Zroślak

Fajna nazwa, czyż nie? Superowa, jakby powiedział ktoś z młodzieży… super na tyle, że mimo upływu długiego czasu, bardzo długiego, zapamiętałam tą nazwę i dziś sobie przypomniałam, odnalazłam przepis /odkopałam/ i upiekłam ponownie. Bo dziś szalałam „drożdżowo”, bo było i Ciasto drożdżowe wyrabiane mikserem i Pierożki drożdżowe, no i przy okazji jest też zroślak.
A przepis pochodzi od Kasi.
zroślak

Ciasto

4 szklanki mąki
1 jajko
4 dkg drożdży
1 łyżeczka cukru
2 płaskie łyżeczki soli
0,5 szklanki mleka
0,5 szklanki ciepłej wody
1/4 szklanki oleju
ulubione przyprawy ziołowe

Farsz

30 dkg dowolnej kiełbasy lub innej wędliny
20 dkg pieczarek
1 duża cebula
1 papryka świeża
olej do smażenia
przyprawa do pizzy lub zioła prowansalskie

Na wierzch

10 dkg startego na tarce sera żółtego
1 jajo
1 łyżka ketchupu (niekoniecznie)
zroślak

Wykonanie

Do miski wsypać mąkę, zrobic dołek i wkruszyć drożdże, zasypać cukrem i zalać ciepłym mlekiem. Odstawić na chwilę, żeby drożdże „ruszyły”. Dodać pozostałe składniki i zagnieść ciasto, zostawić pod przykryciem do wyrośnięcia na ok. 1/2 godz.

Pieczarki drobno pokroić i podsmażyć na łyżce oleju.
Cebulę zeszklić dodać dobno pokrojoną kiełbasę – lekko podsmażyć, dodać paprykę (też drobno pokrojoną), smażyć razem ok. 2 min. Wymieszać wsystkie składniki farszu, przyprawić.

Z wyrośniętego ciasta uformować placek o grubości ok. 2 cm, wycinać szklanką kółka (jak do pierogów), nakładać farsz formując kulkę.
Takie „nadziane” kuleczki układać na natłuszczonej blaszce bez odstępów. wierzch posmarować jajem wymieszanym z łyżką ketchupu, posypać żółtym serem i odstawić na 10 min.

Piec w temp. 180 st.C ok. 30-40 min. Powinny się ładnie zrumienić.
Na blachę 24×36 cm wchodzi 24 kulek .
Podawać w całości (każdy odłamuje sobie bułeczkę) np. z sosem czosnkowym.

Można przygotować też inny farsz, dziś zrobiłam np. kilka nadzianych…bigosem.

Tort stracciatella

Miał być podobny do Tortu Szwarcwaldzkiego z frużeliną, ale inny… bez owoców… no skoro miał być, to musiał być… zamiast owoców jest czekolada…wszak stracciatella  oznacza deser z drobnymi kawałkami ciemnej czekolady.
tort stracciatella

Biszkopt

6 jajek
1 szklanka mąki tortowej
1 szklanka cukru
2 łyżeczki proszku do pieczenia
2 kopiate łyżki kakao
1 łyżka octu
3 łyżki oleju
szczypta soli

Krem z wiórkami czekolady

990 ml kremówki 30% /3 kubki z Biedronki/
1 biała czekolada
4 łyżeczki żelatyny
1/2 szklanki wody do rozpuszczenia żelatyny
1/2 tabliczki czekolady deserowej
tort stracciatella

Do nasączenia

1 szklanka posłodzonej herbaty z sokiem z połowy cytryny
pół kieliszka spirytusu /gdy nie będą jeść dzieci/
dodatkowo
kilka łyżek podgrzanego i przetartego przez sitko nisko-słodzonego dżemu z czarnej porzeczki

Wykonanie
tort stracciatella

Najlepiej prace rozłożyć na dwa dni.
/tortownica o śr. 26 cm/

pierwszy dzień

Ubić białka ze szczyptą soli. Dodawać stopniowo cukier, następnie po jednym żółtku, potem ocet oraz olej. Mąkę przesiać i wymieszać z proszkiem i kakao. Dodawać do ubitych białek i delikatnie mieszać końcówkami wyłączonego miksera lub szpatułką. Ciasto wylać do tortownicy, której tylko dno wyłożyć papierem do pieczenia /lub posmarować margaryną i posypać bułką tartą/.
Piec w piekarniku w 150-160 st.C – 30-40 minut /termoobieg 150 st. 30 min./. Od razu po wyjęciu z piekarnika gorący biszkopt razem z blaszką odwrócić  do góry dnem i  upuścić /w blaszce/ na stół  z wysokości ok. 40 cm /w taki sposób, aby upadł płasko na stół – pozwoli to usunąć ewentualne nierówności i biszkopt nie opadnie/. Pozostawić w tej pozycji do lekkiego wystygnięcia. Potem już zdjąć obręcz i usunąć papier.

