Złote myśli cz. III

Zapraszam też do zebranych już wcześniej i zawartych tutaj:
Złote myśli oraz Złote myśli cz. II
_____________________________________________________________________

9 porad stulatki, które warto wziąć sobie do serca
1. Nie przejmuj się kalendarzem, celebruj każdy dzień, bo nawet w poniedziałek może przydarzyć ci się coś wspaniałego.
2. Jeśli kogoś nienawidzisz, zatrzymaj tę informację dla siebie.
3. Przestań się porównywać do innych, inaczej nigdy nie będziesz zadowolony z własnego życia.
4. Trzymaj głowę uniesioną wysoko i nie poddawaj się.
5. W życiu nie trzeba być ciągle szczęśliwym, wystarczy być zadowolonym.
6. Kochaj, jesteśmy tylko ludźmi, wszyscy potrzebujemy bliskości.
7. Zachowaj optymizm, negatywne podejście jest jak trucizna, a śmiech to lekarstwo na wiele problemów.
8. Cierpienie ma to do siebie, że mija, gdy nie poświęcasz mu zbyt wiele uwagi, gdy go nią nie „karmisz”.
9. Nie popadaj w obsesję na punkcie rzeczy materialnych, ostatecznie nie weźmiesz ich ze sobą w dalszą drogę…
——————————————————————————————————–

„kobieta i kwiat mają dni swoje, nie mają lat!”
——————————————————————————————————–

Życie jest piękne i pełne nadziei abyśmy tylko serce dla siebie mieli…

Każdy dzień jest raz w życiu – wykorzystaj go dobrze!

Jestem aniołem, ale gdy ktoś podcina mi skrzydła, lecę dalej na miotle

Kobieta jest jak sól. Jej obecność nie jest pamiętana, ale jej nieobecność pozostawia wszystko bez smaku!

Kobieta to… najdelikatniejszy twardziel na świecie…

„Dla całego świata możesz być nikim, dla kogoś możesz być całym światem” – Antoine de Saint-Exupéry

Czasem się wielkie serca leczą maleńką rzeczą…

Smutek zamieni się w radość,gdy nadzieja się obudzi. 

I kobieta i kwiat mają dni swoje, NIE mają lat!

Szczęśliwe małżeństwo – to długa rozmowa, która wciąż wydaje się zbyt krótka – Andre Maurois

„Nie ma bardziej szczerej miłości, niż miłość do jedzenia” George Bernard Shaw

„Człowiek jest twardszy od głazu, ale delikatniejszy od róży”.

….Jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie!

„I kiedy czegoś gorąco pragniesz, to cały wszechświat sprzyja potajemnie Twojemu pragnieniu…”

„Świat należy do ludzi, którzy mają odwagę marzyć i ryzykować, aby spełniać swoje marzenia…”

Paulo Coelho

Wczoraj to już historia, jutro to tajemnica, a dzisiaj to dar losu…
a dary są po to, by się nimi cieszyć.

Żyj chwilą, która trwa, nie da się przecież żyć drugi raz.

”Jeśli jesteś wytrwały w dążeniu do osiągnięcia celu, zdobędziesz wszystko, czego tylko zapragniesz” – Mike Tyson ...

Surówka z kiszonej kapusty z musztardą i miodem

Jakiś czas jej nie robiłam bo po prostu o niej zapomniałam… tyle różności i nowości jest teraz w przepisach, że te stare, tradycyjne, idą jakby w zapomnienie. Jednak od czasu do czasu pamięć się odświeża, a „pogrzebanie” w starych zapiskach przypomina to i owo.
Tak też było i z tą surówką, serwowaną ongiś w mojej stołówce zakładowej, zawsze w piątki do smażonej ryby, a przepis zdradzony przez panią kelnerkę, chyba Kazia jej było /to były czasy, łezka w oku się kręci, pyszne obiadki zjedzone po zakończeniu pracy i potem już całe popołudnie luzik/. A sama surówka niby taka sama jak Surówka z kiszonej kapusty, a jednak ciut inna w smaku i warta wypróbowania. U mnie tym razem podana z kaszą jaglaną i gulaszem z dodatkiem warzyw – patrz Gulasz wieprzowy.

