Kawior z kabaczka

Ostał mi się i nawet w dobrym stanie zachował dość spory kabaczek.
Zaczęłam poszukiwania… co z niego zrobić? Wtedy przypomniało mi się, jak to wiele lat temu moja szwagierka /Lwowianka zresztą/ opowiadała, że kawior można też zrobić z bakłażana lub kabaczka… tą sugestię przekazała mi wiedząc, jak wielkim smakoszem kawioru jestem.
Trochę poszperałam, poczytałam i stworzyłam taki oto przepis, a ponieważ smakowo mi odpowiada, zamieszczam go tutaj. Muszę jednak na przyszłość popracować nad zmianą konsystencji.
kawior z kabaczka

Składniki

1 duży kabaczek
1 duża lub 2 średnie cebule
1 marchew
2 ząbki czosnku
2 pomidory /bez skórki/
2 łyżki koncentratu pomidorowego
sól, pieprz, cukier, papryka słodka

Wykonanie

Warzywa rozdrobnić – każde na osobny talerzyk /zrobiłam to w malakserze – grube oczka, ale następnym razem przepuszczę przez maszynkę do mięsa – sitko o najgrubszych oczkach, powstaną wówczas od razu fajne granulki/.
Na rozgrzany tłuszcz wrzucić cebulę, lekko zeszklić, dodać czosnek i marchew – chwilę dusić, po czym dołożyć kabaczka, pomidory i przecier. Dusić do miękkości /ok. 20-30 min./. Doprawić do smaku przyprawami i zagotować.

Zapiekanka z cukinii z pomidorami i serem mozzarellą

Musiałam dziś jakoś zagospodarować cukinię, którą dotąd przechowywałam w koszyku na balkonie, a wobec zbliżającego się znacznego ochłodzenia dłużej tak pozostawać nie powinna. Wypatrzyłam taką oto zapiekankę i zrobiłam.
A przepis znalazłam tu.
zapiekanka z cukinii z pomidorami i mozzarellą

Składniki

2 cukinie
1  kulka mozzarelli około 150 g
2 jaja
1 łyżka maki ziemniaczanej z brzuszkiem
1/3 szklanki chudej śmietany
2 pomidory
1 łyżeczka masła
1 spora cebula
2 ząbki czosnku
świeże zioła – tymianek, rozmaryn, oregano…
płaska łyżeczka suszonych ziół prowansalskich
szczypta cukru
sól, pieprz do smaku
zapiekanka z cukinii z pomidorami i mazzarellą przed pieczeniem

Wykonanie

Umytą cukinie zetrzeć na grubych oczkach tarki. Gdy jest bardzo soczysta można wyłożyć na sitko, aby nadmiar wody spłynął.
Na maśle lekko i krótko podsmażyć posoloną cebulkę. Kiedy się zeszkli, dodać posiekane świeże zioła z czosnkiem i zioła prowansalskie. Podsmażyć kilka sekund na małym ogniu i natychmiast dodać startą cukinię. Dusić całość około 2 minuty – resztę dopiecze piekarnik.

Do nieco przestudzonej cukinii dodać masę z wymieszanych jajek, mąki, śmietany, soli i pieprzu. Wymieszać dokładnie i przełożyć do wysmarowanego naczynia żaroodpornego.
Na wierzchu przygotowywanej zapiekanki ułożyć pokrojoną w kostkę mozzarellę i plasterki pomidorów, sparzonych wcześniej we wrzątku i obranych ze skórki.
Zapiekać ok. 30 min. w temperaturze 180 st.C, grzałka góra-dół.

Roladki z piersi kurczaka z jajkiem i papryką

Pisałam już, że bardzo lubię roladki? pisałam. No to kolejna propozycja.
roladki z piersi kurczaka z jajkiem i papryką

Składniki

2 piersi z kurczaka /pojedyncze/
sól, pieprz
farsz
4 plastry szynki lub polędwicy drobiowej
1 jajko ugotowane na twardo
papryka czerwona, zielona i żółta /po kawałku/
natka pietruszki
schłodzone masło

1 jajko
bułka tarta
roladki z piersi kurczaka z jajkiem i papryką

Wykonanie

Filety kurczaka przekroić na pół /wyjdą 4 kotlety/, rozbić, przyprawić solą i pieprzem. Na każdym kotlecie ułożyć plasterek szynki, ćwiartkę jajka, po 1 pasku z każdego koloru papryki, natkę pietruszki oraz kilka kostek schłodzonego masła. Zawijać roladki, panierować w jajku i bułce tartej, a następnie smażyć je na rumiano.
roladki z piersi kurczaka z jajkiem i papryką

Surówka z kapusty pekińskiej z chrzanem

Prosta i pyszna surówka i pasuje – moim zdaniem – do wszystkiego.
surówka z kapusty pekińskiej z chrzanem

Składniki

1/2 kapusty pekińskiej
2 jabłka starte na tarce (najlepiej kwaskowate)

sos:
mały kubeczek jogurtu naturalnego (dałam śmietanę 12%)
2 łyżki octu winnego
1 łyżka miodu
1 łyżka tartego chrzanu
sól
natka pietruszki (opcjonalnie)

Wykonanie

Kapustę cieniutko poszatkować, wymieszać z jabłkami i zalać sosem.

