Zdarza Wam się, że potrzebne są pieczarki marynowane do sałatki, a tu nie ma?
Albo zrobiliście zakup pieczarek a potem nie zostały wykorzystane i nie wiadomo co z nimi zrobić? Mnie się właśnie zdarzyło… kupiłam, plany się zmieniły i stoją takie i białymi ślepkami gapią na mnie, jakby chciały powiedzieć – zrób coś z nami, bo za chwilę stracimy cierpliwość i ze złości… nie, nie zzieleniejemy, a zrobimy się od razu szaro-bure.
Sięgam zatem do pomysłu, którego wynalazcą jest Dżanina Fonda i już jest ..marynata.
Po kilku godzinach /jak całkowicie ostygną/ będą gotowe.
Pieczarki będą jak znalazł na zbliżające się święta. Są pyszne, o lekko słonawym, słodko-kwaśnym smaku.

z tej porcji wyszły 2 słoiki – jeden – 0,9 l i drugi – 0,7 l
3 urodziny Amlanka.pl – garść statystyk – czy ktoś tu zagląda?
Almance Sto lat oczywiście! Tort pyszny 🙂
Almanka zastanawia się w urodzinowym wpisie czy ktoś tu zagląda, a więc admin podrzuci tu trochę informacji:
- średnia dzienna liczba istotnych odwiedzających to 333 różne osoby (istotni, to tacy, którzy nie wpadli tu przez przypadek)
- średnia miesięczna to już 7 763 osoby
- 356 osób przybywa tu bardzo regularnie, wygląda, że czytają wszystkie pojawiające się wpisy. Bardzo dziękuję w imieniu Almanki!
- 83,5% odwiedzających to kobiety, a reszta to panowie
- ponad 36% to osoby pomiędzy 25 a 34 rokiem życia, następni są 55-64 oraz 35-44, a później 18-24. Najmniej licznymi są 65+ bo stanowią tylko 5%
- Jakie macie zainteresowania? Oczywiście jest to gotowanie, ale i są miłośnicy kina, sportów itd. Ciekawą grupą są miłośnicy portali randkowych (ale w sumie jak zrobić coś pysznego na kolację lub śniadanie, to najlepiej wziąć przepis z Almanki 😉
- Gdzie mieszkacie? No oczywiście głównie w Polsce, ale są i czytacze z Niemiec, Wielkiej Brytanii, USA, Rosji, Holandii, Irlandii, Norwegii i Francji. Jeżeli nie ma Twojego kraju na liście, to napisz koniecznie w komentarzu! Oczywiście wszystkich gorąco pozdrawiamy!
Tak więc widać, że jest tu sporo czytających, ale nieśmiałych osób ;).
Pozdrawiamy i zapraszamy do dzielenia się swoimi spostrzeżeniami!
3 urodziny Almanki
Trzy lata minęły, jak jeden dzień…
Tak… mój blog powstał trzy lata temu, dokładnie w grudniu 2012 r., a pierwszy na nim wpis pojawił się dokładnie 15 grudnia 2012r.
Przez te trzy lata tych wpisów nagromadziło się już 1339. Całkiem sporo… to przecież średnio ponad 400 wpisów rocznie…
Bardzo małą aktywność obserwuję jednak wśród osób odwiedzających mnie tutaj…
to mnie trochę smuci… zastanawiam się czasem, czy ktoś tu w ogóle bywa?
czasem myślę nawet, czy powinnam dalej go prowadzić, czy to ma sens, czy jest na niego zapotrzebowanie innych, czy oprócz tego, że daje mi wiele satysfakcji, komuś jeszcze się przydaje? przyda w przyszłości?
Takich znaków zapytania pojawia się w mojej głowie coraz więcej.
Ale dziś te myśli odsuwam na bok, przyjdzie czas na przemyślenia. Dziś wszak jest okazja do świętowania, a nie do biadolenia. A skoro święto, prawie mały jubileusz, to należy się cieszyć i świętować.
Przy takich okazjach przychodzi zawsze czas na życzenia i podziękowania.
W pierwszej kolejności wielkie DZIĘKUJĘ kieruję do mojego SYNA – pomysłodawcy, założyciela, mentora, Anioła Stróża od strony technicznej /tak się powie Synu?/.
W następnej kolejności dziękuję JAGUSI – częstym gościu na moim blogu i pozostawiającym najwięcej „śladów” po swej tutaj bytności /czytaj wpisów/.
Na koniec dziękuję wszystkim, którzy znajdują czas, aby tu czasem wpaść, popatrzeć, poczytać, coś napisać, ale bywalcom „cichym”, anonimowym również dziękuję.
Świadomość, że tu bywacie, nawet jeśli są to wizyty „milczące”, ładuje moje „baterie”.
A sobie… no cóż… życzę odzyskania wiary w sens tego co robię, jeszcze więcej pomysłów i jeszcze większego zadowolenia z efektów.
A teraz świętujmy! Proszę się częstować tortem przygotowanym z tej okazji! Zapraszam!
Almanka.
Ciastka kruche siekane inaczej
Przepis na te ciasteczka przywiozłam wiele lat temu z pobytu na delegacji w… Będziemyślu.
Zamiast ciasto siekać, wystarczy po prostu ścierać na tarce schłodzone masło lub margarynę, przesypując startą część mąką.
Smakują bardzo dobrze.

