O Almanka

Gotuję bo muszę, piekę bo lubię, przetwarzam bo ilość słoików i butelek na półkach daje mi "kopa" do zrobienia następnych, a kocham.... z rzeczy przyziemnych - Kocham mój ogród !!!

Kruche ciasto z pianą „olejową” i malinami

Robiłam już ciasto z pianą z dodatkiem oleju, a mianowicie szarlotkę. Dziś sobie  przypomniałam o niej i o podobnym cieście z malinami.
Mam maliny zamrożone,  więc upiekłam. Zapach jaki się roznosił w trakcie pieczenia był wprost nieziemski, cudownie malinowy, a w całych domu powiało latem.
Ciasto wyszło smaczne, ale nie tak urodziwe jak się spodziewałam… no cóż, maliny mrożone to jednak nie to co świeże. Moim zdaniem, do tego ciasta /i nie tylko do tego/ najlepsze są świeże maliny jesienne /odmiana Polan/. Są może mniej aromatyczne niż te letnie, ale za to są jędrne i tak szybko nie robi się z nich ciapa.
Zdjęcie niezbyt udane również, ale jest jakie jest. W sezonie malinowym zrobię ciasto ponownie i wtedy też wstawię lepsze zdjęcie… jak mi się uda, wszak fotograf ze mnie marny.
kruche z pianą i malinami

Ciasto

42 dkg mąki pszennej
25 dkg margaryny
2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
6 łyżek cukru pudru
5 żółtek

Piana olejowa

5 białek
1 szklanka cukru
1 cukier waniliowy
2 budynie waniliowe lub śmietankowe /małe – na 1/2 l mleka każdy/
1/3 -1/2 szklanki oleju

1/2 kg świeżych malin
cukier puder do posypania
kruche z pianą i malinami

Wykonanie

Mąkę z proszkiem włożyć do misy malaksera, spulchnić. Dodać zimną margarynę pokrojoną w kostkę i krótko posiekać. Dodać pozostałe składniki i moment  zmiksować /tylko tyle, aby składniki się połączyły/.
Ciasto wyjąć z malaksera, podzielić na dwie części – 2/3 i 1/3, zapakować do woreczków foliowych i włożyć na zamrażarki /schłodzić w stopniu pozwalającym starcie go na tarce/.

Po schłodzeniu większą część ciasta /2/3/ zetrzeć na grubych oczkach na blachę wyłożoną papierem do pieczenia.

Białka ubić na sztywno ze szczyptą soli, dodać cukier i cukier waniliowy i nadal ubijać /piana powinna być sztywna i gęsta/.
Nie przerywając miksowania wsypać budynie, a następnie cieniutką strużką wlewać olej.
Teraz ubitą pianę wyłożyć na ciasto w blaszce, na pianie ułożyć gęsto maliny /otworami do góry/, zaś na wierzch zetrzeć pozostałą /1/3/ część zmrożonego ciasta.

Piec w temp. 160 st.C ok. 40-45 minut /ostatnie 10 min. można włączyć termoobieg – ładnie się przyrumieni/. Po upieczeniu posypać cukrem pudrem.

upiekłam w blaszce 24×36, ale lepiej 24×28 /będzie wyższe/

Drożdżowe rogaliki, warkoczyki i inne zawijasy

Wiosna zrobiła wszystkim psikusa i wzięła sobie kilka dni wolnego.
Nie pozostało więc nic innego, jak zaszyć się w domu i czekać na lepsze /cieplejsze/ czasy. Wprawdzie okna „puszczają oko”, że może by tak sprawić, by słoneczko  – jak już się pojawi – mogło wpaść w gościnę do domu, ale…. brrrrr…. na takie zimno?
Coś takiego by się przydało, co sprawi, że przy robocie ciepło będzie.
A może coś upiec? może jakieś drożdżowe? No to do roboty!
drożdżowe zawijasy   drożdżowe rogaliki   drożdżowki

Składniki

60 dkg mąki /+ 10 dkg rezerwa w razie potrzeby/
5 dkg drożdży /1/2 kostki/
1 szklanka mleka
3/4-1 szklanki cukru
cukier waniliowy
1 żółtko
1 całe jajko
szczypta soli
1/2 kostki margaryny lub masła
1 łyżka oleju

marmolada z konfiturą z róży
ser biały z rodzynkami /do zawijasów/

Wykonanie

Margarynę/masło rozpuścić i ostudzić. Mleko lekko podgrzać.
Z pokruszonych drożdży, pół szklanki mleka, 3-4 łyżek cukru i mąki zrobić rozczyn /dokładnie wymieszać, aby drożdże się rozpuściły i odstawić do wyrośnięcia na 15-20 min./.

