Wilgotny torcik czekoladowo-cukiniowy z bitą śmietaną

Ciasto z dodatkiem mojej ulubionej cukinii /kabaczka/. Można go zrobić w dwu wersjach:
pierwsza – samo ciasto z polewą np. czekoladową i wtedy będzie to takie „niedzielne” ciasto do kawy …lub też
druga – ciasto wzbogacone warstwą bitej śmietany i wówczas będzie to już wypiek bardziej świąteczny, okazjonalny.
Ja lubię wszelkie nowości, lubię eksperymentować, ale nie wszyscy domownicy podzielają moje upodobania. Co? ciasto z cukinią? Byłam zatem zmuszona zrobić dodatkowo Sernik gotowany przekładany ciastem kruchym lub herbatnikami.
torcik czek. z cukinii z bitą śmiet.

Składniki /tortownica śr. 24 cm/

Ciasto

350 g obranej i startej na tarce o grubych oczkach cukinii /zamiennie kabaczka lub jabłek lub marchwi lub dyni lub zmieszane/ – u mnie 250 g kabaczka i 100 g jabłek/
100 g miękkiego masła (1/2 kostki)
100 ml oleju roślinnego
250 g cukru
szczypta soli
1 łyżeczka sody oczyszczonej + 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 kieliszek rumu /w wersji dla dzieci kilkanaście kropli rumowego aromatu do ciast/
2 całe jajka
100 ml dość gęstego jogurtu naturalnego
300 g mąki pszennej
30 g ciemnego mocnego kakao
30 g słodkiego kakao /typu Nesquick, w razie braku – zwykłe/
70 g ciemnej czekolady

Warstwa śmietanowa

400 ml śmietany kremówki 30% /dałam 330 g kremówki i 250 g mascarpone/
2 łyżeczki żelatyny
2-4 łyżki gorącej wody
4-6 łyżek cukru pudru
ciemne mocne kakao lub tarta ciemna/jasna czekolada do ozdobienia ciasta
torcik czek. z cukinii z bitą śmiet.

Wykonanie

Czekoladę dość drobno posiekać –nożem lub malakserem.
Cukinię umyć, obrać, przekroić na pół, wydrążyć pestki i zetrzeć na tarce o grubych oczkach.
Dno tortownicy wyłożyć papierem do pieczenia, boki posmarować masłem.
Włączyć piekarnik ustawiając temperaturę na 160 st. C.
Do miski dać miękkie masło /w temp. pokojowej/, chwilę je miksować, po czym nie przerywając miksowania dolewać olej. Gdy masa jest spulchniona i „puszysta”, dodać cukier, sól, sodę, proszek do pieczenia oraz rum lub aromat do ciast i jajka, ponownie dokładnie zmiksować „na puszysto” – ok. 1-2 min.
Teraz – cały czas miksując, dodawać naprzemiennie mąkę oraz jogurt, a na koniec dodać posiekaną czekoladę oraz starte warzywa i krótko jeszcze zmiksować – tylko do połączenia składników.
Ciasto przełożyć do wyłożonej papierem do pieczenia tortownicy, wyrównać i wstawić do rozgrzanego do 160 st. C piekarnika. Piec na drugiej półce od dołu, w funkcji grzanie góra-dół przez 45-55 minut /do suchego patyczka/.
Upieczone ciasto wyjąć z piekarnika i zostawić do całkowitego wystygnięcia.
Następnie odkroić górę ciasta /skórkę/, wyrównując je jak na tort.

