O Almanka

Gotuję bo muszę, piekę bo lubię, przetwarzam bo ilość słoików i butelek na półkach daje mi "kopa" do zrobienia następnych, a kocham.... z rzeczy przyziemnych - Kocham mój ogród !!!

Kruche ciastka Cranberry Nel /z żurawiną/

Ciasteczka bardzo kruche, bardzo maślane, bardzo szybkie do wykonania, bardzo proste do wykonania, bez jajek, no i przede wszystkim bardzo smaczne i … zdrowe, bo z dodatkiem żurawiny. Czego chcieć więcej?
ciastka z żurawiną (2)

Jest to przepis Marthy Stewart, a „wypatrzyłam” go u Doroty.

Składniki /na około 60 szt ciasteczek/

220 g miękkiego masła
1/2 szklanki cukru
2 łyżki mleka
1 łyżeczka cukru waniliowego
1/2 łyżeczki soli
2,5 szklanki mąki pszennej
3/4 szklanki suszonej żurawiny
1/2 szklanki grubo posiekanych orzechów pecanów /dałam orzechy włoskie/

około 100 g wiórków kokosowych

Wykonanie
ciastka z żurawinąciastka z żurawiną (3)
ciastka z żurawiną (4)

Masło zmiksować z cukrem, dodać mleko, wanilię, sól i stopniowo wsypywać mąkę, dobrze zmiksować. Można najpierw wyrobić mikserem, a potem już ręcznie. Dodać żurawinę i orzechy, zagnieść /lub krótko zmiksować/.
Z ciasta uformować dwa wałki około 30 cm długości. Posmarować każdy wałek wodą i obtoczyć w wiórkach kokosowych. Ciasto położyć na kawałku folii spożywczej i szczelnie je owinąć. Chłodzić w lodówce minimum 2 godziny /można też zostawić ciasto w lodówce do następnego dnia/.
Piekarnik nagrzać do 200 st.C., blachy wyłożyć papierem do pieczenia. Ostrym, ząbkowanym nożem kroić plasterki ciasta o grubości ok. 4 mm, kłaść na papierze do pieczenia i piec około 12 minut lub aż brzegi zaczną się rumienić.

Niemieckie tradycyjne ciasteczka „terrassen plätzen”

Przepisów na te ciasteczka jest bardzo wiele, tak na stronach polskich, jak też niemieckich /można skorzystać z tłumaczenia strony i przepis pojawia się po polsku, no prawie po polsku, reszty można się domyśleć/. Podobno takie m. in. ciasteczka są u nich zawsze pieczone na święta Bożego Narodzenia i jest nawet tradycja obdarowywania nimi przyjaciół.
Spodobały mi się, więc je też upiekłam.
ciastka tarasy (2)
Do ich zrobienia niezbędne są trzy foremki do wycinania ciastek o różnym rozmiarze, bowiem ciastka składane są potem kaskadowo /w wolnym tłumaczeniu nazwa ciastek brzmi „tarasy”/. Udało mi się nabyć podobne foremki, choć te w formie okrągłej mają trochę za płytkie wycięcia, ale jakieś są.
Dla zainteresowanych – są aktualnie w sprzedaży w „owadzie” i tak wyglądają:
ciastka tarasy


Składniki:

350 g mąki
150 g cukru /drobny/
1 cukier waniliowy
starta skórka z 1/2 cytryny
100 g zmielonych migdałów /orzechów/
250 g margaryny lub masła
1 jajko

Dodatkowo:
cukier puder do posypania
konfitury do przełożenia /dałam marmoladę + galaretką z czerwonej porzeczki/
ciastka tarasy (3)
ciastka tarasy (4)

Wykonanie

Z mąki, cukru, cukru wanilinowego, skórki cytrynowej i migdałów usypać kopczyk, dodać rozdrobnioną na małe kawałki margarynę i jajko, wszystko zagnieść. Ciasto zawinąć w folię i odstawić na 2 godz. do lodówki /zostawiłam na całą noc/.
Rozwałkować /trzeba podsypywać mąką/ do grubości ok. 2 mm i wycinać w takich samych ilościach 3 różnej wielkości ciasteczka/kółeczka. Rozłożyć na natłuszczonej formie i piec w 180 st. C /piekarnik powinien być nagrzany/ na kolor złotobrązowy ok. 10 min.
Zdjąć ciastka z blachy i najlepiej jeszcze ciepłe smarować konfiturą i sklejać kaskadowo /smarujemy od najmniejszego, żeby dżem nie wystawał poza brzegi ciastek/. Posypać cukrem pudrem.
źródło