źródło przepisu tu

Piersi kurczaka pieczone w mleku

Dziś przygotowałam piersi pieczone w mleku… a co?
w sieci hulają przepisy na różne mięsa pieczone w mleku, a to schab /też zamieszczę kiedyś taki przepis/, a to łopatka, a to pierś z indyka… indyka nie lubię, zatem będzie pierś z kurczaka. Upiekły się cudownie, a jeszcze polane sosem przygotowanym na bazie sosu z pieczenia to już bajka. Danie robi się prawie samo, zatem warto go wprowadzić do menu.
piersi kurczaka pieczone w mleku

Składniki

ok. 1 kg piersi z kurczaka
ok. 1 l mleka 2%
sól, pieprz czarny, sól czosnkowa
ulubione przyprawy – u mnie przyprawa do kurczaka, papryka słodka, rozmaryn świeży
piersi kurczaka pieczone w mleku

Wykonanie

Umyte i osuszone piersi kurczaka natrzeć mieszanką przypraw i odstawić w chłodne miejsce na 2-3 godziny. Następnie zalać mięso mlekiem tak, żeby przykryło mięso i odstawić do lodówki na kilka godzin /u mnie całą noc „leżakowało” w lodówce/.

Po tym czasie wyjąć mięso i włożyć do naczynia żaroodpornego, zalać częścią mleka /wystarczy połową mleka, mięso nie musi się”kąpać”, ma się piec/.
Piec bez przykrycia w temp.180-190 st.C przez ok. 1 godz. W czasie pieczenia polewać co jakiś czas wytworzonym sosem lub odwracać mięso.
piersi kurczaka pieczone w mleku tu polane jasnym sosem

Jeśli chcemy podać je z sosem, można go zrobić na bazie tego z pieczenia.
Zrobić jasną zasmażkę z 1 łyżki masła i 1 łyżki mąki, rozprowadzić mlekiem /ok.1/2 szklanki/. Mięso wyjąć z rondla w którym się piekło i odłożyć na talerz, zaś do rondla wlać przygotowaną zasmażkę, wymieszać zbierając z boków wszystkie smaki i zagotować. Za pomocą blendera zmiksować sos. Mięso ponownie włożyć do rondla.

Kanapki „po studencku” pod serową kołderką

kanapki studenckie
Przypomniałam sobie o nich wczoraj i dziś zrobiłam…w czasach studenckich, a nawet w początkowym okresie zawodowego życia, kiedy niby już się zarabiało i miało własną kasę /ale co to były za pieniądze na stażu…/, takie lub podobne kanapki królowały na wszelkich imprezach. Nie wymagały wielkich nakładów pieniężnych /a który student ma kasę?/, nie trzeba było dużo czasu na ich przygotowanie /zawsze uczynne koleżanki przychodziły z pomocą/, a co również ważne ich podanie nie wymagało jakiejś specjalnej zastawy. Kilka talerzy wystarczyło i można było na nich ułożyć całe stosy kolorowych kanapeczek.

Bardzo jestem ciekawa, czy któraś z moich kumpelek mieszkających przy ul. Żeromskiego pamięta takie kanapki, a może też czasem je robi?
Może się odezwie /wiem, że tu wpadają czasem/. Och, łza w oku się kręci, rozczuliłam się trochę… no to do kanapek.

