
2 łyżki galaretki krystalicznej lub truskawkowej w proszku

Wykonanie

Mąkę z proszkiem do pieczenia, cukrem i masłem posiekać /ja robię to przy użyciu malaksera/. Dodać jajko, mleko i jak najszybciej zagnieść /połączyć w malakserze/. Włożyć do woreczka i schłodzić dobrze przez minimum 1 godzinę. Rozwałkować do grubości ok.0,5 cm, wyłożyć spód i boki formy na tartę, wysmarowanej masłem. Ciasto włożyć jeszcze na chwilę do lodówki, a w tym czasie nagrzać piekarnik do temp.
170 st.C. Przed pieczeniem ciasto ponakłuwać widelcem.
Piec przez ok. 20 min – do zrumienienia.

Budyń ugotować z 3 łyżkami cukru według przepisu na opakowaniu, wykorzystując jednak tylko 250 ml mleka, przykryć folią spożywczą tak, by dotykała bezpośrednio powierzchni budyniu. Wystudzić, schłodzić w lodówce.

W misie miksera umieścić i krótko ubić zimny serek mascarpone, po czym nie przerywając ubijania dodać w 3-4 rzutach zimny budyń. Ubijać do momentu powstania gładkiego kremu, który następnie wyłożyć na upieczony, ostudzony spód.

Truskawki pokroić na plasterki i ułożyć na kremie.
Galaretkę rozpuścić w gorącej wodzie, ostudzić, a gdy będzie już lekko gęstnieć wylać na truskawki. Galaretka ma jedynie zrobić powłokę na owocach i zabezpieczyć je przed wysychaniem i ewentualnym psuciem.
Odstawić w chłodne miejsce do zastygnięcia.

Pulpety w sosie śmietanowo-szpinakowym

Szpinak w kuchni to jednak fajna sprawa, zarówno świeży spożywany jako sałatka/surówka, ale też dodany do dań, przygotowywanych na gorąco. Ja w każdym bądź razie jestem w nim zakochana odkąd pamiętam. Tym razem przygotowałam z jego udziałem sos do pulpetów i wyszło cudownie smaczne danie, takie wiosenne, bo zdecydowanie dominował kolor zielony zarówno w sosie, jak też w sałatce – podałam sałatę zieloną z dodatkiem zielonej cebulki i czerwonej rzodkiewki, a całość w towarzystwie kaszy jaglanej z dodatkiem suszonych pomidorów i cukinii. Mniam, mniam… było pysznie, więc zachęcam również do wypróbowania.

Składniki

500 g mielonego mięsa mielonego /wieprzowe, drobiowe, mieszane/
1 cebula szalotka /lub mała biała, czerwona/
1 jajko
3-4 łyżki kaszy manny /zamiennie bułki tartej/
sól, pieprz czosnkowy /zamiennie pieprz i czosnek granulowany/
papryka słodka
na czubek łyżeczki papryki ostrej lub innej ostrej przyprawy
mąka pszenna do obtoczenia pulpecików
1 l bulionu

ok. 200 g szpinaku /dałam 3 spore garści/
szczypior czosnkowy
125 ml /pół szklanki/ słodkiej śmietany
sól, pieprz do smaku

Wykonanie

Do miski włożyć mielone mięso, dodać drobniutko pokrojoną cebulę oraz jajko, kaszę manną i przyprawy, po czym dokładnie wyrobić.
Z mięsnej masy formować kuleczki wielkości orzecha włoskiego i obtaczać delikatnie w mące.
Następnie wrzucać je na gotujący bulion, gotować ok. 20-25 min. licząc od momentu ponownego zawrzenia. Ugotowane pulpeciki wyjąć na talerz.

Do bulionu dodać teraz pokrojony grubo szpinak oraz posiekany szczypior czosnkowy, gotować ok. 5 min. po czym dodać słodką śmietankę, doprawić jeszcze do smaku solą, pieprzem czosnkowym i zagotować. Jeśli trzeba, zagęścić dodatkowo mąką /rozpuścić 1 łyżkę mąki w małej ilości zimnej wody, dodać do sosu i zagotować/.
Dodać ugotowane wcześniej pulpety.