Składniki
2 szklanki mąki
1 kostka margaryny
2 żółtka
2 łyżki kwaśnej śmietany
Wykonanie
Bardzo mocno schłodzoną margarynę ścierać na grubych oczkach. przesypując sukcesywnie mąką. Dodać żółtka i śmietanę i zagnieść szybko ciasto. Schłodzić je w lodówce przez 2-3 godz.
Następnie ciasto wałkować, wycinać ciastka w formie kółek z dziurką, które następnie moczyć w białku i cukrze bądź też połowę z dziurką, a połowę całych i przekładać potem ulubionym dżemem lub marmoladą różaną. Piec w temperaturze 170-180 st.C przez około 8-10 minut /do zrumienienia/ na środkowym poziomie, grzanie góra-dół. Po wyjęciu z piekarnika odczekać chwilę i dopiero zdejmować z blachy.
Ciasto bananowe
Zakupiłam po obniżonej cenie banany. Nie pozostało nic innego, jak zrobić ciasto bananowe.

Składniki
4 bardzo dojrzałe banany
1 szklanka mąki pszennej
1 szklanka cukru
5 dkg masła
1 jajko
1 łyżeczka sody oczyszczonej
szczypta soli
ew. posiekane orzechy laskowe, włoskie lub rodzynki
cukier puder – do posypania upieczonego ciasta

Wykonanie
Banany obrać, rozdrobnić widelcem, następnie wymieszać dodając kolejno cukier, mąkę, jajko, sodę, sól. Masło roztopić, lekko przestudzić i wlać do masy, wymieszać. Opcjonalnie dodać bakalie, ale nie jest to niezbędne.
Ciasto wlać do wąskiej foremki keksowej
Piec ok. 1 godziny w temp. 150-170 st.C. Po ostudzeniu posypać cukrem pudrem.
źródło
Makowiec w kruchym cieście – zawijany
Zanim zaczęłam piec makowce w drożdżowym cieście, jak np. Makowiec drożdżowy zawijany – topiony, robiłam makowce w cieście kruchym. Zgromadziłam wiele przepisów w tym zakresie, tworząc nawet specjalną przegródkę w swym zeszycie, przeznaczoną tylko na makowce. Potem zdradziłam te w kruchym cieście na rzecz drożdżowych-topionych, ale nie poszły całkiem w zapomnienie.
Proponuję zatem makowiec w kruchym cieście, którego autorką jest Gajka.
Ciasto
1/2 kg mąki
1 kostka margaryny /u mnie tortowa/
1/2 szklanki cukru
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżka śmietany
3 jaja ( 2 żółtka i jedno całe )

