Kotlety z kaszy gryczanej – HRECZNIAKI

Lubię kaszę gryczaną. Jest pyszna no i zdrowa. Latem mogłabym jeść każdego dnia taką kaszę, polaną odrobiną /tylko na zapach i smak/ skwaruszkami z boczku, a do tego zimny kefir albo kwaśne mleko. A zimą… też można ją zjeść z kefirem, doskonałe są też pierogi – już o nich pisałam i zamieściłam przepis, ale też doskonałe są kotlety z tej kaszy.
hreczniaki

Składniki

20 dkg  kaszy gryczanej /2 torebkix100g/
25-30 dkg sera białego
20 dkg sera żółtego /lub 1 jajko dodatkowo/
1 cebula
1 ząbek czosnku
1 jajko /lub 2 – gdy bez sera żółtego/
bułka tarta
pieprz
sól lub vegeta
natka pietruszki
olej do smażenia

Wykonanie

Kaszę ugotować  w osolonej wodzie na sypko. Ser żółty zetrzeć na tarce.
Cebulę pokroić w kostkę i podsmażyć na złoty kolor. Czosnek przecisnąć przez praskę. Ser biały pokruszyć. Połączyć wszystkie składniki, dodać ewentualnie troszkę bułki, gdyby masa się rozpadała, przyprawić solą/vegetą i pieprzem, dodać natkę. Formować kotleciki, obtaczać w bułce tartej i smażyć na złoty kolor. Podawać z sosem grzybowym.
Można też ser i kaszę przepuścić przez maszynkę, jeśli chcemy, aby masa była bardziej jednolita.

Naleśniki ze szpinakiem, serem białym i fetą

Ciasto naleśnikowe

2 szklanki mąki pszennej
1 szklanki mleka
2 szklanki wody mineralnej gazowanej
szczypta soli
szczypta proszku do pieczenia /będą mięciutkie/
2 łyżki oleju

Farsz

kostka sera białego /25 dkg/
1 kostka fety
0,5 kg szpinaku świeżego lub 1 opakowanie mrożonego
opcjonalnie ok. 10 dkg   sera  żółtego lub topionego albo 1 łyżkę kaszy manny
2-3 ząbki czosnku /ewentualnie granulowany/
pieprz i sól / uwaga – feta jest słona!/

Wykonanie

Naleśniki wykonać zgodnie z przepisem podstawowym.

Do miski dać rozdrobniony ser biały i fetę /powinny grudki pozostać/, gdy dodajemy też ser żółty to go zetrzeć na tarce.
Surowy szpinak gotować kilka minut, wylać na sito,  a po odsączeniu i przestygnięciu posiekać niezbyt drobno. Szpinak mrożony rozmrozić i odcedzić.
Sery i szpinak  wymieszać, dodać pieprz i czosnek, do smaku sól – farsz powinien być dość mocno czosnkowy, a jednocześnie nie powinien być zbyt jednolity – mają być widoczne grudki.

Farsz zawijać w usmażone naleśniki i albo podawać z sosem np. czosnkowym, albo odsmażyć na maśle, albo też zapiec w piekarniku pod beszalem.

Pierogi ze szpinakiem i serem białym

Uwielbiam szpinak w każdej postaci, w pierogach również. Dodatek sera stwarza fajny i smaczny duet.
pierogi ze szpinakiem i serem białym

Ciasto

3 szklanki mąki
1 szklanka wrzącej wody /dobrze jest dodać mleka, nawet pół na pół/
1 łyżka masła
½ łyżeczki soli

Farsz

1/2 kg sera białego**)
paczka szpinaku mrożonego lub 30-40 dkg świeżego*)
1 duży lub 2 małe ząbki czosnku
sól, pieprz do smaku
1 kopiata łyżka kaszy manny

Wykonanie

pierogi ze szpinakiem i serem białym

Przygotować ciasto jak na pierogi ruskie.
Mrożony szpinak rozmrozić na sitku i od razu odsączyć. Świeży przebrać i wymyć, osuszyć i pokroić na drobno. Wrzucić na rozgrzane masło /1-2łyżki/ i podsmażyć,  dodając też przeciśnięty czosnek. Odparować nadmiar wody. Ser rozdrobnić /można nawet zmielić/, połączyć ze szpinakiem, dodać pieprz i sól. Dodać kaszę manną..
Ciasto rozwałkować, wycinać szklanką i napełniać farszem. Gotować w lekko osolonej wodzie. Podawać tak jak ruskie – z czym kto lubi.

