Bitki z piersi indyka w paprykowym sosie

Jakoś niezbyt chętnie robiłam dotąd cokolwiek z indyka, specyficzny jego smak mi po prostu nie odpowiadał.
Ale wczoraj wpadły mi w oko sznycle z piersi indyka, pięknie pokrojone, tylko coś z nich robić. Nabyłam 5 szt., które ważyły 0,5 kg i przygotowałam coś a’la bitki, dobrze przyprawione, kolorowe /dodałam czerwoną świeżą paprykę i zieloną natkę pietruszki/. Wyszło bardzo smaczne, aromatyczne, efektownie wyglądające danie, nie mówiąc już o smaku samego sosu. W takiej postaci chyba indyka polubię.
Bitki podałam z ziemniakami z koperkiem oraz mizerią z czerwoną cebulą.
bitki z indyka

Składniki

0,5 kg sznycli z indyka /kupiłam już pokrojone plastry – 5 szt/
1 cebula /większa/
1 duży ząbek czosnku
1/2 świeżej papryki czerwonej
sól, pieprz czarny, przyprawa do grilla Kamis
1/2 łyżeczki curry
1/2 łyżeczki majeranku
1 łyżeczka papryki słodkiej /płaska/
na czubek łyżeczki papryki ostrej
2 łyżki śmietany 18%
opcjonalnie – natka pietruszki

mąka do obtoczenia
olej do smażenia
bitki z indyka

Wykonanie

Gotowe sznycle lekko rozbić przy użyciu skruszacza do mięsa /lub leciutko tylko rozbić tłuczkiem/. Przyprawić solą i pieprzem oraz przyprawą do grilla.
Wetrzeć przyprawy w mięso i odstawić na kilka godzin /ja odstawiam na całą noc do lodówki/.
Po tym czasie plastry mięsa obtoczyć w mące i smażyć na rozgrzanym oleju z obu stron, lekko rumieniąc. Mięso zdjąć z patelni i przełożyć do garnka, zaś na tym samym tłuszczu zeszklić cebulę pokrojoną w kostkę,  dodając po chwili czosnek przeciśnięty przez praskę. Kiedy zapach czosnku będzie już wyraźnie czuć wyłączyć gaz, na patelnię dać obie papryki w proszku i wymieszać. Dodać zawartość patelni do garnka z bitkami, zaś patelnię przepłukać gorącą wodą w celu zebrania smaków i dodać również do mięsa /mięso powinno zostać przykryte/.
Teraz do garnka dodać pozostałe przyprawy – curry, majeranek. Dusić pod przykryciem ok. 30 min. po czym dodać paprykę świeżą pokrojoną w paski i dusić jeszcze 15-20 min. Na koniec zagęścić sos śmietaną. Opcjonalnie dorzucić pokrojoną natkę pietruszki.

Letnia Pavlova z czekoladowym kremem

Czy może być coś lepszego niż słodka, chrupiąca beza, pokryta chmurką bitej śmietany z dodatkiem białej czekolady, a na niej „czapa” świeżutkich owoców prosto z ogrodu, np. lekko kwaśnej borówki amerykańskiej, upstrzonej dla kontrastu czerwoną maliną lub truskawką? Nie może, bo to po prostu niebo dla kubków smakowych.
letnia Pavlova

Składniki

6 białek dobrze schłodzonych /miałam zamrożone i ważyły 270 g/
szczypta soli
300 g cukru drobnego – dałam 350 g
2  łyżeczki mąki ziemniaczanej
1,5 łyżeczki octu różanego lub winnego /ostatecznie ocet zwykły lub sok z cytryny/
letnia Pavlova

Krem

330 ml śmietany kremówki 30%
70 gram białej czekolady /2/3 tabliczki/
1 śmietan-fix

do dekoracji

borówka amerykańska
maliny /truskawki/
letnia Pavlova

Wykonanie

Bezę przygotować i upiec wg wskazówek przy przepisie na  Biała Pavlova.