Mak*
1/2 kg maku
bakalie
1 żółtko
2 białka /pozostałe od ciasta/
1 łyżka masła
zapach migdałowy
można dodać 3 łyżki powideł śliwkowych lub starte jabłko
Syrop
1/2 kg cukru
1/2 szklanki wody

Wykonanie
W pierwszej kolejności przygotować masę makową.
1/2 kg maku zalać wodą, zagotować i odstawić pod przykryciem na całą noc.
Na drugi dzień odsączyć dokładnie i zmielić 2 razy.
Z 1/2 szklanki wody i 1/2 kg cukru ugotować syrop. Wymieszać z makiem i gotować 15 minut na maleńkim gazie, ciągle mieszając.
Następnie mak wymieszać z bakaliami, dodać zapach migdałowy, łyżkę masła i 1 żółtko. Na końcu dodać ubitą pianę z 2 białek /pozostałych od ciasta/. Wszystko wymieszać
Wszystkie składniki ciasta posiekać i szybko zagnieść. Podzielić na 2 części. Odstawić do lodówki i bardzo mocno schłodzić /to ważne – ciasto będzie się lepiej wałkować/.
Po schłodzeniu wyjąć 1 część ciasta i podsypując mąka, rozwałkować /dobrze jest zrobić to na papierze do pieczenia/. Posmarować ciasto białkiem /pozostałe od maku/ i wyłożyć połowę masy makowej. Zwinąć w rulon, końcówki ciasta podwinąć pod spód. Ciasno zawinąć w pergamin.
To samo zrobić z drugą częścią ciasta.
Dobrze zawinięte w papier rolady ułożyć na blasze /jeszcze lepiej każdą umieścić w osobnej keksówce/ i piec w piekarniku nagrzanym do 180 st.C przez 50-60 min.
Przed podaniem polukrować.
*Można użyć gotowej masy makowej w puszce, dodając do niej 5-6 łyżek bułki tartej /kaszy manny/ i 2 łyżki mąki pszennej lub ziemniaczanej, trochę „pestkówki” oraz bakalie – ponieważ masa w puszce jest już wystarczająco słodka, dodaję tylko orzechy, migdały, żurawinę, unikam raczej rodzynek. Na końcu wmieszać pianę z 2 białek /od ciasta/.
Barszcz czerwony wigilijny postny
Rozmyślałam dziś nad menu wigilijnym, a przy okazji wspominałam Wigilię w moim domu rodzinnym.
Dzień Wigilii to był dzień, w którym obowiązywał post, głównie od pokarmów mięsnych, ale z czysto egoistycznych już względów jadło się w tym dniu bardzo mało lub nawet wcale, a to po to, by zostawić miejsce w brzuszkach na wieczorne specjały. Potrawy serwowane bowiem w tym dniu były praktycznie zarezerwowane tylko na tą kolację, zwaną w moich stronach „wieczerzą”.
Bardzo ważną rzeczą było też to, że wszystkie potrawy gotowane były w tym dniu, żadne tam wcześniejsze przygotowanie, o jakimś zamrażaniu nie mówiąc /myślę, że po prostu nie było wówczas lodówek, zamrażarek i innych nowoczesności/.
Stąd też kiedy rodzinka jeszcze smacznie chrapała, Mama już od świtu krzątała się w kuchni przygotowując ową wieczerzę, a wszystko oczywiście postne, jedynie okraszone olejem /chyba lnianym, choć głowy nie dam, z pewnością był „specjalny”, bo specjalnie przed świętami Rodzice udawali się do miasta m.in. po taki olej/.
Potrawą nr 1 w czasie Wigilii był oczywiście barszcz czerwony, bardzo intensywny w kolorze, z grzybowym posmakiem, kwaśny i pieprzny zarazem. I jak zaczęłam tak myśleć o tym barszczu, uzmysłowiłam sobie, że był on taki autentycznie postny, prosty, gotowany tylko na burakach /bez dodatku marchewek, pietruszek, selerów czy porów/, a przez to taki cudowny, wyjątkowy, jedyny, niepowtarzalny, na który czekało się potem przez cały rok.
Postanowiłam odtworzyć te smaki i ugotować taki właśnie barszcz, mój rodzinny barszcz czerwony postny, ku pamięci moich latorośli, niech się dowiedzą, niech znają tradycje rodzinne, a może nawet niech je zapamiętają i też kiedyś wspominają?
Nie będę jednak zrywać się skoro świt, aby zrobić barszcz i pozwolić mu do wieczora nabrać mocy /czyt. intensywnej barwy/. Na próbę zrobiłam go wieczorem poprzedniego dnia i dałam mu całą noc czasu „na naciągnięcie”. Efekt „próby generalnej” pozytywny…a te wspomnienia dzieciństwa…bezcenne!
Dzielę się przepisem, może się komuś jeszcze przyda?