Śmietanę dobrze podgrzać, gdy zacznie się gotować, dodać połamaną białą czekoladę i zestawić z ognia, ale cały czas mieszać do momentu, aż czekolada się rozpuści i wszystko ładnie połączy.
Wystudzić dobrze przez kilka godzin w lodówce, a najlepiej całą noc.

drugi dzień

Gdy śmietana będzie wystudzona, ubić mikserem. Na początku na niskich, następnie na wyższych obrotach /uważać, aby nie „przebić” śmietany i nie zrobić masła!!! ubijać do momentu, gdy mieszadła zaczną zostawiać na powierzchni wyraźny ślad /.
Żelatynę rozpuścić wcześniej w gorącej wodzie, ostudzić. Połączyć z ubitą śmietaną – wlewać cienkim strumieniem pod koniec ubijania.

Teraz śmietanę podzielić na 2 części.
Do jednej dodać startą na grubych oczkach połówkę czekolady deserowej, ewentualnie jeśli trzeba lekko schłodzić – będzie do przełożenia tortu.
Druga część – bez dodatku startej czekolady – posłuży do posmarowania wierzchu i boków tortu, a także do dekoracji /część przeznaczoną do zrobienia dekoracji schłodzić bardzo mocno/.
tort stracciatella

Wystudzony biszkopt podzielić na trzy równe części.
W obręczy od tortownicy ułożyć jedną część na spód. Nasączyć ją ponczem, posmarować cieniutko dżemem, wyłożyć połowę śmietany z wiórkami czekoladowymi, wyrównać, na to położyć drugi krążek, znowu nasączyć, posmarować cieniutko dżemem i wyłożyć drugą połowę śmietany z wiórkami, wyrównać, przykryć trzecim krążkiem, lekko przycisnąć i odrobinę nasączyć.
Włożyć paterę z tortem do lodówki na minimum 15 min.
Po tym czasie wyjąć tort, zdjąć delikatnie obręcz tortownicy, posmarować brzegi oraz wierzch tortu śmietaną bez dodatku ciemnej czekolady /część zostawić do dekoracji i mocno schłodzić/, wyrównać dokładnie i schłodzić, po czym udekorować wg uznania.
Odstawić do lodówki do następnego dnia.
tort stracciatella

Pizzerinki

Jak tak dalej pójdzie /z tą pseudo zimą/, to nie wiem co się ze mną stanie. Ja już naprawdę chcę się wyrwać z domu, wiadomo gdzie… moi najbliżsi wiedzą… a tu żadnych widoków. Więc siedzę w kuchni i z nudów tworzę… potrawy… żeby ktoś nie pomyślał, że stałam się artystą jakimś…. Syn nawet widząc to powiedział – chyba naprawdę się nudzisz!
A ja się nie nudzę, ja jestem znudzona tym siedzeniem, zamiast czynnie wypoczywać w moim królestwie /zainteresowani wiedzą o co chodzi/.

Zachciało mi się dzisiaj Maminych Podpłomyków , więc zabrałam się do roboty, ale w kontekście tych moich rozmyślań przypomniały mi się takie mini „niby pizze”, które czasem nabywałam w drodze do mojego królestwa, aby było co przegryźć w razie ochoty. Piszę „niby pizze” bo do prawdziwej im bardzo daleko … malutki placuszek maźnięty keczupem i popstrzony serem.
No pomyślałam, drożdże mam, mąkę też, upiekę przy okazji takie małe pizze, tylko trochę bogatsze niż te, o których mówię – będą z pieczarkami i z szynką… oddzielnie, dla tych, których pieczarki kłują w ząbki. A nazwałam je tak zdrobniale… pizzerinki…
pizzerinki