/Ta odcięta góra już nie będzie do tego przepisu potrzebna, więc można ją np. zamrozić (na bajaderki, itp.) lub pokruszyć i podać jako dekorację do lodów./

Do miseczki wsypać żelatynę, zalać gorącą wodą i odstawić na chwilę, aż się rozpuści tak, by nie było grudek.
/Idąc za radą doświadczonych cukierników, można ją wstawić na około dziesięć sekund do mikrofalówki./
Śmietanę kremówkę /schłodzoną dobrze/ ubić na sztywno.
Do rozpuszczonej żelatyny dodać cukier puder i trochę ubitej śmietany, dokładnie wymieszać, by masa z żelatyną była gładka, bez grudek i dobrze rozprowadzona, po czym delikatnie połączyć zawartość obu misek. Dzięki temu bita śmietana będzie sztywna /choć nadal delikatna/ i nie spłynie z tortu, a żelatyna dobrze się w niej rozprowadzi. U mnie śmietana wzbogacona serkiem mascarpone, zatem należy go wymieszać i połączyć ze śmietaną /śmietanę dodać do serka, a nie odwrotnie/.
Tak przygotowaną śmietanę wyłożyć na ciasto i równo ją rozprowadzić.
Z wierzchu oprószyć ciemnym mocnym kakao lub tartą czekoladą.
Torcik włożyć ponownie do tortownicy, szczelnie przykryć, by śmietana nie złapała zapachów z lodówki i wstawić do lodówki na 2-3 godziny. Po tym czasie można już kroić na porcję i podawać.
Najlepszy jest na drugi dzień, po nocy spędzonej w lodówce.

źródło – bez modyfikacji

Pieczeń z mięsa mielonego z makaronem penne

Dobrze smakuje, fajnie wygląda, wystarczy dorobić sos, jakąś surówkę i obiad gotowy.
Podałam tą pieczeń z ciemnym sosem pieczeniowym i ostrą w smaku surówką z kapusty, marchewki i ogórka kiszonego.
pieczeń z mięsa mielonego z makaronem
Przepis podpatrzyłam u Ewy.

Składniki

0,75 kg mięsa wieprzowego /łopatka, karkówka/
1 jajo
1 średnia cebula
1 kajzerka namoczona w mleku i odciśnięta
2 ząbki czosnku
sól
sproszkowana słodka i ostra papryka do smaku
pieprz

dodatkowo

250 gramów makaronu typu penne /pół paczki/
mleko z dodatkiem soli i pieprzu lub ewentualnie mocno doprawiony bulion
1 duży strąk słodkiej papryki czerwonej lub odpowiednia ilość kolorowej
pieczeń z mięsa mielonego z makaronem

Wykonanie

Mięso zmielić razem z odciśniętą bułką, dodać jajko, posiekaną drobno cebulę, przeciśnięty przez praskę czosnek, przyprawy – całość wyrobić na jednolitą masę.

Makaron ugotować al dente w mleku lub bulionie, odcedzić, lekko schłodzić.
Paprykę podzielić na dwie części: 1/3 pokroić w drobną kosteczkę i dodać do mięsa, zaś 2/3 w paseczki.

Foremkę keksową o wymiarach 12×25 cm /u mnie 10×27 cm/ wysmarować olejem, dno i boki wyłożyć warstwą mięsa, zużywając około 2/3 całej masy.
Następnie wyłożyć makaron naprzemiennie z papryką pokrojoną w paski i przykryć pozostałą częścią mięsa. Wierzch pieczeni posmarować cieniutko olejem.

Piec w piekarniku nagrzanym do 180 st.C około 60 minut grzanie góra – dół, bez termoobiegu, na środkowym poziomie /piekłam na drugim poziomie od dołu/.
Jeśli po około 30 minutach pieczenia zauważymy, że pieczeń za bardzo z wierzchu się przypieka, przykryć ją folią aluminiową i piec dalej do upływu wyżej wymienionego czasu.

Po upieczeniu kroić na grube plastry, polewać ulubionym sosem, podawać z wybraną surówką, najlepiej o zdecydowanym smaku.

