Zupa szczawiowa

Zupa szczawiowa kojarzy mi się z Zielonymi Świętami. Jakoś tak zapamiętałam, że Mama zawsze gotowała ją właśnie na te święta. Zupa była bez dodatków typu ziemniaki w kostkę czy ryż. Ja też tylko taką preferuję, ale jeśli ktoś lubi z dodatkami, czemu nie. Ja nie lubię, więc nie dodaję.
zupa szczawiowa

Składniki

2-3 litry wody
kostka rosołowa
2 garście szczawiu
vegeta ,pieprz
1/2 szklanki śmietany + łyżka mąki do zabielenia zupy
4-5 jajek na twardo
natka pietruszki

Wykonanie

Ugotować bulion z kostki rosołowej. Szczaw pokroić /mrożony trochę pokruszyć/ i przesmażyć na maśle, dodać do bulionu, zagotować. Śmietanę rozrobić z mąką i zimną wodą, a następnie zahartować gorącą zupą, połączyć całość, dodać do smaku vegetę i pieprz. Zagotować krótko.
Na talerzu ułożyć jajko pokrojone w ćwiartki, wlać zupę, posypać drobniutko pociętą natką pietruszki.
Inny sposób na dodanie jajka – 2-3 jajka rozkłócić w kubku, wlać do zupy i zagotować, wówczas nie dawać już jajek na twardo do talerza. Tak zwłaszcza robiła moja Mama.

Wiosna w moim ogrodzie okiem obiektywu

Wiosna w ogrodzie „kończy się”, a szkoda, bo to moja ulubiona pora roku, ze szczególnym wskazaniem na maj. Pora więc zamieścić kilka zdjęć ogrodu w ujęciu bardziej ogólnym. Zdjęcia nie są najlepszej jakości /żeby nie powiedzieć, że są wręcz złej jakości/, ale zamieszczam je, zgodnie z zasadą – lepszy rydz niż nic!!!
wiosna   wiosna   wiosna

wiosna   wiosna   wiosna     wiosna   wiosna  wiosna   wiosna   wiosna   wiosna   wiosna   wiosna    wiosna   wiosna   wiosna   wiosna   wiosna   wiosna   wiosna   wiosna   wiosna   wiosna   kwiat jabłoni   wiosna   wiosna

Adieu wiosno!!!  Do ponownego spotkania za rok!!!

Udka pieczone z ziemniakami – wersja I

Jest czasem taki dzień, że nie ma się ochoty stać w kuchni i mieszać w garach, a tu „załogę” trzeba nakarmić… ja taki dzień miałam dziś. Zupa gotowała się sama /jarzynowa z mrożonki, więc prawie sama się robiła/, ale drugie danie?
i tu przypomniały mi się pieczone w piekarniku kurczaki w różnych konfiguracjach razem z ziemniakami…Zrobiłam więc jedną z nich, do tego mieszanka różnych zielonych  sałat z własnego ogrodu i już… wyszło całkiem smacznie.
pieczone udko z ziemniakami

Składniki

4 udka z kurczaka
przyprawa do kurczaka „złocisty kurczak”
papryka mielona słodka
vegeta

ziemniaki /plus opcjonalnie cebula/
przyprawa do ziemniaków
olej

Wykonanie

Udka umyć, osuszyć papierowym ręcznikiem, włożyć do głębokiej miski, a następnie skropić olejem, obsypać dość obficie przyprawą do kurczaka, papryką i delikatnie vegetą. Wymieszać wszystko dokładnie, aby każdy kawałek był obtoczony przyprawami, odstawić na ok. 1 godz.
Ziemniaki obrać, pokroić  dowolnie /u mnie grube frytki/ i też delikatnie skropić olejem, obsypać przyprawą do ziemniaków /można dodać ulubione zioła/, wymieszać dokładnie i wyłożyć do rondla lub naczynia żaroodpornego.
Na wierzchu ziemniaków ułożyć przyprawione uprzednio udka, przykryć i włożyć do nagrzanego do 180 st.C. Teraz włączyć termoobieg, obniżając równocześnie temperaturę do 160 st. C i piec przez 1 godz. Po tym czasie zdjąć pokrywkę i piec jeszcze 10 minut odkryte, aby udka ładnie się zarumieniły.

Podawać z jakąkolwiek sałatką – u mnie sałata zielona z zieloną cebulką i ze śmietaną /słodko-kwaśną/.