Składniki

0,5 kg mąki pszennej
3-4 dag drożdży
1 łyżka cukru
1 szklanka mleka
1 jajko
1 łyżeczka soli
5 dag margaryny /lub 3 łyżki oleju/

1 jajko do posmarowania ciasta

na wierzch:
keczup
50 dkg pieczarek + 1 cebula czerwona + sól, pieprz /uduszone/
lub
30 dkg szynki /lub kiełbasy/ + 1 cebula /uduszona/
lub oba składniki pomieszać
dodatkowo
25 dkg sera żółtego /startego/
papryka ostra w proszku

Wykonanie

Mleko lekko podgrzać, część wymieszać z cukrem, dodać pokruszone drożdże i troszkę mąki, wymieszać i odstawić. Gdy rozczyn zacznie rosnąć dodać jajko, dobrze wymieszać np. trzepaczką lub mikserem.
Mąkę przesiać do dużej miski, dodać sól, resztę mleka oraz rozczyn.
Zagnieść ciasto, przykryć ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce, aby podwoiło swoją objętość.
Wyrośnięte ciasto ponownie zagnieść, dodając stopioną margarynę  i formować z niego okrągłe  placuszki, które układać na odrobinę natłuszczonej blaszce, zostawić na chwilę do podrośnięcia /należy zachować odstępy/. Wychodzi ok. 12 placków.
Każdy posmarować rozkłóconym jajkiem.
Na każdy placek kłaść pieczarki, bądź szynkę, bądź inne dodatki, wierzch  posypać startym serem i papryką, a następnie upiec w temperaturze 180st.C około 20 minut /powinny się zarumienić, ewentualnie włączyć na 5 min. termoobieg/.
Do konsumpcji posmarować keczupem /albo nie – jak kto woli/.

Ekspresowy barszcz czerwony na rosole

Wspominałam już wiele razy, że barszcz czerwony uwielbiam, mogłabym go jeść każdego dnia, a nawet powiem więcej – przez jakiś czas mogłabym jeść tylko barszcz.
Barszcz ten lubię w każdej wersji i odsłonie.
Dziś planowałam zupę pomidorową na rosole, ale będąc w sklepie /Biedronka/, wpadły mi w oko buraczki w postaci wiórek, zapakowane w woreczki foliowe, takie prawie gotowe do spożycia. I nagle… będzie barszcz… ekspresowy.

Zastanawiałam się, czy w ogóle taki przepis wrzucać na bloga, bo co w ogóle za przepis, ale pomyślałam, że skoro ja /w końcu już trochę wiosenek mam/ nigdy nie wpadłam, aby szybko na takiej bazie zrobić barszcz, to może będą też inni, którzy znajdą w tym akurat inspirację, kiedy będzie im głowa wysychać nad myśleniem „co by tu ugotować”.
Wykorzystałam więc rosół do barszczu, gotowe buraczki, trochę Kiszonego barszczu czerwonego /zawsze mam butelkę gotowego w lodówce/ oraz mrożone dodatki, jak liść selera i koperek i powstał pyszny, aromatyczny barszczyk w 10 minut.
Sama będę wracać do tego przepisu, kiedy będzie potrzebna zupa /u mnie w domu zupa musi być zawsze… dla niektórych/, a nie będzie czasu… albo ochoty… na siedzenie w kuchni i pichcenie.
barszcz ekspresowy na rosole

Składniki

2-2,5 l rosołu
1 opakowanie buraczków – wiórka /500 g/ *)
gałązka selera /może też być lubczyk/
ok. 1 szklanki barszczu kiszonego /domowego/
ok. 3/4 szklanki śmietany
2 łyżki mąki
koperek/natka pietruszki

*) zamiennie można użyć buraki w formie wiórków w słoiku – też do nabycia /np. w Biedronce

Wykonanie

Zagotować rosół z dodatkiem gałązki selera.
Śmietanę rozrobić z mąką, zahartować gorącym rosołem, dodać do garnka, zagotować. Teraz dopiero dodać buraczki /są już ugotowane, a poza tym chciałam, aby gotowały się ja najkrócej – chodzi o kolor, stąd taka, trochę odwrotna kolejność/, doprowadzić do wrzenia, dodając równocześnie barszcz kiszony /ilość wg własnego smaku, raczej dodawać stopniowo i próbować/. Dodać koperek.

