O Almanka

Gotuję bo muszę, piekę bo lubię, przetwarzam bo ilość słoików i butelek na półkach daje mi "kopa" do zrobienia następnych, a kocham.... z rzeczy przyziemnych - Kocham mój ogród !!!

Polędwiczki z piersi kurczaka w sosie cukiniowym

Danie bardzo proste i łatwe do wykonania, ale jakże smaczne! Do tego lekkie, prawie dietetyczne, po prostu danie fit! Nie ma co więcej pisać, same superlatywy.

Składniki

400-500 g polędwiczek z piersi kurczaka /mogą być też filety/
1 cebula
1/2 zielonej cukinii /gdy mała 1 cała/
1 marchewka
1/2 l bulionu
1/2 szklanki gęstego jogurtu np. greckiego
1/4 szklanki słodkiej śmietany 18% /może być też 12% lub 30%/
sól, pieprz, czosnek granulowany, papryka ostra lub chilli
koperek lub natka pietruszki
1 łyżka mąki ziemniaczanej /do zagęszczenia sosu/
mąką do obtoczenia
olej do smażenia

Wykonanie

Polędwiczki umyć i osuszyć /jeżeli użyjemy całych piersi należy pokroić je na mniejsze kawałki/. Oprószyć solą, pieprzem i czosnkiem, wymieszać i na chwilę odstawić, po czym obtoczyć je dokładnie w mące.
Na głębokiej patelni rozgrzać olej i obsmażyć polędwiczki na rumiano z obu stron. po czym odłożyć je na talerz.

Na patelnię wlać teraz dodatkowo łyżkę oleju, wrzucić cebulę pokrojoną w ćwierć plasterki i zeszklić. Dodać marchew stratą na grubych oczkach, a po chwili dodać cukinię również startą na grubych oczkach. Smażyć wszystko mieszając przez ok. 5 minut.
Teraz na wierzchu warzyw ułożyć usmażone polędwiczki, podlać bulionem, przykryć i dusić ok. 20-25 min.
Mąkę rozmieszać ze śmietaną i jogurtem, wlać na patelnię i zagotować. Na koniec doprawić jeszcze do smaku solą i pieprzem /jeśli trzeba/ oraz odrobinę ostrej papryki. Posypać posiekaną natką pietruszki lub koperkiem, zagotować.

Sałatka z selera naciowego, szpinaku, jabłka, ogórka, mozzarelli

Sałatka na lekką, letnią kolację, a i na inny posiłek się nada. Jest dość syta, zatem każdy inny posiłek zastąpi osobom dbającym o linię, chociaż… lato minęło, do następnego daleko… jednak zdrowo się odżywiać warto o każdej porze roku.

Składniki

2-3 łodygi selera naciowego
1 serek mozzarella
1 jabłko
1 średni ogórek szklarniowy
kilka suszonych pomidorów
garść sałaty roszponki lub rukoli lub szpinaku
szczypiorek/zielona cebulka/koperek

3 łyżka oleju /u mnie z zalewy pomidorów/
1 płaska łyżeczka musztardy /u mnie miodowa/
1 łyżka octu owocowego /u mnie pigwowy/
sól, pieprz

Wykonanie

Zrobić sos – wymieszać olej, musztardę i ocet, doprawić solą i pieprzem.

Łodygi selera pokroić w cienkie paski, jabłko, pomidory suszone i ser w kostkę, zaś ogórek w cienkie półplasterki. Szczypiorek posiekać.
Połączyć wszystkie składniki, wymieszać.

Zrazy z mielonej wołowiny faszerowane kiełbasą i boczkiem

Dania z wołowiny rzadko goszczą na moim stole, stąd też i na blogu prawie się nie pojawiają. Dziś jednak będzie wyjątek, a to z prostej przyczyny. Bez głębszego zastanowienia nabyłam mieloną wołowinę, a dopiero potem zaczęłam się głowić, co też z niej upichcić. I wtedy wpadł mi w oko /w ręce?/ ten przepis. Nie zastanawiałam się długo tylko zrobiłam, zmieniając co nieco wg mojego wyobrażenia i oczekiwania. Oto one,


