Krzew o kwiatach jak … różyczki … żółte różyczki.

Oglądałam kiedyś program kulinarny Nigelli Lawson, którą nawiasem mówiąc bardzo lubię. Robiła wówczas m.in. nuggetsy. Piekła je w piekarniku. W niedługim czasie zrobiłam je i ja. Potem trochę „kombinowałam” jeszcze z tym przepisem, dodając jakieś przyprawy, typu papryka ostra, słodka. Ale bez kombinowania i dodatków też jest smacznie, bo smak dają krakersy.
Składniki
1 pierś kurczaka podwójna
1/2 l maślanki
duża paczka słonych krakersów
Wykonanie
Każdą pierś z kurczaka włożyć do woreczka i rozbić w miarę cienko. Potem pokroić w paski /6-8 pasków z każdej piersi/, włożyć do maślanki i odstawić do lodówki na całą noc.
Krakersy rozdrobnić /za pomocą malaksera lub wałka – tu umieścić je pierw w woreczku strunowym/.
Kawałki kurczaka wyjmować z maślanki, obtaczać w zmielonych krakersach, układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i piec w nagrzanym piekarniku – 180 st. C przez 15-20 min.
Kurczaka można też usmażyć na złoty kolor.
Bardzo lubię zupę szczawiową, a i szpinak jako dodatek do obiadu też jest dla mnie rarytasem. Aby można było rozkoszować się tymi smakołykami także zimą, trzeba pokusić się o ich przetworzenie.
Składniki
1 kg szczawiu /szpinaku/
2 dkg soli
Wykonanie
Umyte liście, bez szypułek, przepuścić przez maszynkę lub rozdrobnić w malakserze /ja używam malaksera/, dodać sól, wymieszać, napełnić słoiczki i pasteryzować 15 min. w temp. 90 st. C /jeśli pasteryzuję w piekarniku to ok. 10 min./, wyciągnąć, odwrócić i pozostawić do całkowitego ostygnięcia.
Ach ten zapach róży ucieranej, dodanej do ciasta… najczęściej dodaję ją dla smaku i zapachu do powideł śliwkowych lub marmolady, a potem wędruje już do ciasta jako nadzienie, przełożenie i co tam jeszcze kto wymyśli. Lubię ją ogromnie, stąd musi rosnąć w moim ogrodzie. Kwiaty zbieram, ucieram, a nadwyżkami obdzielam koleżanki.
A sadzonkę przywiozłam wiele lat temu z domu rodzinnego… jest więc w moim ogrodzie trochę wspomnień, dzieciństwa … rozmarzyłam się!

Składniki
1 szklanka płatków róży /upchać maksymalnie/
1 szklanka cukru
szczypta kwasku cytrynowego lub kilka kropli soku z cytryny

Wykonanie
Płatki róży i cukier wkładam do malaksera i miksuję, aż do rozpuszczenia cukru. Dodaję kwasek cytrynowy lub sok z cytryny – miksuję chwilkę. Utartą masę nakładam do słoiczków, zakręcam. I już …
a tu już „zapach” zamknięty w słoiku

Uwagi:
Nie usuwam białych części płatków – nie widzę różnicy od tej konfitury, kiedy to mozolnie z każdego płateczka usuwałam białą część. Konfitura może mieć zatem lekko cierpkawy smak – ja taki lubię. Jeśli by to komuś przeszkadzało – białe końcówki należy usunąć.
Przechowuję na dolnej półce w lodówce, ale część też mam w piwnicy.
Przechowuje się znakomicie – aktualnie zużywam konfiturę zrobioną 2 lata temu i jest bardzo dobra.
Czasem zdarza mi się, że cukier nie jest do końca rozpuszczony, ale nawet wówczas też jest dobrze i z konfiturą nic złego się nie dzieje. Można użyć cukru pudru – szybciej się rozpuści.
Dodanie kwasku cytrynowego lub soku z cytryny nie jest konieczne, poprawia jednak zasadniczo kolor.
Proporcje płatków i cukru objętościowo są jak w składnikach – szklanka lub inne naczynie upchanych płatków i tyle samo cukru. Wagowo wychodzi to mniej więcej tak, że na 10 dkg płatków trzeba 15-20 dkg cukru.
Prosta, tania, smaczna… Pierwszy raz spróbowałam jej wiele, wiele lat temu, a była m.in. dodatkiem do obiadu na weselu mojego brata /ciekawe czy on pamięta??? zresztą ja nie pamiętam w ogóle, co było podawane na moim weselu, nie mówiąc już o surówkach/.
Była tak pyszna, że dużo gości prosiło o dodatkową porcję, a misa po niej została prawie „wylizana”. Czy mogłam w tej sytuacji nie poprosić głównej gospodyni, aby zdradziła mi co do niej dodaje? nie mogłam… i zdradziła mi swój sekret.