Barszczyk gotowy, w zasadzie nie trzeba go już doprawiać, wszak rosół i dodany barszcz kiszony zawierają już wszystko co potrzeba. Ale jeśli ktoś będzie musiał jeszcze „dosmaczyć” nie ma przeszkód.

Mała prowokacja

Denerwuje mnie już ta „niby zima”…bo co to w końcu ma być?
Jak jest pora na zimę, to niech już będzie /nie przepadam za nią prawdę mówiąc/, a kiedy nadejdzie pora na wiosnę, to niech zima zmyka i zrobi jej miejsce.

Ale gdzie tam… siedzi sobie ta zima i udaje, że jest… że trwa, bo to jej czas, jej się wszystko należy. I tak sobie poprószy od czasu do czasu śniegiem, to znów gdzieś się zawieruszy, a słoneczko puści tylko  „oko” i już po śniegu.
To znowu czymś sypnie, ale już sama zmęczona tymi swoimi wyczynami i ich efektami, więc przyśnie na chwilę w starej wierzbie, a wiatr-hulaka tylko czeka na to i już napędza chmur, a te już leją deszczem… i już po zimie, już pora roku zawraca i znowu robi się jesień. I tak dalej, i znowu od początku powtórka z rozrywka.
Ot, takie „cuś”…  Ni pies, ni wydra, coś na kształt świdra.

Dziś, mimo wiatru i przenikliwego chłodu, który tenże serwował, udałam się do mojego ulubionego sklepu i co ujrzałam?
Całe regały pięknych pierwiosnków, w cudnych kolorach, takich wyrazistych, wpadających w oczy z daleka, chwytających wprost za serce, takich… wiosennych.
A kwiatuszki przecudnej urody, a kolory…
Są białe i żółte z różnymi środeczkami, i różowe, i czerwone, i brązowe, i nawet fioletowe…do wyboru, do koloru.
I od razu robi się lepiej, cieplej, radośniej, lżej…
A co tam zimno, a wiej se wietrze, wiej ile ci sił starcza, ja już czuję wiosnę, wybiegam myślami do przodu i widzę w swej wyobraźni bujne, zielone trawy, kołyszące się leniwie, obsypane kwieciem drzewa i krzewy, rabaty pachnące kwiatami, ach…nawet głos kukułki wydaje mi się słyszeć…
a tu nagły podmuch zimnego powietrza… jeszcze nie pora, jeszcze nie czas na wiosnę…

Nie pora? nie czas? jeszcze?
no to na przekór zimie, wiatrowi, deszczowi i czemu tam jeszcze… kupuję aż trzy doniczki pierwiosnków i zadowolona, uśmiechnięta od ucha do ucha niosę w ten zimopodobny dzień trochę wiosny do domu.
Ot, taka prowokacja.
A co?!  może wiosna się pośpieszy w tym roku?
pierwiosnki

Kotlety mielone z ziemniakami czyli 2 w 1

Jak szaleć to szaleć… To będzie propozycja kotletów weekendowych, albo działkowych, albo „na lenia”, a dlaczego? bo nie trzeba do nich już gotować oddzielnie ziemniaków. To będzie idealne danie do zabrania na działkę. Suróweczka do tego będzie już tam „rosła”, wystarczy tylko zabrać coś do surówki, podgrzać w mikrofali, usiąść wygodnie na niewygodnych ławeczkach w cieniu altanki obrośniętej winoroślą i zajadać … czy  trzeba coś więcej?
Pomarzyć dobra rzecz, ale póki na razie króluje zima /taka pora roku, gdyby ktoś nie wiedział, bo wyglądem raczej jej nie przypomina/, kotlety zjem z tym, co znalazłam w lodówce, a namiastka działki obok….
kotlety mielone z ziemniakami

Składniki

ok. 0,4 kg  mięsa wieprzowego /łopatka, karkówka, od szynki/
1 cebula
1-2 ząbki czosnku
3 łyżki kaszy manny
1 jajko
4 średnie ziemniaki /gotowane/
zielenina do wyboru – cebulka, czosnek, koperek, natka /ja preferuję zieloną część
czosnku lub cebuli/
sól, pieprz, kminek mielony
bułka tarta do panierowania
kotlety mielone z ziemniakami

Wykonanie

Mięso, cebulę i czosnek zmielić w maszynce do mięsa. Ziemniaki pognieść i połączyć z mięsem. Dodać pozostałe składniki, dobrze wyrobić masę. Uformować kotlety, panierować w bułce tartej i smażyć, podobnie jak sznycle.