Jajka ubić mikserem z cukrem i cukrem waniliowym, dodać rozczyn z drożdży i resztę mleka, wymieszać. Teraz wszystko wlać do mąki, dodać szczyptę soli i wyrobić krótko – można robotem /końcówki spiralne miksera/ – nie wyrabiamy długo, tylko tyle, by składniki się połączyły /jeżeli ciasto będzie zbyt wolne to dosypać mąki, ale nie za dużo/.
Na koniec wlać margarynę i olej i wyrabiać do czasu, gdy margaryna wejdzie w ciasto.
Posypać wierzch ciasta mąką, nakryć ściereczką i odstawić do wyrośnięcia /ok. 1 godz./.

Po tym czasie porcje ciasta wykładamy na deskę, wałkujemy i tworzymy różności/.
Zrobione rogale czy drożdżówki układamy na blasze, przykrywamy ściereczką i zostawiamy chwilę do wyrośnięcia. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do
= bułeczki, drożdżówki, zawijasy – 170-180 st. /150-160 st. termoobieg/ ok. 30 min.
= małe rogaliki – 180-200 st. /160-180 st.termoobieg /ok.15 min.

rogaliki
Ciasto dzielimy na 5-6 części, każdą wałkujemy na kształt koła. przecinamy na 8 części /trójkątów/, u podstawy kładziemy nadzienie i zwijamy rogale.
drożdżowe rogaliki

drożdżówki
Ciasto wałkujemy na prostokąt, smarujemy nadzieniem, zwijamy w rulon /jak makowca/, tniemy na kawałki długości oczekiwanej drożdżówki.
drożdżowki

zawijasy
Postępujemy jak przy drożdżówkach, z tym, że utworzony rulon przecinamy wzdłuż /z jednej strony nie do końca/ i przekładamy paski /zaplatamy jak warkocz/.
drożdżowe zawijasy

Roladki z piersi kurczaka z suszonymi pomidorami i serem pleśniowym

Chciałam coś nowego, innego niż dotąd… zapakowałam więc do filetów drobiowych pomidory suszone w oliwie /własnej produkcji zresztą/, serek, trochę świeżutkiej natki i  zielonego szczypiorku czosnku, przyniesionych z działki  i wyszło … trzeba spróbować… mnie smakowało.
roladki z piersi kurczaka z suszonymi pomidorami i serem

Składniki

1 duża pierś z kurczaka /pojedyncza/
6 kawałków suszonych pomidorów w oleju
serek pleśniowy
sól, pieprz, papryka słodka
natka pietruszki
czosnek /zielony szczypior/

jajko i bułka – do panierowania

Wykonanie

Pierś oczyścić i podzielić na 3 części, każdą rozbić przez folię na 3 cienkie kotlety.
Każdą przyprawić solą, pieprzem i papryką, odstawić na pół godziny.
Po tym czasie na każdym płacie rozłożyć plasterki sera, po 2 kawałki pomidorów /te na jednym brzegu tak, by potem znalazły się wewnątrz roladki/, posypać całość posiekanym czosnkiem i natką, zwinąć roladki.
Każdą roladkę zanurzać w rozkłóconym jajku, obtaczać w bułce tartej i znowu w jajku i w bułce. Smażyć ze wszysktich stron na wolnym ogniu na rumiano.

Tort czekoladowy z masą śmietanowo-jogurtowo-serkową

Torty piekę w zasadzie tylko wtedy, gdy są czyjeś urodziny. Tak też jest i tym razem. Jubilat zasugerował tort z bitą śmietaną, coś na wzór Wuzetki, będzie dla odmiany troszkę inny, no i będzie niespodzianka, albo i nie, bo jest trochę podobny – też ciemne ciasto i biała masa śmietanowa.
tort czekoladowy z masą śmiet-jogurt