Gołąbki z kaszą jęczmienną i drobiem w sosie cebulowo-paprykowym

Kiedy odkryłam gołąbki z kaszą jęczmienną polubiłam je chyba bardziej, niż te tradycyjne z ryżem.
Do tych podawany jest jeszcze dodatkowo pyszny sos cebulowo-paprykowy, a dodatkowym i bezsprzecznie ważnym argumentem jest fakt, że przepis jest autorstwa niebieskiej-różyczki, co oznacza, że musi to być strzał w „10”.
gołąbki z kaszy jęcz drobiu w sosie papryk-cebul

Składniki

1 główka białej kapusty
2 piersi z kurczaka
30 dkg surowego boczku /tym razem dałam tylko kawałek kiełbasy podwawelskiej/
3 szklanki ugotowanej kaszy jęczmiennej /zużyłam 3 woreczki/
1 cebula
2 jajka /zapomniałam dać i też dobre/
sól, pieprz

Sos

1/2 papryki czerwonej
1/2 papryki zielonej
2 cebule
4 łyżki koncentratu pomidorowego
sól, pieprz
ziele angielskie, liść laurowy
1 łyżka maggi
1 łyżka mąki ziemniaczanej
1 łyżka masła
gołąbki z kaszy jęcz drobiu w sosie papryk-cebul

Wykonanie

Kapustę sparzyć w osolonej wodzie,  z dodatkiem 2 łyżek oleju i 2 łyżek octu /wyciąć głąb, wkładać główkę kapusty do gotującej wody, obgotować, usuwać stopniowo liście już elastyczne/, następnie usunąć zgrubienia.

Mięso zmielić razem z cebulą i ugotowaną kaszą, dodać jajka, sól, pieprz, dokładnie wyrobić.
Farszem napełniać liście kapusty i zawijać gołąbki.

Dno garnka wyłożyć pozostałymi liśćmi  kapusty, ułożyć ściśle gołąbki, zalać wodą tak, żeby były przykryte, dodać 1 łyżkę masła roślinnego, liść laurowy, ziele angielskie, maggi i kostkę warzywną. Gotować do miękkości lub piec w piekarniku ok. 1 godz. w temp. 160 st. C.
Z ugotowanych gołąbków odlać wytworzony sos do innego garnka, dodać pokrojoną drobno cebulę i paprykę – gotować 20 min. na małym ogniu, pod koniec dodać koncentrat pomidorowy i gotować jeszcze 5 min.
Mąkę rozrobić z kilkoma łyżkami zimnej wody, wlać do sosu, gotować 3 min. aż sos się zagęści.
Wlać do gołąbków bądź też polać gołąbki wyłożone uprzednio na półmisek /ja zawsze polewam sosem na talerzu lub półmisku, bo nie lubię gołąbków w garnku  „wyciapanych” w sosie/.

Śliwkowe z budyniem

Jesień w pełni, za oknem zrobiło się szaro, mokro. Ciasto, ze śliwkami oczywiście, jak na tą porę roku przystało, przyda się do kawusi dla poprawienia nastroju. Było już Truskawkowe z budyniem oraz Szarlotka z budyniem, zatem pora na śliwkowe.
śliwkowe z budyniem

Składniki

3 szklanki mąki /0,5 kg/
1 kostka masła /20 dkg/
2 łyżki smalcu /5 dkg/
3/4 – 1 szklanka cukru pudru
4 żółtka
5 łyżek zimnej /lodowatej/ wody
2 łyżeczki proszku do pieczenia

Masa budyniowa

1 l mleka
2 duże budynie jasne każdy na 3/4 l mleka lub 3 małe na 0,5 l
3-4 łyżki masła
oraz
ok. 1 kg śliwek
kowe z budyniem

Wykonanie

Ciasto zrobić zgodnie z przepisem podstawowym – Ciasto kruche – mój podstawowy przepis.
Połowę ciasta schłodzić w zamrażalniku.
Drugą połowę rozwałkować i wyłożyć na blachę /na spód papier do pieczenia/. Schłodzić w lodówce /włożyć razem z blaszką/.

Śliwki umyć, osuszyć i przekroić na pół  w poprzek /nie wzdłuż, jak to czyni się zazwyczaj/, usuwając przy okazji pestki.
Ugotować budyń. Do gorącego dodać masło.