Czekoladę połamać i rozpuścić albo w mikrofalówce, albo też wkładając kubek z czekoladą do naczynia z gorącą wodą.
Ubić schłodzoną śmietanę, usztywnić śmietan-fixem, po czym zmiksować krótko z ostudzoną już, rozpuszczoną czekoladą /dosłownie kilka obrotów mieszadłami/.

Na godzinę przed podaniem wyłożyć krem na bezę, na krem dać owoce borówki amerykańskiej i maliny lub truskawki /borówka powinna dominować/.

P.S. tym razem krem położony w formie… ozdobnej, bo Pavlova „robiła” trochę za tort

Dżem z czarnej porzeczki z dodatkiem pektyny

Spotkałam w sklepie pektynę, zakupiłam i użyłam do zrobienia dżemu z czarnej porzeczki. Wyszedł fajny dżemik, coś pośredniego między dżemem tradycyjnym, a frużeliną.
dżem-z-czarnej-porzeczki-z-pektyną

Składniki

1 kg czarnej porzeczki
0,35-0,40 kg cukru
10 g pektyny
sok z 1/2 cytryny

Wykonanie

Oczyszczone, wymyte i osuszone  owoce włożyć do rondla z grubym dnem, podlać 1/4 szklanki wody i zagotować.
Z porcji cukru odsypać pół szklanki i wymieszać z pektyną, po czym dodać do gotujących się owoców, dokładnie wymieszać i gotować przez 3-5 min. po czym dodać resztę cukru i sok z cytryny, zagotować i od razu gorący dżem nakładać do słoików /do pełna/, zakręcać i odwracać, pozostawiając do ostygnięcia.

Pierogi z wiśniami

Dziś przy okazji gotowania pierogów ruskich, drugie jakieś z innym farszem, a że lato w pełni to padło na nadzienie owocowe, a ściślej mówiąc wiśniowe, bo akurat mamy na nie sezon. Dla mnie bomba…
pierogi z wiśniami

Składniki

2 szklanki mąki
2/3  szklanki płynu /pół na pół śmietana i gorąca woda/
1 łyżeczka masła /oleju/
szczypta soli

ok. 50 dkg wiśni /bez pestek/
kwaśna śmietana
cukier puder lub cukier brązowy
pierogi z wiśniami

Wykonanie

Przygotować ciasto zgodnie z przepisem podstawowym Ciasto na pierogi.
Rozwałkowane ciasto pokroić w kwadraty /u mnie ok. 6×6 cm/, na każdy kwadrat dawać po dwie wiśnie i składać /w prostokąty lub trójkąty/, a następnie gotować w lekko osolonym wrzątku.
Podawać polane śmietaną i posypane cukrem /ja posypałam cukrem brązowym/.

Ciasto śmietanowo-truskawkawe na biszkoptach

Lubię takie szybkie, a dobre ciasta. Mam już na blogu równie szybkie i równie dobre ciasto pn. Biszkopt z truskawkami i kwaśną śmietaną, jednak trzeba upiec biszkopt. Dziś proponuję ciasto bez pieczenia, na gotowych biszkoptach.
ciasto śmietanowo-truskawkowe na biszkoptach

forma 20×30 cm

Składniki

3 opakowania okrągłych biszkoptów
2 śmietany 12% (2x330g)
1 śmietana 18% (1x330g)
5-6 łyżek cukru pudru
2 galaretki + 3 szklanki gorącej wody
truskawki lub inne owoce
ciasto śmietanowo-truskawkowe na biszkoptach

Wykonanie

Galaretki rozpuścić w gorącej wodzie, odstawić do ostudzenia.
Prostokątną formę wyłożyć pergaminem /ja wyłożyłam tylko dno, a boki obłożyłam folią spożywczą/. Śmietany wymieszać i połączyć z cukrem pudrem /tylko wymieszać, nie ubijać/.
ciasto śmietanowo-truskawkowe na biszkoptach
Maczać w niej biszkopty i układać w formie – ułożyć 3 warstwy w „cegiełkę”. Docisnąć lekko, wylać resztę śmietany i rozsmarować.  Na wierzchu ułożyć truskawki, gęsto, jedna obok drugiej. Schłodzić i zalać tężejącą galaretką.
ciasto śmietanowo-truskawkowe na biszkoptach
źródło