Biszkopt

6 jaj
1 szklanka mąki tortowej /lub krupczatki/
budyń czekoladowy /na 0,5 l płynu/
2 łyżki ciemnego kakao
1 szklanka cukru pudru
1 łyżeczka proszku do pieczenia
szczypta soli
na czubek noża kwasku cytrynowego
/albo łyżka octu lub sok z 1/2 cytryny/

do ponczowania – do wyboru
herbata z cytryną + alkohol
mocna kawa + alkohol

Masa

600ml śmietanki 30%
200 ml jogurtu naturalnego gęstego
400 g serka waniliowego /np. Danio/
1 cukier waniliowy ze startą laską wanilii
3 łyżki cukru pudru /do smaku mniej lub więcej – wg mnie 5-6/
3 łyżki żelatyny rozpuszczonej w 0,5 szklanki gorącego mleka

Polewa czekoladowa – z gorzkiej czekolady lub wg własnego pomysłu, albo też starta czekolada na wierzch /opcja gdy wierzch będzie z polewą/

Wykonanie
tort czekoladowy z masą śmiet-jogurt

Białka ubić na sztywno ze szczyptą soli, usztywnić cukrem pudrem, dodawać porcjami żółtka wymieszane z kwaskiem lub octem  /gdyby za dużo się ścięło dodać łyżkę gorącej wody/, dokładnie ubić, dodać przesianą mąkę wymieszaną z proszkiem, budyniem i kakao –  delikatnie wymieszać.
Ciastem napełnić formę /tortownica 26 cm/ wyłożoną papierem do pieczenia lub natłuszczoną i wysypaną bułką tartą. Piec ok. 30 min w temp. 170-180 st. C
Dobrze jest upiec biszkopt dzień wcześniej.

Śmietanę dobrze schłodzoną ubić z cukrem pudrem i cukrem wanilinowym na puch. Dodawać powoli po łyżce jogurtu, a na koniec wkręcić jeszcze serek waniliowy. Na końcu połączyć masę z rozpuszczoną żelatyną /lekko schłodzoną/.

Biszkopt przekroić na 2 części, naponczować, a następnie wyłożyć na jeden krążek 3/4 masy, przykryć drugim krążkiem lekko przyciskając i na wierzch resztę masy.
Udekorować dowolnie.
tort czekol masa śmietan-jogurt-serkowa

Przepis na masę podpatrzony u megi65.

Uwagi i spostrzeżenia dodatkowe:
– Ciasto można zrobić w standardowej blaszce prostokątnej.
Masy sporo jak na taki tort /na dużą blaszkę prostokątną będzie w sam raz/, zatem  na przyszłość można zrobić jej nieco mniej, albo też upiec biszkopt z 8 jaj i przekroić na 3 części;
ja część masy wykorzystałam do zrobienia deseru z galaretką
– Koniecznie trzeba ciasto dobrze naponczować i musi !!!  być zrobione wcześniej, aby zwilgotniało i „doszło”, inaczej ciasto będzie suche – wskazane, aby postał gotowy w lodówce ok. doby czyli upiec biszkopt dzień przed przełożeniem, a potem  powinien jeszcze postać już przełożony minimum jeden dzień/.

 

Sos Winegret

Wiosna stoi już za progiem, a wraz z nią pojawią się nowalijki , a więc i różnorodnego rodzaju sałaty. Uwielbiam wszelkiego rodzaju „zieleniny”, mogę je konsumować ze wszystkim innym, ale też zamiast tego wszystkiego właśnie.
Szczególnie lubię sałatki z dodatkiem sosów na bazie oliwy /oleju/, czyli sosów Winegret właśnie .
Dziś nawet nabyłam już pod tym kątem olej rzepakowy z dodatkiem oliwy /chyba 5% tej oliwy zawiera/. Myślę, że będzie wspaniały do sałatek. W okresie letnim robię też oleje smakowe /przepisy są już na moim blogu w dziale przetwory/, ale póki co, trzeba korzystać z oleju normalnego.
Sosy winegret można dowolnie modyfikować, dodając np. ulubioną musztardę, miód, czosnek…ważna jest natomiast baza, do której potem możemy dokładać dodatkowe składniki wg własnych smaków i upodobań.