Na blaszkę wyłożoną ciastem wylać ciepły budyń, na nim poukładać śliwki /przecięciem do góry, na wierzch zetrzeć ciasto lekko zmrożone.
Piec ok. 1 godziny w temperaturze 150 st. C /piekarnik góra – dół/.

moje uwagi:
Myślę, że do tego ciasta dobre, a może nawet lepsze, byłoby ciasto półkruche.

Filety kurczaka pieczone w marynacie miodowo-musztardowej

Danie powstało na specjalne zamówienie mojego syna, a prawdę mówiąc prawie pod jego dyktando. Bo to on wymyślił w jakiej postaci chciałby zjeść fileta z kurczaka, z jakimi dodatkami, a ja wprowadziłam tylko w życie – opracowałam recepturę, zrobiłam danie i prezentuję go tutaj, bo  wyszło smacznie.
filety kurczaka w marynacie miodowo-musztardowej

Składniki

4 małe pojedyncze piersi z kurczaka
marynata:
4 pełne łyżki miodu
4 płaskie łyżki musztardy
4 łyżki oleju
1 łyżeczka soli
1 łyżeczka przyprawy do kurczaka
1 przeciśnięty ząbek czosnku lub łyżeczka czosnku granulowanego
1 łyżeczka papryki słodkiej
1/2 łyżeczki papryki ostrej
1 łyżeczka oregano
½ łyżeczki bazylii
filety kurczaka w marynacie miodowo-musztardowej

Wykonanie

Umyte i osuszone filety z kurczaka oprószyć solą i włożyć do naczynia żaroodpornego.
W kubku wymieszać wszystkie składniki marynaty i zalać nią filety. Przykryć i odstawić do lodówki /ja odstawiam na całą noc/.
Po tym czasie wstawić naczynie do piekarnika nagrzanego do temp. 160 st. C przy włączonym termoobiegu i piec pod przykryciem ok. 1 godz. /pod koniec pieczenia można na kilka minut odkryć/.

Jesień…

Od jutra zaczyna się nowa pora roku – kalendarzowa jesień… pora-zmora…z mojego punktu widzenia. Jedni lubią, inni nie…
Wprawdzie za oknem jeszcze pięknie świeci słońce, jeszcze nie weszła realnie w nasz świat, nie wlazła jeszcze tak po prostu z buciorami, ale ja już ją czuję, zbliża się nieuchronnie, przyczajona stoi za drzwiami i tylko czeka na odpowiedni moment, aby pokazać swe prawdziwe oblicze.
Już ogarnia mnie tzw. „tumiwisizm”, już energia uchodzi jak z balonu powietrze, już zaczyna się okres pełen nostalgii, tęsknoty, wspomnień…
I tak sobie rozmyślam – czy zawsze jesień była taka sama? tak samo odbierana, przeżywana?
Nie, zdecydowanie nie!

Jesień z dzieciństwa jawi mi się jako radosna, kolorowa pora roku. Spadające z drzew liście, ścielące się na ziemi niby wielobarwne kobierce, z trzaskającym wprost odgłosem pod stopami, kiedy się po nich biegało…
I kasztany spadające z drzew, śliczne, błyszczące niby brylanty… i żołędzie, czasem jeszcze w „czapeczkach”, czasem już bez nich…
I szkoła tętniąca od nowa życiem, hałaśliwa, czasem wręcz rozwrzeszczana do granic wytrzymałości… i piękne, jeszcze nie zniszczone książki… i zeszyty schludne i nie zapisane… ot, pierwsze jakieś kulfonki, słowa…
i wierszyki mozolnie uczone się na pamięć, choćby taki:

Jesienią, jesienią
Sady się rumienią;
Czerwone jabłuszka
Pomiędzy zielenią.

Czerwone jabłuszka,
Złociste gruszeczki
Świecą się jak gwiazdy
Pomiędzy listeczki.

Pójdę ja się, pójdę
Pokłonić jabłoni,
Może mi jabłuszko
W czapeczkę uroni!