Składniki

0,5 kg kiszonej kapusty
2 małe lub jedna większa marchewki
2 jabłka
2 cebule /daję białą i czerwoną/
kminek /wolę zmielony/
pieprz
natka pietruszki

1/2 szklanki oleju
2 kopiate łyżeczki musztardy /dałam miodową/
2 kopiate łyżeczki miodu

Wykonanie

Kapustę odcisnąć z nadmiaru soku /jeśli zbyt kwaśna nawet przepłukać/, pokroić  na drobno. Marchew i jabłko zetrzeć na grubych oczkach, cebulę drobniutko posiekać.
Natkę również posiekać.
Połączyć wszystkie składniki, doprawić pieprzem i kminkiem.

Olej połączyć z musztardą i miodem /dobrze się to robi w zakręconym słoiku/, po czym dodać do surówki i wymieszać, a następnie odstawić na chwilę, aby składniki się połączyły.

Gołąbki w boczku z sosem musztardowym Mariety Mareckiej

Lubię oglądać w wolnych chwilach telewizyjne programy kulinarne, w tym na antenie Kuchni+. Mam tam nawet swoich ulubionych prowadzących. Jedną z nich jest Marieta Marecka i jej program „365 obiadów Mariety Mareckiej”. To właśnie w tym programie zachwyciły mnie gołąbki przez nią przygotowywane w wersji dotąd mi nie znanej, zatem postanowiłam zrobić.
Przepis zamieszczam bez jakichkolwiek zmian. Moje zmiany w wykonaniu to 1 szklanka ryżu /użyłam specjalnego do gołąbków/ oraz kapusta zwykła na gołąbki
/płaska, specjalna na gołąbki/.

Składniki:

1-1,5 l wywaru warzywnego lub lekkiego drobiowego
1 kapusta włoska
500 g mielonego mięsa wieprzowo-wołowego
12-14 cienkich plastrów wędzonego boczku
1 cebula
¾ szklanki ryżu
1 łyżeczka majeranku
1 ząbek czosnku
1 łyżeczka musztardy
½ łyżeczki ostrej papryki
sól
pieprz
olej

Sos:

ok. 200 ml śmietany 18-22%
1 łyżka mąki
1 łyżeczka musztardy Dijon
1 łyżka musztardy francuskiej
1 łyżeczka miodu

Do podania:

puree ziemniaczane, koperek

Wykonanie

Ryż gotujemy ok. 12 minut, tak by nie był całkowicie dogotowany.

Z kapusty wycinamy głąb, jeśli to możliwe dzielimy ją na liście i osobno, liść po liściu sparzamy w posłodzonym i osolonym wrzątku. Liście nie powinny się zbyt mocno rozgotować, ale też nie powinny być za twarde, bo będą pękać przy zwijaniu.

Cebulkę kroimy w kostkę i przesmażamy na 1-2 łyżkach oleju, pod koniec dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek i krótko razem smażymy.

Mięso przekładamy do miski, dodajemy cebulę, majeranek, musztardę, paprykę, sól, pieprz i ryż. Całość dokładnie wyrabiamy dłońmi i ew. próbujemy, czy farszu nie należy doprawić.

Z liści wycinamy twarde rdzenie, nakładamy po sporej łyżce farszu i zwijamy. Każdy z gołąbków owijamy dodatkowo boczkiem. Gołąbki podsmażamy na patelni z olejem na lekko złoty kolor. Następnie układamy na dnie naczynia do zapiekania kilka liści kapusty, na nich dość ciasno zawinięte gołąbki, polewamy bulionem, przykrywamy i wstawiamy do pieca nagrzanego do 170 stopni na ok. 40 minut.

