Wieloletnia, cebulowa roślina,o pięknych kwiatach, niestety kwitnących tylko jeden dzień. Przy braku szczęścia, można nie widzieć jej kwitnącej w ogóle, bo kwiat pojawia się przed południem, a pod wieczór już więdnie.
Na zimę cebulki trzeba też wykopywać, co też jest dużym minusem /przynajmniej dla mnie/.
W tym roku udało mi się uwiecznić jeden kwiat. Oto i on:

Surówka ze szpinaku
Bardzo lubię szpinak, jestem wprost jego wielką fanką i smakoszką, ale żeby jeść na surowo? a jednak… i też pyszny i też warto spróbować.
I.
pęczek szpinaku
pęczek rzodkiewki
2 jajka na twardo
koperek, szczypiorek
sos:
1 łyżka wody
2 łyżki octu
3 łyżki oleju
cukier, sól, pieprz

Szpinak pokroić, dodać do tego startą rzodkiewkę i jajka na twardo, pokrojony koperek i szczypiorek, dodać sos, doprawić cukrem, solą i pieprzem do smaku.
II.
pęczek szpinaku
2-3 pomidory
1-2 ząbki czosnku /albo zielony szczypior czosnku/
oliwa
sól, pieprz

Liście szpinaku porwać, dodać pomidory pokrojone w kostkę, przeciśnięty czosnek , oliwę oraz do smaku sól i pieprz.
Pożegnanie lata
Sierpień to już dla mnie jesień. I to niekoniecznie koniec miesiąca.
Ja jesień czuję już w powietrzu na początku na miesiąca. Na polu upał, słońce świeci, czasem nawet wprost parzy, a mnie ogarnia już zły nastrój, apatia, wpadam w lekką depresję. Robi mi się smutno na sercu, na duszy… Czuję, że coś pięknego przemija. Tak jest każdego roku. Nadchodzącą jesień wyczuwam na odległość …
wszak przysłowie nawet mówi: od Hanki zimne wieczory i poranki…
a jeśli jeszcze do tego zaczynają kwitnąć astry…

mogę się już wtedy pakować i zapadać w sen zimowy, aby obudzić się znowu, kiedy nadejdzie moja naj.. naj… pora roku, czyli wiosna.
Bo jesienią nic mnie nie cieszy, ani złote liście na drzewach, ani szeleszczące pod stopami, ani piękne wrzosy, ani nawet „babie lato”.
Mnie ogarnia melancholia, jest we mnie, nade mną, przede mną, wszędzie.
Jedyne pocieszenie, że za kilka miesięcy jesień również nas pożegna i zrobi miejsce zimie, a ta potem wiośnie i znowu przyroda będzie budzić się do życia, a ja razem z nią.
A teraz, no cóż, pozostaje mi chyba tylko zanucić:
Żegnaj lato na rok, stoi jesień za mgłą,
czekamy wszyscy tu, pamiętaj, żeby wrócić znów.
Żegnaj, lato na rok, stoi jesień za mgłą,
czekamy wszyscy tu, pamiętaj nas i wracaj znów.
Ja tymczasem zapadam w sen, jak ten misiek, żeby czekanie zbyt mi się nie dłużyło …