Pójdę ja do gruszy,
Nastawię fartuszka,
Może w niego spadnie
Jaka śliczna gruszka!”
…………………………….. /Maria Konopnicka – Jesienią/

A jesień z lat młodzieńczych? Tu już nie było tak beztrosko… nauka, potem pierwsza praca…
Ale był też czas na podziwianie jej uroków, tej całej palety barw, wprawiającej w zachwyt… na spacery… na wsłuchiwanie się w cichutki szelest liści pod nogami… jakby coś mówiły szeptem…
było tak romantycznie…
i te piosenki… Kasztany, Żółty jesienny liść, albo Jesienne róże…. piękny tekst, piękna melodia…

„Jesienne róże, róże smutne herbaciane
Jesienne róże są jak usta twe kochane
Drzewa w purpurze ostatni dają nam schron
A serca biją jak dzwon, na jeden ton.

Jesienne róże szepczą cicho o rozstaniu
Jesienne róże mówią nam o pożegnaniu
I w liści chmurze idziemy przez parku głusz
Jesienne róże więdną już.

Tak niedawno był maj, byliśmy tak szczęśliwi
Uśmiechnięci i tkliwi, któż te dni znów ożywi.
Chłodną rękę swą daj, spójrz mi w oczy i powiedz
Czy mnie kochasz ja wiem, to jest złudą i snem.”
………………………………………../Mieczysław Fogg – Jesienne róże/

A jaka jest jesień w „jesieni życia”? O, właśnie taka… cicha, nostalgiczna, smutna?

„O cicha, mglista, o smutna jesieni!
Już w duszę czar twój dziwny, senny spływa,
przychodzą chmary zapomnianych cieni,
tęsknota wiedzie je smutna i tkliwa,
ileż miłości, och, ileż kochania
umarła przeszłość z naszych serc pochłania,
z naszych serc biednych, z naszych serc bezdeni…

Zamykam oczy… Blade ciche cienie
suną się w liści posępnym szeleście –
jak obłok światło: niesie je wspomnienie…
O dni umarłe! o dni! gdzież jesteście?…
co pozostało po was?… Ach! daleko,
daleko kędyś toczycie się rzeką
szarą i mętną w głąb puszcz i w milczenie…”
………………………………………../Kazimierz Przerwa-Tetmajer – W jesieni/

Bezy na różowo z malinami

Specjalna okazja to też miały być specjalne słodkości, a ponieważ „młode damy” do pewnego wieku uwielbiają kolor różowy, postanowiłam zrobić im niespodziankę i upiec bezy w bajkowym, różowym kolorze, do tego krem również różowy i świeże malinki… oczyma wyobraźni już widziałam to cudo, które miało powstać.
Nie miałam barwnika spożywczego, to też zrobiłam eksperyment – zamiast mąki ziemniaczanej do bezy dodałam 1,5 łyżeczki kisielu malinowego. Niestety, nie dał on prawie żadnego koloru, więc dodałam jeszcze kilka kropli soku z buraka. Bezy wyszły delikatnie różowe. Resztę miał dopełnić różowy krem /choć też róż „udał się” bardzo pastelowy/  i maliny.
bezy na różowo

SKŁADNIKI na 16 sztuk o średnicy 8 cm:

4 białka
3 krople soku z cytryny
230 g cukru drobnego
4 łyżeczki cukru pudru
1,5 łyżeczki mąki ziemniaczanej /kisielu/
kilka kropli soku z buraka

Krem

250 g mascarpone
300 g śmietany kremówki
1 śmietan fix i 1 łyżeczka żelatyny rozpuszczonej w małej ilości wody
1 płaska łyżeczka cukru pudru
3 łyżki mocno różowego i winnego syropu z Konfitury z róży

maliny
świeże liście mięty
małe beziki
bezy na różowo z malinami

Wykonanie

Na blaszkę położyć papier do pieczenia i wyrysować kółka – ja odrysowałam od szklanki średnicy 8 cm.
Piekarnik nagrzać do temperatury 110-120 st.C /bez termoobiegu/.