Babka z rabarbarem na jogurcie

W sprzedaży są już dostępne truskawki, które z jednej strony fajnie współgrają z rabarbarem, z drugiej jednak stanowią dla niego konkurencję, bo jak inaczej można to określić, kiedy mając do wyboru jedno i drugie, raczej postawi się na to drugie, czyli na truskawki.
Kiedy więc przyniosłam z ogrodu rabarbar, a wcześniej nabyłam już koszyczek truskawek, jakoś niezbyt miałam ochotę na ciasto z tym pierwszym. Musiałam jednak coś wymyślić, bo szkoda mi było pierwszych  w tym roku truskawek wpakować do ciasta, zamiast skonsumować ze śmietaną /takie są najlepsze mimo wszystko/.
Uporczywie poszukiwałam inspiracji na ciasto z rabarbarem, wertując przepisy na blogu, jak też w necie  I wtedy napotkałam ciasto z rabarbarem na jogurcie, bardzo przypominające mi moje z malinami – patrz Babka malinowa na kefirze. Od razu zapadła decyzja – tak, to będzie to ciasto… a truskawek też troszkę uszczknę i zrobię coś z nimi… jeszcze nie wiem co…
Ciasto wyszło bardzo dobre, wilgotne, a użyty jogurt grecki spowodował chyba, że ma posmak ciasta serowego. No i w przekroju wygląda jak… keks? tylko zamiast bakalii zielone kosteczki rabarbaru /mój rabarbar był zielony i taki został, mimo, że dodatkowo oprószyłam go czerwonym kisielem/.

keksówka 11×35 cm

wszystkie składniki mają mieć temperaturę pokojową

Składniki

180 g masła
180 g cukru pudru
1 opakowanie cukru waniliowego
3 jajka
150 g jogurtu naturalnego /dałam jogurt typu greckiego/
300 g mąki pszennej /u mnie tortowa/
2 łyżeczki proszku do pieczenia

300 g rabarbaru
3 łyżki kisielu /proszek/ – dałam dodatkowo


Wykonanie

Rabarbar oczyścić, umyć, pokroić na 1 cm kawałki /przed dodaniem do ciasta oprószyłam dodatkowo kisielem, żeby nie opadł na dno/.

Masło ubić z cukrem pudrem i cukrem wanilinowym do momentu, aż będzie jasne i puszyste.
Następnie dodać jajka i jogurt i wszystko krótko zmiksować /masa może się rozwarstwiać, ale nie należy się tym przejmować/.
Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia i przesiać do ubitej masy, wymieszać lub krótko zmiksować do połączenia się składników /ciasto będzie gęste/. Na koniec dodać rabarbar i delikatnie wymieszać.
Przełożyć do keksówki wyłożonej papierem do pieczenia, wstawić do nagrzanego już do 175-180 st,C piekarnika. Piec przez ok. 55 minut na złoty kolor /II poziom grzanie góra-dół/. Sprawdzić patyczkiem, czy ciasto jest w środku upieczone.

Sałatka szopska

Szukałam dziś u siebie jakiejś inspiracji na dodatek sałatkowy do obiadu i doszłam do wniosku, że… od przybytku głowa może czasem rozboleć… tyle przepisów nagromadziłam, że nie wiadomo, co wybrać. I kiedy tak buszowałam po tym moim blogu, nagle przyszła mi do głowy sałatka szopska… i lato … i morze … i wczasy na polu namiotowym w Bułgarii… i restauracja, w której mieliśmy zapewnione posiłki… i baaardzo odległa przeszłość… i ta właśnie sałatka. Zaczęłam jej szukać i nie znalazłam wśród mnogości przepisów. Decyzja zapadła natychmiast – muszę właśnie ją zrobić i niezwłocznie przepis umieścić.

