Święta, święta i …..

Naszła mnie dziś taka refleksja…. po co tyle starań, zabiegów, przygotowań, jakby święta miały trwać co najmniej tydzień, skoro potem z samego patrzenia na stół i jedzenie, człowiek jest nasycony?
I tak patrzę, i namawiam do jedzenia, aż potem wnuczka nie chce przychodzić do babci twierdząc, że ciągle tylko każe jeść……
I jak co roku postanawiam – w przyszłym roku będzie wszystkiego o połowę mniej.
Czy dotrzymam obietnicy?

A same święta? no cóż, powinny to być święta pełne radości, pokoju, ale czy tak zawsze jest?
Pierwsza połowa jest gwarna, pełna bliskich osób, życzeń bardzo różnych, od  tych realnych  do spełnienia, do takich, które na zawsze pozostać mogą jedynie w sferze marzeń…..   I obżarstwo…… aż bolą ściany żołądka, wszak on nie z gumy jest!
I druga część, już spokojniejsza, pełna refleksji, pozwalająca wrócić do przeszłości, ale też spojrzeć w przyszłość, nakazująca wejrzeć też w samą siebie, w swoje wnętrze…..

Patrzę zatem i co widzę? Straszny zamęt, chaos, sztorm na morzu,  „wichrowe wzgórza” wprost!  Oj, nie podoba mi się to moje wnętrze, nie podoba…..  trzeba zatem zakasać rękawy i natychmiast zrobić tu porządki.

Do Siego Roku!!!

Sernik czarno-biały /z Anielskiej Kuchni/

Sernik wypatrzyłam w TV i zrobiłam na święta – fajnie wygląda, lepiej nawet niż smakuje, ale dla odmiany można go czasem upiec.
sernik anielski (3)

Ciasto

1,5 szklanki mąki
2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
½ szklanki cukru pudru
2 łyżki kakao
20 dkg masła
2 żółtka

Wymieszać sypkie składniki, dodać żółtka i masło, połączyć za pomocą ręki.
Podzielić ciasto na 2 części – układać kulki ciasta z jednej części na spód, z drugiej na wierzch.
sernik anielski sernik anielski (2)

Ser

1 kg sera półtłustego zmielonego dwa razy
20 dkg masła
30 dkg cukru
6 jaj
2 budynie waniliowe lub śmietankowe
10 dkg rodzynek
Olejek cytrynowy i pomarańczowy

Utrzeć masło, dodać cukier – utrzeć, dodać żółtka – utrzeć, dodać zmielony ser – utrzeć, dodać budynie i rodzynki oraz olejki – wymieszać. Na koniec dodać ubitą pianę i delikatnie wymieszać.
Wyłożyć na kulki ciasta, przykryć kulkami ciasta, piec 1 godz. w temp. Ok. 160-170 st. C /pod koniec można zmniejszyć temp./
sernik anielski (4)

Sernik w ciemnym cieście

Sernik pyszny, jeden z pierwszych jaki upiekłam w życiu / ale nie pierwszy/ – dzięki Tosi.
sernik w ciemnym cieście

Ciasto:
50 dkg mąki
30 dkg margaryny
1 jajo
1 szklanka cukru pudru
2 łyżki kakao
1 proszek do pieczenia
sok z 1 cytryny
na czubek noża amoniaku – niekoniecznie

Ser:
1,20 kg sera
6 jaj
1/2 masła/margaryny „Palma”
40 dkg cukru
budyń waniliowy
1 łyżeczka proszku do pieczenia
skórka z cytryny
bakalie /rodzynki/ *)
sernik w ciemnym cieście

Zagnieść ciasto, podzielić na 2 części, dobrze schłodzić /ja wkładam nawet do zamrażalnika na ok. 1 godz./.

Ser przepuścić 2 razy przez maszynkę. Margarynę utrzeć, dodając stopniowo po 1 żółtku ,trochę cukru i sera, aż do ich wyczerpania. Dodać pozostałe składniki, utrzeć, na końcu dodać pianę z białek i delikatnie wymieszać. Na końcu dodać rodzynki oprószone mąką ziemniaczaną lub pszenną.

Jedną połowę ciasta zetrzeć na grubych oczkach  na blachę wyłożoną papierem, lekko docisnąć ręką, wyłożyć na to ser, a na wierzch zetrzeć drugą połowę ciasta. Piec ok. 1 godz. w temp. 170-180 stop.
Po upieczeniu posypać cukrem pudrem lub zostawić bez posypywania – starte ciasto bez posypki też dobrze wygląda.