Znawcy sztuki kulinarnej twierdzą, że obowiązuje podstawowa zasada – na każdą 1 łyżkę octu należy dać 3 łyżki oleju.
Jeśli chodzi o ocet, to jedni twierdzą, że powinien to być ocet winny, drudzy – sok z cytryny, inni ocet 10%, a jeszcze inni, że pysznie smakuje z dodatkiem octu malinowego /przepis na ten ocet również w dziale przetwory/.
Co do oleju to również każdy ma swoją opinię – jedni robią z oliwą, drudzy z olejem, a jeszcze inni ze swoimi ulubionymi, smakowymi bądź mieszanymi.
Jednym słowem możliwości wiele i każdy może wypracować swoją ulubioną recepturę.
Ja najczęściej robię tak:

I.
3 łyżki octu /używam 10% czysty lub ziołowy /wg mojego przepisu/ albo mieszam z octem malinowym lub śliwkowym
9 łyżek oleju /oliwy/
1 łyżka musztardy stołowej
3 ząbki czosnku
sól, pieprz /pieprzu sporo/

Czosnek przecisnąć przez praskę, dodać sól i pieprz – dokładnie utrzeć, dodać ocet i musztardę – utrzeć, na końcu cały czas ucierając wlewać cienkim strumieniem olej. Zamiast ucierać, w końcowej fazie można wrzucić wszystko do słoika typu twist, zakręcić i potrząsać do całkowitego połączenia się składników lub też ubijać przy pomocy trzepaczki.

II. /podpatrzone u Pascala/
1 kopiata łyżka musztardy
2 łyżki octu
4 łyżki oleju /oliwy/

Wszystko włożyć do zamykanego dobrze słoika i potrząsać, aż się składniki połączyć. Dodać 1-2 łyżki wody i znowu potrząsnąć, na końcu doprawić solą i pieprzem i znowu potrząsnąć.

III. podpatrzony u Jamiego Oliwera
6 łyżek oliwy
2 łyżki czerwonego octu winnego
1 łyżeczka musztardy Dijon Develey
pół ząbka czosnku
szczypta soli morskiej
szczypta czarnego pieprzu

Czosnek drobno posiekać, włożyć do słoiczka, dodać pozostałe składniki i potrząsając słoikiem dokładnie wymieszać.

IV. wg iwciaG
5 łyżek octu jabłkowego ( lub białego winnego )
1 łyżka płynnego miodu
1 łyżeczka musztardy (u mnie sarepska)
10 łyżek oliwy/oleju (u mnie olej rzepakowy zimno tłoczony z Lidla)
sól, świeżo mielony pieprz, granulowany czosnek

Składniki sosu dobrze wymieszać trzepaczką, jeśli jest za kwaśny /to zależy od octu i musztardy/ to dodać jeszcze trochę oleju. Nie żałować soli i pieprzu, sos musi być wyrazisty w smaku.
/można go dowolnie jeszcze wzbogacać dodając np. krojone drobno chili, siekaną cebulkę, szczypiorek/

V. wg pszubart
1/2 szklanki oleju lub oliwy,
1/2 szklanki octu 6%,
1/2 szklanki wody zimnej przegotowanej,
1 1/2 łyżeczki cukru,
1 łyżeczka soli,
1 szczypta pieprzu czarnego.

Połączyć wszystkie składniki sosu w butelce lub słoiku, zamknąć szczelnie naczynie i silnie wstrząsać przed użyciem. Polewać sosem winegret surówkę z poszatkowanej kapusty białej lub podartą na kawałki sałatę z pokrojonym drobno czosnkiem.

VI. podpatrzony u Danusi /blog Co mi w duszy gra/

łyżka posiekanych listków bazylii
łyżka posiekanego koperku
1 płaska łyżka miodu
1 płaska łyżka musztardy
6 łyżek oliwy z oliwek lub oleju słonecznikowego
1,5 łyżki soku z cytryny lub białego octu winnego
sól i pieprz

Do blendera wlać oliwę, dodać musztardę, sok z cytryny, miód i pokrojone na drobniejsze kawałki zioła. Wszystko zmiksować na jednolity sos i doprawić ewentualnie solą i pieprzem.

VII. do mix-sałat

2 łyżki oleju /u mnie rzepakowy/
2 łyżki musztardy
2 łyżki miodu
2 łyżki soku z cytryny
sól do smaku

Składniki na sos włożyć do słoiczka z zakrętką, dokładnie wymieszać potrząsając nim.

VIII. z żurawiną – od Klaudii

150 ml oleju /można dać smakowy np. od suszonych pomidorów/
2 łyżeczki octu
2 łyżeczki miodu
2 łyżeczki musztardy miodowej
1 łyżeczka musztardy rosyjskiej
sól, pieprz
garść żurawiny

Dodać pokrojoną na drobniej żurawinę /wystarczy przekroić na pół/.

