Pierwsze zwiastuny wiosny …
W miejscach nasłonecznionych rzeczywiście przebijają się przez śnieg, fantastycznie to wygląda, kiedy nad białą pokrywą śniegu królują białe kwiatuszki przebiśniegów… wyglądają wtedy, jakby ktoś powtykał sztuczne kwiatuszki w śnieg, same kwiatki, wszak pierw liści nie widać.
Mam takie jedno miejsce na mojej działce, gdzie one kwitną w śniegu. W innych miejscach /zacienionych/ kiedy kwitną śniegu już nie ma.
przebiśniegi – w kwietniu 2013r.
Archiwum autora: Almanka
Kotlety de volaille po staropolsku
To również kotlety drobiowe, jednak w tym przypadku mięso jest zmiksowane blenderem /można ewentualnie zmielić/. Osobiście bardziej mi odpowiadają niż te po kijowsku, poza tym lepiej się je smaży – masło ze środka nie wycieka tak łatwo.
Są jednak równie delikatne i soczyste, a do tego mięciutkie.

Składniki
duża podwójna pierś z kurczaka
1/2 kostki masła
garść posiekanej natki pietruszki
dwa spore ząbki czosnku
sól, pieprz
jajko + łyżka mąki
bułka tarta
olej + masło do smażenia
Miękkie masło, czosnek przeciśnięty przez praskę, posiekaną natkę oraz sól /sporo/ utrzeć np. w malakserze.
Uformować paluszki i wstawić do lodówki.
Filety pokroić na kawałki i zmiksować w malakserze /ew. zmielić w maszynce do mięsa/.
Z mięsa formować placuszki /najlepiej robić to na zwilżonej wodą dłoni/, na każdym kłaść paluszek z masła i formować podłużne kotlety /na kształt roladek/.
Jajko rozkłócić, dodać mąkę, wymieszać. W cieście obtaczać kotlety, potem panierować w bułce tartej i smażyć na rozgrzanym oleju po kilka minut z każdej strony na złoty kolor.
Pod koniec smażenia dodać do oleju trochę masła.
Kotlety de volaille po kijowsku
Kotlety po kijowsku znane są jako kotlety de volaille, czyli „z drobiu”. Wyróżniają się delikatnym smakiem i soczystością.
Wg informacji pozyskanych w necie, autorem kotletów de volaille był słynny francuski kucharz Marie-Antoine Carême, który w XVIII wieku gotował dla wielu arystokratów i monarchów, w tym dla cara Aleksandra I.
Podobno najlepiej smakują z glazurowaną marchewką oraz ziemniakami. Mówię podobno, bo nie próbowałam, ale nastąpi to niebawem.
Składniki
4 piersi kurczaka /ok. 0,5 kg/
10 dag masła /pół kostki/
1 pęczek natki z pietrszki
sok z 1/2 cytryny
pieprz
sól /przyprawa do drobiu/
1 jajko + 2 łyżki zimnej wody
mąka i bułka tarta
olej + masło do smażenia
Wykonanie
Miękkie masło i posiekaną natkę utrzeć w malakserze. W czasie ucierania powoli wlewać sok z cytryny. Dodać do smaku sól i pieprz.
Uformować 4 wałeczki o średnicy 1-2 cm, włóżyć je do zamrażalnika w celu mocnego schłodzenia.
Mięso delikatnie rozklepać tłuczkiem /bardziej przy krawędziach niż w środku/. Skropić sokiem z cytryny, oprószyć solą i pieprzem lub przyprawą do drobiu. Na każdym kotlecie ułożyć wałeczek masła, zwinąć w rulon tak, aby masło nie wypadło w czasie smażenia. Kotlety panierować w mące, roztrzepanym jajku i tartej bułce. Usmażyć na oleju (najpierw krótko na dużym ogniu, potem dosmażyć na mniejszym, dodając równocześnie troszkę masła.