A, i jeszcze jedno… takie kanapki można z powodzeniem przygotować przy udziale naszych małych pociech… dzieci z pewnością wykażą się swoją olbrzymią inwencją twórczą.
kanapki studenckie

Składniki

bułka typu weka /lub chleb lub chleb tostowy – przekroić po przekątnej/
kilka plasterków szynki
ogórek świeży /dziś pominęłam – względy dietetyczne/
pomidor /gdy już cena była znośna/
kilka rzodkiewek
3 jajka
kawałek sera żółtego ok. 10 dkg
szczypiorek
masło do smarowania
kanapki studenckie

Wykonanie

Bułkę pokroić w cienkie, równiutkie kromeczki. Każdą posmarować cienko masłem, na wierzchu ułożyć plasterki szynki, jajka, ogórka, pomidora, rzodkiewki. Na tak przygotowane kanapki zetrzeć na drobnych wiórkach ser żółty , aby utworzyła się puszysta „kołderka”. Szczypiorek drobno pokroić i posypać delikatnie na wierzch.
kanapki studenckie

Tort Szwarcwaldzki z frużeliną

Jest już na moim blogu Tort Czarnolas /Szwarcwaldzki/, ale kiedy ujrzałam ten i poczytałam przepis, zainteresował mnie do tego stopnia, że musiałam go zrobić.
Bardzo zaintrygowała mnie ta dodatkowa masa kisielowa, choć to nic innego jak frużelina z wiśni. Tort był przeznaczony do konsumpcji także przez dzieci, stąd alkohol musiałam wyeliminować, a do nasączenia użyć rozcieńczonego soku.
A przepis jest autorstwa…Ali i prawie nic w nim nie zmieniłam.
tort szwarcwaldzki

Biszkopt

8 jajek
8 łyżek cukru
6 łyżek mąki pszennej
2 łyżki kakao
2 łyżeczki proszku do pieczenia
tort szwarcwaldzki

Frużelina

kompot z wiśni /u mnie 730 g w tym wiśnie 360g/
4 płaskie łyżki mąki ziemniaczanej
2 łyżki cukru
100 ml wiśniówki

Bita śmietana

1 l kremówki /u mnie 30%/
5 łyżek cukru pudru /dałam 2 x po 3 łyżki czyli w sumie 6 łyżek/
4 łyżeczki żelatyny /dla pewności dodałam jeszcze śmietan-fix do drugiej połowy śmietany, przeznaczonej do dekoracji/

wiśniówka do nasączenia biszkoptów
wiśnie kandyzowane Gold Pack /dałam galaretkę
płatki czekolady do obsypania

Wykonanie
tort szwarcwaldzki z frużeliną

Biszkopt
Białka ubić na sztywno, dodać cukier i żółtka – nadal ubijać tak długo, aż ciasto nie będzie  spadać z łyżek z miksera. Mąkę, proszek do pieczenia i kakao przesiać przez sitko. Dodawać porcjami do ubitej masy jajecznej i powoli wymieszać. Wylać na tortownicę 28 cm /u mnie 27 cm/ wyłożoną papierem do pieczenia. Piec około 40 min. w 170 st. Zimny biszkopt przekroić 2 razy uzyskując 3 placki.

Frużelina z wiśni
Wiśnie odsączyć na sitku. Sok z wiśni przelać do garnka i uzupełnić do 0,5 litra wodą. Odlać 0,5 szklanki soku, dodać cukier, mąkę ziemniaczaną i wymieszać. Resztę soku zagotować, wlać rozmieszaną mąkę i ugotować kisiel. Zdjąć z ognia lekko przestudzić, dodać wiśnie, wiśniówkę i delikatnie wymieszać.

Bita śmietana
Kremówkę ubić na dwa razy tzn każde 0,5 litra osobno w odstępach czasowych.
Zimną kremówkę ubić na sztywno, dodać cukier puder i śmietan-fix  i zmiksować. Żelatynę zalać  niewielką ilością wody do napęcznienia, podgrzać i letnią wlać do ubitej śmietany miksując na wolnych obrotach.
tort szwarcwaldzki z frużeliną

Warstwy tortu
biszkopt nasączony wiśniówką /użyłam rozcieńczoną sokiem i wodą/
połowa letniej frużeliny wiśniowej
bita śmietana
biszkopt nasączony wiśniówką /j.w./
druga połowa letniej frużeliny wiśniowej
bita śmietana
biszkopt
bita śmietana /dałam na początek tylko cienką warstwę/

Po złożeniu tortu schłodzić go przez około 3-4 godziny, aby frużelina całkowicie stężała. Ubić drugą kremówkę, posmarować i udekorować boki i górę tortu. na wierzchu ułożyć wiśnie kandyzowane /u mnie kosteczki galaretki/. Tort ponownie odłożyć do schłodzenia.

moja uwaga – jeśli tort będzie też dla dzieci i do nasączenia wyeliminujemy alkohol, koniecznie dodać trochę soku z cytryny

Kartka z kalendarza szalonej babci

Od rana jest podenerwowana.  Czeka na ważną wiadomość. Jej myśli krążą niczym odrzutowce, raz są tu, raz biegną tam, nie może ich okiełznać. Stara się czymś zająć, pomyśleć o czymś innym, ale nie, niesforne są wciąż przy niej, jak ta uparta, natrętna mucha.
Poddaje się więc i bezwolnie zmierza do pokoju, w którym stoi komputer. Włącza go, następnie otwiera skrzynkę mailową oraz gg.