IX. sos mandarynkowy – od Moniki /sio smutki/

sok wyciśnięty z 1 mandarynki
1 łyżka soku z cytryny
lekko gazowana woda mineralna: ilość odpowiadająca 3/4 ilości soku
olej roślinny: ilość odpowiadająca 3/4 ilości soku
1 ząbek czosnku
ok. 1/4 płaskiej łyżeczki soli ziołowej, lub zwykłej
szczypta mielonego, czarnego pieprzu
ewentualnie szczypta cukru
Składniki wymieszać dokładnie, potrząsając zakręconym słoikiem.

Uwaga
Sosu możemy zrobić więcej i potem używać w razie potrzeby, przechowując oczywiście w lodówce /kilka dni/.

Sałaty nie mieszać z sosem, a tylko na 0,5 godz. przed podaniem polać sosem – taka jest dużo smaczniejsza i ładnie wygląda.

Sałatka śledziowa z burakami

Przypomniałam sobie o pysznej sałatce, którą ongiś serwowała moja szwagierka na wszelkich imprezach, a którą to sałatką wprost się zawsze zażerałam.
Szwagierka mieszka obecnie daleko i nie wiem, czy jeszcze ją robi /zapewne tak/, ale postanowiłam dziś ją odtworzyć i wyszła bardzo dobra. Wprawdzie ta, którą zapamiętałam była bardziej czerwona, ale myślę, że to efekt zastosowania oliwy zamiast majonezu. Następnym razem zrobię ją też z dodatkiem oliwy, ale dziś jest z moim „majonezem”, wszak nie używam do sałatek majonezu „sklepowego”.
sałatka śledziowa z burakami

Składniki

4 płaty śledzi /używam śledzie wiejskie w oleju/
2 buraki ćwikłowe /średniej wielkości/
3 ziemniaki
1 czerwona cebula
4 ogórki konserwowe /lub kiszone/
1 słodkie jabłko

4 łyżki śmietany /zamiennie oliwy/
1-2 łyżki musztardy
pieprz, sól, cukier – do smaku

Wykonanie
sałatka śledziowa z burakami

Śledzie odsączyć na papierowym ręczniku, a następnie pokroić w paseczki.
Buraki ugotować, a po ostudzeniu obrać i pokroić w kostkę /ja starłam na grubych oczkach/.
Ziemniaki również ugotować w łupinach, a następnie obrać i pokroić w kostkę.
W kostkę pokroić też jabłko, ogórki i cebulę.
Wszystkie składniki połączyć, dodać śmietanę wymieszaną z musztardą i przyprawami.
Przed podaniem dobrze schłodzić.

Babka 4-kolorowa – tulipan

Trochę się „babeczka” naczekała w kolejce na ponowne upieczenie i … zrobienie zdjęcia, ale przyszła dziś na nią kolej.
Oto i ona.
babka tulipan

Składniki

1 margaryna
6 jaj
6 łyżek oleju
2 szklanki mąki
1 1/2 szklanki cukru pudru
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 kisiel różowy /żurawinowy, wiśniowy/
1/2 szklanki suchego maku
4 łyżki kokosu
2 łyżki kakao

Wykonanie

Margarynę utrzeć z cukrem, dodawać po 1 żółtku na przemian z łyżką oliwy i miksować. Dodawać porcjami mąkę wymieszoną z proszkiem. Białka ubić na pianę ze szczyptą soli i dodać do ciasta. Ciasto podzielić na 4 części, do każdej osobno dodać kokos, kisiel,  kakao i mak.   W tej też kolejności ułożyć w formie /na spód ciasto z kokosem, dalej z kakao, kisielem  i z makiem/. Ostrym nożem przeciąć ciasto wzdłuż na środku, aż do samego spodu.
Piec 40-45 minut w temperaturze ok. 160-170 st. C.

Wiosna 2014

Otwarcia sezonu dokonałam już w ubiegłym tygodniu. Wtedy też uwieczniłam już pierwsze wiosenne kwiaty, ale wczoraj… to już istny raj, wiosna w pełnym rozkwicie i co warto dodać, w ub.roku taki stan mieliśmy dopiero w połowie kwietnia, a tu proszę, połowa marca i …

Zapraszam do mojego ogrodu w tym roku. Można podziwiać do woli i nawet bez biletu można wchodzić i się „paść” widokiem cudnego kwiecia.