A wracając do Bułgarii, wczasów i sałatki. Serwowali nam ją bardzo często, prawie każdego dnia…  i o ile na początku podawano ją rzeczywiście w formie sałatki, o tyle pod koniec turnusu szli na łatwiznę całkowitą. Jakież było bowiem nasze zdziwienie, kiedy zamiast sałatki na talerzu otrzymywaliśmy pomidora, zielonego ogórka, kawałek cebuli, czasem papryki, a we flakonikach stał olej i ocet oraz przyprawy – sól i pieprz.
I co… dogadaj się człowieku z nimi… nic nie rozumieli /albo udawali/, więc trzeba było sobie pociachać owe „surowce” i zrobić na szybko sałatkę w tzw. między czasie, czyli między zupą a drugim daniem… Wspomnienia to jednak piękna rzecz….

Składniki

2 pomidory
1 zielony, długi ogórek
1 cebulka dymka razem z częścią zieloną
1/2 papryki świeżej
4 łyżki oliwy/oleju
1 łyżka octu
starty ser owczy /zamiennie ser feta
natka pietruszki/szczypiorek
sól, pieprz

Wykonanie

Ogórek powinien być świeży i jędrny. Wówczas użyć go wraz ze skorka /bez obierania/, ewentualnie obrać go „w paski” – też fajnie wygląda w sałatce. Pokroić go w grubszą kostkę.
W podobną kostkę pokroić pomidory, paprykę w paski, zaś cebulkę w drobną kosteczkę.
Dodać przyprawy, wymieszać, skropić oliwą i octem, posypać startym serem i posiekaną natką pietruszki/szczypiorkiem.
Konsumować z czym lubimy i ewentualnie wspominać… wspominać… wspominać.

Racuchy na kefirze z rabarbarem

Ni stąd, ni zowąd naszła mnie ochota na racuchy, a ponieważ pod ręką miałam akurat rabarbar, to go wykorzystałam. I powiem tak – pyszności! puchate, dość kwaskowate jako że rabarbaru nie żałowałam, ale z dodatkiem konfitury bądź posypane cukrem pudrem są w sam. raz.. wg mojego smaku.

Składniki

2 szklanki mąki /dałam tortową/
2 szklanki kefiru
2 łyżki cukru
1 cukier waniliowy
1 łyżeczka sody
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia /lub 1 łyżeczka suchych drożdży/

3-4 laski rabarbaru /zależy jakie są duże – moje były średniej grubości/  -pokrojone w drobną kostkę
olej do smażenia
   z cukrem pudrem
   z jogurtem naturalnym i konfiturą

Wykonanie

Mąkę wymieszać z sodą i proszkiem do pieczenia, dodać kefir, cukier i cukier waniliowy i wyrobić za pomocą miksera. Dodać rabarbar.
Nakładać łyżką małe porcje masy na rozgrzaną patelnię, smażyć z obu stron /po 2-3 min./.
Podawać wg uznania – z cukrem pudrem, śmietaną, bitą śmietaną itp. lub frużeliną owocową.

Tort „Królewicz”

Dwa lata to już nie jeden roczek. Dwa lata to już wiek! nie ma co gadać, tylko życzenia składać.
No to składamy, zdrówka życzymy i ściskamy.

tortownica śr. 24-25 cm

Biszkopt

6 jajek /raczej średniej wielkości/
1 szklanka drobnego cukru
3/4 szklanki mąki tortowej
1/4 szklanki mąki ziemniaczanej
4 płaskie łyżki kakao /ciemne, gorzkie/
2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżka octu
szczypta soli

Krem

660 ml śmietany kremówki /30-36 %/ – 2 kubki po 330 ml
250 g serka mascarpone
150 g białej czekolady
4 płaskie łyżeczki żelatyny + 3 łyżki zimnego mleka /zamiennie wody/

Dodatkowo

zimna herbata lub przegotowana woda + sok z cytryny – do nasączenia /zalecane dodanie 1-2 łyżek spirytusu – gdy nie będą jadły dzieci/
1/2 tabliczki białej czekolady – do starcia na wierzch
inne ozdoby do dekoracji

