Śledzie z żurawiną, cebulą i jabłkiem

Śledzie lubię bardzo, choć w okresie letnim raczej uch nie przyrządzam. Skoro jednak lato już nas pożegnało na dobre, czas by i ten specjał znowu zawitał na naszych stołach. Tym razem proponuję je w towarzystwie jabłka i żurawiny.

Składniki

filety śledziowe a’la Matjas w oleju (400- 500g) – u mnie wiejskie
1 mała cebula
1 małe, kwaśne jabłko
4 łyżki suszonej żurawiny
6 łyżek oliwy z oliwek
1 łyżeczka miodu
1 łyżeczka octu jabłkowego lub jasnego octu winnego
świeżo mielony czarny pieprz
szczypta majeranku /można pominąć/

Wykonanie

Płaty śledziowe odsączyć z nadmiaru oleju na ręczniku papierowym i pokroić w paski o szerokości ok. 1 cm. Przełożyć do miski.
Żurawinę przełożyć do małej miseczki, zalać wrzątkiem i odstawić na kilka minut, aby zmiękła. Następnie dokładnie odsączyć na sitku.
Cebulę obrać i pokroić w bardzo cienkie półplasterki. (Jeśli jest bardzo ostra, można przełożyć ją na sitko i krótko przelać wrzątkiem). Dodać do śledzi.
Jabłko umyć, usunąć gniazdo nasienne i pokroić w małą kostkę. (Jeśli jabłko ma cienką, delikatną skórkę, można pozostawić je nieobrane. W przypadku twardej skórki lepiej je obrać). Pokrojone jabłko dodać do śledzi.
W małej miseczce przygotować dressing: Oliwę wymieszać z miodem, octem jabłkowym lub winnym oraz świeżo mielonym pieprzem.
Dressing wlać do śledzi. Dodać odsączoną żurawinę i delikatnie wymieszać. Całość można oprószyć szczyptą majeranku.
Miskę przykryć i wstawić do lodówki na minimum kilka godzin, najlepiej na całą noc. W tym czasie cebula zmięknie i złagodnieje, a wszystkie smaki dobrze się połączą.
Przed podaniem wyjąć śledzie z lodówki około 15- 20 minut wcześniej.

źródło

 

 

Śledzie po sułtańsku /z rodzynkami/

Co te śledzie mają wspólnego z sułtanem? ja nie wiem /rodzynki?/, chyba tyle  samo co „Ryba po grecku” z Grecją, bądź „Pierogi ruskie” z … Rosją /ale może z dawną Rusią już tak/… a ponieważ śledzie uwielbiam w każdej postaci, to i rzucam się na każdą nowość napotkaną w necie, książce czy gazecie. Ten przepis też gdzieś wpadł mi w oko, ale został zapisany „skrótem myślowym” i nie wiadomo gdzie to było. Ale śledzie są bardzo smaczne i takie inne, dzięki dodatkowi powidła śliwkowego, bo z dodatkiem śliwek w occie czy też suszonych to już degustowałam … i przepisy zamieściłam już wcześniej.

Składniki

4-6 większych płatów śledzi /u mnie wiejskie/
1 duża cebula
1 garść rodzynek
2 łyżki powideł śliwkowych niskosłodzonych /dałam dość kopiate/
2 łyżki keczupu pikantnego /też dałam dość kopiate/
szczypta płatków chilli lub ostrej papryki
olej do smażenia

Wykonanie

Śledzie osączyć z zalewy i pokroić w  kostkę /ja kroję w większą, lubię widzieć, co jem/.
Cebulę pokroić w kostkę i zeszklić na oleju, dodać 1-2 łyżki wody, rodzynki, keczup, powidła oraz przyprawy. Wymieszać i zagotować. Ostudzić. Połączyć ze śledziami i odstawić na kilka godzin do lodówki. Dodatkowo na koniec dołożyłam jeszcze ze 2-3 łyżki cebuli marynowanej od śledzi, ale nie jest to konieczne. W mojej ocenie fajnie „podkręciło” to ich smak.