Kartka z kalendarza dojrzałej? babci

Dzień zapowiadał się jako zwyczajny-niezwyczajny…
Babcia była jakaś nieswoja, podenerwowana nieco, z lekka przyczajona… Biedny dziadek, obrywało mu się za wszystkich, za wszystko i za nic…
Zaplanowała sobie trochę robót, żeby mieć zajęcie, ale jakoś nic nie wychodziło…
Wreszcie oczekiwana wiadomość sms-owa … ale żadnych wiążących informacji… brak na razie jakichkolwiek decyzji…
Babcia stara się uzbroić w cierpliwość… czeka… nie wydzwania, żeby nie zakłócać spokoju innym…
Czas mija leniwie, cisza w eterze, co powoduje, że zdenerwowanie zostaje uśpione trochę… myśli krążą sobie w różne strony, oddalają się i wracają…
Aż tu nagle i niespodziewanie, bez jakichkolwiek wcześniejszych sygnałów przychodzi sms…

NATALIA   waga… wzrost… itd.

Babcia czuje się jak porażona, rzuca wyrwaną część treści sms-a w stronę dziadka, mruczy coś pod nosem… Boże, jak to tak, że nikt, nic… że jej…że już…
Lekka pretensja miesza się jednak z dużą radością i po chwili… tak, tak, radość zwycięża…
Napięcie zaczyna powoli spływać w dół, łzy szczęścia lecą jak grochy… kap, kap, płyną łzy…
pisze sms-sa, nie widzi co pisze, ale musi to zrobić już, natychmiast…
A potem, gdy już trochę ochłonie, ogłasza wesołą nowinę najbliższym…
I ogląda nadesłane zdjęcia…
I zaczyna obmyślać w głowie słowa powitania… teraz nie zrozumie, ale może za kilka lat przeczyta, może…

Kochane Maleństwo! Witamy Cię wśród nas!
Niech Ci życie będzie słodyczą,
dom – miłością, ludzie – przyjaciółmi,
natura – matką, wiedza – siostrą.
Niech każda łza w Twoim życiu będzie łzą szczęścia,
a uśmiech Twój zjednywał wszystkie serca wokół.

A do życzeń piosenka Krzysztofa Klenczona „Natalie, piękniejszy świat”, którą kiedyś dedykował swej drugiej córce, Natalie właśnie.*)
Babcia śpiewać nie potrafi /”dębowe ucho”/, ale refren zadedykuje…
A refren tej piosenki, jak życzenia, jak zapewnienie o naszej miłości, bliskości…

O, Natalie
Masz przed sobą świat piękniejszy, lepsze dni
O, Natalie
To twój czas i twoje miejsce, Natalie
O, Natalie
Jeszcze się nauczysz żyć, Natalie
O, Natalie
Jeszcze drogę swą wybierzesz, Natalie
Lecz gdy otrzesz pierwsze łzy
Tak jak teraz będę blisko, Natalie

*)https://www.youtube.com/watch?v=jIpf8yl0aV0&list=RDjIpf8yl0aV0#t=124

 

Cukinia/kabaczek faszerowany kaszą jaglaną, mięsem i suszonymi pomidorami

Przyniosłam z działki dorodne, acz młode kabaczki i zaczęłam kombinować co by tu z nich przygotować. Różne pomysły chodziły mi po głowie, ale z uwagi na to, że miałam jeszcze coś piec w piekarniku pomyślałam, a dlaczego przy okazji nie zrobić i nie zapiec kabaczka faszerowanego? Tak też zrobiłam, wzorując się trochę na przepisie będącym już na blogu – Cukinia faszerowana ryżem i mięsem.
Zastąpiłam jednak ryż kaszą jaglaną, która od pewnego czasu zalega mi w szafce i nie mam na nią pomysłu, zaś paprykę świeżą suszonymi pomidorami, bo również miałam otwarty słoik.

