BÓG SIĘ RODZI MOC TRUCHLEJE……

W noc wigilijną, w blasku świec
Melodia kolęd płynie w mrok
Niech Wam przyniesie radości moc
I wiele szczęścia na Nowy Rok.

*) zdjęcia – internet
BÓG SIĘ RODZI MOC TRUCHLEJE……

W noc wigilijną, w blasku świec
Melodia kolęd płynie w mrok
Niech Wam przyniesie radości moc
I wiele szczęścia na Nowy Rok.

*) zdjęcia – internet
Prosty barszcz, szybki do zrobienia, cudowny w kolorze… i niesamowicie klarowny.
Inspiracją był przepis, którego autorką była ajra.
A to po moich modyfikacjach:

Składniki
2,5-3 kg buraków
3 duże cebule
3 ząbki czosnku
1 łyżeczka majeranku
ocet do smaku /3-4 łyżki/
sól, pieprz
3-3,5 l bulionu warzywnego*) /może być z kostki/
Wykonanie
Do wysokiego garnka włożyć obrane i pokrojone w plastry buraki, cebule, majeranek, zmiażdżony czosnek, ocet, sól i pieprz. Odstawić na dobę /bez zalewania czymkolwiek/. Po upływie doby zalać zawartość garnka przygotowanym bulionem warzywnym*) (lub mięsno-warzywnym). Doprowadzić tylko do wrzenia, nie gotować. Odstawić na kolejną dobę. Po upływie kolejnej doby zlać barszcz przez sito. Doprawić do smaku.
Moja ostatnia modyfikacja – w pierwszym podejściu zalewam buraki 2,5 l bulionu, a po zlaniu barszczu zalewam resztą bulionu /0,5-1 l/, zagotowuję, odstawiam na noc, potem odcedzam i łączę z barszczem podstawowym.
*) mój bulion
3-3,5 l wody
4-5 marchewki
3-4 pietruszki
1 seler
1 duży por
1 cebula opalona jak do rosołu
2-3 liście laurowe
4-5 kulek ziela angielskiego
2 łyżki vegety /zamiennie trochę mniej soli/
sól pieprz
Oczyszczone warzywa i przyprawy zalać zimną wodą i gotować podobnie jak rosół przez ok. 2 godz. Potem przecedzić, wywarem zalać buraki, zaś jarzyny wykorzystać np. na sałatkę jarzynową.
Ten barszcz robi się z podobnych składników jak barszcz czysty, tyle że używa się warzyw uprzednio podsmażonych. Zresztą podobnie postępowała Weronika robiąc barszcz ukraiński.
Barszcz jest bardzo aromatyczny, ma piękny kolor, a zainspirował mnie przepis
napotkany w Domowej kuchni Aniki.

Składniki
2 kg buraków
2 średnie marchewki
kawałek seler
kawałek pietruszki
2 łyżki masła
duży liść laurowy
3-4 ziarenka ziela angielskiego
szczypta mielonego kminku
majeranek
sok z cytryny
2 – 3 ząbki czosnku
kilka łyżek koncentratu buraczanego /dobry z Krakusa/
sól
pieprz
Wykonanie
Obrane warzywa ścieramy na tarce o grubych oczkach.
Na patelni rozgrzewamy masło i dodajemy do niego starte warzywa. Smażymy na niewielkim ogniu ok. 15 – 20 minut, aż z warzyw odparuje część wody, a wiórki zrobią się bardziej suche
W 5 l garnku zagotowujemy ok. 4 l wody. Dodajemy do niej ziele angielskie, liść laurowy i pocięte ząbki czosnku. Następnie do garnka przekładamy podsmażone warzywa. Gotujemy ok. 15 – 20 minut
Po tym czasie barszcz przecedzamy i już czysty wywar łączymy z wywarem z grzybów. Doprawiamy solą, pieprzem, odrobiną kminku. Dolewamy nieco koncentratu buraczanego, jeśli barszcz wydaje się nam za „słaby”.
Barszcz zakwaszamy sokiem z cytryny do odpowiadającej nam kwasowości.
Na koniec barszcz doprawiamy jeszcze suszonym majerankiem roztartym w palcach i ewentualnie jeszcze raz doprawiamy solą i pieprzem
Jeśli ma to być typowo wigilijny barszcz, warto dodać do niego wywar z ugotowanych grzybów /grzyby zużyć np. do zrobienia uszek/.
Miałam ogromną ochotę na naleśniki już od kilku dni, takie serowe, słodziutkie i jeszcze czymś polane po wierzchu. No i dziś zaspokoiłam swoją zachciankę. Oto mój kaprys.