Składniki

400 g mięsa mielonego wołowego
1 jajko /M/
3 łyżki kaszy manny
1 łyżka musztardy
100 g cienkiej, wędzonej kiełbasy
100 g wędzonego boczku
1 cebula
sól, pieprz, majeranek
papryka słodka i ostra
liść laurowy, ziele angielskie, pieprz ziarnisty
kilka suszonych grzybów
1,5 szklanki bulionu lub wody
1 łyżeczka koncentratu pomidorowego
1 łyżka posiekanej natki pietruszki
olej do smażenia
mąka do obtoczenia zrazów



Wykonanie

Mięso mielone połączyć z jajkiem, kaszą manny, musztardą i przyprawami – do smaku.
Cebulę oraz kiełbasę i boczek pokroić w kosteczkę i wymieszać. Podzielić na 5 porcji.
Mięso podzielić na 5 części, każdą część rozpłaszczyć dłonią na płaski placek i i napełnić go porcją farszu. Uformować roladki, obtoczyć je w mące, ponownie uformować w dłoniach i obsmażyć na rumiano ze wszystkich stron na rozgrzanym oleju.

Roladki przełożyć do rondla, zalać bulionem (lub wodą), dodać liść laurowy, suszone grzyby oraz po kilka kulek ziela angielskiego i pieprzu. Całość dusić pod przykryciem na małym gazie przez około 20 minut, co jakiś czas obracając roladki. Po tym czasie do powstałego sosu dodać koncentrat pomidorowy i doprawić do smaku solą oraz pieprzem. W razie potrzeby sos można zagęścić niewielką ilością mąki rozrobionej z wodą.
Przed podaniem posypać natką pietruszki.

 

Zupa – krem pomidorowo-cukiniowy

Zupę planowałam przygotować na spotkanie rodzinne, które odbyło się niedawno, ale… no właśnie… jak pogodzić ulubione smaki wszystkich zebranych i dogodzić wszystkim? nie jest to łatwe zadanie, więc przynajmniej starałam się to zrobić /nie wiem do końca z jakim skutkiem i czy wszystkim dogodziłam/. Zrezygnowałam więc z planowanej pomidorowej /ponoć nie wszyscy lubią! jak można nie lubić pomidorowej ze świeżych pomidorów?/ i ugotowałam inną, ale teraz, już tylko dla domowników – będzie pyszna, kremowa zupa ze świeżych pomidorów i mojej ulubionej cukinii, z bazyliową nutą w tle. Pomidory i cukinia – duet wyśmienity i smakowity.
Zupa okazała się tak pyszna, że żadne słowa nie wyrażą jej zalet. Zrezygnuję zatem ze słów komentarza i zachęcam szczerze do jej ugotowania. Naprawdę warto!
  

Składniki

1-1,5 kg dojrzałych pomidorów /u mnie Lima/
ok. 1 kg cukinii /waga po obraniu/ – część można zastąpić ziemniakami
3 duże ząbki czosnku
1 cebula
1 łyżka masła + 1 łyżka oliwy/oleju
1,5 l bulionu /drobiowy lub inny/
sól, pieprz,
1/2 łyżeczki kurkumy
1/2 łyżeczki papryki słodkiej
szczypta papryki ostrej
10-15 liści świeżej bazylii
kilka łyżek śmietanki 30 %

Wykonanie

Pomidory sparzyć, zdjąć skórkę, usunąć zgrubienia po ogonkach i pokroić na mniejsze kawałki.
Cukinię obrać, usunąć ewentualne pestki, pokroić w kostkę.
Czosnek lekko rozgnieść, pokroić w plasterki.
Cebulę pokroić w drobną kostkę.

W garnku, w którym będzie się gotować zupa rozpuścić masło i oliwę. Na rozgrzany tłuszcz wrzucić pokrojoną cebulę i czosnek i zeszklić do wydobycia z nich aromatu/zapachu. Następnie dodać pomidory – smażyć razem przez chwilę. Dodać cukinię i znów chwilkę smażyć. Wlać bulion, gotować do uzyskania miękkości cukinii. Na koniec dodać kurkumę i paprykę oraz śmietankę i pokrojone drobno liście bazylii, zagotować i już gaz wyłączyć.
Zupę zmiksować na krem, doprawić do smaku solą i pieprzem.
Podawać z grzankami bądź groszkiem ptysiowym albo też bez dodatków.
Ja podałam z gotowymi malutkimi grzankami /zdjęcie opakowania niżej/ i bardzo mi to połączenie odpowiadało.

