Niby leczo

Dlaczego niby? bo leczo zawsze kojarzy mi się jako danie z warzyw i kiełbasy, bądź boczku. Moje jest iście wegetariańskie, ani śladu, ani nawet zapachu kiełbaski w nim nie uświadczysz. Za to warzywa… cała plejada letniego ogrodu, do wyboru, do koloru…
niby leczo1

Składniki

2 cukinie /zielona i żółta/
2 cebule
3 papryki /czerwona, zielona i żółta/
5 pomidorów
5-6 pieczarek
spora garść fasolki szparagowej /zamiennie mała puszka kukurydzy/
1 szklanka przetartych pomidorów z czosnkiem
sól, pieprz, ziarenka smaku
papryka słodka i szczypta ostrej
listki bazylii i rozmarynu
ewentualnie /dla zaostrzenia smaku/ 2-3 łyżki koncentratu pomidorowego
niby leczo

Wykonanie

Fasolkę szparagową ugotować osobno w lekko osolonej wodzie, przelać zimną wodą.

W rondlu rozgrzać olej i zeszklić na nim 1 cebulę pokrojoną w piórka, a następnie dodać pokrojoną w paski paprykę – chwilę poddusić.
Cukinię oczyścić, pokroić w kostkę. Pomidory sparzyć, obrać ze skórki i pokroić w grubą kostkę. Dodać cukinię i pomidory do cebuli z papryką, chwilę dusić /uważać, aby warzywa się nie rozpadły, były miękkie, ale jędrne/.

W osobnym naczyniu smażyć drugą cebulę i pokrojone w plasterki pieczarki, lekko posolone i posypane pieprzem – usmażyć na rumiano, płyn z pieczarek powinien wyparować. Dodać je do rondla z cukinią, wlać przetarte pomidory oraz ugotowaną fasolkę szparagową, przyprawić i zagotować. Teraz dodać ewentualnie przecier pomidorowy, dorzucić bazylię i rozmaryn – krótko zagotować.

Pizze mini na… cukinii

Akurat miałam smażyć „kotlety schabowe” z cukinii /przepis tu – Cukinia a’la schabowe/, gdy na WŻ wpadł mi w oko przepis Kobi1704 na …mini pizze z udziałem cukinii właśnie. No to zrobiłam. Wyszło smacznie, a co najważniejsze coś innego z mojej ulubionej cukinii.
pizze mini na cukinii (2)

Składniki

1 cukinia
1 jajko
mąka
bułka tarta

dodatki /przykładowo – pełna dowolność co kto lubi/:
oliwki
pomidory suszone
ser mozzarella
oregano
sól
sos do pizzy /ulubiony/
pizze mini na cukinii

Wykonanie

Plastry cukinii posypać solą z obu stron i odstawić na około 2 godziny. Po tym czasie dokładnie wytrzeć ręcznikiem papierowym. Krążki cukinii obtaczać w mące, następnie w jajku i bułce tartej /jak kotlety schabowe/ i smażyć na rozgrzanym oleju. Ostudzić.
Każdy „kotlet” posmarować obficie sosem do pizzy, ułożyć na nim plasterek sera mozzarella, połówki oliwek, kawałki pomidorów suszonych, posypać oregano i zapiec w piekarniku nagrzanym do 170 st.C przez około 15 minut.
Ja zapiekałam w mikrofali i też wyszło ok.
Podawać gorące.

