Kotleciki drobiowe siekane z warzywami II

Nieco inaczej przygotowane kotleciki drobiowe z warzywami, niż zamieszczone już na blogu Kotleciki drobiowe siekane z warzywami.


Składniki

3 pojedyncze piersi kurczaka /moje ważyły 600 g/
mała cukinia /ok. 15 cm długości/
3/4  dużej czerwonej papryki
1 cebula /czerwona lub biała/
1/2 małej puszki kukurydzy konserwowej /kilka łyżek/
2 jajka
2 kopiate łyżki mąki ziemniaczanej
1-2 łyżki kaszy manny
przyprawa do kurczaka, vegeta
sól, pieprz do smaku
bazylia, majeranek
natka pietruszki lub szczypiorek
masło, olej

Wykonanie

Mięso, cebulę i paprykę pokroić w drobniutką kosteczkę, cukinię zetrzeć na grubych oczkach /razem ze skórką/ – każdy składnik umieścić w osobnej miseczce.
Na łyżce masła zeszklić cebulę, dodać paprykę – chwilę podsmażyć, dodać cukinię – dusić razem, aż warzywa zmiękną, a wytworzony płyn odparuje. Ostudzić.

Do mięsa dodać ostudzone warzywa, osączoną kukurydzę, pozostałe składniki, przyprawić do smaku. Wyrobić masę, schłodzić w lodówce ok. 1 godziny.
Nakładać łyżką porcje masy na rozgrzany olej, formować kotleciki i smażyć na średnim ogniu na rumiano z obu stron /po kilka minut z każdej strony/.

Karpatka

Powoli zaczynam wracać do starych przepisów, spisywanych kiedyś skrzętnie w zeszytach. Dziś już kartki bardzo pożółkły, atrament bądź długopis wyblakł, tu i ówdzie „ciap” tłuszczu lub innego surowca używanego akurat do wypieku, ale ileż równocześnie wspomnień…Dziś moja podróż na wehikule czasu zatrzymała się w Karpatach… tzn. na karpatce.

2 blachy 20×32 cm lub 24×36 cm lub 1 duża blacha z wyposażenia piekarnika

Ciasto

1 szklanka wody
1/2 kostki margaryny np. Tortowa, Kasia lub Palma
1 szklanka mąki pszennej
5 jaj
1 łyżeczka proszku do pieczenia
szczypta soli

Krem

1/2 l mleka 3,2%
1/2-3/4 szklanki cukru kryształu
1 cukier waniliowy
2 kopiate łyżki mąki pszennej
2 kopiate łyżki mąki ziemniaczanej /lub budyń śmietankowy 40 g/

1 masło /200 g/ – może być roślinne /na mniej maślany krem dać 100 g masła/
2 łyżki spirytusu /adwokata, soku z cytryny/

lub na skróty –  gotowy krem karpatkowy

Wykonanie

Ciasto
Wodę z margaryną zagotować, odstawić na bok, wsypać do wrzątku 1 szklankę przesianej mąki,, wymieszać, postawić ponownie na mały gaz, podgrzewać mieszając, aż masa zrobi się szklista /ok. 1 min./. Wówczas odstawić i ostudzić.
Do zimnej masy dodać proszek do pieczenia oraz kolejno dodawać po jednym całym jajku i dobrze zmiksować do momentu dokładnego połączenia się składników /użyć końcówek do ubijania piany/.
Ciasto przełożyć na 2 jednakowe blachy wyłożone papierem do pieczenia.
Piekarnik nagrzać do 220 st.C.
Teraz jedną blachę wstawić do nagrzanego już piekarnika /220 st.C. II poziom, grzanie góra-dół/ i piec 10 min.  a następnie zmniejszyć temp. do 170 st.C i piec dalej 10-15 min.
Analogicznie postąpić z ciastem w drugiej blaszce /czekało  tam na swoją kolej/.