Składniki
3 kg czerwonych buraków
4 l wody
6-7 suszonych grzybków
1-2 cebule /całe z łupinką, można opalić jak do rosołu/ lub cebula prażona
1-2 liście laurowe
5-7 ziarn pieprzu
4-5 ziaren ziela angielskiego
4-5 łyżek octu spirytusowego
3-4 ząbki czosnku
obierki z 3-4 jabłek kwaśnych – to mój wymysł, Mama nie dodawała
sól – do smaku /ok. 2 łyżki/
cukier – do smaku
sok z cytryny – gdy trzeba do smaku
pieprz czarny świeżo zmielony
majeranek
natka pietruszki
Wykonanie
Grzyby umyć i namoczyć kilka godzin wcześniej.
Buraki obrać, pokroić, zalać zimną wodą, dodać cebule, namoczone grzyby i przyprawy /liść laurowy, ziele angielskie, pieprz/ i gotować, a kiedy zacznie już wrzeć dodać ocet i gotować nadal, do miękkości buraków /ok. 30 min./. Teraz cebulę już usunąć i dodać pokrojony czosnek i obierki z jabłek, przykryć i odstawić na całą noc w chłodne miejsce.
Na drugi dzień barszcz przecedzić, podgrzać /już nie gotować!/, doprawić solą, pieprzem, cukrem i ewentualnie sokiem z cytryny /gdy za mało kwaśny, nie dodajemy już octu, tylko sok z cytryny/. Przed podaniem dodać natkę pietruszki.
Podawać z uszkami z grzybami. Grzyby, które były dodane do gotowania barszczu wykorzystać przy robieniu uszek, pierogów lub kapusty, albo drobniutko posiekać i dodać do barszczu /tak robiła moja Mama/.
Drożdżowe śnieżynki z szynką i serem
Musiałam dziś wypróbować nowy robot kuchenny, o nowoczesnej sylwetce…mniejsza o to… w ramach próby zrobiłam ciasto drożdżowe, a ściślej mówiąc zrobiłam drożdżowe a’la śnieżynki, takie trochę mini Gwiazdy Betlejemskie, nawet podobnie się je robi. Nie wyszły mi zbyt „urocze”, bo było już późno, robiłam ciasto w nowym robocie, a poza tym jakoś przy sztucznym świetle moje zdjęcia ciągle nie oddają stanu faktycznego /są zbyt żółte/. Ale podjęłam decyzję – wstawię przepis /wszak drożdżówki bardzo smakowały synowi, który zazwyczaj grymasi/ i zdjęcia takie jakie są, najwyżej kiedyś je wymienię.