Aby kruche było kruche
Jakich zasad należy przestrzegać? Najważniejsze z nich to:
– masło do zrobienia ciasta kruchego musi być mocno schłodzone; najlepiej pokroić go w mniejsze kawałeczki i dobrze schłodzić w lodówce, a jeśli się śpieszymy, włożyć nawet na min. 20-30 min. do zamrażarki
– jestem wielką zwolenniczką dodawania do ciasta kruchego 1-2 łyżki smalcu – daje wspaniałą kruchość /tak robiła moja Mama/
– do ciast kruchych dobrze jest używać mąki krupczatki albo wymieszanej z normalną pół na pół
-pierwszą czynnością jest „wysiekanie” masła i mąki – mają utworzyć się mikroskopijne grudki masła otoczone mąką /to sprawia jego kruchość/
– żółtka dodawane do ciasta /wysiekanej mąki z masłem/ dobrze jest utrzeć z połową cukru, drugą połowę cukru dać już bezpośrednio do ciasta i wówczas zlepić wszystko szybko w kulę.
– ciasto, po dodaniu pozostałych składników, wyrabiać szybko, niezbyt dokładnie i możliwie krótko, tak, aby nie zdążyło się ocieplić od naszych rąk
– przy wyrabianiu ciasta nie chodzi o to, aby się dokładnie połączyło czyli było gładkie i lśniące, lecz tylko o to, aby składniki zlepić „do kupy”
– wyrobione /w zasadzie zlepione w całość/ ciasto zawinąć w folię i schłodzić w lodówce min. 0,5 godz.
dobrze jeśli poleży nawet całą noc /tą formę praktykuję zwłaszcza wtedy, gdy mam więcej czynności do wykonania następnego dnia/
– ciasto kruche wyśmienicie się zamraża, zatem można go przygotować z dużym wyprzedzeniem, czy też tak na wszelki wypadek; potem albo zamrożone zetrzeć na tarce, albo rozmrozić rozwałkować lub poskubać na blachę
– jeżeli wykorzystujemy ciasto w formie jednolitej czyli rozwałkowanego placka, dobrze jest ponakłuwać je widelcem i dopiero wtedy nakładać co tam mamy w planie
– jeśli będziemy piec ciasto z mokrym nadzieniem np. jabłkami, można ciasto pierw podpiec ok. 15 min. i dopiero wykładać nadzienie….. ja tego nie praktykuję z czystego lenistwa, w razie zagrożenia, że coś będzie przeciekać, pod owoce daję bułkę tartą/posypuję surowe ciasto/
Sposoby posiekania masła z mąką:
– na stolnicę przesiać mąkę, wrzucić zimne kawałki masła, tasak lub inny duży nóż i siekamy /chyba najbardziej mozolny sposób/
– schłodzone masło, pokrojone w kostkę, dodać do mąki, następnie rozcierać opuszkami palców na drobne kawałeczki, aż będą otoczone w mące
– schłodzone /zmrożone/ masło ścierać na tarce – grube oczka, wprost do mąki, przesypując poszczególne partie mąką, potem wymieszać, aby wszystkie wiórka masła były otoczone mąką /sposób prosty i szybki/
– sposób preferowany przeze mnie – do malaksera wsypać mąkę, aby ją spulchnić, dodać kosteczki zimnego masła i znowu bzzzz, a gdy mąka zostanie już posiekana z masłem, dodać resztę składników i jeszcze moment bzzzz – gdy zrobi się kula ciasta, wyłączyć i gotowe….
Przepisów na ciasto kruche jest niezliczona ilość – podstawowa zasada /też jej nie zawsze przestrzegam/ jest taka, aby proporcje mąki, masła i cukru były 3:2:1 czyli np. 300 g mąki, 200 g masła i 100 g cukru pudru, do tego 1 jajko /jeszcze lepiej samo żółtko, wówczas 2 żółtka/.
Do ciasta kruchego w zasadzie nie ma potrzeby dodawać proszku do pieczenia, bo chodzi w nim o kruchość, a nie o to, żeby wyrastało wysokie /dotyczy to zwłaszcza ciasta jako bazy do mazurków czy tarty/.
Jeśli jednak ciasto kruche ma służyć jako spód pod bardziej obciążające nadzienie, np, ser, jabłka – można, a nawet trzeba dodać odrobinę proszku do pieczenia czy szczyptę amoniaku.