Po tym czasie przygotowujemy sos. Mieszamy ze sobą śmietanę, mąkę, musztardy i miód. Gołąbki wyciągamy z brytfanki, zlewamy płyn spod gołąbków do rondelka i dolewamy do niego mieszankę ze śmietaną. Podgrzewamy ciągle mieszając. Gołąbki serwujemy z sosem, puree ziemniaczanym i koperkiem.

 

Sernik ze śliwkami, kruszonką i migdałami

Trochę długo czekał ten sernik na publikację, a to dlatego, że ciągle nie miał fotografii. Wreszcie przyszła na niego kolej… To tak na powitanie jesieni, mojej „ulubionej” pory roku /to powiedziane oczywiście z przekąsem, bo jesieni wprost… no, nie przepadam za nią/.
  

tortownica śr. 24 cm

Spód

250 g herbatników maślanych pełnoziarnistych
90 g miękkiego masła

Masa serowa

1 kg gotowego twarogu na sernik /dobrego wiaderkowego/
300 g naturalnego jogurtu typu greckiego
3 jajka
200 g cukru
1 cukier wanilinowy
1 budyń śmietankowy bez cukru
skórka otarta z 1 cytryny lu aromat cytrynowy

Kruszonka

6 łyżek mąki pszennej
3 łyżki cukru kryształ
3 łyżki masła

dodatkowo
100 g płatków migdałowych
500-600 g śliwek /waga z pestkami/


Wykonanie

Piekarnik nastawić na 160 st.C na funkcji góra – dół.
Ze śliwek usunąć pestki.
Z podanych składników zagnieść kruszonkę.

Herbatniki przełożyć do blendera i zmiksować na piasek, dodać miękkie masło i krótko jeszcze razem  zmiksować, aż powstaną wilgotne okruchy /miksować pulsacyjnie/. Masę ciasteczkową przełożyć do tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia /tylko dno/, wyrównać i docisnąć /dobrze się to robi uciskając dnem szklanki/. Schłodzić w lodówce.

Ser przełożyć do miski,  dodać cukier, cukier wanilinowy, jogurt, skórkę z cytryny, budyń i wymieszać mikserem na gładką masę. Następnie dodawać po jednym jajku, po każdym dodaniu wymieszać mikserem do połączenia składników.

Gotową masę serową przełożyć na przygotowany spód w formie i wyrównać. Na wierzchu ułożyć wypestkowane śliwki skórką do masy serowej. Całość posypać kruszonką i płatkami migdałowymi.

Blaszkę wstawić do nagrzanego piekarnika. Piec przez około 70-75 minut /I poziom piekarnika  grzanie góra-dół/. Po upieczeniu zostawić jeszcze na chwilę w piekarniku, przy uchylonych lekko drzwiach.
Po wyjęciu z piekarnika odstawić do ostygnięcia, potem sernik można wstawić do lodówki na parę godzin.

 

Kotlety z kaszy jaglanej z zielonymi dodatkami

Kotlety zrobiłam przez przypadek. Ugotowałam dzień wcześniej kaszę  do obiadu, ale nie została zjedzona /zmiana planów/. W lodówce zalegał też szpinak przyniesiony  kilka dni wcześniej z działki oraz piękny zielony koperek. No to co można było z tego stworzyć, jeśli nie kotlety? super smaczne, bezmięsne danie.

Z poniżej wymienionych składników wyszło mi 10 kotletów.

Składniki

2 woreczki kaszy jaglanej, ugotowanej zgodnie z przepisem na opakowaniu
1/2 dużej cebuli
2-3 ząbki czosnku
garść zielonego szpinaku
3 łyżki posiekanego koperku
3 łyżki posiekanej natki pietruszki
1 jajko
2-3 łyżki płatków owsianych lub bułki tartej
sól, pieprz do smaku
szczyptę kurkumy lub curry
opcjonalnie – 1 marchewka starta na drobnych wiórkach

Wykonanie

Ugotowaną kaszę przełożyć do miski.