Wyszło pyszne danie, takie inne, takie zaskakująco smaczne.
kabaczek-faszerowany-kaszą-jaglaną

Składniki

2 średnie młode kabaczki

farsz

0,30 kg mięsa wieprzowego zmielonego /można dać więcej jeśli chcemy/
1 szklanka lub 2 woreczki kaszy jaglanej
1 cebula
2 ząbki czosnku
1/2 słoika pomidorów suszonych w oleju/oliwie
sól, pieprz, sól czosnkowa
1 łyżeczka papryki słodkiej
1/2 łyżeczki papryki ostrej
szczypiorek i natka pietruszki

ser żółty /starty/

kabaczek-faszerowany-kaszą-jaglaną

Wykonanie

Kabaczki obrać, przekroić wzdłuż na połowę, wydrążyć środek. Łódeczki z kabaczka włożyć na gotującą, osoloną lekko wodę na kilka minut /ok. 4-5 min./, szybciej się później zapieką. Ostudzić.

Kaszę ugotować na sypko /na 1 szklankę kaszy dać 1,5 szklanki wody lekko posolonej/.
Pomidory wyjąć z oleju i pokroić w kostkę.
Cebulę drobno posiekać, zeszklić na niewielkiej ilości oleju, dorzucić czosnek przeciśnięty przez praskę, a kiedy zacznie się rumienić wyłączyć gaz, zaś do cebuli dodać obie papryki w proszku i szybko wymieszać.

Połączyć kaszę, mięso, cebulę i pomidory, dodać przyprawy i zielone dodatki i wszystko dokładnie wymieszać. Farsz podzielić na 4 części i napełnić nim przygotowane wcześniej łódeczki kabaczka.
Ułożyć je w naczyniu żaroodpornym posmarowanym olejem /lub na blasze/ i zapiekać  w temp. 150-160 st.C termoobieg lub 170-180 st. C bez termoobiegu przez ok.35-40 min./drugi poziom piekarnika od dołu/, po czym wyjąć na chwilkę, posypać startym żółtym serem i jeszcze zapiec, aby ser się rozpuścił /10 min./.

Racuchy drożdżowe jak u Mamy – na kwaśnym mleku

Chyba starość puka do mych drzwi na dobre, bo jak inaczej tłumaczyć częste powroty do czasów dzieciństwa, do różnych zdarzeń, no i smakołyków przygotowywanych w domu rodzinnym. Tych smaków się nigdy nie zapomina mimo, że niejednokrotnie były to bardzo proste dania / a nie jakieś np. ośmiorniczki/.
Przy okazji tych moich powrotów do przeszłości zawsze zastanawiam się, czy moje dzieci mają też takie zapamiętane zdarzenia z dzieciństwa, do których chętnie wracają /będą wracać/, a co jeszcze ważniejsze, czy też będą kiedyś przywoływać różne potrawy i smaki takie tylko „mamine”, takie, których nikt inny, nigdy, nigdzie….

Dziś  przypomniały mi się racuchy…ich smak i zapach czuję tak, jakby stały gdzieś obok w tej sporej misce, metalowej, emaliowanej, koloru…gołąbkowego /taka popiel ze szczyptą niebieskiego/, z czarnym obrzeżem.
Takie racuchy, które czekały na nas dzieci, kiedy wracaliśmy w porze obiadowej do domu po jakichś zajęciach np. po zbieraniu jagód czy grzybów, bądź też poważniejszych robotach letnich.
Przyjemnie było wówczas otworzyć tzw. duchówkę, zwaną inaczej bratrurą* i znaleźć coś smacznego do zjedzenia, przygotowanego przez Mamę zanim udała się do innych zajęć czy prac polowych, np. takie właśnie smaczniutkie i cieplutkie racuchy, dość sporych rozmiarów /pewnie, żeby szybciej usmażyć/, o owalnym kształcie, rumiane, zawsze smażone na smalcu.
Lubiłam je zajadać tylko posypane cukrem pudrem, albo bez cukru, popijając takim bardzo zimnym mlekiem.
racuchy na kwaśnym mleku