Szybkie marynowane pieczarki Dżaniny

Zdarza Wam się, że potrzebne są pieczarki marynowane do sałatki, a tu nie ma?
Albo zrobiliście zakup pieczarek a potem nie zostały wykorzystane i nie wiadomo co z nimi zrobić? Mnie się właśnie zdarzyło… kupiłam, plany się zmieniły i stoją takie i białymi ślepkami gapią na mnie, jakby chciały powiedzieć – zrób coś z nami, bo za chwilę stracimy cierpliwość i ze złości… nie, nie zzieleniejemy, a zrobimy się od razu szaro-bure.
Sięgam zatem do pomysłu, którego wynalazcą jest Dżanina Fonda i już jest ..marynata.
Po kilku godzinach /jak całkowicie ostygną/ będą gotowe.
Pieczarki będą jak znalazł na zbliżające się święta. Są pyszne, o lekko słonawym, słodko-kwaśnym smaku.
pieczarki marynowane Dżaniny
z tej porcji wyszły 2 słoiki – jeden – 0,9 l i drugi – 0,7 l

 Składniki

0,5 kg pieczarek

3 szklanki wody
0,5 szklanki octu spirytusowego
3 łyżki cukru
1 łyżka soli
ziele angielskie, listek laurowy
WykonaniePieczarki umyć /nie moczyć w wodzie długo/, osuszyć.
Wszystkie składniki zalewy zagotować, wrzucić pieczarki, kiedy zalewa zagotuje się ponownie, wyłączyć gaz. Zostawić do ostygnięcia.
Jeśli chcemy zrobić je „na później”, po zagotowaniu zalewy razem z pieczarkami wlewamy gorący płyn razem z pieczarkami i przyprawami do słoika /słoików/, zakręcamy, odwracamy słoik i pozostawiamy do całkowitego ostygnięcia /podobnie jak zamykamy na gorąco przetwory czy inne np. bigos/.

3 urodziny Almanki

gify cyfry  Trzy lata minęły, jak jeden dzień…

Tak… mój blog powstał trzy lata temu, dokładnie w grudniu 2012 r., a pierwszy na nim wpis pojawił się dokładnie 15 grudnia 2012r.
Przez te trzy lata tych wpisów nagromadziło się już 1339. Całkiem sporo… to przecież średnio ponad 400 wpisów rocznie…

Bardzo małą aktywność obserwuję jednak wśród osób odwiedzających mnie tutaj…
to mnie trochę smuci… zastanawiam się czasem, czy ktoś tu w ogóle bywa?
czasem myślę nawet, czy powinnam dalej go prowadzić, czy to ma sens, czy jest na niego zapotrzebowanie innych, czy oprócz tego, że daje mi wiele satysfakcji, komuś jeszcze się przydaje? przyda w przyszłości?
Takich znaków zapytania pojawia się w mojej głowie coraz więcej.

Ale dziś te myśli odsuwam na bok, przyjdzie czas na przemyślenia. Dziś wszak jest okazja do świętowania, a nie do biadolenia.  A skoro święto, prawie mały jubileusz, to należy się cieszyć i świętować.

Przy takich okazjach przychodzi zawsze czas na życzenia i podziękowania.
W pierwszej kolejności wielkie DZIĘKUJĘ kieruję do mojego SYNA – pomysłodawcy, założyciela, mentora, Anioła Stróża od strony technicznej /tak się powie Synu?/.
W następnej kolejności dziękuję JAGUSI – częstym gościu na moim blogu i pozostawiającym najwięcej „śladów” po swej tutaj bytności /czytaj wpisów/.
Na koniec dziękuję wszystkim, którzy znajdują czas, aby tu czasem wpaść, popatrzeć, poczytać, coś napisać, ale bywalcom „cichym”, anonimowym również dziękuję.
Świadomość, że tu bywacie, nawet jeśli są to wizyty „milczące”, ładuje moje „baterie”.
A sobie… no cóż… życzę odzyskania wiary w sens tego co robię, jeszcze więcej pomysłów i jeszcze większego zadowolenia z efektów.

A teraz świętujmy! Proszę się częstować tortem przygotowanym z tej okazji! Zapraszam!

tort bezowy 3 ur. (2)

Almanka.