Lekki torcik z masą jogurtową i malinami

Torcik, który upiekłam z okazji… zmiany kodu na 7 z przodu. Kiedy spotkam się z rodziną w najbliższą niedzielę, też będzie tort, już inny… a co, przecież tylko raz w życiu jest moment, kiedy po raz pierwszy dostajemy od losu w prezencie szczęśliwą siódemkę… z przodu kodu… … ale szyfrem powiedziane…
pomysł na torcik odgapiony od Wkn.
torcik z masa jogurtowa i malinami
tort z masą jogurtową i malinami (3a)

Składniki /tortownica śr. 24 cm/

Biszkopt

3 jajka
3/4 szklanki cukru
1 łyżka octu
2-3 łyżki oleju
3/4 szklanki pszennej mąki
1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
mała szczypta soli

Do nasączenia

1/3 szklanki wody
3 łyżki cukru pudru
sok z 1/2 cytryny
tort z masą jogurtową i malinami

Masa jogurtowa

400 ml gęstego jogurtu naturalnego (np. typu greckiego)
1 łyżka cukru pudru
1 galaretka o smaku malinowym (na 500ml płynu)
250 ml wrzącej wody

Masa śmietanowa

200-250 ml śmietanki 30%
1 łyżka cukru pudru

Dodatkowo
2 szklanki malin
tort z masą jogurtową i malinamia

Wykonanie

Białka ubić na sztywno, nie przerywając ubijania dodawać po łyżce-dwie cukru.
W osobnej miseczce wymieszać żółtka, proszek do pieczenia i ocet.
Zmiksować z ubitą na sztywno pianą z białek. Wlać olej, wsypać małą szczyptę soli, zmiksować krótko na niskich obrotach.
Za pomocą łyżki, starając się jak najbardziej napowietrzyć ciasto, wmieszać przesianą mąkę.
Masę przelać do tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia lub wysmarowanej masłem i wysypanej bułką tartą.
Piecz przez około 30-40 minut w temp. 170-175 st. C do suchego patyczka.
Ostudzić całkowicie, zdjąć skórkę i przekroić biszkopt na pół.

Galaretkę rozpuść w 250 ml wrzącej wody. Gdy będzie zimna i zacznie powoli tężeć, zmiksować ją na piankę razem z jogurtem i łyżką cukru. Delikatnie Wymieszać z połową malin. Wylać na biszkoptowy spód wcześniej naponczowany, przykryć drugą warstwą biszkoptu, docisnąć. Wstawić do lodówki do stężenia.

Śmietanę ubić na sztywno z łyżką cukru pudru.

Naponczować wierzch biszkoptu /po stężeniu i wyjęciu już z lodówki/, wyłożyć bitą śmietanę i udekorować malinami /drugą połową/. Dobrze schłodzić.

Zapraszam, proszę się częstować… można się zajadać bez konsekwencji, bo jest naprawdę lekki…prawie bez kalorii… no może ciut, ciut.
tort z masą jogurtową i malinami (2a)

Zmiana kodu

24 sierpnia… spada kolejna kartka z kalendarza…niby dzień jak każdy inny, a jednak…dzień pełen wspomnień, podsumowań, refleksji, poczucie upływającego czasu oraz coraz krótszej drogi do przebycia.
Jak długiej? wielka niewiadoma i tajemnica…i niech tak zostanie.

A wszystko zaczęło się 70 lat temu, kiedy to w sierpniową sobotę przyszła na świat mała dziewczynka. Była dzieckiem oczekiwanym, wszak jej starsza siostrzyczka miała już 13 latek… oczekiwanym dzieckiem, ale co do płci… to już bardzo wątpliwe… przecież w domu była już jedna córka, a wiadomo, że każdy mężczyzna „tęskni” za synem. Należy więc podejrzewać, że tym razem było podobnie.
Ale trudno, córka to też dziecko.
Jak się potem okazało, owa córka stała się ulubionym dzieckiem tatusia, oczkiem w głowie, pupilką wprost. Na marginesie należy dodać, że oczekiwany syn też w niedalekiej przyszłości pojawił się na świecie.

Z opowiadania wiadomo, że narodzinom tejże dziewczynki towarzyszyła szalejąca na dworze burza, a błyskawice i pioruny zwiastowały raczej koniec świata, niż pojawienie się na świecie nowego życia.
Ale jak to zwykle bywa, po nocy przychodzi dzień, a po burzy pojawia się słońce.
Jakież to zastanawiające – czyżby to był zwiastun, znak jak będzie wyglądać jej całe, dalsze życie?