Sernik na czekoladowym spodzie z owocami i galaretką – na zimno

A taki serniczek dla odmiany, żeby nie „grzać piekarnika” skoro za oknem też grzeje. Zrobiony na szybko, z wiaderkowego sera nabytego w Lidlu, do tego trochę malin zebranych na działce u mnie i u koleżanki /wszystko wysycha, maliny też/ oraz jakieś resztki borówki amerykańskiej.

tortownica śr. 21 cm

Spód

100 g kakaowych herbatników
60 g masła
2 łyżeczki kakao

Ser

1 kg twarogu wiaderkowego
150 g serka homogenizowanego /naturalny lub waniliowy/
3/4 szklanki cukru pudru
2 czubate łyżki żelatyny rozpuszczone w 1/2 szklanki gorącego mleka /zamiennie 1 galaretka cytrynowa rozpuszczona w 1 szklance wody/
opcjonalnie rodzynki /gdy mamy mało owoców i damy je tylko na wierzch pod galaretkę/

Dodatkowo
1,5-2 szklanek owoców miękkich /truskawki, jeżyny, maliny i borówki amerykańskie/
1 galaretka malinowa + 400 ml gorącej wody

Wykonanie

Herbatniki przełożyć do blendera i zmiksować na piasek, dodać kakao i miękkie masło i mieszać, aż powstaną wilgotne okruchy. Masę ciasteczkową przełożyć do tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia (tylko dno), wyrównać i docisnąć (dobrze się to robi uciskając dnem szklanki – najpierw ugnieść, następnie wierzchnią warstwę lekko wzruszyć, aby zwiększyć przyczepność masy, która zostanie nałożona), po czym tortownicę włożyć do lodówki.

W gorącym mleku rozpuścić żelatynę, odstawić do ostudzenia.

Twaróg wymieszać /krótko zmiksować/ z serkiem homogenizowanym, dodając stopniowo cukier puder.
Na koniec dodać przestudzoną żelatynę i dokładnie zmiksować.
Dodać rodzynki i delikatnie wymieszać.

Masę wylać na ciasteczkowy spód, dodać połowę owoców, zanurzając je całkowicie.
Resztę owoców poukładać od razu na masie serowej, delikatnie je troszkę wciskając, aby nie wypłynęły podczas zalewania galaretką.
Sernik wstawić do lodówki, aby masa stężała, po czym zalać całość tężejącą galaretką malinową /rozpuszczoną w 400 ml gorącej wody i ostudzoną/.

Sernik wstawić do lodówki na kilka – kilkanaście godzin.
Przed podaniem pozostawić na pół godziny w temperaturze pokojowej.

Pomidorowe naleśniki z cukinią, papryką, pieczarkami i serem – zapiekane

Dziś proponuję naleśniki pomidorowe. Lubię takie nowości i rozmaitości, a skoro kolorami mieni się jeszcze lato, to i na talerzu powinno być kolorowo. Bo smacznie, to zawsze powinno być,  bez względu na porę roku.

Składniki /na 8-9 naleśników/

1,5 szklanki mąki pszennej
1 szklanka mleka
1 szklanka wody gazowanej
szczypta soli
szczypta proszku do pieczenia /będą mięciutkie/
2 łyżki oleju
2 łyżki przecieru pomidorowego
1 łyżka suszonej bazylii
1/2 łyżeczki pieprzu
2 łyżki posiekanej natki pietruszki

Farsz

ok. 200 g mozzarelli w kulce /w zalewie/
ok. 200 g pieczarek – w plasterkach
1/2 czerwonej papryki
1/2 żółtej papryki /zamiennie zielonej/
1/2 młodej cukinii

dodatkowo

2 łyżki przecieru pomidorowego
2 łyżki majonezu
4 łyżki startego żółtego sera
1-2 łyżki posiekanego szczypiorku


Wykonanie

Naleśniki przygotować zgodnie z przepisem podstawowym /dodając oczywiście jeszcze przecier pomidorowy i przyprawy/.

Paprykę umyć, oczyścić i pokroić w paseczki.
Pieczarki oczyścić, pokroić w plasterki i podsmażyć na maśle.
Cukinie umyć, odciąć końcówki i za pomocą szatkownicy do warzyw pokroić w  plasterki. Lekko posolić i na chwilę odstawić, po czym zlać wytworzony płyn, a cukinię podsmażyć krótko na patelni, na której były smażone pieczarki.
Ser mozzarella pokroić w cienkie plasterki.