Białka ubić na sztywno z sokiem cytrynowym. Nie przerywając ubijania dodawać stopniowo po łyżce cukru kryształu – ubijać, aż piana stanie się lśniąca. Na ubitą pianę przesiać cukier puder wymieszany z mąką ziemniaczaną, dodać sok z buraka i delikatnie wymieszać drewnianą lub plastikową łyżką /nie używać do tego miksera/.
Masę bezową wykładać na wyrysowane kółka, nadając im okrągły kształt.  Bezy suszyć na drugim poziomie piekarnika /dodatkowa blacha na pierwszym poziomie/ ok. 1,5 godz. w temperaturze 110-120 st. C., po czym piekarnik wyłączyć, a drzwiczki od piekarnika otworzyć lekko, wkładając łyżkę drewnianą. Bezy pozostawić do wystudzenia w piekarniku.
  bezy na różowe

Mascarpone przełożyć do miski i rozmieszać łyżką. Śmietanę ubić z cukrem pudrem wymieszanym ze śmietan fixem. Pod koniec dodać ostudzoną żelatynę.
Śmietanę dodać do mascarpone. Zmiksować bardzo krótko na najniższych obrotach. Dodać syrop różany.
Krem „wyszprycować” na bezy, przybrać malinami i listkami mięty oraz małymi bezikami /upieczone oddzielnie/. Tuż przed podaniem można maliny oprószyć lekko cukrem pudrem, co spowoduje „wrażenie mgiełki” /ja tym razem tego nie zrobiłam/.

Tort bezowy hiszpański

Miał być tort bezowy, ale musiał być specjalny, bo też na specjalną okazję – chrzest mojej wnuczki Natalii.
Oczyma wyobraźni widziałam go… cały w bieli…ewentualnie z małymi tylko akcentami w innym kolorze.
Długo szperałam w necie, czytałam, oglądałam, kombinowałam, dostosowywałam do moich oczekiwań, aż wreszcie powstał. Nazwa jego…sama nie wiem …szukałam długo skąd wywodzi się nazwa „hiszpański”, ale nie udało mi się na razie ustalić… w większości przypadków charakteryzowała je biel… zatem mój tak też nazwałam, dla wyróżnienia od innych tortów bezowych, które już są na blogu, a będzie ich jeszcze więcej, bo wszyscy je lubią.
Chciałam, aby jeden blat /spód/ był nieco większy, stąd upiekłam jeden o średnicy 27 cm z 3 białek i 2 o średnicy 25 cm z 5 białek. Oczywiście piekłam w 2 rzutach /w jednym 2 blaty bezowe z ubitych 5 białek, w drugim jeden blat z 3 białek i dodatkowo małe beziki do innego deseru/, za każdym razem ubijając oczywiście białka osobno, proporcjonalnie dodając wszystkie inne składniki.

Jeśli posiadamy piekarnik z dużymi blachami, na których zmieszczą się wszystkie bezy od razu, robimy je w jednym rzucie. Przepis będzie uwzględniał takie właśnie rozwiązanie, stąd przygotowanie i pieczenie /suszenie/ też tak podane. W innym przypadku trzeba prace rozłożyć w czasie na 2 czy nawet 3 etapy /gdy nie dysponujemy termoobiegiem/.
Zdjęcia w przekroju nie zdążyłam zrobić.
tort bezowy hiszpański

Składniki

Blaty bezowe

8 białek
szczypta soli
200 g drobnego cukru kryształu
200 g cukru pudru
1 łyżka octu różanego /soku z cytryny/
1 łyżka mąki ziemniaczanej

Krem do przełożenia

0,5 l śmietanki kremówki 30%
3 łyżki cukru pudru
2 łyżeczki żelatyny rozpuszczone w 3-4 łyżkach gorącej wody
1 opakowanie migdałów w płatkach /lub zmielone migdały/
1 słoik kwaśnej konfitury /wiśnia, czarna porzeczka/

Krem na zewnątrz i do dekoracji

0,5 l śmietany 30%
1 śmietan -fix
2 łyżeczki żelatyny rozpuszczone w 1/4 szklanki wrzącej wody

do dekoracji – wiśnie w syropie lub kandyzowane
tort bezowy hiszpański (2)

Wykonanie

Blaty bezowe

Rozgrzać piekarnik, ustawiając temperaturę na 110 st. C i włączając termoobieg.