Rosła sobie dziewczynka, otoczona ciepełkiem domowym i miłością bliskich, mając za kompana brata młodszego oraz rówieśników z sąsiedztwa /tak się złożyło, że u sąsiadów byli sami chłopcy/. Nic więc dziwnego, że wszelkie psoty, wybryki i tym podobne „zabawy” były iście chłopięce. Trwało to cały okres przedszkolny.

Kiedy jednak dziewczynka poszła do szkoły zmieniła się nie do poznania. Z dziewczyny łażącej po drzewach, grającej w jakieś chłopięce gry, przeistoczyła się – jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki – w skromną, cichutką uczennicę, w granatowym fartuszku z białym kołnierzykiem. Tu należy dodać, że dziewczynka owa bardzo niechętnie udała się na pierwsze lekcje, może bała się szkoły i dlatego zaszła w niej taka zmiana? może to strach powodował, że stała się taka cichutka, grzeczniutka? Tak czy siak, szkołę w końcu pokochała, lubiła czytać, uczyć się i zawsze miała ambicje, żeby być najlepszą w klasie.
Ot, cuda czasem się zdarzają, a tu było prawie jak w bajce o brzydkim kaczątku.

Lata mijały, dziewczynka doroślała, była szkoła średnia, potem studia, potem pierwsza praca. Było wiele radości z każdego nawet małego sukcesu, ale było też wiele dni smutnych, a nawet wręcz tragicznych. Bo czy może być coś gorszego dla młodej dziewczyny, wkraczającej dopiero w dorosłe życie, niż utrata Matki?
Nie, nie może… I w takich momentach odzywają się te złowieszcze grzmoty i pioruny, które towarzyszyły jej narodzinom.
Ale w życiu jak to w życiu, wiele było chwil radosnych, ale też nierzadko  przeplatanych burzami. Taki kwiecień-plecień.

W końcu dziewczynka owa dorosła już na tyle, że sama założyła rodzinę. Ileż radości dawało witanie na tym świecie nowych potomków… córka, syn i jeszcze jeden syn. Ileż to było uciechy z pierwszych ząbków, pierwszych kroczków, pierwszych słów, a  wszystko razy trzy… ale nieprzespanych nocy, chorób wieku dziecięcego itp. też potrójnie.

Ale co tam, z perspektywy czasu to wszystko nie jest ważne, ważne są ONE /czyli dzieci/. Ileż radości daje samo tylko patrzenie jak rosną, dorośleją, zakładają swoje „gniazda”.
A z gniazdek tych wyfruwają następne pociechy… ileż jest radości z narodzin wnucząt /chyba nawet więcej, niż z narodzin dzieci, bo ma się już czas na tą radość/. Jakże miło jest patrzeć jak wnuczki rosną, jak są piękne i mądre.

I to jest powód, dla którego tamta dziewczynka, która już bardzo, bardzo dorosła widzi, że warto było, że wprawdzie były w życiu grzmoty i pioruny, ale też świeciło słońce, a jego odbiciem świecą teraz jej dzieci, jej wnuczki.
I jakże prawdziwa jest myśl, wyczytana gdzieś kiedyś i zapisana:

Sztuka życia polega na tym, by cieszyć się małym, a wytrzymywać najgorsze.

No więc cieszmy się życiem, dopóki trwa. Co tam kolejna kartka z kalendarza, co tam przejście do następnego przedziału wiekowego, to jedynie zmiana kodu na 7 z przodu.

nowo narodzona 70-latka… /z szacunkiem zatem proszę!/
zzzbukiet 70a

Zanućmy więc:

„Życie , życie jest nowelą,
której nigdy nie masz dosyć
Wczoraj biały, biały welon
Jutro białe, białe włosy

Życie , życie jest nowelą
Raz przyjazną a raz wrogą
Czasem chcesz się pożalić,
ale nie masz do kogo”  

 

 

 