Na połówce każdego naleśnika układać plasterki cukinii, na nich po kilka pasków papryki, następnie kilka plasterków podsmażonych wcześniej pieczarek i na koniec 2-3 cienkie plasterki mozzarelli.
Teraz drugą połówką naleśnika /pustą/ przykryć część z farszem.
Złożone naleśniki układać w naczyniu żaroodpornym posmarowanym cieniutko masłem/olejem, po wierzchu polać przecierem wymieszanym z majonezem i posypać startym serem.
Zapiekać odkryte w piekarniku nagrzanym do temperatury 175 st.C przez 20 min.- aby się ładnie zapiekły można włączyć jeszcze na 3-5 min. termoobieg /u mnie nie było to konieczne/.
Podawać posypane posiekanym szczypiorkiem i polane ulubionym zimnym sosem.

 

 

Kotlety z cukinii z jajkami na twardo

Dziś serwuję kotlety… nie, nie, nie mięsne, któż chciały w taki upał jeść mięso /są wprawdzie tacy nawet w moim domu, ale nie ja!/. Zatem z czego mogą być, jak nie z mojej ulubionej cukinii. Dla odmiany dziś dodałam do nich jajka na twardo, bowiem takie rozwiązanie podpatrzyłam u Moniki, która – jak mniemam, też jest wielbicielką cukinii.
Kotlety wyszły bardzo delikatne w smaku i następnym razem dodam do nich ostrej przyprawy np. takiej paprykowej z chilli /dokładnie nie wiem jak ona się zwie, bo dostałam ją w prezencie w słoiczku bez opisu/. Wolę bowiem bardziej „charakterne” potrawy z cukinii i nie tylko.

z poniższych składników wyszło mi 13 szt

Składniki

1 duża cukinia /nie przerośnięta/
2-3 jajka na twardo
1 jajko surowe
ok. 3/4-1 szklanki bułki tartej
1 pęczek cebulki razem z zieloną częścią
sól, pieprz, czosnek granulowany
przyprawa do kotletów mielonych lub inne ulubione przyprawy
natka pietruszki

Wykonanie

Cukinię  zetrzeć na grubych oczkach, lekko posolić, po chwili wrzucić na sito i dobrze odsączyć. Przełożyć do głębokiej miski.
Ugotowane na twardo jajka pokroić w kostkę, zaś cebulę pokroić na drobno razem z częścią zieloną. Oba składniki dodać do cukinii. Dodać też bułkę tartą /na początek dać ok. 3/4 szklanki/.
Teraz wszystko wymieszać, dodać jajko surowe, sól, pieprz i przyprawy do smaku oraz natkę. Wyrobić, w razie potrzeby dodać jeszcze bułki tartej.
Formować kotlety jak mielone z mięsa i smażyć na oleju.
Podawać z ulubioną surówką i ziemniaczkami /lub bez/.

Sałatkowy mix z sokiem ananasowym

Lubię takie gotowe mixy, bo jest szybko, różnorodnie, kolorowo. Podobne sałatki są już na blog, ale z takim sosem jeszcze nie było. Skoro jednak robiłam tort z dodatkiem ananasów i pozostał mi sok, grzechem byłoby nie wykorzystanie go. Surówka wyszła bardzo dobra, a co najważniejsze… inna, co u mnie ma znaczenie, bo nie lubię za często powtarzać tych samych potraw.

 

Składniki

1 opakowanie mixu sałat /u mnie z Biedronki/
2-3 pomidory lub kilka pomidorków koktajlowych
1 czerwona cebula
1 ogórek szklarniowy /można pominąć/

sos

3-4 łyżki oliwy/dobrego oleju
3 łyżki soku ananasowego
1 łyżka miodu
3 łyżki soku z cytryny
2 plastry ananasa – zmiksowane
sól, pieprz – do smaku

Wykonanie

Sałatę trochę jeszcze porwać na mniejsze kawałki /jest już porwana, ale moim zdaniem za duże kawałki/. Pomidor pokroić w większą kostkę, ogórek w grubsze półplasterki, zaś cebulę w piórka. Wszystkie składniki wymieszać w misce.
Składniki sosu włożyć do słoiczka z zakrętką, dokładnie wymieszać potrząsając nim /lub całość zblendować/.
Sosem polać sałatę po wierzchu na kilka minut /maksymalnie 30 min./ przed podaniem – nie mieszać! .