Wykonanie

Dno tortownicy wyłożyć papierem do pieczenia, boków nie smarować. Piekarnik nagrzać do 180 st. C.
Białka ubić ze szczyptą soli na sztywno. Dodawać stopniowo po łyżce cukru, cały czas ubijając, na koniec dodać ocet. Następnie, nie przerywając ubijania, dodawać po 1 żółtku i ubijać na puch.
Mąkę pszenną i ziemniaczaną oraz proszek i kakao wymieszać i przesiać, po czym dodać w trzech rzutach do ubitej masy i delikatnie wymieszać szpatułką. Przełożyć do przygotowanej tortownicy i wyrównać. Wstawić do nagrzanego piekarnika i piec przez około 30-40 minut /II poziom grzanie góra-dół/. Upieczony biszkopt wyjąć z piekarnika, spuścić na blat z wysokości ok. 30 cm i przestudzić. Dopiero teraz okroić nożem dookoła tortownicy, wyjąć biszkopt z tortownicy i wyłożyć na kratkę.
Najlepiej upiec go 1-2 dni wcześniej i dopiero wtedy przekroić.

Śmietanę dobrze podgrzać, gdy zacznie się gotować, dodać połamaną białą czekoladę i zestawić z ognia, ale cały czas mieszać do momentu, aż czekolada się rozpuści i wszystko ładnie połączy.
Wystudzić dobrze przez kilka godzin w lodówce, a najlepiej przez całą noc.

Żelatynę zalać zimnym mlekiem, odstawić do napęcznienia, po czym podgrzać mieszając do całkowitego rozpuszczenia. Ostudzić.

Schłodzoną śmietanę ubić. Zimny serek mascarpone wymieszać, dodać do niego ubitą śmietanę, wymieszać do połączenia. Teraz kilka łyżek kremu dać do ostudzonej już żelatyny /ale jeszcze płynnej/, wymieszać, po czym połączyć z całą masą /można mieszać trzepaczką rózgową/. Jeśli trzeba, krem chwilę schłodzić i ponownie pomieszać.

Zimny biszkopt przekroić na 3 blaty /jeden nieco grubszy/.
Krem podzielić na 3 równe części, odkładając ewentualnie kilka łyżek do dekoracji
Na paterze ułożyć ten grubszy blat, nasączyć dobrze, wyłożyć 1/3 kremu.
Przykryć drugim blatem, nasączyć i pokryć znowu 1/3 kremu. Przykryć trzecim blatem, nasączyć i pokryć ostatnią, trzecią częścią kremu. Wyrównać /boków nie smarować/.
Chwilę schłodzić. Na wierzch zetrzeć białą czekoladę, ewentualnie udekorować kremem.
Udekorować tort wg własnego pomysłu. Przed podaniem dobrze schłodzić.

Gołąbki babci Ali

A to dopiero… szkoda, że dziś nie 1 kwietnia czyli nie prima aprilis, bo cóż to znaczy „gołąbki babci Ali”??? to przecież moje gołąbki, a wyznacznik po to, żeby kiedyś, kiedyś /na razie nigdzie się nie wybieram!/ moje wnuczki mogły bez trudu znaleźć przepis na te moje gołąbki. Przepis jest taką reasumpcją całej mojej wiedzy o gołąbkach, zasłyszanej kiedyś od mojej Mamy, Ciotek i Babci w czasach, kiedy jeszcze gotowanie nie leżało w polu moich zainteresowań, ale od czasu do czasu jakaś informacja w tym temacie wpadała do ucha i jak się okazuje, niektóre z nich nawet przetrwały. Część tej zdobytej, a właściwie zasłyszanej wiedzy /bo wszak nie podsłuchanej/ już wykorzystałam przy innych gołąbkach, ale te, to będzie taki misz-masz, taki groch z kapustą, a farsz taki jaki robiła Babcia, z dodatkami jakie stosowała Ciocia, dosmaczany jak robiła to Mama /a może w innej kolejności?/… A może powinnam je nazwać gołąbki babci Pauliny, Frani i Ali? i jeszcze cioci Broni i Zosi?
E, za długa nazwa by z tego wyszła, więc będzie taki skrót myślowy… a cytując słowa piosenki Kazimierza Grześkowiaka – „… bo nieważne, czyje co je, ważne to je, co je moje”… czyli teraz są to moje gołąbki.