Sałata zielona z sosem winegret

Najprostsza w przygotowaniu i chyba najsmaczniejsza, a kiedy jeszcze użyjemy kilku odmian, w tym także o różnych kolorach, to jeszcze barwna. Czego chcieć więcej?
sałata zielona w sosie winegret (3)

Składniki

1 główka sałaty zielonej /dobrze jest dać różne rodzaje sałat tak, aby ich ilość w sumie odpowiadała 1 główce/
szczypiorek

sos
1 łyżka musztardy stołowej
sok z 1/2 cytryny
8 łyżek oleju
2 łyżki wody mineralnej
1-2 ząbki czosnku
1/2 łyżeczki pieprzu ziołowego
1 łyżka cukru
1 płaska łyżeczka soli
sałata zielona w sosie winegret (4)

Wykonanie

Sałatę /sałaty umyć, dokładnie osuszyć, większe liście porwać na mniejsze kawałki.

Do słoika z zakręcanym wieczkiem dać wszystkie składniki sosu /czosnek przeciśnięty przez praskę/ i dokładnie wymieszać, potrząsając energicznie zamkniętym słoikiem.
Polać sosem na 0,5 godz. przed podaniem /sałaty nie mieszać z sosem, wymiesza się sama przy nabieraniu/. Posypać pokrojonym drobno szczypiorkiem.

Kurczak pieczony na soli /w całości/

Kiedy podawałam przepis na kurczaka pn. Kurczak pieczony na soli /w kawałkach/, zapowiadałam, że będzie też pieczony w całości. I oto jest.
Jak pamiętam, kurczaka w ten sposób piekło się bez jakichkolwiek dodatków, tylko „kurak” sam na sam z kilogramem soli i wychodziło pyszne jedzonko.
Można jednak co nieco go doprawić, a wtedy wskazane byłoby natrzeć kurczaka przyprawami /w środku i na zewnątrz/ i na noc włożyć do lodówki, żeby smaki przeszły do mięsa. Pamiętać jednak, że będzie potem pieczony na soli, zatem przyprawy nie powinny już zawierać soli.
kurczak na soli caly (3a)

Składniki

1 kurczak cały /ok. 1,5 kg /
1 kg soli /sól obojętnie jaka/

opcjonalnie – przyprawy wg moich preferencji:
1 łyżka papryki słodkiej mielonej
½ łyżeczki papryki ostrej mielonej
1 łyżka czosnku granulowanego
pieprz
2-3 łyżki oliwy z oliwek
kurczak na soli caly
kurczak na soli caly (2)

Wykonanie

Kurczaka umyć pod bieżącą wodą i dokładnie osuszyć za pomocą papierowych ręczników.
Gdy zdecydujemy się dodatkowo przyprawić, to wszystkie suche składniki /przyprawy/ wsypać do miseczki i wymieszać, po czym dodać oliwę i ponownie wymieszać, aż powstanie pasta, którą natrzeć kurczaka wewnątrz i na zewnątrz.
Jeśli dodatkowe doprawianie pomijamy, od razu przystępujemy do pieczenia.

Na dno naczynia żaroodpornego rozsypać cały kilogram soli, wyrównując powierzchnię /grubość warstwy solnej powinna wynosić ok. 1 cm/, a następnie ułożyć kurczaka grzbietem do góry, zaś piersiami w dół /układać zdecydowanym ruchem, nie przesuwać kurczakiem po soli, bo się do niego przyklei/. W połowie przewidzianego czasu pieczenia kurczaka odwrócić, czyli teraz grzbietem w dół, a piersiami do góry. Piec łącznie ok.1,5 godz. w temperaturze 180 st.C. na II poziomie piekarnika, czyli po ok. 45 min. należy kurczaka odwracać. Na koniec można włączyć na 5 min. termoobieg.
Najlepiej smakuje z ziemniakami pieczonymi w piekarniku.
kurczak na soli caly (3)