Ciasto można też wyłożyć od razu na jedną dużą blachę /z wyposażenia piekarnika/, a po upieczeniu i ostudzeniu przekroić go wzdłuż na 2 części i przełożyć kremem.

uwagi bardzo ważne!
Ciasto ciężko rozsmarowuje się na blasze – można sobie pomóc wypukłą stroną łyżki, zanurzanej w wodzie lub oleju /ja zanurzałam w wodzie/.
Piekarnik powinien być wcześniej bardzo dobrze nagrzany do wymaganej temperatury.
W trakcie pieczenia nie otwierać piekarnika, bo ciasto opadnie!
Po upieczeniu ciasta nie wyjmować go od razu z piekarnika, lecz pozostawić na ok. 5-10 min. uchylając lekko drzwiczki.
Ciasto wyjmować z blachy całkowicie ostudzone.

Krem
Z wymienionych składników /bez masła/ ugotować budyń, ostudzić. Utrzeć masło, cały czas ucierając dodawać po łyżce zimnego budyniu, na końcu dodać alkohol lub sok z cytryny.

Ostudzone ciasto przełożyć kremem. Dobrze schłodzić, odstawiając bez przykrycia w chłodne miejsce na 1 godzinę. Przed podaniem obficie posypać cukrem pudrem.

Siostry dwie…szanujmy wspomnienia!

Była sobie kiedyś mała dziewczynka… miała starszą Siostrę, wiele lat starszą. Kiedy mała, wszędobylska dziewczynka biegała sobie i rozkosznie wymachiwała warkoczykami, jej Siostra była już prawie dorosłą pannicą. Z jakim uwielbieniem „młoda” patrzyła wtedy jak „starsza” się stroi, z jaką zazdrością, że spotyka się z koleżankami, że śmieją się, żartują, a ona?
Ona była zawsze jak „ogonek”… taki niechciany, odpędzany, bo i cóż takie dziecko miało robić wśród prawie dorosłych.
„Młodej” bardzo się to nie podobało, ale im bardziej była natrętna, tym bardziej przepędzana. A im bardziej przepędzana, tym więcej psot i złośliwostek wpadało do jej małej główki. Często do akcji wkraczała nawet Mama, zakazując „młodej” to i owo.

Ale przyszedł czas, że „starsza” zmieniła stan cywilny i opuściła domowe gniazdko, a wraz z tym problem został rozwiązany.
W niedługim czasie „młoda” została ciocią… o, nie, nie zdawała sobie z tego sprawy, ba, nawet nigdy nie była tak nazywana.
A jej „starsza”? no była już dla niej kimś zupełnie innym, kogoś innego oznaczającą Siostrą…była już przecież matką swoich dzieci.
Całą uwagę skupiała na swych synach, matkowała im ciągle, była jak kwoka dbająca o swe kurczęta, bez względu na to, czy jeszcze tego potrzebowali czy już nie i jak „starzy” sami powoli się stawali.
Aż do dzisiaj…
Dziś machnęła ręką na doczesny świat, zostawiła wszystko i wszystkich, ale i tak wiem, że tam z góry będzie bacznie wszystko obserwować, będzie nadal czujna, będzie nadal zarządzać…

Rozsiądź się więc Siostro wygodnie w cieniu rajskich drzew, odpocznij w spokoju, a w wolnych chwilach zerknij tu na nas czasem i wyślij promyczek dobrej energii.

A ja? bardzo żałuję, że nie wróci już ten czas, kiedy byłam „natrętną muchą”… mogłabym nawet być odpędzana przy użyciu „łapki na muchy”…
Wspomnienia jednak pozostaną…tylko wspomnienia… tylko tyle i aż tyle…
Pielęgnujmy więc i szanujmy wspomnienia!

Kapusta czerwona zasmażana

Kapusta czerwona jakoś u mnie nie jest zbyt popularna. Ale dziś, na przeór trochę sobie zrobiłam kapustę czerwoną… zasmażoną. Kapusta czerwona to częsty dodatek do dań obiadowych na Śląsku, wiem od koleżanki mieszkającej w tym regionie…kluski śląskie, rolady i kapusta czerwona to niemal żelazna pozycja na świątecznym stole… tak zawsze mawiała i nie musiała już wymyślać nic nowego. U mnie też podana do roladek, ale innych, bo z mięsa mielonego.