Dzień Matki

bukiet

Matka – piękne słowo i jakże wiele ma znaczeń …
Ziemia Matka, Matka Ojczyzna, Matka Polka, moja Matka i w końcu… ja matka.
Ja – Matka trójki wspaniałych Dzieci … jak pięknie to brzmi, jak napawa dumą…
i nieważne stają się nieprzespane noce, wyrzeczenia wszelkiego rodzaju, czy nawet „nabyte” przedwcześnie srebrne włosy…

Bo jakże miło jest, gdy Dzieci pamiętają o swej Matce w tym dniu
białe róże

jakże miło jest przyjmować od Nich życzeniabukiet pięknych kwiatów

Życzyłabym sobie, abym jeszcze wiele, wiele razy mogła takie życzenia przyjmować, a moim Dzieciom… żeby jeszcze przez wiele lat miały komu w tym dniu życzenia składać…

Ja już nie mam, ale mogę zanucić, dedykując tą piękną pieśń moim Kochanym Dzieciakom:

O Matce pieśń, to pieśń przez łzy, to pieśń bez słów
To cały świat, dziecinnych lat, wskrzeszonych znów
To Matko sny, że jesteś znów tak blisko
Jak wówczas gdy klęczałaś nad kołyską
Za serce twe i świętość warg i dobroć rąk
Jak śpiewać pieśń u twoich nóg bym cicho kląkł
I wybrałbym najświętsze z wszystkich słów i rzekłbym: Matko
I zmilkłbym znów o tobie pieśń, to pieśń bez słów

Przychodzą w życiu dni powodzi,
Gdy wszystko zdradza nas i zawodzi
Gdy pociąg szczęścia w dal odchodzi
Gdy wraca zło do wiary twierdz
Gdy grunt usuwa się jak kładka
Jest wtedy ktoś kto trwa do ostatka
Ktoś, kto nie umie zdradzić- Matka
I serce jej, najczystsze z serc …
……………………………………………
/Mieczysław Fogg – Pieśń o Matce/

 

Łubin

Roślina dwuletnia, ale w sumie można ją również potraktować jako wieloletnią.
W swoim ogrodzie miałam ich kiedyś bardzo dużo, cała gama kolorów, od białych poprzez różowe, żółte, fioletowe i biało-fioletowe, a także … różowo-łososiowe – te wyglądały pięknie i budziły ciekawość przechodzących obok. Z czasem zmieniały kolory i … ubywało ich. Zostało ich niewiele, ale jest nadzieja, że pojawią się nowe, są już bowiem małe roślinki i w przyszłym roku należy spodziewać się, że zakwitną /są wszak rośliną dwuletnią/.
łubin   łubin   łubin

Orlik

Jednoroczna, a jednak pozostaje wiele lat w ogrodzie, bo wiatr roznosi nasiona i orliki raz posadzone zachowują się jak rośliny wieloletnie, tyle, że każdego roku wyrastają przeważnie w nowych miejscach, a ponadto często w zmienionych kolorach.
orli   orlik   orlik   orlik   orlik   orlik   orlik   orlik   orlik

Rumian

To pierwszy kwiat, nabyty na rynku od kobiety i zasadzony na mojej działce. //uwielbiam go za to, a on jest mi naprawdę … wierny. Był bowiem posadzony w rogu działki, potem gdzieś przeniesiony, ale widać tam mu nie odpowiadało miejsce i się „wyprowadził” w nieznane. Po kilku latach, o dziwo! wyrósł w miejscu, gdzie był pierwotnie posadzony. Odrodził się widać z jakichś resztek pozostałych tam korzonków. Zakwitł i już go nie przesadzałam, ale w następnym roku „ktoś” wykosił go razem z trawą, zanim zdążył zakwitnąć. I tak sytuacja się powtarzała co jakiś czas… ale zawsze po jakimś czasie odradza się jak feniks z popiołów. W tym „odrodził się” pięknie, dwie kępy pięły się w górę, już miały zawiązki kwiatowe i … miało miejsce koszenie trawy…
Ale widać z nasionka może wyrosła niedaleko roślinka, wprawdzie nie jest to okaz, jaki został nieopatrznie skoszony, ale zawsze coś… lepszy rydz niż nic…
rumiany

Krzewuszka /wajgela/

Piękny krzew o pięknych kwiatach, dużej różnorodności barw i dający wyraźny akcent w ogrodzie. Mam w ogrodzie dwa egzemplarze. Jedna o prawie bordowych liściach i kwiatach mocno różowych, amarantowych prawie, jakby nie do końca rozwiniętych. Kwitnie wcześniej nieco, a kupiłam ją wiele lat temu na wyraźną prośbę mojego starszego syna, który uznał, że taka biedna, o krzywych gałęziach,  to zapewne nikt jej nie zechce kupić… więc zrobiliśmy to my.
krzewuszka   kwiat krzewuszki       krzewuszkakrzewuszka