Składniki

3  szklanki mąki
2 jaja
400 g kwaśnego mleka /takie opakowanie akurat kupiłam/
2-3 łyżki cukru
3 łyżki oleju lub stopionego masła/margaryny
3-4 dkg drożdży + 1 łyżka cukru + 2/3 szklanki wody /ciepłej/
szczypta soli
1-2 łyżki alkoholu lub 10% octu
smalec do smażenia /u mnie smalec i olej pół na pół/
racuchy na kwaśnym mleku

Wykonanie

Mąkę przesiać do miski, zrobić na środku wgłębienie.
Drożdże rozpuścić w ciepłej wodzie z dodatkiem cukru, wlać do wgłębienia w mące, zamieszać lekko w tym dołku, przykryć i zostawić do podrośnięcia /ok.20 minut/.

Jajka lekko posolić i ubić trochę trzepaczką z resztą cukru, dodać do rozczynu z drożdży. Dodać  też kwaśne mleko i olej, wymieszać na gładką masę /teraz robię to przy użyciu miksera/, dodając pod koniec alkohol. Przykryć i odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia /ok. 1 godz. – aż podwoi objętość/.
Łyżkę moczyć w zimnej wodzie i nakładać ciasto na patelnię, na średnio rozgrzany tłuszcz /uwaga – tłuszcz nie może być za gorący bo się przypalają szybko/. Smażyć racuchy na rumiano z obu stron.
racuchy na kwaśnym mleku

*bratrura – był to typowy piekarnik zlokalizowany w kuchni węglowej, w którym mieściła się jedna blacha, wykorzystywany w moim domu głównie do zapiekania lub trzymania w cieple – nagrzewał się przy okazji palenia w piecu w czasie gotowania

Mizeria – w kilku odsłonach

Niby nic, a jednak coś, chciałoby się powiedzieć, mając na myśli popularną mizerię.
Kiedy sięgam pamięcią w czasy mojego dzieciństwa, widzę ją jako jedną z dwóch sałatek do obiadu w czasie lata. Nie były wtedy znane sałaty typu rukola, roszponka, lodowa, pekińska, rzymska,  jedynie zielona sałata ze śmietaną stanowiła czasem zamiennik dla mizerii.
Z reguły w okresie lata Mama przynosiła z ogrodu koszyk ogórasów, część szła do kamiennego gara do zakiszenia, a reszta na mizerię. Zawsze robiło się jej ogromną michę, prawie jak dla pułku wojska. Uwielbiałam ten charakterystyczny zapach roznoszący się po kuchni w trakcie ich krojenia, no i ten smak… najbardziej lubiłam takie chrupiące, zaraz po pokrojeniu, lekko tylko posolone i skropione octem…  mniam mniam… Zanim trafiły na stół wyjadałam zawsze niemal połowę, bo takie smakowały mi najbardziej. Potem dopiero dodawało się do nich cebulę i śmietanę.

Obecnie robię mizerię w wielu wersjach, przy czym zawsze staram się kroić ogórki  ręcznie w cienkie stosunkowo plasterki … nie lubię w mizerii ogórków w postaci…cienkiej, prześwitującej wprost bibułki.

I. mizeria „wspomnienie dzieciństwa”
mizeria

4-5 świeżych zielonych ogórków
ok. pół  łyżeczki soli
ok. 1 łyżki octu
pieprz świeżo zmielony

Ogórki obrać, pokroić w plasterki /nie za cienkie/, lekko posolić i skropić octem, już na półmisku obsypać pieprzem.

II. mizeria ze śmietaną
mizeria

4-5 świeżych zielonych ogórków
ok. pół  łyżeczki soli
1-2 łyżeczki cukru
ok. 1 łyżki octu
świeżo zmielony pieprz
1/2 szklanki  kwaśnej śmietany 18%

Ogórki obrać, pokroić w cienkie plasterki.
Śmietanę połączyć z solą, cukrem i octem /ilość dodatków do smaku – powinno być lekko kwaśne i słodkawe/. Tuż przed podaniem połączyć śmietanę z ogórkami, po wierzchu posypać świeżo zmielonym pieprzem i pokrojonym szczypiorkiem /cebulką/.