 

 

 

Ciastka kruche siekane inaczej

Przepis na te ciasteczka przywiozłam wiele lat temu z pobytu na delegacji w… Będziemyślu.
Zamiast ciasto siekać, wystarczy po prostu ścierać na tarce schłodzone masło lub margarynę, przesypując startą część mąką.
Smakują bardzo dobrze.
ciastka kruche siekane inaczej

Składniki

2 szklanki mąki
1 kostka margaryny
2 żółtka
2 łyżki kwaśnej śmietany

Wykonanie

Bardzo mocno schłodzoną margarynę ścierać na grubych oczkach. przesypując sukcesywnie mąką. Dodać żółtka i śmietanę i zagnieść szybko ciasto. Schłodzić je w lodówce przez 2-3 godz.
Następnie ciasto wałkować, wycinać ciastka w formie kółek z dziurką, które następnie moczyć w białku i cukrze bądź też połowę z dziurką, a połowę całych i przekładać potem ulubionym dżemem lub marmoladą różaną. Piec w temperaturze 170-180 st.C przez około 8-10 minut /do zrumienienia/ na środkowym poziomie, grzanie góra-dół. Po wyjęciu z piekarnika odczekać chwilę i dopiero zdejmować z blachy.

Ciasto bananowe

Zakupiłam po obniżonej cenie banany. Nie pozostało nic innego, jak zrobić ciasto bananowe.
ciasto bananowe

Składniki

4 bardzo dojrzałe banany
1 szklanka mąki pszennej
1 szklanka cukru
5 dkg masła
1 jajko
1 łyżeczka sody oczyszczonej
szczypta soli
ew. posiekane orzechy laskowe, włoskie lub rodzynki
cukier puder – do posypania upieczonego ciasta
ciasto bananowe (2)

Wykonanie

Banany obrać, rozdrobnić widelcem, następnie wymieszać dodając kolejno cukier, mąkę, jajko, sodę, sól. Masło roztopić, lekko przestudzić i wlać do masy, wymieszać. Opcjonalnie dodać bakalie, ale nie jest to niezbędne.
Ciasto wlać do wąskiej foremki keksowej
Piec ok. 1 godziny w temp. 150-170 st.C. Po ostudzeniu posypać cukrem pudrem.
źródło

 

Makowiec w kruchym cieście – zawijany

Zanim zaczęłam piec makowce w drożdżowym cieście, jak np. Makowiec drożdżowy zawijany – topiony, robiłam makowce w cieście kruchym. Zgromadziłam wiele przepisów w tym zakresie, tworząc nawet specjalną przegródkę w swym zeszycie, przeznaczoną tylko na makowce. Potem zdradziłam te w kruchym cieście na rzecz drożdżowych-topionych, ale nie poszły całkiem w zapomnienie.
Proponuję zatem makowiec w kruchym cieście, którego autorką jest  Gajka.
makowiec w kruchym cieście (4)

 Składniki /na 2 makowce/

Ciasto

1/2 kg mąki
1 kostka margaryny /u mnie tortowa/
1/2 szklanki cukru
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżka śmietany
3 jaja ( 2 żółtka i jedno całe )
makowiec w kruchym cieście (3)

Mak*

1/2 kg maku
bakalie
1 żółtko
2 białka /pozostałe od ciasta/
1 łyżka masła
zapach migdałowy
można dodać 3 łyżki powideł śliwkowych lub starte jabłko

Syrop

1/2 kg cukru
1/2 szklanki wody
makowiec w kruchym cieście (2)

Wykonanie

W pierwszej kolejności przygotować masę makową.
1/2 kg maku zalać wodą, zagotować i odstawić pod przykryciem na całą noc.
Na drugi dzień odsączyć dokładnie i zmielić 2 razy.

Z 1/2 szklanki wody i 1/2 kg cukru ugotować syrop. Wymieszać z makiem i gotować 15 minut na maleńkim gazie, ciągle mieszając.
Następnie mak wymieszać z bakaliami, dodać zapach migdałowy, łyżkę masła i 1 żółtko. Na końcu dodać ubitą pianę z 2 białek /pozostałych od ciasta/. Wszystko wymieszać

Wszystkie składniki ciasta posiekać i szybko zagnieść. Podzielić na 2 części. Odstawić do lodówki i bardzo mocno schłodzić /to ważne – ciasto będzie się lepiej wałkować/.
Po schłodzeniu wyjąć 1 część ciasta i podsypując mąka, rozwałkować /dobrze jest zrobić to na papierze do pieczenia/. Posmarować ciasto białkiem /pozostałe od maku/ i wyłożyć połowę masy makowej. Zwinąć w rulon, końcówki ciasta podwinąć pod spód. Ciasno zawinąć w pergamin.
To samo zrobić z drugą częścią ciasta.