Składniki

1 główka białej kapusty /tym razem kapusta młoda/

Farsz:
400 g ryżu
100 g kaszy /jęczmienna lub gryczana biała/
500 g mięsa wieprzowego lub wieprzowo-wołowego
500 g kiełbasy np. podwawelskiej
250 g boczku
2 cebule
2 ząbki czosnku
smalec do usmażenia cebuli
sól, pieprz,
1-2 łyżeczki Vegety
maggi

Sos pomidorowy:
1 l soku pomidorowego /użyłam z kartonu/
1-2 łyżeczki koncentratu pomidorowego
sól, pieprz, szczypta cukru
papryka mielona słodka, ostra lub wędzona /u mnie wędzona/
majeranek lub zioła prowansalskie
2 łyżki mąki + pół szklanki zimnej wody – do zagęszczenia sosu

siekany koperek

Wykonanie

Kapustę sparzyć w osolonej wodzie,  z dodatkiem 2 łyżek oleju i 2 łyżek octu /wyciąć głąb, wkładać główkę kapusty do gotującej wody, obgotować, usuwać stopniowo liście już elastyczne/, następnie usunąć zgrubienia.

Kaszę i ryż ugotować /osobno/ na sypko, zgodnie z przepisem na opakowaniu /pamiętając, że bierzemy zawsze podwójną ilość wody osolonej w stosunku do ryżu/kaszy/. Zamiast soli, do gotowania można użyć Vegety.  Ostudzony ryż i kaszę przełożyć do dużej miski.

Cebulę drobno posiekać i usmażyć na złoty kolor na smalcu, dodając pod koniec drobno pokrojony boczek oraz czosnek. /tak, tak, zawsze smalec był używany do smażenia, a do tego sporo tego smalcu… jak mawiała Babcia – groch i kapusta lubią dobrze nasiąknąć smalcem, żeby oddać potem swój smak/.
Zawartość patelni przełożyć do ryżu.

Mięso zmielić, kiełbasę pokroić w drobniutką kosteczkę  lub też zmielić /wg mojej babci dodatek kiełbasy znacząco poprawiał smak gołąbków, a ja też tak uważam/. Na tej samej patelni, na której smażona była cebula z boczkiem przesmażyć teraz krótko mielone mięso i kiełbasę. Przełożyć do miski z ryżem. /Babcia mięso drobno kroiła i smażyła-dusiła, Mama już dawała pierw zmielone/

Połączyć wszystkie składniki farszu, doprawić do smaku solą, pieprzem i maggi.
Farsz nakładać na liście kapusty, zawijać jak to robiła moja Babcia, czyli zwinąć w rulon jak naleśnik, następnie każdy bok – zamiast zawijać – wcisnąć za pomocą kciuka do środka gołąbka. Babcia twierdziła, że ten sposób gwarantuje, że „gołąbki się nie rozwalą, nawet gdyby nimi rzucać”…kto miałby nimi rzucać? i po co? nie wiem, Babcia nie mówiła…bo to była tylko „przenośnia”

Dno szerokiego rondla wyłożyć pozostałymi liśćmi kapusty.
Zawinięte gołąbki przed pieczeniem obsmażyć z obu stron na oleju /gdy mam „lenia” czynność tą pomijam/, po czym układać je ciasno w rondlu, na wierzch dać w kilku miejscach po łyżeczce masła, wlać 1/2 szklanki przygotowanego sosu – jeszcze nie zagęszczonego, przykryć wierzch liściem i nałożyć pokrywkę. Zapiekać w piekarniku w temp. 150 st. C + włączony termoobieg ok. godziny, potem piekarnik wyłączyć.
Podawać gołąbki z sosem lub zostawić jeszcze /nawet na noc/ i podawać np. odsmażone /takie lubię najbardziej/.

Sos – składniki sosu zagotować, doprawić do smaku, odlać 1/2 szklanki do podlania gołąbków w trakcie zapiekania, resztę sosu zagęścić, zagotować, polewać gołąbki na talerzu, posypując zielonym koperkiem.