Szpinak duszony w śmietanie

Uwielbiam, i aż dziwne, że coś o nim ostatnio zapomniałam… wyparły go inne dania z dodatkiem szpinaku, a to taki wspaniały dodatek do jajka sadzonego i ziemniaczków, chętnie młodych z dużą ilością koperku… a do tego zimne, kwaśne mleko… ślinka cieknie…
I od razu widzę dom rodzinny, Mamę krzątającą się przy kuchni i mieszającą w dużej patelni, na której dusi się ze śmietaną szpinak, dodaje zielony czosnek i dalej dusi, zapach nieziemski, lekko czosnkowy… aż czuję teraz…
i tak sobie pyrka, aż cała śmietana wyparuje, a zawartość patelni zrobi się gęsta, ciemno zielona /taką wersję Mama serwowała – był wysmażony w śmietanie tak, że tylko smak i zapach po niej pozostawał/.
I drugi obrazek – szkoła średnia, stołówka w internacie, jest piątek, na obiad m.in. jajko sadzone i … szpinak, taki trochę rzadki, nie taki jak u Mamy…
Przy stole siedzi z nami koleżanka z klasy Zosia O. która nienawidzi wprost szpinaku, nie jest w stanie go przełknąć… siedzi i dziubie, grzebie w ziemniakach i jajku, a szpinak leży odłogiem i czeka na zmiłowanie. Ja jako amatorka tegoż dodatku chętnie ją wybawię, ale jak to zrobić…kierowniczka naszego „babińca” łazi sprężystym krokiem w te i z powrotem jak herszt i bacznie ją obserwuje… w końcu mówi:
-……. /po nazwisku zawsze się zwracała do uczniów/, dlaczego nie jesz szpinaku?
– bo bardzo lubię i zostawiam sobie na koniec
– aha, aby ci pozostał smak
– tak, pani kierowniczko….
Nie wiem, czy uwierzyła, raczej nie, ale oddaliła się na moment i przyczepiła do kogoś innego… błyskawicznie szpinak wylądował na moim talerzu, a następnie w mojej buzi … nie mogło go bowiem nagle przyrosnąć u mnie… na szczęście porcja nie była duża, więc się z nią uporałam.

Składniki

2 opakowanie mrożonego szpinaku /ok. 1 kg/
2 łyżki masła
pół szklanki kwaśnej śmietany 12% lub 18% /ok. 100 ml/
0,5 łyżki mąki
sól, pieprz
3-4 ząbki czosnku lub zielony szczypior

Wykonanie 

Na patelni rozpuścić masło, dodać czosnek rozgnieciony w łupinie, chwilę podsmażyć. Gdy lekko się zrumieni i odda cały swój aromat, wyrzucić go /gdy mamy zielony czosnek, dodajemy go razem ze szpinakiem/. Teraz dać na patelnię rozmrożony szpinak /możemy użyć świeżego, ale trzeba go pierw zblanszować/, wymieszać dokładnie, potrzepać mąką i znowu energicznie wymieszać, cały czas trzymając na gazie. Dodać śmietanę, doprawić do smaku solą i pieprzem. Chwilę pogotować jeszcze na małym ogniu, cały czas mieszając.

Makaron penne z szynką i szpinakiem w sosie serowo-śmietanowym

Bardzo lubię wiosnę i nowalijki, a właściwie każdą zieleninę, a jeszcze kiedy urośnie w moim ogrodzie…
Wszystko co zielone mogę jeść jako danie samodzielne, bądź też jako dodatek… wszystko jedno do czego. Zastanawiam się, czy aby w poprzednim wcieleniu nie byłam królikiem… albo zającem…
Przyniosłam z działki szpinak, piękny, mięsisty, zielony. Część zamroziłam, ale musiałam przecież też coś z niego przygotować „na już”… szpinak wszak uwielbiam w każdej postaci.
W lodówce „napotkałam” jeszcze szynkę, na którą nie było akurat amatorów, kawałek sera żółtego i powstało to właśnie danie. Całkiem smaczne wyszło, mniam mniam, a może to tylko ja tak sądzę, jako szpinakolubna istota?
Danie można podać na obiad, ale też znakomicie się sprawdzi podane na kolację, w towarzystwie lampki ulubionego wina.
penne z szynką i szpinakiem

Składniki

15 dkg szynki /miałam wędzoną/*)
25 dkg szpinaku /liście/*)
1 cebula
2 ząbki czosnku
200 ml śmietany 12%
50 ml wody
10 dkg sera żółtego**) /lub topionego lub kostka sera feta ***)/
1/2 łyżeczki Vegety
sól, pieprz, gałka muszkatołowa – do smaku

300 g makaronu penne

*) możemy zamiast szynki dać pierś z kurczaka, albo szynkę pominąć, ale wówczas użyć 0,5 kg szpinaku + ser
**) ser żółty można pominąć, wtedy też dać więcej szpinaku + szynka
***) z fetą też pyszne – ostrożnie wtedy z solą i vegetą

Wykonanie

Cebulę pokroić w ćwierć krążki, wrzucić na patelnię z rozgrzanym olejem z dodatkiem masła, zeszklić, dodać zgnieciony i pokrojony czosnek oraz pokrojone dość grubo liście szpinaku. Dusić ok. 10 min. Następnie dodać szynkę pokrojoną w cienkie paski i dusić jeszcze chwilkę /5-10 min./.
W osobnym naczyniu zagotować lekko śmietanę z dodatkiem wody oraz Vegety i dodać ser żółty starty na dużych oczkach oraz gałkę /do smaku/, chwilę pogotować, aby ser całkowicie się rozpuścił.
Teraz połączyć sos z uduszoną szynką i szpinakiem, dokładnie wymieszać, doprawić do smaku pieprzem i ewentualnie solą.
Makaron ugotować na pół miękko, odcedzić /nie przelewać wodą/, wymieszać z sosem i od razu podawać.