10 marca
rzebiśniegi  irys żyłkowaty
krokusy  krokusy  krokusy  krokusy  krokusy  krokusy  krokusy  krokusy  krokusy   puszkinia

20.03.2014
barwinek  fiołki

24.04.2014
wiosna  wiosna 2014  kwitnąca brzoskwinia  kwitnąca śliwa węgierka  kwitnąca jabłoń  kwitnąca jabłoń  kwitnąca wiśnia  kwitnąca wiśnia
kwitnący pigwowiec  kwitnący pigwowiec

 

Rogaliki krucho-drożdżowe bez jaj

Przy okazji robienia dziś obiadu, zachciało mi się rogalików. Jakieś dziwne mam zachcianki ostatnio, nigdy dotąd takich nie miewałam, ale myślę, że to szukanie sobie zajęcia na siłę, jako że myślami to ja już jestem w moim ogrodzie, a że fizycznie nie jestem w ogrodzie tylko w kuchni, to szaleję. Mam jednak nadzieję, że już niedługo zamienię kuchnię na grządki kwiatowe i będę wniebowzięta.
Póki co są rogale.
rogaliki bez jaj

Składniki

3,5 – 4 szklanki mąki
5 łyżek cukru
szczypta soli
5 dkg drożdży
25 dkg margaryny
1 łyżka smalcu
0,5 szklanki mleka lub śmietany
po kilka kropli olejku śmietanowego i waniliowego

miękka marmolada lub konfitura
cukier puder

Wykonanie
rogaliki bez jaj   rogaliki bez jaj  rogaliki bez jaj

Do misy miksera włożyć miękką margarynę, smalec, cukier, śmietanę /mleko/ oraz pokruszone drożdże i za pomocą końcówek do ubijania piany utrzeć masę na gładko. Teraz wymienić końcówki na spiralki i mieszając na wolnych obrotach, wsypywać przesianą mąkę. Kiedy już ciasto jest mniej więcej wyrobione wyłożyć je na deskę, chwilkę jeszcze zagnieść, po czym podzielić na 4-6 równych kawałków. Każdą część ciasta wałkować na okrągły placek i za pomocą radełka kroić na 8 części/trójkątów.
Na szerszej części każdego trójkąta kłaść marmoladę, a następnie zwijać rogale.
Układać na blasze wyłożonej papierem, odstawić na 10-15 min. do wyrośnięcia, po czym piec 25-30 min. w temp. 170-180 st.C.
Posypać cukrem pudrem.
rogaliki bez jaj

Kotlety schabowe z marynaty bez panierki

Urzekły mnie natychmiast, kiedy je ujrzałam. Trochę podobne w przygotowaniu jak 
będące już u mnie na blogu kotlety w masie jajeczno-śmietanowej, bo też się je przed smażeniem „moczy”, ale te są trzymane w innej marynacie i smażone są bez panierki, a zawsze to trochę mniej kalorii…/może?/.
kotlety bez panierki

Składniki

ok. 1 kg schabu
sól i pieprz
olej do smażenia

Marynata
3 jajka
3 płaskie łyżki mąki ziemniaczanej
3 łyżeczki majeranku
4 ząbki czosnku /można pominąć lub dać mniej/
3 łyżki ketchupu /lub majonezu – osobiście wolę/
1 łyżka płaska musztardy
5 łyżek oleju

Wykonanie

Schab pokroić na kotlety i rozbić przy użyciu skruszacza do mięsa lub lekko tylko przy pomocy tłuczka. Przyprawić solą i pieprzem.

Składniki marynaty dokładnie wymieszać w misce, dodać kotlety, „skąpać” je dokładnie w marynacie tak, aby każdy był nią dokładnie obtoczony, przykryć i odstawić do lodówki na 3-5 dni.
Po tym czasie rozgrzać olej na patelni i smażyć z obu stron na rumiano /kotlety wyjmować z marynaty i już bez dodatkowych zabiegów kłaść na patelnię/ .
Usmażone kotlety /wszystkie/ ułożyć ponownie na patelni, na której były smażone, przykryć i kilkanaście minut potrzymać jeszcze na małym gazie, aby „doszły”.

Można też użyć bułki tartej do panierki, jeśli ktoś woli z panierką.

inspirację znalazłam na blogu CO MI W DUSZY GRA