Dobrze zawinięte w papier rolady ułożyć na blasze /jeszcze lepiej każdą umieścić w osobnej keksówce/ i piec w piekarniku nagrzanym do 180 st.C przez 50-60 min.
Przed podaniem polukrować.

*Można użyć gotowej masy makowej w puszce, dodając do niej 5-6 łyżek bułki tartej /kaszy manny/ i 2 łyżki mąki pszennej lub ziemniaczanej, trochę „pestkówki”  oraz bakalie – ponieważ masa w puszce jest już wystarczająco słodka, dodaję tylko orzechy, migdały, żurawinę, unikam raczej rodzynek. Na końcu wmieszać pianę z 2 białek /od ciasta/.

Barszcz czerwony wigilijny postny

Rozmyślałam dziś nad menu wigilijnym, a przy okazji wspominałam Wigilię w moim domu rodzinnym.
Dzień Wigilii to był dzień, w którym obowiązywał post, głównie od pokarmów mięsnych, ale z czysto egoistycznych już względów jadło się w tym dniu bardzo mało lub nawet wcale, a to po to, by zostawić miejsce w brzuszkach na wieczorne specjały. Potrawy serwowane bowiem w tym dniu były praktycznie zarezerwowane tylko na tą kolację, zwaną w moich stronach „wieczerzą”.
Bardzo ważną rzeczą było też to, że wszystkie potrawy gotowane były w tym dniu, żadne tam wcześniejsze przygotowanie, o jakimś zamrażaniu nie mówiąc /myślę, że po prostu nie było wówczas lodówek, zamrażarek i innych nowoczesności/.
Stąd też kiedy rodzinka jeszcze smacznie chrapała, Mama już od świtu krzątała się w kuchni przygotowując ową wieczerzę, a wszystko oczywiście postne, jedynie okraszone olejem /chyba lnianym, choć głowy nie dam, z pewnością był „specjalny”, bo specjalnie przed świętami Rodzice udawali się do miasta m.in. po taki olej/.
Potrawą nr 1 w czasie Wigilii był oczywiście barszcz czerwony, bardzo intensywny w kolorze, z grzybowym posmakiem, kwaśny i pieprzny zarazem. I jak zaczęłam tak myśleć o tym barszczu, uzmysłowiłam sobie, że był on taki autentycznie postny, prosty, gotowany tylko na burakach /bez dodatku marchewek, pietruszek, selerów czy porów/, a przez to taki cudowny, wyjątkowy, jedyny, niepowtarzalny, na który czekało się potem przez cały rok.
Postanowiłam odtworzyć te smaki i ugotować taki właśnie barszcz, mój rodzinny barszcz czerwony postny, ku pamięci moich latorośli, niech się dowiedzą, niech znają tradycje rodzinne, a może nawet niech je zapamiętają i też kiedyś wspominają?
Nie będę jednak zrywać się skoro świt, aby zrobić barszcz i pozwolić mu do wieczora nabrać mocy /czyt. intensywnej barwy/. Na próbę zrobiłam go wieczorem poprzedniego dnia i dałam mu całą noc czasu „na naciągnięcie”. Efekt „próby generalnej” pozytywny…a te wspomnienia dzieciństwa…bezcenne!
Dzielę się przepisem, może się komuś jeszcze przyda?
barszcz

Składniki

3 kg czerwonych buraków
4 l wody
6-7 suszonych grzybków
1-2 cebule /całe z łupinką, można opalić jak do rosołu/ lub cebula prażona
1-2 liście laurowe
5-7 ziarn pieprzu
4-5 ziaren ziela angielskiego
4-5 łyżek octu spirytusowego

3-4 ząbki czosnku
obierki z 3-4 jabłek kwaśnych – to mój wymysł, Mama nie dodawała

sól – do smaku /ok. 2 łyżki/
cukier – do smaku
sok z cytryny – gdy trzeba do smaku
pieprz czarny świeżo zmielony
majeranek
natka pietruszki

Wykonanie

Grzyby umyć i namoczyć kilka godzin wcześniej.
Buraki obrać, pokroić, zalać zimną wodą, dodać cebule, namoczone grzyby i przyprawy /liść laurowy, ziele angielskie, pieprz/ i gotować, a kiedy zacznie już wrzeć dodać ocet i gotować nadal, do miękkości buraków /ok. 30 min./. Teraz cebulę już usunąć i dodać pokrojony czosnek i obierki z jabłek, przykryć i odstawić na całą noc w chłodne miejsce.