W domu panuje cisza, wszechogarniająca, pracujący są w pracy, pies po porannym spacerze drzemie na swym posłaniu, tylko ona… nosi ją z kąta w kąt, ale telefon komórkowy oczywiście ciągle przy niej. Czeka…

Czas wlecze się niemiłosiernie, jak woda pod górę… dopiero dziewiąta? O rany, a co będzie dziś z obiadem? Najwyżej nie będzie, nie będzie przecież w takiej chwili zajmować się tak przyziemnymi sprawami, jak gotowanie… kto by myślał o jedzeniu w takim dniu?
ale dziadek… kto wie?

Na wszelki wypadek omija kuchnię szerokim łukiem, bo i po co ma jej przypominać, że może by zająć swe ręce czymś, co zmieni też orbitę jej myśli …
sprawdza komórkę, pocztę i wiadomości na gg… cisza…
więc ona znowu w podróż do stolicy… myślami… co się tam teraz dzieje?
e, no co ma się dziać, spokojnie, wszystko będzie dobrze…

Wskazówki zegara przesuwają się leniwie do przodu… a może coś z tym zegarem nie tak? biegnie, by sprawdzić godzinę na drugim, i na trzecim, i na następnym… wszędzie ten sam czas.
Szkoda, że już nie palę – myśli sobie… papieros pohamowałby emocje, uspokoił… ale niestety, to nie wchodzi to w rachubę…

Dochodzi dziesiąta… dlaczego taka cisza, dlaczego nie ma telefonu lub przekazanej w inny sposób wiadomości…
Myśli kołaczą się  po jej głowie,  odbijają się od ściany do ściany chyba pustej zupełnie czaszki… taka dudniąca cisza tam panuje…
Strasznie nie znosi czekania, zawsze woli być w środku, kiedy coś się dzieje, takie czekanie ją zabija…

Całe szczęście, że nikogo z nią nie ma… szczęście tych „nieobecnych” oczywiście… jest świadoma, jaka potrafi być w takich sytuacjach… nieznośna? no, delikatnie powiedziane…

A może są jakieś … nie, nie, wszystko będzie dobrze, musi być dobrze…
ale na wszelki wypadek biegnie przed wiszący na ścianie malutki obrazek Matki Boskiej z Dzieciątkiem…hm, jak trwoga to Boga…trochę tym onieśmielona szepcze…

Pod Twoją obronę uciekamy się do Ciebie
Święta Boża Rodzicielko,
naszymi prośbami nie racz gardzić…

A, i jeszcze do swojego patrona…
św. Ojcze Pio, nie proszę o siebie, ale czuwaj nad nimi…

Już lepiej, troszkę się uspokoiła.
Ociężale przesuwają się wskazówki zegara… dalsze pół godziny minęły, a tu nadal cisza w eterze…no to trzeba postawić w stan gotowości najbliższych…
Mamo, Tato,  jesteście tam bliżej, proście… bo mój głos widać nie dociera z daleka, pilnujcie, aby wszystko było w porządku…czuwajcie nad nimi
chwila skupienia i … dzwonek telefonu przerywa ciszę…

Już jest !!!  wszystko w porządku! Mama i córeczka czują się dobrze. Mała waży … mierzy…później zadzwonię… a, wyślę zdjęcie na skrzynkę….
to dzwonił przejęty bardzo swą nową rolą TATUŚ.

Jest 15 listopada, czwartek, godzina 10.46. Siedzi nadal przed komputerem, napięcie  schodzi z niej  bardzo  powoli… jak powietrze z nadętego do granic wytrzymałości balonu.
Dociera do niej wreszcie … jest BABCIĄ!
Tak, prawdziwą babcią, i to już po raz drugi w tym roku… czyli jest babcią 200-procentową.
Siedzi, ryczy jak bóbr, łzy jak grochy spływają po policzkach… Jest taka szczęśliwa.

W pośpiechu dziękuje Wszystkim wzywanym na pomoc, nikogo nie pomija, uśmiecha się do nich z wielką wdzięcznością, przepraszając równocześnie swoich Rodziców za to, że prośba skierowana do Nich była trochę… rozkazem? /wie, że rozumieli jej emocje i się nie gniewają/.
Później wchodzi na swoją skrzynkę mailową i odbieram pocztę, a tam…
jej  oczom ukazuje się śliczna kruszynka, o przeraźliwie jasno niebieskich oczkach…

* * * * * * *

Nie, nie, nie zostałam teraz ponownie babcią… Te wszystkie przeżycia to wspomnienia szalonej babci, które miały miejsce 7 lat temu, a ich sprawczynią był nie ktoś inny, tylko moja wnuczka, dziś już 7-letnia  gify imiona  Nie do wiary!