Na rozgrzanym oleju zeszklić cebulę pokrojoną w drobniutką kostkę, dodać posiekany czosnek oraz pokrojony na drobno szpinak, przesmażyć i dodać do kaszy.
Posiekany koperek i natkę pietruszki również dodać do kaszy.
Następnie dodać płatki owsiane/bułkę tartą oraz przyprawy, masę dokładnie wyrobić. Gdy już jest odpowiednio doprawiona dodać jajko i ponownie wyrobić.
Odstawić na chwilę.

Mokrymi rękami nabierać porcje masy, formować kotlety i smażyć na rozgrzanym tłuszczu z obu stron na rumiano na niezbyt dużym ogniu.
Od razu podawać z ulubioną surówką. bądź innymi dodatkami.

Kotleciki można przed smażeniem panierować, ale nie jest to konieczne /ja oprószyłam lekko bułką tartą/.

Surówka z kapusty – teściowej /nie mojej/

Tak nazwała ową surówką autorka przepisu, a ponieważ już w trakcie czytania przepisu, surówka wydawała mi się smaczniutka, więc zrobiłam, nie zmieniając niczego, no i pozostawiając nazwę, bo będzie dobrym wyróżnikiem innych surówek.
I powiem, że miałam „dobrego nosa”…

Składniki

mała główka kapusty
pęczek szczypioru
100 g suszonych pomidorów
4 ząbki czosnku
garść suszonej żurawiny
1 łyżka cukru
3 łyżki octu 10%
3 łyżki oleju z suszonych pomidorów
sól, pieprz

Wykonanie

Kapustę poszatkować. Szczypiorek i suszone pomidory drobno pokroić. Czosnek przecisnąć przez praskę. Do warzyw dodać żurawinę, cukier, ocet i olej z suszonych pomidorów. Wymieszać lekko ugniatając ręką.
Surówkę doprawić solą i pieprzem do smaku.

Jesień 2019

Ciężkie czasy nastają… dla mnie… jako, że nie zachwycam się jesienią, jej barwami, klekotem bocianów i żurawi odlatujących na zimę w cieplejsze strony, babim latem…
nic mnie nie zachwyca, bo mą duszę ogarnia jakiś dziwny smutek, nostalgia, apatia, niechęć do czegokolwiek. Najchętniej zapadłabym w zimowy sen i obudziła się wiosną, w marcu.
Mój ogród też robi się smutny, jeszcze wprawdzie tu i ówdzie jakiś opóźniony kwiatuszek się pojawia, jeszcze wychyla swą głowinę w poszukiwaniu promyczka słońca, ale to już nie to, co wiosną, czy nawet ostatecznie latem.
Wszystko powoli szykuje się do zimowego odpoczynku.

wrzesień 2019

Hortensja krzewiasta coraz bardziej brunatnieje, funkie zmieniają barwę na żółtą, jeszcze jakiś spóźniony kwiatuszek błyśnie na chwilę kolorem… Pigwowiec japoński już wcześniej dojrzał, ale chiński jeszcze łapie ostatnie promienie słońca, by nabrać koloru…. jedynie cukinie nic sobie nie robią z nadchodzących chłodów…

 
        

październik 2019

Słonecznik szorstki w pełnym rozkwicie

A tu już ostatnie kwiaty jesieni – aster belgijski, nowozelandzki, ostatki róż, a pochód zamykają urocze chryzantemki.
  
I ostatni rzut okiem… i pożegnanie jesieni…
  

……………… Oby do wiosny….. Do zobaczenia wiosną!!!

Zupa kapuściana z papryką

Była już Zupa kapuściana z kiełbasą, dziś będzie zupa kapuściana z papryką, wszak i kapusty i papryki akurat teraz nie brakuje.
Zupę przygotowałam, podsmażając uprzednio warzywa – uważam, że zdecydowanie poprawia to smak zupy. Znacznie lepiej jest warzywa podsmażać w naczyniu, w którym potem zupa będzie się gotować, jednak w tym przypadku nie miałam takiej możliwości /brak odpowiedniego naczynia, aby podsmażyć od razu warzywa razem z dużą objętościowo ilością kapusty/. Zupa dobrze smakuje i…mam nadzieję… odchudza, a przynajmniej nie idzie w tzw. boczki.