Można też zrobić wówczas ciasto półkruche – z dodatkiem śmietany. W tej sytuacji proszek do pieczenia dodać do śmietany.
oto np. przepis na ciasto kruche Magdy Gessler /nie wiem skąd go mam/
350 g mąki
170 g masła zimnego
60 g cukru pudru
2 żółtka + 4 łyżki zimnej wody
Ciasto po zrobieniu na 20 min. do lodówki. Piec 30 min. 180 st. C
Surówka z kiszonej kapusty w zalewie
Surówka podobna do tej zwykłej, znanej wszystkim, ale trochę inna, z uwagi na fakt, że zalewa się wszystko gorącą zalewą, dzięki czemu inne smaki są wydobyte. Ostatnio spotkałam, że ktoś dodawał do podobnej seler – umieściłam go w składnikach w nawiasie… można spróbować i takiej wersji…
Surówka bardzo dobrze się komponuje z kotletami rybnymi – mielonymi.

Składniki
0,5 kg kiszonej kapusty
1 czerwona cebula drobno pokrojona
1/2 czerwonej świeżej papryki /dobrze dodać część zielonej/
2 marchewki
/2 łyżki startego selera/
natka z pietruszki – sporo
starte jabłko
Zalewa
1/3 szklanki oleju
1/4 szklanki octu 10%
1/2 szklanki wody
3 łyżki cukru
1/4 łyżeczki zmielonej gorczycy
sól, pieprz do smaku
Wykonanie
Kapustę dobrze odcisnąć, pokroić,dodać cebulę pokrojoną w ćwierć krążki, paprykę w paski, startą na tarce z grubymi oczkami marchew /oraz seler/.
Składniki zalewy, z wyjątkiem oleju, zagotować, teraz dodać olej i gorącą zalewą zalać kapustę z dodatkami.
Wymieszać, schłodzić dobrze w lodówce /najlepiej całą noc/. Dodać natkę, ewentualnie starte jabłko.
Ocet z pozostałymi składnikami zalewy z wyjątkiem oleju zagotować.
Wtedy dodać do octu olej i jeszcze gorącą zalewę wlać do
Dokładnie wymieszać ,ubić i zostawić na 12 godzin (najlepiej na noc).
Przed podaniem posypać drobno pokrojoną natką pietruszki,można tez dodać starte na tarce jabłko.
Nic już nie muszę ?!
Człowiek znajduje się kiedyś w takim momencie swego życia, że już nic nie musi, a równocześnie może wszystko. Wydawałoby się, że ja właśnie w takim punkcie mojej drogi życiowej jestem.
Nie muszę już nic!
Nie muszę się uczyć i ładować do swojej mózgownicy ogromnych zasobów wiedzy, bez względu na to, czy będzie mi potem przydatna…
Nie muszę chodzić do pracy i zamartwiać się, czy ustalone w durny sposób przez zwierzchników zadania mają choć cień szansy na realizację…
Nie muszę się martwić, czy i jakie pieniądze dostanę z tytułu pracy oraz czy wystarczą one na wszystkie raty, opłaty, wyjazdy, wakacje ……
Nie muszę martwić się, czy czasem dziecko mi nie zachoruje i będę znowu musiała iść na opiekę, a kadrówka będzie patrzeć na mnie jak na zbrodniarza…
Nie muszę chodzić na wywiadówki i denerwować się, czy aby ktoś czegoś nie przeskrobał…
Nie muszę dbać, żeby dobrze wyglądać, kiedy wychodzę „do ludzi”, ba, nawet nie muszę w ogóle wychodzić z domu…
Nie muszę… no, pozornie nic już nie muszę!
Za to mogę wszystko!