Składniki
400 g mąki
200 ml mleka
15 g świeżych/
1 łyżka cukru
1/2 łyżeczki soli
25 g masła /1/8 kostki/
dodatkowo
ser żółty i szynka lub dowolna wędlina w plasterkach o okrągłym kształcie, dopasowanym do wielkości np. kubka
sezam lub mak do posypania
białko do posmarowania
Mleko podgrzać, do ciepłego dodać drożdże i cukier i dokładnie wymieszać.
W misie miksera wymieszać mąkę z solą, dodać mleko z drożdżami, wszystko wymieszać na wolnych obrotach /spiralne końcówki lub tzw. haki/ do połączenia składników. Teraz dodać roztopione i przestudzone masło i wyrabiać do czasu, aż ciasto będzie gładkie i elastyczne. Ciasto odstawić do wyrośnięcia.
/Po wstępnej obróbce można też ciasto przełożyć na deskę i wyrabiać dalej ręcznie./
Wyrośnięte ciasto rozwałkować i wyciąć kółka. Na połowie kółek /ilościowo/ kłaść plaster wędliny, na to plasterek sera, przykryć drugim kółkiem ciasta, lekko docisnąć, po czym ostrym nożem naciąć kółka w 8 miejscach i zawijać do środka po 2 sąsiadujące ze sobą płatki, lekko je zlepiając /vide zdjęcia przy przepisie Gwiazda Betlejemska.
Posmarować białkiem, ewentualnie posypać makiem lub sezamem. Piec ok. 17 minut w piekarniku rozgrzanym do 180°C.
źródło
Sałatka Agaty z rukoli, mozzarelli, pomidorów suszonych i oliwek
Cudowna, idealne połączenie smaku rukoli i pomidorów, dla miłośników tychże po prostu … niebo! Agatko, dziękuję!

Składniki
1 paczka rukoli 125 g (wystarczy 2/3 paczki czyli ok. 100 g)
kulka sera mozzarella lub opakowanie małych kuleczek (ok.200 g)
pomidory suszone w oliwie (mały słoiczek – około 20 sztuk)
kilkanaście oliwek czarnych
/opcjonalnie lub zamiennie za oliwki – pomidorki koktajlowe/
Sos
4 łyżki oliwy
2 łyżki octu balsamicznego
1-2 łyżeczki miodu
sól, pieprz, opcjonalnie świeża mięta, bazylia
Wykonanie
Składniki sosu wymieszać, doprawiając do smaku.
Liście rukoli opłukać, osuszyć i pozbawić ogonków.
Ser mozzarella pokroić w kostkę, gdy mamy kulki każdą przekroić na pół /dobrze takie połóweczki wyglądają potem w sałatce/.
Pomidory wyjąć z zalewy, osączyć z oliwy i pokroić w paski.
Oliwki pokroić w krążki. Gdy użyjemy pomidorków koktajlowych – przekroić je na pół.
Całość wymieszać i polać sosem.
Parówki w cieście francuskim a’la rozetki
Dziś inna propozycja przygotowania parówek, mianowicie w formie rozetkowej. Zawsze to inaczej, dla dzieci z pewności będą zachętą do zjedzenia.
Składniki
6 parówek
1 opakowanie ciasta francuskiego
1 jajko do posmarowania parówek
Ciasto francuskie rozłożyć i pokroić na 6 części /prostokąty/.
Na każdy prostokąt położyć pośrodku parówkę.
Z obu stron parówek zrobić zakładki /nałożyć ciasto na parówkę/. Teraz zawinąć luźno parówki w ciasto i skleić wzdłuż podobnie jak klei się pierogi, szczelnie przyciskając parówkę do ciasta /otulając parówkę/.
Kroić w poprzek cienkie plasterki, ale tylko w miejscu, w którym jest parówka, zostawiając zlepione ciasto nierozcięte, zwinąć w kółko stroną naciętą na zewnątrz.
Posmarować roztrzepanym jajkiem i piec około 20 minut w temp. 160 st.C /termoobieg/ lub 180 st. C normalnie.