Ciasto kokosowo-śmietanowe /STYROPIAN/ w kilku odsłonach
Bardzo proste, bardzo szybkie, bardzo smaczne, bardzo…potocznie nazywane STYROPIAN.
Można go zrobić w wielu odmianach i zawsze będzie udane, niby to same, ale nie takie samo…
Ciasto może być jasne bądź ciemne, z owocami lub bez, z owocami świeżymi lub mrożonymi, z puszki /np. brzoskwinie/ lub ostatecznie nawet z dżemem.
Jeśli chodzi o owoce, bardzo dobrze komponuje z porzeczkami, ale maliny też są dobre.
Sezon porzeczkowy już uciekł, ale maliny są jeszcze, te jesienne, które najbardziej lubię do ciast, galaretek … wspaniałe są także do mrożenia, dzięki czemu zimą też możemy rozkoszować się ich smakiem w pysznych ciastach.
Tym razem zrobiłam ciasto kakaowe z malinami właśnie, a zamiast kokosu użyłam w zdecydowanej ilości płatków migdałowych…
tak to ze mną jest, że chwytam się za kilka spraw naraz i zawsze czegoś zapomnę. Tak było i tym razem…zabrałam się za ciasto, a okazało się, że kokosu jedynie 6 dkg, więc resztę uzupełniłam płatkami migdałowymi.
tu w cieście kakaowym z malinami
Składniki
3 szklanki mąki tortowej
1 kostka masła /margaryny/
3/4 szklanki cukru
5 – 6 żółtek
2 łyżeczki proszku do pieczenia
Masa śmietanowo-kokosowa
5 – 6 białek
1 szklanka cukru
3 duże śmietany 18% /3x400ml/
20 dkg kokosu
2 budynie waniliowe /śmietankowe/lub 1 budyń i 2 łyżki mąki ziemniaczanej
1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
w jasnym cieście z czerwoną porzeczką
opcjonalnie
– 2 kopiate łyżki kakao /gdy chcemy ciemne ciasto/
– 3 szklanki owoców /porzeczka czerwona, maliny/
– zamiast śmietany – jogurt naturalny lub śmietana 12%
– gdy jasne ciasto i bez owoców – na ciasto dżem np. morelowy, brzoskwiniowy
– zamiast lub do kokosu – płatki migdałowe lub drobno pokrojone brzoskwinie
– kokos można pominąć całkowicie
Wykonanie
Sypkie składniki wrzucić do malaksera, moment włączyć w celu wymieszania i spulchnienia, dodać masło pokrojone w mniejsze kostki, wysiekać, dodawać po 1 żółtku cały czas miksując /powinna zrobić się z ciasta kula/. Wyjąć ciasto, podzielić na 2 części, jedną włożyć do zamrażalnika, drugą wyłożyć dno blachy /24×32 cm/.
Białka ubić ze szczyptą soli na sztywno, dodać cukier – ubijać na wysokich obrotach. Następnie dodać kokos, budyń, mąkę ziemniaczaną i śmietanę – wymieszać na niskich obrotach. Masę wylać na wyłożony spód, na wierzch położyć owoce, a na to zetrzeć ciasto zamrożone.
Piec ok. 45-50 min. w temp. 150-160 st. C – przez pierwsze 25 min. termoobieg, potem grzałki góra-dół. Po zakończeniu pieczenia nie otwierać drzwiczek przez 30 min. potem lekko uchylić i trzymać ciasto jeszcze w piekarniku przez ok. 1 godz.
Jesień idzie przez … ogród
Rozchodnik okazały
Paciorecznik
Kotlety mielone nadziane szpinakiem i fetą
Siedziałam i myślałam, co by tu zrobić z mięsa mielonego, co nie byłoby zwykłymi sznyclami. W lodówce zalegał szpinak, przyniesiony z działki, który nie doczekał się, aby zrobić z niego planowaną od dawna sałatkę, a ponadto feta /miała być kilka dni temu użyta do czegoś innego/.
Wzięłam się więc do roboty, trochę improwizując przy tym… no i wyszło całkiem smacznie, a nawet dość efektownie. Warto zrobić taką odmianę mielonym.

Składniki
Składniki
ok. 0,6 – 0,7 kg mięsa wieprzowego /łopatka, karkówka/
1 cebula
3 ząbki czosnku
1 namoczona bułka /kajzerka/
1 jajko
zielona cebulka
sól, pieprz, kminek mielony
2 łyżki śmietany
1 łyżka bułki tartej
1 łyżka musztardy
dodatkowo
1/2 sera feta
garść świeżych liści szpinaku
jajko + 2 łyżki wody
bułka tarta