*) zamiast rodzynek można dać wiśnie świeże, mrożone czy z kompotu /ok. 1 szklanki/, z tym, ze nie dodawać  bezpośrednio do sera lecz wyłożyć na ser /na wierzch sera/, a potem zetrzeć ciasto.

Gołąbki z kaszą gryczaną i grzybami /wigilijne/

Pyszne gołąbki, przywołujące świąteczne wspomnienia z domu rodzinnego. Były zawsze podawane na kolację w Wigilię i tylko ten jedyny raz w roku były z grzybami, z suszonymi grzybami. W ciągu roku też były czasem serwowane gołąbki z kaszą, ale dodatki do niej były już inne, nigdy grzyby!
Ja też takie z dodatkiem grzybów przygotowuję tylko na Wigilię, jakkolwiek z uwagi na to, że nie dysponuję aż tak dużymi zasobami grzybów suszonych, dostosowałam składniki do swoich możliwości. Gołąbki są tak samo pyszne.
gołąbki

Składniki

1 średnia główka kapusty

farsz
2 szklanki kaszy gryczanej prażonej /ok. 40 dkg/
3 szklanki wody
1/2 kostki masła /10 dkg/
0,5 kg grzybów leśnych świeżych /mrożonych/ *
0,5 kg pieczarek *
3 cebule
2 kostki grzybowe /bulion/
sól, pieprz czarny świeżo zmielony
* można oczywiście w miejsce pieczarek dać też grzyby leśne, jak też w miejsce świeżych dać grzyby suszone/ok. 5 dkg/, a   także użyć tylko suszonych /wtedy dać ok. 10 dkg/

Wykonanie

Kapustę, po uprzednim wycięciu głąba, parzyć w osolonym wrzątku , z dodatkiem 2 łyżek oleju i 2 łyżek octu , stopniowo usuwając liście. Po ostygnięciu wyciąć zgrubiałe części /tzw. nerwy liścia/.

Cebulę pokroić drobno, zeszklić na maśle, dodać grzyby pokrojone w paseczki /suszone oczywiście pierw namoczyć i ugotować/, lekko posolić i dusić razem do miękkości i uzyskania pięknego rumianego koloru.

Zagotować wodę z masłem i kostkami grzybowymi, na wrzącą wsypać kaszę gryczaną, gotować na małym ogniu mieszając do czasu, aż kasza wchłonie cały płyn. Teraz dodać usmażone grzyby i cebulę, wymieszać, doprawić do smaku solą i pieprzem /można dodać troszkę Vegety/ i dusić jeszcze trochę razem – ja stawiam na małym gazie, podkładając pod garnek płytkę, żeby się nie przypaliło, można też wstawić do nagrzanego piekarnika /tak jak się robi ryż na sypko/.

Zawijać farsz w liście tak,  jak robi się krokiety, układać w rondlu wyłożonym liściem z kapusty, na wierzch też położyć liścia /o ile nam został/, dać troszkę masła, kilka kropli maggi lub wywar z gotowania grzybów i zapiec w piekarniku w temp. 150 st. C /termoobieg/ przez ok. 1 godz.

Ja uwielbiam je tak przygotowane:
– zapiekam je wieczorem i zostawiam tak  w wyłączonym już piekarniku na noc /fajnie się dopiekają/
– przed podaniem odsmażam je na oleju z dodatkiem łyżki masła
– jeśli robię je na Wigilię, to przygotowuję je znacznie wcześniej i zamrażam /zawinięte, ale jeszcze nie zapieczone/, potem lekko odmrożone układam w rondlu, przykrywam i piekę/ – olbrzymie ułatwienie przy świątecznym nawale prac.
gołąbki

Orzechowiec w cieście półfrancuskim

Dobre ciasto, odpowiednie na święta BN, podpatrzone u alidab
/porcja na mniejszą formę (22×30) lub tortownicę o średnicy 30 cm, na typową formę 35×24 upiec z 1,5 porcji/
orzechowiec tu na dole

Ciasto:
26 dkg mąki
2 żółtka
1 łyżka wody
szczypta soli
1 łyżka cukru
20 dkg masła lub margaryny

Mąkę posiekać z tłuszczem,dodać żółtka,wodę i cukier.zarobić ciasto,podzielić na dwie części.
Jedną część ciasta rozwałkować i dać do prostokątnej formy i posmarować cienko np.marmoladką porzeczkową lub dać wiśnie smażone.Można też nie dawać owoców. Na to wyłożyć masę orzechową.
orzechowiec w cieście półfr.