Składniki

1/2 średniej główki białej kapusty
1 duża papryka czerwona
1/2 papryki zielonej
1/2 papryki żółtej
1-2 marchewki
6-8 szt średnich ziemniaków
2-3 ząbki czosnku
2 łodygi selera naciowego
ok. 3 l bulionu warzywnego lub chudego rosołu
sól, pieprz ziołowy, majeranek, papryka ostra – do smaku
świeży lubczyk
natka pietruszki
szczypiorek czosnkowy /jeśli nie mamy, można pominąć/
olej i masło do smażenia

Wykonanie

Kapustę drobno poszatkować. Papryki i łodygi selera pokroić w paski, ziemniaki w kostkę, zaś marchew i czosnek w plasterki.

Na patelni rozgrzać olej z dodatkiem masła i podsmażyć wszystkie składniki, za wyjątkiem kapusty, po czym przełożyć do garnka.
Uzupełnić nieco tłuszcz i na tej samej patelni podsmażyć kapustę, również przełożyć do garnka. Teraz warzywa zalać bulionem i gotować do miękkości, dodając do smaku przyprawy, a pod koniec również posiekany lubczyk i szczypiorek czosnkowy. Gotową zupę posypać natką pietruszki.

Schab w jabłkach i winogronach

Musiałam wykombinować coś szybko na obiad, wszak „gość w dom, Bóg w dom”, więc nie było co się migać, tylko zakasać rękawy i coś przygotować. Zrobiłam schab z jabłkami i winogronami. Z samymi jabłkami już kiedyś robiłam, dziś chciałam dodać jeszcze winogrona, ale że miałam akurat ciemne /własne/ to takich użyłam, Myślę jednak, że z jasnymi taki schab lepiej będzie się prezentował… ja jednak nie pokonałam lenia i nie poszłam, by takie kupić, skoro miałam pod ręką ciemne.


Składniki

5-6 plastrów schabu
1 cebula
1 jabłko
200-300 g jasnych winogron
3-4 pieczarki /można pominąć/
0,5 l bulionu
1 łyżka octu winnego/jabłkowego
1 łyżka miodu
1 łyżeczka łagodnej musztardy /u mnie miodowa/
1 łyżka mąki pszennej i 1 łyżeczka ziemniaczanej
sól, pieprz
olej do smażenia

Wykonanie

Kotlety delikatnie rozbić, przyprawić z obu stron solą i pieprzem, odstawić na 30 min. Obsmażyć z obu stron na rumiano na niewielkiej ilości rozgrzanego oleju. Zdjąć z patelni, przełożyć do rondla.
Bulion wymieszać z octem, miodem i musztardą, zalać mięso w rondlu i dusić prawie do miękkości.

W tym czasie na tej samej patelni zeszklić cebulę pokrojoną w kostkę oraz pieczarki /gdy te będą również dodawane/. Gdy cebula będzie już szklista na patelnię dodać jabłko obrane i pokrojone w półksiężyce. Chwilę razem podsmażyć.

Z winogron usunąć pestki.

Kiedy schab jest już prawie miękki, do rondla dać podsmażoną cebulę z jabłkami oraz winogrona. Dusić razem ok. 10 min. zagęszczając również sos mąką rozprowadzoną niewielką ilością zimnej wody.

Podawać z ryżem lub kaszą /u mnie z kaszą jaglaną/.