Mogę cały dzień leniuchować przed telewizorem, laptopem, bądź z książką czy gazetą w ręku…
Mogę iść do kina na co zechcę, z kim zechcę i kiedy zechcę…
Mogę pojechać na wycieczkę, na wczasy, o każdej porze roku, gdzie chcę i z kim chcę…
Mogę spotykać się z kim chcę i kiedy chcę…
Mogę buszować do woli po sklepach, nie ograniczona niczym…
Mogę…
Hm… niestety, nadal wiele muszę, a co za tym idzie niewiele mogę…
Jedyne co mogę, a nie muszę… mogę do woli cieszyć się wnuczkami, rozpieszczać je, patrzeć jak rosną i pięknieją.
Nie muszę zajmować się nimi na co dzień, ale mogę… od czasu do czasu…
A i jedno jeszcze mogę bez ograniczeń …
spacerować z tym oto … przyjacielem? 
Kotlety rybne z ziemniakami
Pyszne kotleciki, do tego coś innego, niż zwykły kawałek ryby panierowany i usmażony. Robiłam je już wiele razy, a jako że jutro środa popielcowa, zrobię je na obiad.

Składniki
1/2 kg filetów np. z mintaja
3-4 ugotowane ziemniaki /ok. pół kg/
1-2 jajka
1 cebula
kawałek/15 dkg/ startego żółtego sera
¾ szklanki mąki pszennej
ok. 1/2 szklanki mleka
przyprawa do ryb
sól, pieprz
natka pietruszki,
Wykonanie
Ziemniaki ugotować, ostudzić, zetrzeć na grubych oczkach. Można też wykorzystać ziemniaki pozostałe z obiadu z dnia poprzedniego /gniecione/ – wówczas rozdrobnić je widelcem.
Cebulę pokroić w drobniutką kosteczkę.
Odmrożone filety podgotować /ok. 8 min./ w lekko osolonej wodzie /lub z dodatkiem ziarenek smaku/, następnie rozdrobnić mięso widelcem.
Wszystkie składniki włożyć do miski, dodać przyprawy, dobrze wyrobić masę. Powinna być zwięzła i dość pikantna.
Schłodzić masę w lodówce. Formować kotleciki i smażyć na rozgrzanym oleju na złoty kolor. Czasem masa dość rzadka, wtedy formuję je łyżką.
Podawać z ziemniakami i ulubioną surówką np. z kapusty kiszonej.
uwagi – usmażyłam bez panierowania w bułce, w małej ilości tłuszczu – lepiej obtoczyć jednak w bułce przed smażeniem
Krokiety z mięsem z kurczaka i warzywami
Siedzę i myślę, co zrobić na obiad…… i jest!
Po rosole nie ma innego rozwiązania – pomidorowa ! a na drugie danie będą krokiety….. z mięsem…… część mięsa skonsumował już piesek, ale co lepsze kąski zostały …… mam jeszcze zamrożone duże udko …… z poprzedniego gotowania rosołu……
piwa nie mam, ale to nic, dodam wodę, gazowaną…..
I co powiedziałaby moja „psiapsiółka”? to co zawsze mówi w takiej sytuacji – ale kombinujesz, nic się nie może zmarnować u ciebie, mnie się aż tak by nie chciało….
To prawda – nie lubię marnować niczego, to byłoby niezgodne z moim postrzeganiem świata? e, chyba zbyt patetycznie to ujęłam ……

Ciasto
2 szklanki mąki
2 szklanki wody gazowanej
1 szklanka mleka
szczypta soli
szczypta proszku do pieczenia
Farsz
2 ćwiartki z kurczaka lub 1 ćwiartka i 1 pierś /ugotowane/
1 cebula
spora garść mrożonej włoszczyzny /nie zostały mi jarzyny z rosołu/
natka z pietruszki
sól, pieprz
2 łyżeczki musztardy
dodatkowo
jajko
buła tarta
Wykonanie
Składniki na ciasto zmiksować, odstawić aby „wypoczęło”, a następnie usmażyć naleśniki.
Mięso obrać od kości. Cebulę pokroić, podsmażyć na maśle razem z włoszczyzną. Następnie zmielić mięso i podsmażoną cebulę z warzywami, przyprawić na ostro, dodać natkę, wymieszać. Dla mnie było trochę za mdłe, więc dodałam musztardy.