Blachy /dwie/ wyłożyć papierem do pieczenia, odrysować na jednej 2 okręgi o średnicy 25 cm, zaś na drugiej 1 o średnicy 27 cm.

Białka ubić na najniższych obrotach ze szczyptą soli do białości, a kiedy już zbieleją i zaczną sztywnieć dodać ocet, zwiększyć obroty na maksymalne i nie przerywając ubijania stopniowo dosypywać po 1 łyżce cukru kryształu /każdą następną porcję dodawać, gdy poprzednio dodana już się rozpuści w białkach/ – cały czas ubijać do chwili, aż masa zacznie błyszczeć, a w pianie nie będą wyczuwalne nawet ślady po kryształkach cukru /sprawdzimy to, rozcierając odrobinę piany między palcami/. Piana powinna być gęsta i mieć sztywną konsystencję. Teraz do piany przesiać cukier puder wymieszany z mąką ziemniaczaną  i delikatnie wymieszać np. szpatułką.
Masę wyłożyć na blaszki z odrysowanymi okręgami, wyrównać /krążki mają być podstawą do tortu, zatem nie potrzeba jakichś fantazyjnych zdobień na blatach/.

Blaszki z bezami wstawić do piekarnika /nagrzany już do temp. 110 st. C – blaszka z 2 bezami niżej /II poziom/, zaś z 1 bezą nad nią – i piec 10 min. po czym obniżyć temperaturę do 90 st.C. i piec /suszyć/ jeszcze ok.1,5 godz. Teraz piekarnik już wyłączyć i przez 10 min trzymać jeszcze zamknięty, a następnie lekko uchylić drzwiczki i niech beza powoli w piekarniku stygnie /dobrze jest upiec ją wieczorem i pozostawić tak w piekarniku do rana/.

Krem do przełożenia i przełożenie

Ubić dobrze schłodzoną śmietanę z cukrem pudrem. Pod koniec ubijania dodać rozpuszczoną i ostudzoną żelatynę.

Na pierwszy krążek bezowy /27 cm/ wyłożyć 1/2 ubitej śmietany, posmarować delikatnie konfiturą /lub powtykać owoce/, posypać migdałami i przykryć drugim krążkiem bezowym.
Znowu wyłożyć 1/2 ubitej śmietany, posmarować delikatnie konfiturą /lub powtykać owoce/, posypać migdałami i przykryć trzecim krążkiem. Lekko docisnąć i włożyć do schłodzenia do lodówki.

Krem na zewnątrz i do dekoracji

Ubić schłodzoną śmietanę z dodatkiem śmietan-fixu. Pod koniec ubijania dodać rozpuszczoną i ostudzoną żelatynę.
Połowę śmietany odstawić do lodówki w celu dobrego schłodzenia, zaś drugą połową posmarować górę i boki tortu. Znowu schłodzić przez min. 30 min.
Następnie odłożoną wcześniej śmietaną udekorować tort i ozdobić wiśniami.
Tort wstawić ponownie do lodówki.

Uwagi:
– jeśli nie będziemy mogli upiec 3 blatów równocześnie, wówczas należy je upiec w 2 rzutach czyli jeden rzut na 2 blachach po 1 blacie na każdej blasze i drugi rzut 1 blat na 1 blasze albo zrobić mniejsze okręgi tak, aby na jednej blaszce zmieściły się 2 blaty
– jeżeli zajdzie potrzeba piec w dwu rzutach, wówczas bezę należy ubić w dwu rzutach tuż przed pieczeniem /oczywiście zachować proporcje pozostałych składników bezy/
– oczywiście możemy upiec wszystkie 3 blaty jednakowej wielkości np. tylko średnicy 27 cm /będą cieńsze/ lub tylko o średnicy 25 cm
– jeżeli piekarnik ma tendencję do zbytnego przypiekania od dołu /tak jak mój/, na pierwszy poziom od dołu dać blachę z wyposażenia piekarnika, na drugi poziom blachę z 2 blatami i na trzeci poziom blachę z 1 blatem