*) najlepszy jest szpinak mrożony brykiet /1 paczka/
**) super smakuje też z dodatkiem sera feta /proporcje wg uznania/

 

Pijana śliwka z masą kawową

Ciasto I
5 jaj
1 szklanka. cukru
1,5 szklanki mąki
0,5 szklanki oleju
0,5 szklanki zimnej wody
2 łyżeczki proszku do pieczenia
2 łyżki kakao

Ciasto II

5 białek
3/4 szklanki cukru
20 dag kokosu
sok z 1 cytryny
1 łyżeczka mąki

Masa

5 żółtek
2 szklanki mleka 3,2%
3/4 szklanki cukru
1 budyń waniliowy
1 cukier waniliowy
10 łyżek kawy Cappuccino Classic

1,5 kostki masła

Dodatkowo
30 dag śliwek kalifornijskich
polewa z czekolady – 1 czekolada gorzka i 1 półsłodka

Wykonanie

I.Białka ubić z cukrem, dodawać po jednym żółtku i ubijać, dodać olej, wodę, mąkę, proszek, na końcu kakao. Wymieszać i upiec.
II.Białka ubić dodać resztę składników i upiec.
Ze składników ugotować budyń, ostudzić a następnie utrzeć z 1,5 kostki masła.
Śliwki  namoczyć w gorącej wodzie z dodatkiem alkoholu co najmniej na 2 godz. Osączyć, pokroić wzdłuż na mniejsze kawałki.
Czekolady rozpuścić z 4 łyżkami słodkiej śmietanki.

Składanie:
placek ciemny+ 1/2 masy+ placek kokosowy+ 1/2 masy+ śliwki + polewa

Pijana śliwka w masie krówkowej

Ciasto, do przygotowania którego z powodzeniem można wykorzystać śliwki, pozostałe po sporządzeniu nalewki śliwkowej, czyli potocznie mówiąc śliwowicy. Zamiast się zastanawiać co z nimi zrobić, bo to wyrzucić szkoda, a podjadać notorycznie to skazać się na „przewlekłe zawroty głowy”, więc nie pozostaje nic innego jak zrobić to ciasto. Ale jeśli nie mamy śliwek po śliwowicy nic się nie dzieje, zalewamy suszone alkoholem i robimy ciasto … póki jeszcze za oknami zima, bo latem to już będą ciasta ze świeżymi owocami.

Ciasto

5 żółtek
niepełna szklanka cukru
5 łyżek wrzątku
2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
1 szklanka mąki

Masa

1 i 1/2 kostki masła
masa krówkowa w puszce
śliwki po śliwowicy
/gdy nie mamy śliwek z nalewki – paczka suszonych śliwek /ok.30 dkg/+ wódka /rum/

Dodatkowo

biszkopty podłużne /1 duża paczka/
polewa czekoladowa /gorzka/

Wykonanie

Żółtka ubić z cukrem, a następnie cały czas ubijając, dolewać wrzątek – powoli, maleńkim strumieniem. Ubijać wszystko do białości.
Teraz do masy dodać mąkę wymieszaną z proszkiem i całość wymieszać. Wylać na wyłożoną papierem do pieczenia blachę i upiec na złoty kolor. Piec w temp. 160-170st.C ok. 30-35 min.

Masło utrzeć, dodać masę krówkową i dobrze utrzeć – masa powinna być jednolita. Dodać pokrojone dowolnie śliwki /ja kroję w paseczki/ i wymieszać. Jeśli użyjemy śliwek suszonych, należy je wcześniej pokroić i namoczyć w alkoholu przez kilka godzin, potem odsączyć i dodać do masy.