Składniki

1 mała główka czerwonej kapusty /ok.1 kg/
1 czubata łyżka smalcu lub masła*)
1 cebula
1 jabłko*)
1 łyżka cukru
1 łyżka octu lub soku z cytryny
sól, pieprz
2 łyżki mąki

Wykonanie

Kapustę poszatkować, zalać wrzątkiem, odstawić na 5 min. po czym odcedzić i zalać taką ilością gorącej wody, aby sięgała tylko do połowy wysokości kapusty.
Dodać sól, cukier i starte na tarce jabłko. Gotować do miękkości kapusty /nie rozgotować!/. Dodać ocet i pieprz i jeszcze chwilkę pogotować.

Na patelni rozgrzać smalec, zeszklić na nim pokrojoną w małą kostkę cebulę, dodać mąkę, zrobić zasmażkę i połączyć ją z kapustą. Mieszając gotować jeszcze kilka minut.

*) zamiast smalcu można użyć boczek /ok. 100 g/, pokroić w kostkę i wysmażyć, dodać też jabłko w kostkę, a gdy będzie usmażone na rumiano połączyć z ugotowaną kapustą i chwilę razem jeszcze dusić. Można dodać świeży rozmaryn do duszenia.

Zupa – krem z dyni

Nigdy nie robiłam zupy z dyni, choć wiele na jej temat słyszałam. Kiedyś spotkałam sąsiada wracającego z zakupów… targał olbrzymią dynię. O, ale będą przetwory dyniowe – zagadnęłam, bo ja dawniej robiłam dynię w occie i dżem. E, nie – odparł sąsiad i mimo, że jest raczej mało rozmowny, nagle się ożywił i z błyskiem w oczach mówi: moja żona robi pyszną zupę z dyni, mówię pani, strasznie dobrą, dodaje coś tam jeszcze do niej, musiałaby pani jej zapytać, ale dobreńka… A opowiadał o tej zupie, którą żona gotuje z takim… uwielbieniem żony, z taką wdzięcznością za tą zupę, że aż sama dostałam ślinotoku i pomyślałam – trzeba ugotować i mnie. Ale jak to zrobić?
Sąsiadki pytać nie będę, bo nie jestem z nią w jakichś kontaktach bliskich, a moje koleżanki to jak pamiętam zawsze gotowały zupę mleczną z dyni makaronowej.
Od tamtej pory minęło trochę czasu /myślę, że lat kilka minimum/, aż w końcu zdecydowałam się ugotować taką zupę sama, wg mojego smaku i wyobraźni, na podstawie bogatej wiedzy zdobytej a podstawie  „literatury” internetowej.
To mój pierwszy raz! ale udany i pyszny!

Składniki

ok. 1 kg dyni /waga po oczyszczeniu/ – polecam Hokkaido, nie trzeba obierać z łupy
2 cebule
3-4 ząbki czosnku
2 marchewki
4 ziemniaki /polecam zamienić na Bataty – 1 szt bo są ogromne/
3 l bulionu /może być z kostki/
1 łyżeczka imbiru
1 łyżeczka gałki muszkatołowej
1 łyżeczka kurkumy
1 łyżeczka pieprzu cayenne
1-2 łyżeczki tymianku
1/2 łyżeczki kolendry
1/2 łyżeczki chilli
pieprz , sól, ew. vegeta
1/2 szklanki kwaśnej śmietany
2-3 łyżki masła/oleju do smażenia

grzanki /masło, pieczywo tostowe/

Wykonanie

W garnku, w którym będzie się zupa gotowała rozpuścić 2 łyżki masła i 1 łyżkę oleju, zeszklić na nim cebulę pokrojoną w plasterki, dodawać po kolei – marchew pokrojoną w plasterki, następnie ziemniaki pokrojone w kostkę , a na końcu dynię – również pokrojone w kostkę. Wszystko chwilę podsmażyć, po czym zalać bulionem, dodać wszystkie przyprawy i gotować do miękkości.
Ugotowaną zawartość garnka zmiksować na krem. Dodać przeciśnięty czosnek, ewentualnie przyprawić jeszcze do smaku, a także dodać zahartowaną śmietanę – zagotować.
Podawać z grzankami zrobionymi z pieczywa tostowego /zamiennie z chleba/ – sposób wykonania – patrz grzanki z piekarnika /klik/.