Naleśniki nadziewać farszem /ok. 2 łyżki na 1 naleśnik/, zwijać w krokieta, panierować w jajku roztrzepanym z odrobiną wodą i bułce tartej, smażyć ze wszystkich stron na rumiano. Podawać z surówką. Ja podałam z surówką z kapusty świeżej tzw. kilkudniową. Z podanych proporcji wyszło mi 11 krokietów…..
Kokoski
Kiedy są robione, kuchnia wygląda jak po huraganie, a to ze względu na to, że trzeba je zanurzać szybko w ciepłej jeszcze polewie i zaraz „turlać” w kokosie …… macha się więc tymi kawałkami ciasta, pokrojonymi już na ciastka, nadzianymi na widelec, i zanurza się je w cieknącej jeszcze polewie i szybko w kokosie.
Ale warto je zrobić ….. są bowiem pyszne i dzieci bardzo je lubię. No, moje je lubiły. Ciekawa jestem jak smakowałyby wnuczkom? nie pozostaje nic innego, jak spróbować.


Ciasto
2 całe jajka
8 dkg masła
25 dkg cukru
3 łyżki miodu prawdziwego /ostatecznie sztuczny/
3/4 szklanki mleka
45 dkg mąki
1/2 proszku dopieczenia /małego/
bakalie /orzechy, rodzynki/
Polewa
1 kostka masła
1 szklanka mleka
1 szklanka cukru
5 dkg kakao
rum /koniak/ lub 4 kostki gorzkiej czekolady
kokos
Wykonanie
Masło utrzeć z cukrem, dodać całe jaja, miód, mleko – utrzeć. Do utartej masy dodać mąkę wymieszaną z proszkiem i bakalie. Masę wylać na blachę i piec ok. 40 min. – włożyć do nagrzanego, bardzo gorącego piekarnika, ale po włożeniu temperaturę zmniejszyć do minimum, aby piekł się powoli.
Składniki polewy gotować 15 min. Po zdjęciu z ognia dodać rum /koniak/.
Upieczone ciasto pokroić na kawałki /wielkość do wyboru – ja kroję prostokątne kostki, wielkością przypominające ptasie mleczko ….. może ciut większe…./. Każdy kawałek wbijać na widelec, zanurzać w ciepłej /nie za gorącej/ polewie, a następnie w wiórkach kokosowych, układać na desce do wyschnięcia.
Rożki rumowe
Ciekawa jestem, czy moje dzieci pamiętają jeszcze te ciasteczka? To były chyba pierwsze ciastka, jakie upiekłam ……dzieści lat temu….. Dzieci bardzo chciały na święta Bożego Narodzenia ciasteczka, a ponieważ akurat takie były „w obiegu” wśród moich koleżanek w pracy, też je upiekłam. Wyszły smaczne, tyle, że świąt nie doczekały, były bowiem natychmiast porywane i zjadane. Zresztą tak było za każdym razem, kiedy je piekłam, bo powtórki były…..
Ciasto
15 dkg mąki
15 dkg margaryny
15 dkg cukru pudru
3 dkg kakao /2 łyżki/
4 jajka
1/2 proszku do pieczenia /małego/
Lukier I
2 białka
1 szklanka cukru pudru
2-3 łyżki rumu /spirytusu/
Lukier II
25 dkg cukru pudru
2 łyżki letniej wody
olejek rumowy /rum/
Wykonanie
Masło utrzeć z cukrem na puszystą masę, dodać całe jajka, utrzeć, pod koniec dać mąkę z proszkiem i kakao. Ciasto będzie dość lejące. Wylać je na 2 blachy i piec ok. 15 min. w temp. 150 st.
Kiedy ciasto się piecze, zrobić lukier. Utrzeć wszystkie składniki mikserem. Ja preferuję
lukier II, nie jestem bowiem zwolennikiem używania surowych jaj /białek/.
Na upieczone, gorące ciasto dać lukier i po chwili /z jeszcze ciepłego placka/ wykrawać szklanką rożki, a inaczej mówiąc półksiężyce – zaczynając od dołu blachy wycinamy półksiężyce, przesuwając się do góry placka.