Karkówka w sosie śliwkowym z powideł z żurawiną

Danie przygotowane na rodzinny obiad … smaczne wielce, o czym świadczy najlepiej fakt, że półmisek, na którym mięso zostało podane pozostał puściutki…

Składniki

1-1,2 kg karkówki
ok. 3/4 szklanki keczupu /lepiej dać pikantny/
ok. 3/4 szklanki powideł śliwkowych /niepełny słoik/
2 większe cebule
2-3 ząbki czosnku
ok. 100-150 g żurawiny /można dać rodzynki/
1 szklanka wody /w razie potrzeby, gdyby sos był za gęsty/
sól, pieprz, majeranek, ewentualnie vegeta

Wykonanie

Karkówkę pokroić w plastry grubości ok. 1 cm, można odrobinę bardzo lekko rozbić, posypać solą, pieprzem, majerankiem, ewentualnie vegetą i  odstawić na 2-3 godziny /dałam do lodówki na całą noc/.

Na patelni podsmażyć cebulę pokrojoną w piórka, potem przełożyć ją na talerz.
Na tej samej patelni obsmażyć na rumiano plastry karkówki, po czym ułożyć je w naczyniu żaroodpornym „dachówkowo”, przekładając cebulą. Na wierzch wyłożyć żurawinę.

W miseczce przygotować sos – wymieszać keczup z powidłami, dodać przeciśnięty przez praskę czosnek oraz trochę wody, aby uzyskać odpowiednią gęstość sosu. Wskazane jest, aby trochę wody wlać pierw na patelnię, na której smażyła się cebula i mięso i „zebrać” smaki /wypłukać z nich patelnię/.
Przygotowanym sosem zalać karkówkę, naczynie przykryć i piec ok. 80-90 min. w temperaturze 180-190 st.C. /II poziom grzanie góra-dół/.

 

 

Narodziny mistrzyni cukiernictwa

Chcecie – to wierzcie, chcecie – nie wierzcie, ale ten tort, prawdziwe arcydzieło, został wykonany przez moją niespełna 12-letnią wnuczkę Julię.
Taki prezent – niespodziankę przygotowała na urodziny babci, czyli moje.
Słyszałam już parę razy, że zaczyna wypiekać, ale nie spodziewałam się, że jest aż tak w tym zaawansowana i że jest w tym już tak dobra.

Torcik wyszedł smakowity, a krem o lekko cytrynowym smaku – niebo!
O misternie wykonanej dekoracji nie wspomnę już… widać na załączonym zdjęciu.
Obrazuje ona moje drugie hobby, czyli mój ogród. Czegóż tam nie ma… jest wszytko, co może rosnąć w ogródku. Jest marchewka, pietruszka, są pomidory, kalafiory, cukinie i dynie…. A i na rabatki i kwiatki znalazło się miejsce.

Jestem pod ogromnym wrażeniem… jestem pełna zachwytu i dumy, której nie potrafiłam od razu wyrazić, bo po prostu zaskoczenie odebrało mi refleks i … mowę.
Julio, jestem taka dumna z Ciebie i bardzo dziękuję Ci za to arcydzieło. Dziękuję też wszystkim wspomagającym przy tworzeniu dekoracji, tego artystycznego wprost dzieła.

W zakładce „O mnie ” pisałam kiedyś /na starcie bloga/:
„A dlaczego zaczęłam prowadzić bloga?
Bo chcę pozostawić po sobie jakiś ślad i chciałabym, aby moje Wnuczki/Wnuki zaglądały tu czasem i może wspomniały… skorzystały z jakiegoś przepisu… podtrzymały tradycje babcinej kuchni… i pamiętały…”

Dziś już wiem – moja praca włożona w gromadzenie przepisów, skrzętne ich notowanie, nie pójdzie w zapomnienie. Wyrasta następczyni, ba, jak widać na fotografii, przerasta pierwowzór.
I nie mogę powiedzieć, że uczeń przerósł mistrza, wszak to nie ja byłam mistrzem Tego ucznia… to chyba jednak talent samorodny!

Może kiedyś Almankę zastąpi Julianka? bardzo byłabym rada, gdy tak się stało.

A poniżej dowód, że tort był prawdziwy!