Tarta z owocami sezonowymi – prościuch

Nigdy chyba nie piekłam tarty… mówię chyba, bo w swym długim życiu mogłam piec, ale może pamięć zawiodła, zwłaszcza, że na stanie foremek do pieczenia mam też 2 foremki do tarty /czasem piekę w nich też pizzę/.
Zazwyczaj tarty robi się na kruchym cieście /chyba/, ta jest inna, a jej wykonanie bardzo proste, po prostu „prościuch” jak nazwała ją mariolan76 , autorka przepisu.
tarta z owocami sezon prosciuch (3a)

Składniki

175 g mąki
150 g cukru
1 łyżeczka proszku do pieczenia
40 g masła
2 jajka
1/3 szklanki mleka
300 g owoców sezonowych (jagody, porzeczki, maliny, wiśnie, brzoskwinie, nektarynki) – u mnie 2 brzoskwinie i 1 nektarynka
tarta z owocami sezon prosciuch

Wykonanie

W jednej misce wymieszać suche składniki, czyli mąkę, cukier i proszek do pieczenia. W drugiej misce wymieszać mleko, jajka oraz rozpuszczone i przestudzone masło.
Mokre składniki dodać do suchych i wymieszać łyżką tylko do połączenia składników. Ciasto wylać na blaszkę do tarty, wysmarowaną masłem i wysypaną bułką tartą.
Na wierzch wyłożyć owoce, włożyć do piekarnika nagrzanego do 180 st. C i piec 30-40 min. Po przestudzeniu można posypać cukrem pudrem.
tarta z owocami sezon prosciuch (2)

Naleśniki z ruskim nadzieniem – zapiekane

Były krokiety z ruskim farszem, będą i naleśniki, ale nie dać się zmylić, bo wydawałoby się że to brzmi podobnie, jednak nie, nie…to zupełnie co innego, bo i krokiety jako takie różnią się przecież od naleśników. Smakowały mi bardzo, a cały smaczek tkwi przede wszystkim w tym pachnącym boczusiu na wierzchu.
naleśniki z ruskim nadzieniem (3)

Ciasto

2 szklanki mąki
2 szklanki wody gazowanej
1 szklanka mleka
szczypta soli
szczypta proszku do pieczenia
naleśniki z ruskim nadzieniem1

Farsz

500-600 g ziemniaków /waga oczyszczonych/
300 g sera białego
1 duża lub 2 małe cebule
1 duży ząbek czosnku
1 płaska łyżeczka papryki słodkiej /w tym na czubek łyżeczki można dać papryki ostrej/
sól, pieprz /sporo/, przyprawa do ziemniaków

dodatkowo

ok. 100-150 g sera żółtego
ok. 150 g boczku
szczypiorek
naleśniki z ruskim nadzieniem (2)

Wykonanie

Naleśniki przygotować zgodnie z przepisem podstawowym.

Ziemniaki ugotować i pognieść lub przepuścić przez praskę.
Ser rozdrobnić widelcem.
Cebulę drobno pokroić i zezłocić na maśle, pod koniec dodając posiekany czosnek, po czym grzanie wyłączyć i dodać paprykę – szybko wymieszać.
Połączyć wszystkie składniki, doprawić do smaku przyprawą do ziemniaków, pieprzem i solą.

Na naleśniki nakładać farsz i zwijać w rulon.
Układać je w naczyniu żaroodpornym wysmarowanym masłem, posypać startym serem i zapiec ok. 15 min. w temp. 180 st. C.
Przed podaniem posypać je przesmażonym boczkiem /same skwarki, bez wytopionego tłuszczu/ oraz pokrojonym szczypiorkiem.
Można podać z ulubioną surówką lub po prostu z kefirem.
 