III. mizeria z dodatkiem cebuli
mizeria 
tu z cebulą czerwoną

4-5 świeżych zielonych ogórków
1 młoda cebula wraz z częścią zieloną
ok. pół  łyżeczki soli
ok. 1 łyżki octu
pieprz
1/2 szklanki  kwaśnej śmietany 18%

Ogórki obrać, pokroić w plasterki.  Cebulę oczyścić, pokroić w półplasterki, posolić i odstawić na 20-30 min. Po tym czasie połączyć z ogórkami, dodać śmietanę, pieprz i ocet, wymieszać. Po wierzchu posypać drobno pokrojoną zieloną cebulką.

IV. mizeria z dodatkiem pomidorów
mizeria

4-5 świeżych zielonych ogórków
2-3 pomidory
1 cebula
ok. pół  łyżeczki soli
ok. 1 łyżki octu
pieprz
1/2 szklanki  kwaśnej śmietany 18%
szczypiorek

Ogórki obrać, pokroić w plasterki.  Cebulę oczyścić, pokroić w półplasterki, posolić i odstawić na 20-30 min. Po tym czasie połączyć z ogórkami, dodać śmietanę, pieprz i ocet, wymieszać. Na koniec /krótko przed podaniem/ dodać pokrojone pomidory. Po wierzchu posypać drobno pokrojonym szczypiorkiem.

V. Mizeria z rzodkiewką

4-5 świeżych zielonych ogórków
5-6 czerwonych rzodkiewek
1 młoda cebula wraz z częścią zieloną
ok. pół  łyżeczki soli
ok. 1 łyżki octu
pieprz
1/2 szklanki  kwaśnej śmietany 18%

Ogórki obrać, pokroić w plasterki.  Rzodkiewkę oczyścić i pokroić również w plasterki. Cebulę oczyścić, pokroić w półplasterki, posolić i odstawić na 20-30 min. Po tym czasie połączyć z ogórkami i rzodkiewką, dodać śmietanę, pieprz i ocet, wymieszać. Po wierzchu posypać drobno pokrojoną zieloną cebulką.

VI. Mizeria z sosem winegret

4-5 świeżych zielonych ogórków
1 średnia czerwona cebula
sos
1 łyżka musztardy stołowej
sok z 1/2 cytryny
8 łyżek oleju
1 ząbek czosnku
1/2 łyżeczki pieprzu ziołowego
1 łyżka cukru
1 płaska łyżeczka soli

Ogórki obrać, pokroić w plasterki. Oczyszczoną cebulę pokroić w cienkie piórka.
Składniki sosu wymieszać /doskonale robi się to w zamkniętym słoiczku/.
Połączyć wszystkie składniki i pozwolić im przez kilka minut na połączenie się smaków.

VII. Mizeria z cebulą, koperkiem i jogurtem

4-5 świeżych zielonych ogórków
1 czerwona cebula
1 ząbek czosnku
1 pęczek koperku
ok. pół  łyżeczki soli
ok. 1-2 łyżki octu/soku z cytryny
pieprz
1/2 szklanki  gęstego jogurtu np. grecki

Ogórki obrać, pokroić w plasterki. Oczyszczoną cebulę pokroić w półplasterki, czosnek przecisnąć przez praskę, koperek posiekać.
Połączyć wszystkie składniki i odstawić na kilka minut do połączenie się smaków.

VIII. Mizeria inaczej Ewy

3 ogórki zielone
1 pęczek koperku
2 ogórki konserwowe
2 łyżki gęstej, kwaśnej śmietany 18%
2 łyżki majonezu
1 łyżeczka musztardy sarepskiej
zioła prowansalskie
odrobina soku z cytryny
sól, pieprz

Ogórki obieramy. Kroimy je na pół i za pomocą łyżeczki usuwamy gniazda nasienne. Następnie ogórki kroimy raz jeszcze na pół, a następnie na mniejsze kawałki.
Koperek drobno siekamy.
W garnuszku łączymy śmietanę z majonezem i musztardą. Dodajemy starte na drobnych oczkach tarki ogórki konserwowe oraz posiekany koperek. Doprawiamy ziołami prowansalskimi, solą oraz sporą szczyptą pieprzu. Dodajemy do smaku soku z cytryny.
Ogórki łączymy z przygotowanym sosem tuż przed podaniem.