Pulpety w sosie myśliwskim

No to ciąg dalszy wariacji z mielonym mięsem.
Będą pulpety w sosie … myśliwskim.  Zawsze to coś innego, niż dotychczas serwowane /na blogu są już pulpety w różnych sosach, choć po myśliwsku jeszcze nie było/. Ale chyba myśliwym przez to nie zostanę?!
pulpety w myśliwskim sosie

Składniki

0,4 kg mięsa /o mnie karkówka/
3 łyżki kaszy manny
1 jajko
1 cebula
2 ząbki czosnku

1/2 l bulionu
1 cebula
4-5 szt grzybków suszonych
2 średnie ogórki kiszone
15 dkg resztek wędlin /najlepiej kiełbasy suchej, ale może być też szynka, boczek lub inna wędlina/
1 łyżeczka koncentratu pomidorowego
sól, pieprz ziołowy, kminek mielony
natka pietruszki lub koperek

Wykonanie

Mięso zmielić razem z cebulą i czosnkiem, dodać pozostałe składniki i dokładnie wyrobić masę mięsną.
Formować pulpety i obtaczać je w mące. Z tej porcji wychodzi mi 8 szt pulpecików /przyjmuję ok. 5 dkg na 1 sztukę/.
Wrzucać je na gotujący bulion, gotować ok. 25 min. po czym wyjąć na osobny talerz, a bulion użyć do sporządzenia sosu.
pulpety w sosie myśliwskim

Grzyby namoczyć i drobno pokroić lub – co ja zdecydowanie wolę – rozdrobnić /zmielić suszone/.
Cebulę pokroić w piórka, kiełbasę i ogórki w słupki.
Cebulę podsmażyć na łyżce oleju, dodać kiełbasę i usmażyć, aż się zrumieni. Dodać ogórki /i grzyby, jeśli ich nie sproszkowaliśmy/ i chwilę smażyć. Wlać ok. 1/2 l bulionu oraz sproszkowane grzyby i chwilę gotować /10-15 min./, dodać koncentrat pomidorowy i i pulpety – jeszcze chwilę pogotować.
Pulpety były przed gotowanie obtoczone w mące, więc sosu już raczej nie trzeba dodatkowo zagęszczać /w razie potrzeby rozpuścić mąkę w zimnej wodzie i dodać do sosu/.
Na koniec doprawić pieprzem, kminkiem i ewentualnie solą, dodać posiekaną natkę pietruszki lub koperek.

Kotlety mielone w cieście francuskim – z piekarnika

Nabyłam ponad kilogram karkówki. Już w domu okazało się, że raczej nadaje się do zmielenia, musiałam więc zmienić swe plany obiadowe.
Czasu mam sporo, bo za oknami nie wiadomo co to za pora roku, a wiatr wieje,że raczej wolę siedzieć w domu, więc zaczęłam tworzyć… istne wariacje z mięsa mielonego.
Na pierwszy ogień poszły mielone w cieście francuskim. Już dawno planowałam je powtórzyć, bo już raz je w przeszłości robiłam, ale było to bardzo dawno temu.
Sposób ten podpatrzyłam u bronislawy70 na WŻ.

Sposób wykonania jest dość prosty, jakkolwiek muszę jeszcze popracować nieco nad zawijaniem mięsa, aby ładniej się prezentowało, bo tak naprawdę danie wygląda bardzo elegancko. Wystarczy dołożyć np. jakąś kolorową surówkę i już… nawet ziemniaki nie są konieczne /choć mogą być/.
kotlety mielone w cieście francuskim

Składniki
ok. 0,4 kg  mięsa wieprzowego /łopatka, karkówka, od szynki/
1 cebula
1-2 ząbki czosnku
1 mała namoczona bułka /kajzerka/
1/2 szklanki bulionu – do namoczenia bułki
1 jajko
zielenina do wyboru – cebulka, czosnek, koperek, natka /ja preferuję zieloną część
czosnku lub cebuli/
sól, pieprz, kminek mielony
1 łyżka śmietany
1 łyżka bułki tartej/kaszy manny

1 opakowanie ciasta francuskiego /u mnie z Biedronki/

Wykonanie

Mięso, cebulę, czosnek i odciśniętą bułkę zmielić w maszynce do mięsa. Dodać pozostałe składniki, dobrze wyrobić masę. Uformować 4 kotlety – ja przyjmuję ok. 10 dkg masy mięsnej na 1 kotlet.