 

Ciasteczka kruche bez jaj

Ciasteczka piekę rzadko, raczej w okresie świątecznym, czyli jakby to powiedział mój dziadek – od wielkiego dzwonu! Ale brzydka ostatnio pogoda nastraja mnie tak jakoś melancholijnie, tak jakoś…sama nie wiem… więc na poprawę wszystkiego dookoła, na przekór pogodzie, jesieni, opadającym liściom i strugom deszczu upiekłam ciasteczka… bardzo tanie, szybkie, ale smaczne. Teraz kubek gorącej herbaty z sokiem aroniowym, do tego ciasteczka do pochrupania i jest już dobrze.

Składniki

300 g mąki tortowej
200 g masła lub dobrej margaryny
100 g cukru pudru
1 cukier waniliowy

dodatkowo – cukier kryształ lub brązowy do obtoczenia

Wykonanie

Z wymienionych składników zrobić w malakserze lub robocie jednolite ciasto – przy użyciu noży /lub po prostu zagnieść na stolnicy/.
Z ciasta uformować wałek o średnicy ok. 4 cm, obtoczyć go w cukrze, zawinąć w papier lub folię i włożyć na pół godziny do zamrażalnika, aby dobrze stężało.
Po tym czasie pokroić na plasterki grubości ok. 8-10 mm, lekko spłaszczyć widelcem tworząc jednocześnie wzorek, ułożyć na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i piec na jasnozłoty kolor – ok. 15-20 min. temp. 170-180 st.C II poziom.

  uwaga – ciastka są bez proszku do pieczenia!

Muffinki bananowo-czekoladowe

Naszło mnie dziś na muffinki… ot, tak dla zabicia czasu…pogoda byle jaka, ciśnienie chyba „leży na podłodze”, snuję się i o mało nie usnę stojąc, ale żeby tak się nie stało, wymyślam coś do zrobienia… a może moje wnuczki wpadną? e tam, nie wpadną, rok szkolny rozpoczęty, zajęcia różne, nie mają czasu…ale i tak muffinki upiekę, tak na wszelki wypadek…

Składniki /na 12 szt./

Suche

2 szklanki mąki pszennej /tortowej/
0,5 szklanki cukru
0,5 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody
szczypta soli

Mokre

1 jajo
0,5 szklanki oleju rzepakowego lub stopionego masła
0,5 szklanki jogurtu owocowego /bananowy, waniliowy, gruszkowy/
2 duże lub 3 male  dojrzale banany /pognieść widelcem/
sok z polowy cytryny

Dodatkowo

1/2 tabliczki czekolady mleczne/deserowej

Wykonanie

W jednej misce dokładnie wymieszać suche składniki.
W drugiej misce wymieszać mokre składniki, po czym wlać je powoli do suchych składników i dość niedbale wymieszać łyżką lub trzepaczką rózgową. Dodać posiekaną czekoladę.
Formę do muffinek wyłożyć papierowymi foremkami i napełnić ciastem do 3/4 wysokości.
Piec w piekarniku nagrzanym do 180 st.C na II poziomie przez ok. 20-25 min. Wyjąć i ostudzić.
Wystarczy posypać po wierzchu cukrem pudrem.
źródło tu

Krokiety z mięsem z kurczaka, brokułem i białym serem

Co zrobić z mięsem po rosole? ileż to razy zadajemy sobie to pytanie? a no tyle razy, ile razy gotujemy rosół.
Dziś zwalniam z myślenia, bowiem ja już to zrobiłam i proponuję inny wariant krokietów /na blogu już są przepisy z wykorzystaniem mięsa drobiowego/. Nieskromnie powiem – wyszły pyyyszne!

przepis na 12 krokietów

Ciasto

2 szklanki mąki pszennej
2 szklanki mleka
1 szklanka wody gazowanej
szczypta soli
szczypta proszku do pieczenia
2 łyżki oleju

Farsz

ok. 0,6-0,7 kg ugotowanego mięsa  po rosole
jarzyny z rosołu – marchew, pietruszka, seler
1 cebula
1 ząbek czosnku
1 brokuł – ugotować na pół miękko z dodatkiem soli i cukru
1/2 kostki sera białego lub sera feta
3-4 łyżki świeżej natki pietruszki lub szczypiorku
sól, pieprz ziołowy, papryka słodka i ostra

dodatkowo do panierowania – jajko i bułka tarta

Wykonanie

Naleśniki przygotować zgodnie z przepisem podstawowym.