Sernik z białą czekoladą

Miał być sernik smaczny, czekoladowy, a zarazem wykwintny i nowy, czyli dotychczas nie pieczony. Padło na sernik z białą czekoladą /sernik ze śliwkami nadal pozostaje w oczekiwaniu, ale niebawem i na niego przyjdzie czas, wszak sezon śliwkowy jeszcze trwa/. Sernik pięknie wyrósł, ale niestety sporo potem opadł. W smaku dobry, choć myślałam, że będzie bardziej czekoladowy. Może dać 2 czekolady /200 g/.?

Składniki /tortownica 24 cm/

Spód

125 g ciasteczek maślanych
50 g roztopionego masła

Masa serowa

1 kg tłustego twarogu zmielonego dwukrotnie /z sitkiem do maku wystarczy 1 raz/
6 jajek
2/3 szklanki cukru pudru *)
1 cukier waniliowy z prawdziwą wanilią
po kilka kropli esencji waniliowej i cytrynowej
3 łyżki pełne mąki pszennej lub ziemniaczanej lub budyń waniliowy
150 g białej czekolady /1,5 tabliczki/ *)
3 łyżki śmietany kremówki 30%

Lukier – wymieszać

3/4 szklanki cukru pudru
1 łyżka gorącego mleka
1 łyżka soku z cytryny
kilka kropli oliwy /lukier będzie lśniący i nie popęka/

Biała polewa czekoladowa – podgrzać do połączenia

100 g białej czekolady
50 ml kremówki 30%
1 łyżeczka masła

dodatkowo – posypka czekoladowa lub karmelowa /są gotowe w młynkach Kotanyi/

Wykonanie

Pokruszone ciastka i roztopione masło włożyć do malaksera i zmiksować na masę o konsystencji mokrego piasku. Tortownicę wysmarować masłem, dno tortownicy dodatkowo wyłożyć papierem /położyć arkusz papieru i zamknąć obręczą/, po czym dno wylepić „ciasteczkową” masą /dokładnie wklepać w dno i trochę w boki – świetnie robi się to przy użyciu dna szklanki/, a następnie schłodzić przez pół godziny w lodówce.

Włączyć piekarnik i nagrzać do 175-180 st.C. /grzanie góra-dół/.

Białą czekoladę połamać na kawałki, dodać śmietankę i rozpuścić w kąpieli wodnej, odstawić do ostygnięcia.
Do dużej metalowej lub szklanej miski wbić całe jajka, dodać cukier i ubijać na najwyższych obrotach przez minimum cztery minuty.
Powinny bardzo „urosnąć” i zamienić się w jasny puch. Gdy nie posiadamy miksera o dużej mocy, łepiej białka ubić osobno i na końcu dodać /delikatnie wmieszać/.
Zmielony ser połączyć w osobnej misce z rozpuszczoną, ostudzoną czekoladą, cukrem waniliowym, esencją i mąką, wymieszać. Dodać masę jajeczną i krótko zmiksować do połączenia składników.
Masę przełożyć do tortownicy na „ciasteczkowy” spód.

Na dno piekarnika nagrzanego już do 175-180 st. C wstawić naczynie napełnione do 2/3 wysokości gorącą wodą, następnie na kratkę umieszczoną wyżej /II poziom/ włożyć sernik.
Piec przez 15-20 minut /powinien w tym czasie trochę urosnąć/. Następnie zmniejszyć temperaturę do 130 st.C i piec jeszcze przez 60 minut.

Po tym czasie grzanie już wyłączyć, lekko uchylić drzwiczki /drewniana łyżka/ i tak zostawić sernik przez godzinę do ostygnięcia. Potem już wyjąć, formę ustawić na kratce i zostawić do całkowitego wystudzenia.
Ostudzony sernik dobrze schłodzić w lodówce /odkryty/ przez kilka-kilkanaście godzin, a najlepiej przez całą noc. Dowolnie udekorować np. lukrem, białą polewą czekoladową lub inaczej /u mnie lukier i posypka czekoladowo-karmelowa/.

*) PS. należy jednak dodać 2 czekolady białe do sera lub też dać 3 czekolady i pominąć cukier /3/4 szklanki/, wtedy sernik będzie bardziej czekoladowy