Ciasto naleśnikowe
2 szklanki mąki pszennej
2 szklanki mleka
1 szklanka wody mineralnej gazowanej
szczypta soli
szczypta proszku do pieczenia
2 łyżki oleju
Ser
1/2 kg sera półtłustego /2 kostki zmielonego z Biedronki/
4 łyżki cukru pudru
1 duży cukier waniliowy
garść rodzynek
Wykonanie
Wszystkie składniki, z wyjątkiem oleju, włożyć do miski i dokładnie wymieszać za pomocą trzepaczki rózgowej lub miksera. Ciasto odstawić, aby odpoczęło.
Patelnię rozgrzać, posmarować cienko olejem np. za pomocą pędzelka, wlać porcję ciasta i usmażyć naleśnika.Teraz do ciasta dodać 2 łyżki oleju, wymieszać i smażyć następne naleśniki, już bez smarowania patelni.
Na mojej patelni wychodzi z tej porcji 12 naleśników.
Ser wymieszać z cukrem, cukrem waniliowym i rodzynkami /te wcześniej sparzone – przelane wrzątkiem/..
Nakładać porcje sera na naleśnika, zwijać w rulon.
Podawać polane płynną galaretką porzeczkową /u mnie z czerwonej porzeczki, którą uprzednio troszkę podgrzałam – do jej rozpuszczenia/.
Ani się obejrzałam, a znowu święta Bożego Narodzenia, znowu nawał pracy, tyle rzeczy jeszcze do zrobienia, został już tylko tydzień, a tu dni jak szalone uciekają jeden po drugim.
W tym roku jakoś – przynajmniej na razie – nie odczuwam, że się zbliżają.
Jakaś taka jestem ociężała, działam bez skonkretyzowanego planu, harmonogramu. Nawet moja córka zwróciła na to uwagę, mówiąc kilka dni temu – jak to? nie masz jeszcze ustalonego menu? listy zakupów? to nie jest podobne do ciebie! Mamo, weź się w garść!
No to się biorę! ściślej – wzięłam się!
Pamiętam dobrze czasy, kiedy moje koleżanki pakowały się i spokojnie wyjeżdżały z dziećmi do swoich mam na święta. Jechały na wszystko już gotowe, a ja…?
Ja zakasywałam rękawy i zaczynałam dopiero przygotowania… całe wieczory, a i większą część nocy… gdy już dzieci poszły spać… Kiedy były „na chodzie” nie bardzo można było cokolwiek zrobić w zakresie przygotowań świątecznych…
Jak ja wówczas strasznie zazdrościłam tym moim wyjeżdżającym przyjaciołom…
ja nigdy nie jechałam, bo już Mamy nie miałam.
I wtedy właśnie zrobiłam sobie takie mocne postanowienie – dopóki będę żyć i dopóki będę sprawna fizycznie, zawsze Wigilia i inne ważne święta będziemy obchodzić u mnie, ja będę wszystko przygotowywać, aby moje dzieci miały to, czego ja nie miałam, aby mogły przyjść i zasiąść przy stole, na którym znajdzie się już wszystko przygotowane.
I tak powinno być…
Rodzina to ważna rzecz, a kto ma ją tworzyć jak nie matka? kto powinien dbać o utrzymanie tego ogniska domowego, o scalania jej członków?
Nikt inny – tylko matka.
Więc cieszę się, że mam to szczęście i mogę takie przygotowania czynić… moja Mama tego szczęścia nie miała…
Oby dane mi było jak najdłużej brać udział w tej przedświątecznej krzątaninie, nawet jeśli czasem trochę zakres prac przekraczał będzie moje siły, to i tak będzie to wielkim moim szczęściem.
Ale dość tych rozważań …..
Czas zabrać się za pieczenie ciasteczek, makowników, serników, miodowników, przygotowania uszek, pierogów, śledzi, ryb i różnych innych smakołyków.
Bo idą święta! naprawdę idą święta!
………………………..
Hej ludzie, idą święta.
Świeci gwiazda uśmiechnięta.
Znowu jest w prezentach cały świat.
Hej ludzie, idą święta.
Niech się otwierają serca.
Zacznie się od nowa liczyć czas.
Śnieg cicho pada,
jakby ktoś świat pudrował.
Nie patrz na innych,
sam coś zrób, by nikt nie był sam.
/Varius Manx – Hej ludzie, idą święta/
Ciasteczka w sam raz na święta, bo można je upiec wcześniej, a tuż przed świętami już tylko przełożyć i popudrować, by się ładnie prezentowały, a głównie by współgrały z białą szatą za oknami…. w tym roku na razie nie ma jeszcze tej bieli na zewnątrz, to niech choć na słodkościach będzie biało.
Osobiście lubię je z dżemem malinowym, ale takim przecieranym, bez pestek i nisko słodzonym.
Podobny przepis na te ciastka krąży w sieci w różnych wersjach, jest też w książce s.Anastazji, a mój … odkopałam go ze starego, zniszczonego już trochę zeszytu, własnoręcznie zapisanego, ale skąd on…. sama nie wiem, brak jakiejkolwiek adnotacji.