Bądź jasnym promieniem

dla tych, co słońca nie znają.
Żyj zawsze czynem – nigdy marzeniem
i niech Cię ludzie kochają.

Zdrowia, szczęścia, pomyślności,
w każdej chwili moc radości.
Niech Ci pachną kwiaty, drzewa
i niech wszystko „sto lat” śpiewa!

 Nie tylko życzenia
dla Ciebie mamy
również tysiąc całusów
bo Cię Kochamy!

gify buziaki

 

Proste ciasto z jabłkami z keksówki

Przy okazji pieczenia biszkoptu na tort… tak, tak, będzie tort, bo też okazja będzie nie lada, ale o tym póki co sza… żeby nie zapeszyć,  żeby choć wyszedł dobrze…
no więc przy tej okazji postanowiłam coś jeszcze upiec jako, że po szarlotce kruszonkowej nie pozostał nawet okruszek. W zasięgu miałam akurat kilka jabłek, które zostały mi po rzeczonej szarlotce, więc…
W wyniku krótkiego namysłu padło na to proste, acz smaczne i ciekawie się prezentujące ciasto.
A przepis wypatrzyłam tutaj.

ciasto z jabłkami proste

Składniki

3-4 średniej wielkości jabłka
250 g  mąki /ok.1,5 szklanki lub ciut więcej/
2 jaja
80 g cukru /ok.1/2 szklanki/
3 łyżeczki proszku do pieczenia
4 łyżki śmietany
1 łyżka jogurtu /mleka/
3 łyżki oleju
cukier wanilinowy
cynamon
ciasto z jabłkami proste

Wykonanie

Utrzeć jajka z cukrem, dodać mąkę i proszek do pieczenia i dokładnie zmiksować. Dodać śmietanę, jogurt i olej i również zmiksować.

Jabłka obieramy i kroimy na kosteczkę.

Keksówkę wyłożyć papierem do pieczenia, wlać połowę ciasta, na ciasto wyłożyć większą część jabłek lekko oprószonych cynamonem lub mąką, po czym wylać pozostałe ciasto. Przez środek ciasta /na wierzchu/ wyłożyć pozostałą część jabłek /wysypać „jabłkową” ścieżkę/ i posypać cukrem waniliowym.

Ciasto piec w piekarniku nagrzanym do 150 st. C /termoobieg/ przez 45-50 min. Po upieczeniu można posypać cukrem pudrem.

 

Rumsztyk wieprzowy po mojemu

W czasach mej młodości, kiedy korzystałam z zakładowej stołówki, zapamiętałam danie nazywane „rumsztykiem”. Było to coś w rodzaju kotletów, ale grubo zmielonych i nieco grubszych niż tzw. sznycle, a na wierzchu miały położoną cebulkę usmażoną. Były trochę twardawe, więc należy sądzić, że były zrobione z mięsa wołowego. Sprawdziłam w necie i tak – rumsztyk to siekany kotlet z mięsa wołowego.
Jako, że nie przepadam za wołowiną i raczej obecnie trudniej ją kupić, a poza tym jest stosunkowo droga, postanowiłam zrobić rumsztyk wg mojej wyobraźni z mięsa wieprzowego.
rumsztyk

Składniki

0,5-0,6 kg mięsa wieprzowego /łopatka/
1 bułka kajzerka /namoczona w mleku/wodzie/
1 cebula
1 ząbek czosnku
1 jajko
cebula prażona /zamiennie zupa cebulowa – proszek/
sól, pieprz ziołowy, kminek mielony

2 średnie cebule
masło
rumsztyk

Wykonanie

Mięso i cebulę, a także namoczoną i odciśniętą bułkę zmielić, używając sitka o największych otworach. Czosnek drobniutko posiekać lub przecisnąć przez praskę.. Połączyć wszystkie składniki i wyrobić dokładnie masę.
Formować owalne kotlety, smażyć na rozgrzanym oleju, na średnim ogniu. Osączyć z nadmiaru tłuszczu.

2 dodatkowe cebule pokroić w cienkie piórka lub półkrążki i usmażyć na jasno-złoty kolor, dodać 2 łyżki wody i troszkę soli i zagotować. Można dodać paprykę konserwową pokrojoną w paseczki – dla lepszego efektu wizualnego.
Podawać rumsztyki z nałożoną na wierzch cebulką.