Ostudzony biszkopt nasączyć herbatą z dodatkiem soku z cytryny lub śliwowicy lub alkoholu z moczenia śliwek, na to wyłożyć masę, na masie ułożyć biszkopty również lekko nasączone, a na wierzch polewa z gorzkiej czekolady.
Można również – tak zrobiłam na cieście prezentowanym na zdjęciu – odłożyć trochę masy /ok. 1/4/ i dać ją dopiero na biszkopty, a na wierzchu rozsmarować polewę, robiąc esy-floresy.

Biały sernik z brzoskwiniami

To przepis na ogromny sernik, taki świąteczny, podzielny, a przez to, że jest biały po upieczeniu kojarzy mi się z Wielkanocą … biała serwetka do święcenia, biały baranek, biały sernik….
Sernik piecze się w niskiej temperaturze, stąd też nie ma szans, aby nabrać rumieńców, a równocześnie jest to taki typowy sernik – ciężkawy, zwięzły,  a nie jakaś pianka, nie rośnie w piekarniku jak szalony, a potem w takim samym tempie nie opada, najlepszy na następny, a nawet trzeci dzień, jest wysoki, wilgotny, jasny i … elegancki.
W sam raz na Wielkanoc!
Blacha  25 x 40 cm
biały sernik z brzoskwiniami

Ciasto kruche

150 g zimnego masła
280 g mąki
50 g cukru pudru

Masa serowa

300 g masła
1800 g tłustego twarogu
400 g cukru
10 dużych jaj
4 łyżki mąki ziemniaczanej

1 puszka brzoskwiń w syropie – osączyć i pokroić w kostkę ok. 1 x 1 cm.
biały sernik z brzoskwiniami

Wykonanie

Składniki na ciasto posiekać, aż powstaną drobne okruszki. Ja robię to w malakserze. Wysypać na blachę i ugnieść równą warstwę. Piec 10 minut w temp. 160 stopni. Wyjąć z piekarnika, a piekarnik wyłączyć.
Czasem zamiast ciasta daję na spód herbatniki maślane.

Masło rozpuścić, przelać do dużej miski, w której będzie ucierana masa i odstawić żeby przestygło.
Ser zemleć w maszynce (przy użyciu sitka do maku wystarczy 1 raz).
Do miski z masłem wsypać cukier i ucierać, aż zbieleje. Miksując dodawać po trochu twarogu i po 1 jajku. Na koniec dodać mąkę ziemniaczaną i zmiksować.
Na podpieczony spód wyłożyć 1/2 masy, ułożyć brzoskwinie, przykryć resztą masy, wyrównać powierzchnię.
W piekarniku powinno być teraz ok. 120 stopni /grzanie góra-dół/.
Wstawić sernik na dolną półkę piekarnika /najniższą/ i piec 80 minut /sernik nie powinien się rumienić, jeśli zacznie to można go przykryć folią aluminiową/.
Po tym czasie /po 80 min./ piekarnik wyłączyć i zostawić sernik w zamkniętym piekarniku na ok. 1 godzinę. Otworzyć drzwiczki i zostawić, aż sernik wystygnie. Dekoracja dowolna /biały lukier, cukier puder lub bez dekoracji/.
biały sernik z brzoskwiniami
inspiracja tu

Łabędzi puch

Kiedy po raz pierwszy natknęłam się na ten przepis, zdziwiłam się nieco – jak to, masa z bułek? i nie zainteresowałam się nim bliżej. Ale po jakimś czasie wróciłam, nie tyle do samego przepisu, co do jego nazwy – łabędzi puch…. fajna nazwa, może i ciasto też będzie… zrobiłam i się nie zawiodłam… pyszne, puchate, po prostu jak puch łabędzia!
łabędzi puch  zdj. wyk. przez Jagusię

Biszkopt

5 jaj
1 łyżka oleju
1 szklanka cukru
1 łyżka gorącej wody
1 szklanka mąki
2 łyżki mąki ziemniaczanej
1 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