Składniki
1 mała główka kapusty /lub 1/2 większej/
sok z cytryny /lub troszkę kwasku cytrynowego/
pół szklanki śmietany /lub pół na pół z jogurtem/
kilka łyżek syropu z ananasa z puszki /zamiennie cukier do smaku lub miód/
sól, pieprz
opcjonalnie /to już moje „uatrakcyjnienie” – olej /kilka łyżek/, musztarda /1-2 łyżeczki/, dodatki zielone /natka, szczypiorek/
Wykonanie
Kapustę bardzo drobno poszatkować, dodać sok z cytryny i ananasa, troszkę soli, dokładnie wymieszać. Dodać śmietanę i pieprz, wymieszać, ewentualnie jeszcze dosolić.
Kiedyś robiłam tą pieczeń dość często, ostatnio jakoś o niej zapomniałam, ale dziś nadrobiłam to… Zrobiłam ją dla mniejszej ilości osób, stąd pieczeń upiekłam w wąskiej foremce, a w środku ułożyłam połówki jajek /żeby zachować proporcje/. Kiedy robię z większej ilości mięsa /1 kg/, wówczas piekę w innym naczyniu /gęsiarka/, dając do środka całe jajka.
Można też jajek nie dawać wcale, albo wymyślić inne nadzienie np. całe pieczarki – też fajnie wygląda wówczas w przekroju, albo marchew ugotowaną i ogórek kiszony, albo ser żółty i paprykę czerwoną.
Dziś dodatkowo zrobiłam do pieczeni sos musztardowy, ale gdy mamy do dyspozycji jakąś sałatkę wystarczająco „mokrą”, sosu nie trzeba podawać. Można natomiast polać pieczeń kwaśną śmietaną i zapiec w piekarniku.
pieczeń z jajkiem na twardo
Składniki
ok. 0,5 kg mięsa wieprzowego /łopatka, karkówka, od szynki/
1 mała cebula
1 namoczona bułka /kajzerka/
1 jajko
szczypior czosnku /5-7 szt. większych/
szczypior cebuli /7-8 szt./
sól, pieprz, kminek mielony, majeranek, czosnek
2 łyżki śmietany
1 łyżka chrzanu /opcjonalnie/
1 łyżka bułki tartej
dodatkowo
2-4 jajka na twardo
2 łyżki musztardy
bułka tarta
olej

Wykonanie
Mięso, cebulę i odciśniętą bułkę zmielić w maszynce do mięsa. Dodać oba szczypiory pokrojone na kawałki /ok. 1 cm/ oraz pozostałe składniki, dobrze wyrobić masę.
Foremkę wysmarować olejem i obsypać bułką tartą. Z jajek odciąć czubki, ewentualnie przekroić na pół. Włożyć połowę masy mięsnej do formy, następnie przez środek ułożyć całe lub połówki jajek, przykryć drugą połową masy mięsnej. Wierzch posmarować musztardą lub delikatnie olejem i posypać odrobiną bułki tartej. Piec w piekarniku nagrzanym do temp. 175 st. C /bez termoobiegu, grzanie góra-dół/ ok. 50-60 min. potem dodatkowo na 5-10 min. włączyć termoobieg. i zapiec.
Krzewy ozdobne, należące do tej samej grupy, lubiące kwaśne podłoże. Różnice między nimi polegają na tym m.in. że azalia gubi liście na zimę, zaś rododendrony /różaneczniki/ są zimozielone, liście mają grube, ciemno zielone, skórzaste.
Krzewy te nie mają jakichś specjalnych wymagań uprawowych. W okresie maj-lipiec należy je nawozić /najlepiej specjalnym nawozem, przeznaczonym dla nich/.
Poza tym po przekwitnięciu usuwać kwiaty azalii, tworzy już bowiem wówczas zawiązki kwiatowe na przyszły rok.
Różaneczniki nie wymagają przycinania.
Azalia pontyjska /różanecznik żółty/
Krzew rosnący dziko, pod ochroną.
Duży obszar jego występowania znajduje się na Kaukazie, a w Polsce jedyne jego naturalne stanowisko znajduje się w południowo-wschodniej części kraju w Woli Zarczyckiej koło Nowej Sarzyny, powiat leżajski./inf. znaleziona w necie, ale też znana mi już z przekazu sąsiada „działkowego”. Podobno w okresie kiedy tam kwitnie, przyjeżdżają tam wycieczki z różnych stron kraju, aby podziwiać niezwykły widok i zapachy.