Składniki
0,5 kg mąki pszennej
25 dkg masła
5 dkg smalcu
16 dkg cukru pudru
4 żółtka
2 łyżeczki proszku do pieczenia /lub 1 proszku i 1 amoniaku/
dżem lub powidło do przełożenia

Wykonanie
Dobrze schłodzone masło zetrzeć na grubych oczkach przesypując mąką /ja.siekam w malakserze/.
Żółtka dokładnie roztrzepać z cukrem, następnie dodać je do mąki posiekanej z tłuszczem, dodać proszek do pieczenia i wyrobić ciasto.
Ciasto schłodzić w lodówce /minimum pół godziny/, a następnie wałkować i wykrawać okrągłe ciasteczka. W połowie ciasteczek zrobić w środku dziurki.
Piec ok. 7-8 min.w temp.150*C /termoobieg/ lub 15 min. góra-dół.
Po upieczeniu składać ciastka po dwa /jedno całe i jedno z dziurką/, smarując je dżemem lub powidłem. Posypać cukrem pudrem.
Dziś na obiad podałam łopatkę duszoną, z sosem. Do zrobienia w tej postaci mięsa konieczny jest ładny kawałek łopatki, nie poprzerastany tkanką tłuszczową wewnątrz i nie obrośnięty nią na zewnątrz.
Wskazane jest też natarcie mięsa przyprawami odpowiednio wcześniej i odstawienie go w chłodne miejsce, nawet na całą noc.
Dziś podałam łopatkę w towarzystwie ziemniaków oraz cukinii w zalewie curry i ogórka w zalewie musztardowej. Szybko i smacznie.

Składniki
0,7 kg łopatki wieprzowej
2-3 ząbki czosnku
sól, kminek mielony
1 cebula
pieprz świeżo zmielony
olej
liść laurowy, ziele ang.
1-2 łyżki mąki pszennej
Wykonanie
Dzień wcześniej mięso umyć, osuszyć, natrzeć odrobiną oleju, a następnie solą, przeciśniętym czosnkiem /można użyć granulowany/ i kminkiem mielonym.
Przyprawy wklepać dobrze w mięso, obłożyć je plastrami cebuli, włożyć do naczynia, przykryć i odstawić na całą nawet dobę do lodówki.
Po tym czasie obsmażyć mięso na dobrze rozgrzanym oleju ze wszystkich stron na rumiano /oleju nie za dużo, cebulę odrzucić na bok/, dodać liść laurowy i kilka ziaren ziela ang. podlać niepełną szklanką wrzącej wody i dusić pod przykryciem przez 1 godzinę. Wyłączyć teraz gaz i chwilę zostawić jeszcze mięso w garnku /ok. pół godziny/. Po tym czasie mięso wyjąć na deseczkę, a kiedy zupełnie ostygnie /żeby dało się ładnie kroić/, pokroić na plastry grubości ok. 1 cm.
W między czasie na patelni „zbrązowić” mąkę, rozprowadzić ją zimną wodą, połączyć w garnku z sosem pozostałym z duszenia mięsa, doprawić do smaku i zagotować.
Można tą końcową fazę sobie uprościć – ja tak właśnie dziś zrobiłam. Użyłam gotowego pieczeniowego sosu w proszku, który rozpuściłam w ok. 0,4 l wody i dodałam do sosu z pieczenia, a następnie zagęściłam dodatkowo sos rozprowadzając 1 łyżkę mąki w 0,1 l wody /mniej niż pół szklanki/. Całość zagotowałam /nie wymagał już doprawiania/.
To zupa, którą podbiłam kubki smakowe mojego szwagra. Kiedy podałam ją na jeden z pierwszych obiadów niedzielnych, na które był proszony, nie mógł się jej nachwalić i … zjadł jej aż dwa talerze, nie mogąc potem zjeść całego drugiego dania. A ja, młoda gospodyni byłam taka dumna z siebie.
Teraz też robię tą zupę jako zwykłą zupę pieczarkową lub krem pieczarkowy.