 

Naleśniki po węgiersku

Naleśniki na ostro, z dużą ilością papryki, przyprawione na ostro pieprzem, ale przede wszystkim papryką…ostrą.
naleśniki po węgiersku1

Składniki

naleśniki:
2 szklanki mąki
1 szklanka mleka
2 szklanki wody mineralnej gazowanej
szczypta soli
szczypta proszku do pieczenia
2 łyżki oleju do ciasta

farsz:
1 cebula
8  dużych pieczarek
1 duża czerwona papryka
5 cienkich, długich parówek wieprzowych /u mnie z szynki/
1 łyżka koncentratu pomidorowego
10 dag sera żółtego
1 łyżeczka słodkiej papryki
1/2 łyżeczki ostrej papryki
sól,pieprz, bazylia, oregano
naleśniki po węgiersku2

Wykonanie

Naleśniki przygotować zgodnie z przepisem podstawowym /10 szt/.

Cebulę pokroić w kostkę zeszklić na maśle klarowanym, dodać pieczarki również pokrojone w kosteczkę, przesmażyć razem /smażyć do całkowitego odparowania płynu/.
Dodać pokrojoną w drobną kostkę paprykę i znowu chwilkę podsmażyć /ok.5 min./.
Na koniec doprawić solą oraz dodać obie papryki, przyprawy ziołowe i koncentrat pomidorowy /farsz powinien być „charakterny”, tak na węgierską nutę/. Krótko podsmażyć, zdjąć z gazu i przełożyć zawartość na talerz i ostudzić.

Parówki pokroić w drobną kosteczkę i podsmażyć, ostudzić i dodać do farszu. Dodać również ser żółty starty na grubych oczkach i wymieszać wszystko.

Na każdym naleśniku układać porcję farszu, zwijać w rulon lub w krokieta, po czym smażyć na patelni na złoty kolor z obu stron i od razu podawać z ulubioną sałatką.
Ja z lenistwa zjadłam z …keczupem.

Kurczak w cieście francuskim z fetą i suszonymi pomidorami

Przyszła kolej na jeszcze inny wariant kurczaka w cieście francuskim /jest już kilka na blogu/  … z moimi ulubionymi pomidorami suszonymi i serem feta.
kurczak w cieście fr z feta pom susz (2)

Składniki

3 pojedyncze filety z piersi kurczaka
odrobina soli /feta jest słona/
pieprz, przyprawa „złocisty kurczak
papryka słodka
2 łyżki oleju

ciasto francuskie – 2 opakowania gotowego ciasta
jajko

farsz
1 słoiczek suszonym pomidorów
1 kostka sera Feta
natka pietruszki /nie musi być/
kurczak w cieście fr z feta pom susz (4a)
kurczak w cieście fr z feta pom susz (5)
kurczak w cieście fr z feta pom susz (3)

Wykonanie

Umyte i oczyszczone piersi podzielić na pół /każdą pierś podzielić na 2 płaty – w sumie otrzymamy 6 porcji/. Przyprawić , włożyć do woreczka foliowego i odstawić na 1-2 godziny w chłodne miejsce – ja odstawiam do lodówki na całą noc.
Po upływie tego czasu płaty mięsne obsmażyć na średnim gazie z obu stron /najlepiej na oleju z dodatkiem masła klarowanego/ i ostudzić.

Ciasto rozłożyć, każdy płat pociąć na 3 kawałki /mniej więcej w rozmiarach 16×25 cm/ – z 2 opakowań otrzymamy więc 6 kawałków.
Teraz na jedną połówkę ciasta położyć porcję kurczaka, na to rządek sera feta i rządek pomidorów suszonych, lekko docisnąć, po czym przykryć drugą połową ciasta, pociętą w paski /paski muszą zachodzić pod spód „zawiniątka”/.
Układać i zawijać można dowolnie, zależy co podpowie nam nasza fantazja.

„Zawiniątka” schłodzić jeszcze przez 15 min. w lodówce, po czym posmarować rozmąconym jajkiem i piec w piekarniku nagrzanym do temperatury 180 st.C przez 25-30 min. aż będą chrupkie i rumiane /II poziom grzanie góra-dół/. Gdyby góra zbyt szybko się zarumieniła, przykryć folią. Gdyby zaś po upływie czasu pieczenia były blade, włączyć na 3-5 min. termoobieg.