Mięso, jarzyny, cebulę i czosnek zmielić w maszynce, dodać przyprawy, wyrobić masę. Dodać rozdrobniony brokuł, wymieszać /można też zmielić razem z mięsem, ale ja wolę rozdrobnione widelcem/.
Twaróg pokruszyć.

Naleśniki nadziewać farszem /ok. 2 łyżki na 1 naleśnik/, na wierzch farszu dać pokruszony ser, zwijać w krokieta, panierować w jajku roztrzepanym z odrobiną mleka/wody i bułce tartej, smażyć ze wszystkich stron na rumiano. Podawać z ulubioną surówką.

Zupa-krem z jarmużu

Wyrosło trochę jarmużu na mojej małej działeczce w tym roku, bardziej dorodny jest ten czerwony /w zasadzie zielono- fioletowy/, ale troszkę i zielonego jest. Postanowiłam ugotować zupę-krem. Kolor nie zachwyca, lepiej byłoby użyć tylko zielonego, ale nie miałam go na tyle, więc dorzuciłam też ten „czerwony”, na smak nie ma to chyba wpływu… smakowo bardzo mi odpowiada, choć z samego zielonego kolor byłby bardziej… zielony…
.

Składniki

ok. 2,5-3 l bulionu warzywnego
ok. 300 g świeżego jarmużu
4-5 średnich ziemniaków
kawałek pora
1 cebula
3-4 ząbki czosnku
1 łyżka octu /soku z cytryny/
sól, pieprz
opcjonalnie – śmietanka kremówka
olej do smażenia

dodatki do wyboru:
ser feta, ser żółty
grzanki
jogurt grecki, śmietana /kleks na zupie/

Wykonanie

W garnku, w którym będzie się gotować zupa, zeszklić na oleju cebulę pokrojoną w kostkę, dodać czosnek, pokrojonego pora oraz ziemniaki pokrojone w kostkę – chwilę smażyć. Dodać pokrojony jarmuż /grube nerwy usunąć/ i zalać bulionem. Zagotować, po czym zmniejszyć gaz i gotować całość do miękkości warzyw. Dodać ocet, sól i pieprz. Całość zmiksować.
Podawać z grzankami lub serem lub kleksem jogurtu. Posypać koperkiem.

Ziemniaki pieczone – w plasterkach

Kiedy piekę mięso do obiadu w piekarniku, lubię jednocześnie upiec ziemniaki. Wtedy wystarczy tylko dorobić jakąś sałatkę lub surówkę i drugie danie gotowe. Dziś będą ziemniaki z piekarnika w plasterkach… pyszne, rumiane, można je upiec również oprószone bułką tartą – będą bardziej chrupiące, choć zapewne bardziej kaloryczne.

Składniki

ziemniaki
przyprawa do ziemniaków
papryka słodka
sól morska
świeży rozmaryn
olej
opcjonalnie – bułka tarta lub masło czosnkowe /płynne masło + przeciśnięte 2-3 ząbki czosnku – polać ziemniaki przed pieczeniem/

Wykonanie

Ziemniaki obrać, pokroić w plasterki grubości ok. 0,5 cm, skropić olejem, posypać przyprawą do ziemniaków i wymieszać. Następnie wyłożyć je na blachę z wyposażenia piekarnika /blachę wyłożyć folią aluminiową lub papierem do pieczenia/, powtykać w kilku miejscach gałązki rozmarynu. Opcjonalnie – oprószyć bułką tartą.
Piec w piekarniku nagrzanym do 200 st.C przez ok. 30 min. przy czym na ostatnie 5 min. włączyć dodatkowo termoobieg. Po upieczeniu posypać solą morską i rozmarynem /pocięte świeże igiełki/.