Czar z jesiennego sadu

Miałam do zagospodarowania ciasto półkruche, pomyślałam więc o jakimś cieście z owocami, a ponieważ w jesieni czego jak czego, ale różnorodnych owoców nie brakuje, powstało takie oto… Czasem mówi się, że robimy danie p.n. przegląd lodówki… myślę, że do tego ciasta pasowałaby nazwa „przegląd sadu”… jesiennego oczywiście.
czar jesiennego sadu 
Składniki

3 szklanki mąki pszennej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
szczypta soli
150 g margaryny tortowej
50 g smalcu
4 żółtka
3/4 szklanki cukru pudru
1 łyżka octu
1 łyżka śmietany kwaśnej

Ok. 1 kg owoców /śliwki, gruszki, jabłka, brzoskwinie/nektarynki
3-4 łyżki bułki tartej

Wykonanie

Wrzucić do malaksera wszystkie sypkie składniki i moment zamieszać, dodać pozostałe składniki i znowu krótko zamieszać /posiekać/ – tylko do połączenia się składników.
Ciasto podzielić na 2 nierówne części np. 2/3 i 1/3.
Mniejszą część ciasta schłodzić.
Formę wyłożyć papierem do pieczenia, a następnie dno wylepić większą częścią ciasta, ponakłuwać widelcem i obsypać bułką tartą.
Teraz ułożyć gęsto owoce w dowolnych proporcjach, w sumie ok. 1 kg /dałam ½ kg śliwek, 2 gruszki, 1 brzoskwinię i 1 nektarynkę/.
Na wierzch pokruszyć/poskubać resztę ciasta.
Piec ok. 40-45 minut w temp.170 st. C.
Cukrem pudrem posypać po lekkim przestygnięciu.

Quesadillas – tortilla z kurczakiem i suszonymi pomidorami

Polubiliśmy ostatnio tortillę. Danie szybkie, smaczne i od czasu do czasu można nieco odmienić tradycyjne menu. Dziś proponuję tortillę z dodatkiem piersi kurczaka, suszonych pomidorów i sałaty lodowej, a do tego mój ulubiony jogurt grecki z dodatkiem szczypiorku chińskiego… a co, takie międzynarodowe kombinacje /szczypiorek chiński ma smak czosnkowy/.
tortilla z kurczakiemi pomidorami suszonymi

Składniki

4 gotowe placki tortilli
1 pojedyncza pierś kurczaka
1 łyżeczka czerwonej papryki w proszku
1 łyżeczka suszonego oregano
8-10 kawałków suszonych pomidorów i 2 łyżki oleju ze słoika
1/2 główki sałaty lodowej
20 dkg startego żółtego sera
posiekany szczypiorek
tortilla z kurczakiemi pomidorami suszonymi

Wykonanie

Pierś kurczaka pokroić w małą kostkę, włożyć do miski, doprawić solą, pieprzem, mieloną papryką i oregano. Wlać 2 łyżki oleju z suszonych pomidorów i wymieszać. Odstawić na kilka godzin do lodówki /ja zostawiam na całą noc/.
Na patelnię z rozgrzanym masłem /1 łyżka/ włożyć kurczaka i obsmażyć go ze wszystkich stron na małym ogniu, następnie rozgnieść go nieco widelcem /na patelni/ i jeszcze chwilę podsmażyć, aż nie będzie surowy w środku.
Na podgrzane nieco placki tortilli /np. w mikrofali/ wykładać nadzienie /trochę sera, kurczaka, suszone pomidory, sałatę, szczypiorek i znowu ser/, składać na pół i podgrzać w piekarniku lub na patelni /odsmażyć z obu stron do rozpuszczenia się sera/.
inspiracja stąd