IX. Mizeria „po szwedzku”

pierwsza wersja /stąd/

5 ogórków
pęczek rzodkiewek
3 dymki
1 sałata
2 łyżki cukru
1 łyżeczka soli
1 szklanka śmietany 18%
2 łyżeczki octu winnego

Ogórki i sałatę dokładnie myjemy. Z sałaty odrywamy wierzchnie liście, a od ogórka odcinamy dwa końce i kroimy go w cienkie plasterki. Przekładamy je do miski i posypujemy solą. Odstawiamy na 15 minut.*)
W drugiej miseczce mieszamy sól, śmietanę, cukier i ocet winny. Następnie odcedzamy ogórki z wody*), cebulkę kroimy w drobne kawałki i mieszamy z pozostałymi składnikami. Podajemy schłodzone.

*) ja to pomijam – nie lubię „sflaczałych” ogórków.

druga wersja /stąd/

2 ogórki szklarniowe
mała czerwona cebula
30 ml octu jabłkowego
10 g cukru
sól w ilości do smaku,
koperek wedle uznania

Zaczynamy od obrania i pokrojenia cebuli w piórka. Warzywo przelewamy wrzątkiem, by miało nieco łagodniejszy smak. /ja nie przelewam wrzątkiem/. Wrzucamy do miski i posypujemy odrobiną soli. Dokładnie mieszamy, delikatnie masując produkty i odstawiamy na chwilę.
W międzyczasie myjemy ogórki i kroimy je w cienkie plastry. Dodajemy do cebuli, po czym zalewamy sosem przygotowanym z octu jabłkowego, cukru i posiekanego koperku. Wszystkie składniki łączymy, a na koniec mizerię przenosimy do lodówki na pół godziny.

Surówka z ogórków najlepiej smakuje po schłodzeniu i na świeżo. Nie polecamy robienia jej na „zapas”, bo warzywo z czasem będzie puszczało soki. W szwedzkiej wersji nie solimy go, by uwolnić wodę – bardziej liczy się zachowanie jego chrupkości.

X. Mizeria po chińsku /stąd/

5 średnich ogórków gruntowych
łyżka miodu
2 ząbki czosnku
pół papryczki chilli
łyżka octu jabłkowego
sól do smaku
opcjonalnie koperek lub kolendra

Ogórki umyj i obierz ze skórki, pokrój je w półplasterki około 2-3 mm grubości, dzięki temu ogórki zachowają chrupkość. Papryczkę oczyść z nasion i drobno posiekaj. Czosnek przeciśnij przez praskę.
Chińską mizerię dopraw miodem, octem jabłkowym i odrobiną soli. Całość wymieszaj i wstaw do lodówki na pół godziny. Na koniec można dodać odrobinę koperku lub świeżej kolendry. Mizeria jest słodko-ostra, idealnie komponuje się także z daniami z grilla.
XI. Mizeria po królewsku

ok. 1 kg ogórków gruntowych
2 łyżki miodu naturalnego
2 ząbki czosnku
4 łyżki octu
200 ml przegotowanej wody
sól do smaku

Ogórki i czosnek obrać i pokroić w cienkie plasterki /ogórki 2-3 mm/, przełożyć do miski.
Dodać ocet, wodę, miód oraz sól do smaku i dokładnie wymieszać.
Przygotowaną sałatkę przełożyć no. do słoika i odstawić na godzinę.
Po tym czasie ogórki są gotowe do podania. Przełożyć je do salaterki, dodać świeży koperek i dodatek obiadowy gotowy.