Masa orzechowa :
6 dużych jaj + 2 białka
20 dkg cukru
20 dkg zmielonych orzechów
pól łyżeczki proszku do pieczenia

Wykonanie
orzechowiec w cieście półfr

Białka ubić na sztywną pianę,dodawać cukier i stopniowo po 1 żółtku.Dalej ubijać aż masa będzie puszysta i gęsta.
Na końcu wsypać zmielone orzechy i proszek do pieczenia.
Gotową masę orzechową wyłożyć do formy na białe ciasto.
Na wierzch dać drugą część ciasta białego.

Piec w nagrzanym piekarniku ok.45-50 minut. Po upieczeniu posypać cukrem pudrem lub polukrować.

Orzechowiec z masą kokosową

Pyszne ciasto, zrobiło furorę wśród niektórych członków rodziny, a najlepszą oceną niech będzie fakt, że moja niespełna 6-letnia wnuczka powiedziała: babciu, bardzo mi smakuje, dasz przepis?
orzechowiec a
blaszka 24×35  /na bazie przepisu, który można znaleźć tutaj/

Ciasto:
3 szklanki mąki
1 szklanka cukru
20 dag margaryny
2 jajka
2 łyżki miodu
1 łyżeczka sody

Masa orzechowa:
15 dag margaryny
12 dag cukru
3 łyżki miodu
35-40 dag orzechów.

Masa kokosowa:
½ litra mleka
¾ szklanki cukru
1 margaryna
5 łyżek kaszy manny błyskawicznej
1 cukier waniliowy
20 dag drobnego kokosu

Wykonanie
orzechowiec (2)

Ciasto:

Wszystkie składniki zagnieść, podzielić na pół, rozwałkować na dwa placki. Piec każdy 25-30 minut w temp. 150 stopni.
Piekłam dwa placki od razu, w dwu jednakowych blaszkach, wyłożonych papierem do pieczenia /25 min./

Masa orzechowa:

Rozpuścić margarynę, wymieszać z cukrem i miodem i dopiero później wsypać grubo posiekane orzechy.
Wszystkie składniki gotować przez 10 min, ciągle mieszając. Jeśli składniki połączą się szybciej, to mimo wszystko lepiej wytrzymać te 10 minutek, wtedy masa będzie lepsza.

Na wierzch jednego już upieczonego placka nałożyć gorącą masę orzechową, ciasto włożyć ponownie do piekarnika i zapiekać około 30 minut w 120 stopniach C.

Masa kokosowa:

Mleko, cukier i margarynę zagotować, ciągle mieszając. Dodać kokos wymieszany z kaszą manną.
Gorącą masę wylać na pierwszy upieczony placek /bez orzechów/. Przykryć drugim plackiem /tym z masą orzechową/.

Myślę, że jeśli nie dysponujemy dużą ilością orzechów, można zmniejszyć ich ilość w masie orzechowej, ale minimum 25 dkg musi być… wtedy zmniejszyć też odpowiednio ilość tłuszczu, cukru i miodu, żeby masa nie okazała się zbyt „pływająca”.

Barszcz czerwony czysty – na zakwasie

Zakwas

1,5 kg buraków
1 główka czosnku
1 łyżeczka cukru
1/2 łyżeczki soli
letnia przegotowana woda

Obrane i pokrojone w cienkie plastry buraki czerwone układamy w szklanym słoju /o poj. 3 l/ i zalewamy ledwie letnią wodą z dodatkami, tak by przykryła buraki. Na wierzchu kładziemy kromkę chleba razowego, który to znacznie przyspiesza kiszenie. Naczynie obwiązujemy gazą i stawiamy w najcieplejszym kącie kuchni.
Po czterech / pięciu dniach ostrożnie usuwamy pianę, jaka powstała na powierzchni i zlewamy do czystych butelek klarowny, rubinowoczerwony kwas buraczany. W butelkach szczelnie zakorkowanych (można z wierzchu zalać warstewką oliwy) przechowywany być może przez kilka miesięcy.