Masa

3 szklanki mleka
1/2 szklanki cukru
cukier waniliowy
1i1/2 kostki masła
10 dkg wiórków kokosowych
3 czerstwe bułki /jasne, pszenne, niezbyt spieczone/

dżem z czarnej porzeczki lub inny kwaśny

Posypka
100g wiórków kokosowych
80-100g masła
1 łyżeczka cukru

Wykonanie

Białka ubić z cukrem, dodawać po jednym żółtku i nadal ubijać , następnie dodawać stopniowo wymieszane obie mąki i proszek do pieczenia, wlać olej, wodę, wymieszać i wlać do formy. Piec około 30 minut w 160-170 stopni. Po upieczeniu przekroić na pół.
/wskazane – upiec biszkopt dzień wcześniej,kroić dopiero na drugi dzień/

Bułki zalać 2 szklankami zimnego mleka, żeby zmiękły, następnie rozdrobnić je np.widelcem /nie odciskać zbyt nadmiaru mleka/.
Pozostałą szklankę mleka zagotować z cukrem i cukrem waniliowym. Do gorącego mleka dodać wiórki kokosowe oraz namoczone bułki,  gotować 5-10 minut ciągle mieszając /ma powstać papka/.  Ostudzić. Masło utrzeć na puch i ucierając dodawać po 1 łyżce masy z bułek.

Na patelni rozpuścić masło. Dodać cukier i wiórki.
Uprażyć na złoty kolor. Przestudzić i posypać wierzch ciasta.

Przełożenie ciasta
Pierwszy placek posmarować cienko dżemem, wcześniej lekko podgrzanym.
Nałożyć na to ok. 3/4 masy.  Drugi placek też posmarować cienko dżemem i położyć na masę /stroną posmarowaną dżemem do masy/ . Wierzch placka znowu posmarować cienko dżemem i położyć resztę masy. Wierzch posypać „posypką”.
Można też masę podzielić na dwie części, wówczas obie jej warstwy będą jednakowe.

 

Takie tam rozmyślania

Skończył się karnawał, zaczął się post, a wraz z nim okres powolnych przygotowań do Wielkanocy, przygotowań zarówno duchowych jak i wszystkich pozostałych.
No i ja zaczęłam już takie przygotowania od …zbierania łusek z cebuli.
Trzeba ich sporo, żeby potem pisanki i kraszanki miały odpowiedni kolor.

Pamiętam jak w dzieciństwie zbieraliśmy przez długi czas łupinki cebulowe, jak potem były one zalewane wodą i moczone, a potem były w nich zanurzane jajka.
W „pisaniu” pisanek, już jako dzieci, braliśmy z bratem czynny udział.
Zasiadaliśmy więc razem z Mamą i rozpoczynała się ich produkcja.

Nacinało się patyczek długości może 10 cm i grubości troszkę większej niż ołówek , w nacięcie wkładało się metalową końcówkę od sznurówki, odpowiednio zgniecioną, aby przekrój był malutki i okrągły, mocowało się to drucikiem, aby się dobrze trzymało, w metalowym pudełeczku podgrzewało się wosk pszczeli, obok zapalona świeczka. No i moczyło się końcówkę tego „pisaka” w wosku i rysowało różne wzorki na surowym jajku, podgrzewając co chwila zastygający szybko wosk w płomieniu świecy.
Och, czegoż tam nie było … były kwiatki i bazie, „pajączki”, drzewka, drabinki, grabki, były różne zawijaski, no i były różne  kulfonki wymyślane przeze mnie i młodszego brata.
Takie pisanki wkładało się następnie do roztworu wody i łupin z cebuli, przygotowanych kilka dni wcześniej i jajka nabierały koloru. Długością moczenia regulowało się kolor pisanek, stąd wychodziły żółte, pomarańczowe, czerwone czy też ciemno bordowe.
Na następny dzień jaja gotowało się w tej cebuli. W czasie gotowania jaj,  wosk odchodził,  ale miejsce po nim, czyli wzór,  zostawało nie ufarbowane.
Obowiązkowo robiło się też kraszanki, czyli jaja ufarbowane w roztworze cebulowym bez wzorów, jednokolorowe.

A ja? jak podtrzymywałam tą tradycję przez lata?
Starałam się pokazać dzieciom, jak to było w czasach mojego dzieciństwa, jak robiło się pisanki, ale wychodziło mi to różnie, z różnym skutkiem… może usprawiedliwieniem był fakt, że zawsze byłam mamą pracującą, może fakt, że jak nawet znalazł się czas, to nie było  w zasięgu wosku pszczelego, albo nie było z czego zrobić „pisaka”, albo po prostu nie uzbierałam łupinek cebuli.
Starałam się to potem jakoś nadrobić i zrobić frajdę wnuczkom….. skutek też mierny….