XII. Mizeria z czosnkiem i jogurtem

400 g jogurtu
3 duże ogórki zielone
3 ząbków czosnku
3 łyżki oliwy
1/2 cytryny
sól pieprz
koperek

Obrane ogórki pokroić w cienkie plasterki, dodać sok z cytryny, jogurt, zmiażdżony czosnek, pieprz, koperek, oliwę i dokładnie wymieszać.

XIII. Mizeria letnia

500 g ogórków,
200 ml jogurtu naturalnego lub greckiego,
pół pęczka posiekanego koperku,
1 łyżka płynnego miodu,
1 łyżka soku z cytryny,
1 łyżeczka otartej skórki z cytryny
sól i pieprz do smaku. 

Na początku przygotować sos. Wlać do miseczki jogurt, dodać do niego sok z cytryny oraz miód. Wymieszać i dodać skórkę z cytryny oraz przyprawy. Ponownie wymieszać.
Obrać ogórki i pokroić je w cienkie plasterki. Po dodaniu ogórków do naczynia dodać koperek i wymieszać całość.

XIV. Kremowa mizeria z serkiem śmietankowym /stąd/
500 g ogórków gruntowych
mały pęczek koperku
100 g serka śmietankowego
200 g jogurtu naturalnego
1 łyżeczka czosnku granulowanego
czarny pieprz, sól

Obrane ogórki kroimy w plasterki. Pokrojone ogórki przekładamy do miski. Koperek drobno siekamy a następnie dodajemy do ogórków.
W misce umieszczamy serek, dodajemy jogurt, czosnek granulowany, całość doprawiamy solą oraz czarnym pieprzem i dokładnie razem łączymy do uzyskania jednolitej konsystencji. Tak przygotowany sos wlewamy do ogórków i wszystko razem mieszamy. Gotową mizeria wstawiamy do lodówki na 15 minut.


 

 

Frużelina z wiśni

Frużelina z wiśni to moja nr 1. Wszak frużelina to nic innego jak całe, jędrne owoce, zawieszone w gęstniejącej galaretce, takiej … nie do końca zastygniętej, jakby ktoś przerwał proces tężenia. Czyż może być coś piękniejszego jak taki słodki dodatek, z kwaskowatymi owocami wewnątrz, do tego lśniący, błyszczący?
A taka np. Pavlowa przyodziana w szatę z bitej śmietany, ozdobioną lśniącymi wiśniami?
Trzeba koniecznie zrobić i mieć pod ręką taki dodatek.
Oczywiście można zrobić taką frużelinę na bieżąco, wystarczy mieć wiśnie świeże, mrożone czy nawet z syropu lub kompotu.
Wiśnie nie zawierają tyle pektyny co porzeczki, zatem będzie też konieczny dodatek żelatyny.
frużelina-wiśniowa

Składniki
/z tej porcji wychodzi 1 słoiczek po chrzanie/majonezie jw. na zdjęciu/

20-25 dkg wiśni bez pestek
1 łyżka soku z cytryny
5 łyżek cukru /ok. 0,5 szklanki/
1 łyżeczka mąki ziemniaczanej + 2 łyżki wody *)
1 płaska łyżeczki żelatyny + 2 łyżki gorącej wody /lub dodatkowo jeszcze 1 łyżeczka mąki ziemniaczanej/ *)

Wykonanie

Żelatynę rozpuścić w wodzie.
Oczyszczone i wypestkowane wiśnie włożyć do garnka, wycisnąć na owoce sok z cytryny, dodać cukier i odstawić na 2-3 godz. po czym postawić na gazie i mieszając doprowadzić do zagotowania, gotować ok. 3-5 min. po czym dodać mąkę ziemniaczaną rozpuszczoną w wodzie i zagotować. Zdjąć z ognia, dodać rozpuszczoną żelatynę, szybko wymieszać.
Gorącą frużelinę nałożyć do słoika /po brzegi/, zakręcić, odwrócić i pozostawić do całkowitego ostudzenia.

*) zamiast mąki ziemniaczanej i żelatyny można dać pektynę /ok. 10 g w przeliczeniu na 1 kg owoców wypestkowanych/