Barszcz

1 kg buraków
3-4 marchewki
2 pietruszki
pół selera korzeniowego ok. 500g – seler jest bardzo ważny i musi być go dużo!!
1 por

przyprawy:
2 łyżki soli (może być Vegeta)
4-5 ząbków czosnku
3 liście laurowe
5-6 kulek ziela angielskiego
ocet lub sok cytrynowy do smaku
pieprz ziarnisty i mielony
cukier do smaku

Wykonanie

Warzywa umyć, obrać i rozdrobnić – zetrzeć na tarce o grubych oczkach, a pora pokroić w paski.
2-2,5 litry wody wlać do większego garnka, zagotować z dodatkiem soli, gdy zacznie wrzeć, dodać pokrojone jarzyny / z wyjątkiem buraków/ i przyprawy /oprócz mielonego pieprzu, czosnku i octu/, gotować całość ok 25-30 minut.
W tym czasie obieramy buraki, trzemy je na bardzo drobno, dodajemy do ugotowanych jarzyn wraz z rozgniecionym czosnkiem, całość doprowadzamy do wrzenia i gotujemy dosłownie 2-3 minuty, odcedzamy barszczyk do drugiego garnka.
Odcedzone jarzyny z buraczkami w garnku  zalewamy ponownie woda /tylko tyle aby jarzyny były przykryte/, doprowadzamy do wrzenia i potem znowu 3 minutki. Przecedzamy i łączymy oba wywary.

Teraz łączymy wywar jarzynowy z zakwasem buraczanym /proporcje – na ok.1,5 l wywaru dajemy 0,5 l zakwasu/.
Barszcz doprawić teraz solą, pieprzem i odrobiną cukru, natomiast kwasowość uregulować sokiem z cytryny.
Doprawiony już barszcz należy raz jeszcze doprowadzić do wrzenia i zdjąć już z ognia.

Uwagi
– Barszcz zbyt mocno zagrzany traci kolor
– Jeżeli kolor jest niezadowalający, poprawiamy go sokiem z utartego surowego buraka.
– Należy pamiętać, że jeśli przepieprzy się  barszcz, to przy kolejnym podgrzaniu smak pieprzu wzmocni się!

Biała fasola z cebulką

Ulubiona potrawa mojej córki. Jest to rodzaj sałatki, może raczej przekąski, a przepis na ten smakołyk podpatrzyłyśmy u mojej szwagierki, która przywiozła go z Ukrainy.

30 dkg białej fasoli „Jasiek”
1-2 średnie cebule
masło do usmażenia cebuli

Fasolę ugotować w lekko osolonej wodzie, odcedzić i zemleć w maszynce do mielenia mięsa. Cebulę pokroić drobno w półplasterki, usmażyć na rumiany kolor, dodać do fasoli, dodać do smaku sól i pieprz, wymieszać.
podawać schłodzoną, przybraną odrobiną usmażonej cebulki.

Można też użyć fasoli z puszki, a zamiast mielić po prostu zblendować. Można dodać zioła np. majeranek. Może być również smarowidłem do chleba.

Wśród nocnej ciszy …..

Ufff, wreszcie jest, wreszcie nadszedł ten dzień, kiedy to po tygodniowym mieszaniu  w garach, pieczeniu, smażeniu, gotowaniu i Bóg wie co jeszcze, można się już ewakuować z kuchni i poddać krytycznej ocenie swoje „wypociny”.

Zawsze jest tak samo – narobi się człowiek, jak ten osiołek, napróbuje wszystkiego, smaki się wymieszają, nic już w końcu nie wie, jedno za mało kwaśne, drugie za słone, inne mało pikantne……. a niech to, wszystko jakieś nie takie jak powinno? Może niech więc inni to ocenią?

I wreszcie jest ten jedyny w roku, niepowtarzalny wieczór, zabłysła na niebie pierwsza gwiazdka, przy stole gromadzi się rodzina, są dzieci i radosne wnuczęta i ……ulatuje gdzieś w niebyt całe zmęczenie. Jest miło, ciepło, świątecznie. I tylko w głębi duszy marzenie – obyśmy za rok spotkali się w takim samym /co najmniej/ gronie.

Na stole dodatkowe nakrycie, a jego widok sprawia, że myśli ulatują, biegną w strony rodzinne i budzą wspomnienia o tych, których już nie ma wśród nas, o spędzanych ongiś Wigiliach w rodzinnym domu.

Wtedy też pod obrusem było obowiązkowo sianko, a na stole pojawiał się opłatek, Mama serwowała barszcz czysty z grzybami, zupę grzybową, kapustę z grochem, gołąbki z kaszą gryczaną, śledzie, pierogi z kapustą, kluski z makiem, a na deser kutia i kompot z suszu. A potem… potem były kolędy niemal do północy, a zawsze na początek Tata zaczynał „Bóg się rodzi”. Było bardzo rodzinnie.

Dbajmy więc wszyscy, aby i teraz tak było. Cieszmy się, że możemy spędzić ten czas razem, że mamy siebie nawzajem, że jesteśmy RODZINĄ.

Bo nieważne co na stole, ważne żeby wszyscy byli przy stole!

Wśród nocnej ciszy, głos się rozchodzi….   Hej kolęda, kolęda…..