Składniki
3 l rosołu /może być z kostki/
0,5 kg pieczarek
0,5 cebuli
2 łyżki masła
4 duże ziemniaki
2 cienkie marchewki
3-4 łyżki śmietany
sól, pieprz, natka pietruszki
drobny makaron /gwiazdki, zacierka/
Wykonanie
Ugotować bulion.
Na maśle zeszklić pokrojoną drobno cebulę, dodać pokrojone grubo pieczarki, przesmażyć chwilę i dodać razem z wytworzonym płynem do bulionu. Dodać teraz marchewkę pokrojoną w plasterki oraz ziemniaki pokrojone w kostkę i gotować do miękkości. Pod koniec dodać nieco makaronu /ma tylko pływać między innymi składnikami, a nie być głównym składnikiem zupy, bo nie jest to przecież zupa makaronowa/, następnie dodać śmietanę /zahartowaną uprzednio/ i natkę pietruszki. Doprawić do smaku solą i pieprzem.
Kiedy robię kotlety z piersi kurczaka te typowe, ubijane, zawsze mam problem z tzw. polędwiczkami, które są przy nich z boku, bo to za małe na trzeciego kotleta /chyba, że dla jakiegoś niejadka mini kotlecik byłby/, zaś pozostawianie tej części na dokładkę do już wykrojonego z zasadniczej części też nie bardzo mi się podoba. Z reguły zbieram je do pojemniczka, zamrażam i potem wykorzystuję do zrobienia np. tych kotlecików, albo potrawki.
Dziś miałam polędwiczki tylko z trzech piersi, postanowiłam więc dodać coś jeszcze, aby wyszło więcej masy, no i przede wszystkim aby wykorzystać zalegającą jeszcze jedną cukinię /trochę już za zimno jej było na balkonie, mimo opatulenia papierem/.
Wyszło całkiem smacznie.
Warto zaznaczyć, że składniki warzywne można dowolnie modyfikować, dodając np. kukurydzę, marchewkę, paprykę świeżą itp.

Składniki
3 polędwiczki z piersi kurczaka
mała cukinia /ok. 15 cm długości/
2 płaty marynowanej papryki
1/2 cebuli
1 jajko
4 kopiate łyżki bułki tartej
1 łyżka kaszy manny
vegeta, sól, pieprz do smaku
bazylia, majeranek
natka pietruszki lub szczypiorek

Wykonanie
Mięso, cebulę, paprykę i cukinię /razem ze skórką/ pokroić w drobniutką kosteczkę, dodać pozostałe składniki, dokładnie wyrobić masę.
Formować nieduże kotleciki, smażyć na średnio rozgrzanym oleju z obu stron. Włożyć pod przykryciem do mikrofalówki na 4-5 min. /temp. max/, aby doszły.
Kolejna propozycja zrobienia zimowej zupy ziemniaczanej.
Charakterystyczną cechą tej zupy jest to, że zdecydowanie dominują tu ziemniaki, stąd nazywana jest kartoflanką, a ponadto jest z tzw. zasmażką.
Zjedzenie talerza takiej zupy, gorącej i „pieprznej”, pachnącej czosnkiem, z pajdą świeżego chleba to było coś … mniam, mniam … można było jeździć na sankach do wieczora, nie odczuwając zimna, bo tak zupa rozgrzewała od wewnątrz…..
………………………………………………………………
To był chwilowy powrót do dzieciństwa.

Składniki
1 kg ziemniaków
2 marchewki
1 pietruszka
1/2 małego selera
1 cebula
kawałek pora
2 łyżki smalcu /ja daję masło z olejem/
1 kopiata łyżka mąki
3 litry wody
3 ziarenka ziela angielskiego
3-4 ziarenka pieprzu czarnego
1-2 liście laurowe
sól, pieprz ziołowy, majeranek
gałązka lubczyku
natka pietruszki

Wykonania:
Ziemniaki pokroić w niedużą kostkę, warzywa w nieco drobniejszą. Pora i cebulę drobno posiekać.
Na dużej patelni rozgrzać tłuszcz i podsmażyć na nim przez chwilkę cebulę, po czasie dodać wszystkie pozostałe warzywa i smażyć ciągle mieszając ok. 15 min.
W między czasie zagotować lekko posoloną wodę z pieprzem czarnym, zielem angielskim i liściem laurowym, dodać podsmażone warzywa i gotować całość ok. pół godziny. Teraz doprawić zupę przyprawami, dodając też gałązkę lubczyku. Zagotować.
Na patelnię po smażeniu warzyw dajemy kopiatą łyżkę mąki i mieszając energicznie rumienimy. Następnie wlewamy pół szklanki zimnej wody, szybko mieszamy, aby nie było żadnych grudek i wlewamy do zupy. Całość jeszcze raz zagotowujemy. Dodajemy posiekaną natkę pietruszki.