Na drugi dzień barszcz przecedzić, podgrzać /już nie gotować!/, doprawić solą, pieprzem, cukrem i ewentualnie sokiem z cytryny /gdy za mało kwaśny, nie dodajemy już octu, tylko sok z cytryny/. Przed podaniem dodać natkę pietruszki.

Podawać z uszkami z grzybami. Grzyby, które były dodane do gotowania barszczu wykorzystać przy robieniu uszek, pierogów lub kapusty, albo drobniutko posiekać i dodać do barszczu /tak robiła moja Mama/.

Drożdżowe śnieżynki z szynką i serem

Musiałam dziś wypróbować nowy robot kuchenny, o nowoczesnej sylwetce…mniejsza o to… w ramach próby zrobiłam ciasto drożdżowe, a ściślej mówiąc zrobiłam drożdżowe a’la śnieżynki, takie trochę mini Gwiazdy Betlejemskie, nawet podobnie się je robi. Nie wyszły mi zbyt „urocze”, bo było już późno, robiłam ciasto w nowym robocie, a poza tym jakoś przy sztucznym świetle moje zdjęcia ciągle nie oddają stanu faktycznego /są zbyt żółte/. Ale podjęłam decyzję – wstawię przepis /wszak drożdżówki bardzo smakowały synowi, który zazwyczaj grymasi/ i zdjęcia takie jakie są, najwyżej kiedyś je wymienię.
Drożdżowe śnieżynki z szynką i serem

Składniki

400 g mąki
200 ml mleka
15 g świeżych/
1 łyżka cukru
1/2 łyżeczki soli
25 g masła /1/8 kostki/

dodatkowo

ser żółty i szynka lub dowolna wędlina w plasterkach o okrągłym kształcie, dopasowanym do wielkości np. kubka
sezam lub mak do posypania
białko do posmarowania

Wykonanie
Drożdżowe śnieżynki z szynką i serem (2)Drożdżowe śnieżynki z szynką i serem (3)Drożdżowe śnieżynki z szynką i serem (4)

Mleko podgrzać, do ciepłego dodać drożdże i cukier i dokładnie wymieszać.
W misie miksera wymieszać mąkę z solą, dodać mleko z drożdżami, wszystko wymieszać na wolnych obrotach /spiralne końcówki lub tzw. haki/ do połączenia składników. Teraz dodać roztopione i przestudzone masło i wyrabiać do czasu, aż ciasto będzie gładkie i elastyczne. Ciasto odstawić do wyrośnięcia.
/Po wstępnej obróbce można też ciasto przełożyć na deskę i wyrabiać dalej ręcznie./

Wyrośnięte ciasto rozwałkować i wyciąć kółka. Na połowie kółek /ilościowo/ kłaść plaster wędliny, na to plasterek sera, przykryć drugim kółkiem ciasta, lekko docisnąć, po czym ostrym nożem naciąć kółka w 8 miejscach i zawijać do środka po 2 sąsiadujące ze sobą płatki, lekko je zlepiając /vide zdjęcia przy przepisie Gwiazda Betlejemska.
Posmarować białkiem, ewentualnie posypać makiem lub sezamem. Piec ok. 17 minut w piekarniku rozgrzanym do 180°C.
źródło

Sałatka Agaty z rukoli, mozzarelli, pomidorów suszonych i oliwek

Cudowna, idealne połączenie smaku rukoli i pomidorów, dla miłośników tychże po prostu … niebo! Agatko, dziękuję!
sałatka Agaty z rukoli

Składniki

1 paczka rukoli 125 g (wystarczy 2/3 paczki czyli ok. 100 g)
kulka sera mozzarella lub opakowanie małych kuleczek (ok.200 g)
pomidory suszone w oliwie (mały słoiczek – około 20 sztuk)
kilkanaście oliwek czarnych
/opcjonalnie lub zamiennie za oliwki – pomidorki koktajlowe/

Sos

4 łyżki oliwy
2 łyżki octu balsamicznego
1-2 łyżeczki miodu
sól, pieprz, opcjonalnie świeża mięta, bazylia

Wykonanie

Składniki sosu wymieszać, doprawiając do smaku.

Liście rukoli opłukać, osuszyć i pozbawić ogonków.
Ser mozzarella pokroić w kostkę, gdy mamy kulki każdą przekroić na pół /dobrze takie połóweczki wyglądają potem w sałatce/.
Pomidory wyjąć z zalewy, osączyć z oliwy i pokroić w paski.
Oliwki pokroić w krążki. Gdy użyjemy pomidorków koktajlowych – przekroić je na pół.
Całość wymieszać i polać sosem.