Ciasto francuskie rozłożyć i pociąć na paski, po czym zawijać w nie mięso uformować i odwrócić tak, aby łączenia były na spodzie – sposób zawijania starałam się pokazać niżej.
kotlety mielone w cieście francuskim   kotlety mielone w cieście francuskim kotlety mielone w cieście francuskim   kotlety mielone w cieście francuskim

Tak przygotowane pakieciki posmarować za pomocą pędzelka mlekiem, ułożyć na blasze wyłożonej papierem do  pieczenia i zapiec w piekarniku nagrzanym do temp. 180 st. C przez 40 min.
kotlety mielone w cieście francuskim
Od razu podawać z ulubionymi dodatkami.


Moje spostrzeżenia
do zastosowania na przyszłość – ciąć krótsze, ale za to szersze paski z ciasta, aby niepotrzebnie pod spodem nie zachodziły aż tak dużo na siebie.

Buraczki z zielonym groszkiem

Buraczki jako dodatek do obiadu bardzo lubimy i często je serwuję, bo są bardzo zdrowe i wskazane, aby dostarczać je naszemu organizmowi jak najczęściej. Ale żeby dodatek ten nie stał się monotonny i nie znudził się domownikom, wprowadzam różne modyfikacje i urozmaicenia. Dziś dodałam groszek konserwowy, który akurat miałam pod ręką. I wyszło fajnie… i smacznie.
I choć zdjęcie tego w pełni nie oddaje, buraczki są naprawdę „buraczkowe”, a zielony groszek „zielony” /no cóż, marny aparat, podobnie jak i fotograf/.
buraczki z groszkiem

Składniki

1 kg buraków
1 puszka groszku konserwowego
1 duża cebula czerwona /może być też biała/
3 łyżki oliwy /oleju/
1 łyżka octu malinowego
cukier, sól, pieprz
buraczki z groszkiem

Wykonanie

Buraki ugotować i zetrzeć na tarce o grubych oczkach. Cebulę pokroić w drobną kostkę. Groszek odsączyć.
W miseczce wymieszać oliwę i ocet, dodać do smaku cukier, sól i pieprz.
Wszystkie składniki połączyć, ewentualnie jeszcze doprawić.
Schłodzić dobrze przed podaniem.

Bitki wieprzowe ze śliwkami

To danie gościło na moim stole już wiele razy, a dotąd nie ma go jeszcze na blogu. Już się poprawiam, bo warto je zrobić. Ja właśnie zrobiłam ponownie i nawet udało mi się zrobić fotkę, zatem mogę wstawić i przepis /jak już wspominałam, teraz zamieszczam tylko przepisy razem ze zdjęciem/.
bitki wieprzowe w sosie śliwkowym

Składniki

1 kg schabu /karkówki/
2-3 cebule
20 dag suszonych śliwek lub po 10 dkg śliwek i moreli
słodka papryka w proszku
pieprz
sól
mąka
tłuszcz do smażenia
bitki wieprzowe w sosie śliwkowym

Wykonanie

Śliwki /i morele/ namoczyć w szklance przegotowanej wody.
Mięso pokroić w plastry, lekko rozbić, oprószyć solą i pieprzem.
Cebulę pokroić w piórka.
Mięso obtaczać w mące i obrumienić na mocno rozgrzanym tłuszczu, zdjąć z patelni. Na tym samym tłuszczu lekko podsmażyć cebulę. Połowę cebuli rozłożyć na dnie naczynia, na niej rozłożyć mięso, przykryć resztą cebuli. Dodać śliwki razem z wodą, w której się moczyły, przyprawić papryką. Dusić ok. 25-30 minut.
Kiedy mięso gotowe, można je delikatnie wyjąć razem ze śliwkami /i morelami/, a sos zmiksować, po czym znowu połączyć go z mięsem i owocami /ja tak robię, bo lubię sosy gładkie, aksamitne, ale nie jest to konieczne/.
bitki wieprzowe w sosie śliwkowym
a przepis pochodzi od wipat