Wykonanie
Szpinak zblanszować i osuszyć.
Fetę pokroić na prostokątne kostki o długości kilku cm.
Mięso, cebulę, czosnek i odciśniętą bułkę zmielić w maszynce do mięsa. Dodać pozostałe składniki, dobrze wyrobić masę. Podzielić na 6-7 porcji.
Z każdej porcji uformować duże, spłaszczone kotlety, na środku ułożyć kostki fety owinięte kilkoma liśćmi szpinaku, a następnie zawinąć je w zgrabne kotlety i nieco je spłaszczyć. Panierować w rozmąconym jajku i w bułce tartej i smażyć na rozgrzanym oleju z obu stron na rumiano. Po usmażeniu osączyć z nadmiaru tłuszczu, układając na chwilę na papierowym ręczniku.
Kto cię zatrzyma, czasie?
Sierpień to dla mnie miesiąc, będący znakiem upływającego czasu. Tak się jakoś poskładało, że wiele w nim rocznic, jubileuszów, no i najważniejsze – data moich urodzin. Kiedy patrzę jak każdego roku spada w tym dniu kolejna kartka z kalendarza, robi mi się… depresyjnie nieco.
Tak też było wczoraj. Patrzę na kalendarz, patrzę w lustro … to ja??? patrzę na swój pesel… no tak, wszystko się zgadza, to ja. A przecież niedawno byłam małą dziewczynką, z warkoczami, a w nich kolorowe kokardy, potem uczennicą w granatowym fartuszku z białym kołnierzykiem, później studentką, wreszcie stażystką rozpoczynającą pracę i samodzielne życie…
Kiedy to minęło? gdzie uciekły te lata młodości, pierwsze randki, pierwsze zakochanie?
Przecież to jakby było dopiero co…
Gdzie podziała się ta dziewczyna pełna energii, o bujnych włosach i mocno niebieskich oczach?
Patrzę i co widzę? oczy wyblakłe, bez cienia dawnego blasku, włosy z ciemnych zrobiły się jakieś srebrzyste, jakoś tak przybyło dziewczynie tu i tam…
I zadaję sobie pytanie – czy czuję się aż tak okropnie, źle, staro???
I natychmiastowa odpowiedź – o, nie! czuję się jeszcze, że ho ho ho !!!
Czuję się prawie tak, jak …dziesiąt lat temu, mam plany, potrzeby, po prostu…
k o c h a m c i ę ż y c i e ! ! !
A metryka? a skąd wiem, po co ją ktoś wymyślił?
Wszak mamy tyle lat, na ile się czujemy, a z wyglądem to już różnie bywa, niekoniecznie idzie w parze z samopoczuciem. Jednak nie ma co sobie głowy tym zawracać!
Już nie będę więcej liczyć lat, przecież czuję się na …dzieścia, a nie …dziesiąt.
A ten dzień będzie jedynie okazją do miłego spotkania z Dziećmi…
a przede wszystkim … otrzymania życzeń od Kochanych Wnuczek, i kwiatuszków, i laurki.

Dla takich chwil warto poświęcić nawet kolejną kartkę z kalendarza z datą 24 sierpnia…
a nucąc za Jerzym Połomskim
I srebro i złoto, to nic, chodzi o to, by młodym być, więcej nic
Nie rozgłos, nie sława, nie stroje, zabawa
Lecz młodym być, więcej nic
A jeszcze do tego mieć kogoś miłego
I kochać go i więcej nic
Najbiedniejszym być, najskromniejszym być
Ale mieć przed sobą świat
Zakochanym być i kochanym być
I mieć wciąż 20 lat
No, na 20 lat to się już nie czuję, ale tak na … 30 ?!
Wesołe jest życie staruszki…. la la la…

Lato na patelni czyli… ratatuj
Od lat w okresie letnim serwuję swoim domownikom leczo z cukinii, zwane przez nas potocznie bigosem z cukinii. Ostatnio w rozmowie z koleżanką usłyszałam, że ona owszem też robi coś takiego, ale bez kiełbasy i traktuje to jako dodatek do obiadu zamiast sałatki.
Pomyślałam, czemu nie… zrobię też takie warzywa, ale danie musi być bardzo kolorowe, musi przypominać lato, a w zasadzie ostatnie jego powiewy.
Kiedy córka zobaczyła mój „wyrób” zawołała – o, zrobiłaś ratatuję! Ratatuję? nazwę znałam, jakkolwiek nigdy nie zagłębiałam się w tą potrawę… nie lubię nazw obco brzmiących… ale skoro nieświadomie zrobiłam, niech będzie ratatuj.

Składniki
2 młode dość długie lub 4 krótkie cukinie /żółta i zielona/
1 duża lub 2 mniejsze cebule
4 ząbki czosnku
1 papryka czerwona
1 papryka zielona
1 papryka żółta
4 pomidory /polecana Lima/ – dobrze jest dać więcej
sól, pieprz, papryka słodka, papryka wędzona, chilli,
zioła prowansalskie /wolę świeżą natkę i bazylię/
mały przecier pomidorowy /ok. 2 łyżki/ – nie musi być
Wykonanie
Pomidory sparzyć i zdjąć skórkę.
Pokroić cukinie razem ze skórką, pomidory i paprykę w kostkę /ja kroję w średnie prostokątne kostki/, cebulę w piórka, czosnek zaś drobno posiekać.
Na rozgrzany olej dać cebulę i czosnek, chwilę poddusić, dodać pomidory i paprykę, a po chwili dołożyć cukinię, przyprawić solą, pieprzem i ziołami – całość dusić teraz do miękkości warzyw, ale muszą pozostać chrupiące, czyli nie powinny się rozpaść, ale potrawa powinna stać się gęsta /płyn ma odparować/.
Dla zaostrzenia smaku można doprawić na końcu przecierem pomidorowym, w razie potrzeby także innymi przyprawami, zagotować.
Podawać jako dodatek do mięsa /szczególnie z grilla/ lub jako samodzielne danie z chlebem.






