Dlatego w tym roku zrobiłam mocne postanowienie i już gromadzę cebulę, odpowiednio wcześniej przygotuję sobie narzędzie do pisania i …będą pisanki, takie jakie robiłam w dzieciństwie razem z moim bratem. A jak mi to wyjdzie? na pewno nie omieszkam napisać … ale to już po świętach.

 

Nalewka wiśniowa – bezkonkurencyjna

Cudownie pachnąca wiśniami i pyszna.
Według tego samego przepisu  można robić z innych owoców: z czarnej porzeczki /absolutny hit/, truskawek, brzoskwiń, śliwek. Owoce, które pozostają  w wyniku produkcji tego trunku, mocno spirytusowe zresztą, mogą być z powodzeniem użyte do tortów w i  deserów – przechowuję je w słoikach lub innych pojemnikach na dole lodówki /można też w zamrażarce/.
nalewka wiśniowa

Składniki

1 kg wydrylowanych wiśni
0,7 kg cukru
250 ml wody źródlanej
500 ml spirytusu

Wykonanie

Wydrylowane wiśnie (wśród owoców powinno pojawić się kilka z pestkami – powiedzmy, ok. 10-15 sztuk) zasypać w dużym słoju cukrem i odstawić w ciepłe miejsce na 1-2 doby, aby owoce puściły sok (nie dłużej, bo całość sfermentuje).  W tym czasie kilkakrotnie potrząsać słojem lub mieszać drewnianą łyżką, aby cukier się rozpuścił. Po wskazanym terminie owoce wraz z sokiem zalać spirytusem i odstawić na okres min. 2 miesięcy (im dłużej, tym lepiej). Od czasu do czasu wstrząsać zawartością słoja. Po tym okresie oddzielić owoce od aromatycznego płynu i zalać je w kolejnym słoju źródlaną wodą. Następnie, po upływie kolejnego miesiąca, połączyć oba płyny (wodę z owoców oraz spirytus z cukrem). Zlać do butelek. Wówczas nalewka jest praktycznie gotowa do konsumpcji, ale im dłużej będzie od tej pory leżakowała, tym jej smak będzie pełniejszy i dojrzalszy.

przepis stąd

Sok z aronii

Pyszny sok, a najważniejsze – zdrowy.  Robię go bardzo dużo każdego roku, raz – ze względów zdrowotnych, a dwa – mam swoje źródło surowcowe. Na działce rosną bowiem aż dwa krzewy tej „czarnej jarzębiny”, bo tak właśnie wyglądają owoce.
Przepis ten znalazłam  wiele lat temu w n/gazecie Nowiny /wrzesień 2007r./, a zamieściła go jedna z czytelniczek. Odtąd robię już tylko w ten sposób /wcześniej robiłam ten sok wg nieco innej receptury/.    Z jednej porcji wychodzi ok. 4 l soku
sok aronia

3 l aronii  i
100 listków wiśni zalać
3 l zimnej wody – „dziś na jutro”.

Na drugi dzień zagotować liście z aronią, gotować 10 min. Odcedzić i do wywaru dodać
3 kg cukru oraz
sok z 3 dużych cytryn i 3 goździki

Wywar zagotować i przecedzić. Wlać do słoików i zapasteryzować.
Ja nie pasteryzuję, szkoda czasu i roboty. Gorący sok wlewam do butek bądź słoików do pełna, prawie się przelewa /ostatnio używam butelek po soczkach dla dzieci/, zakręcam, odwracam i zostawiam do całkowitego ostygnięcia. Aby buteleczki nie przewracały się, a stały stabilnie, ustawiam je w garnku, wtedy ściany garnka pozwalają butelkom” trzymać pion”.

Uwaga – w czasie, kiedy aronia dojrzewa, liście wiśni na ogół już są brzydkie. Zrywam je zatem latem i zamrażam, a kiedy trzeba używam.