Drożdżowe ślimaczki z pikantnym farszem

Pyszne, mięciutkie, w sam raz na kolację lub do barszczyku lub do podgryzania np. na babskich pogaduchach lub dla facetów jako przegryzka… w czasie oglądania meczu.
drożdżowe ślimaczki pikantne

Składniki – ciasto    

0,5 kg mąki
4-5 dkg drożdży
2 jajka
1 łyżka soku z cytryny lub octu
0,5 łyżeczki soli
2 łyżeczki cukru
1 szklanka letniego mleka
5 dkg masła
2 łyżki oleju

Farsz – wg uznania

pieczarki, cebula, szynka, boczek, ser żółty, keczup łagodny
u mnie dzisiaj – szynka konserwowa, ser żółty i czerwona cebula plus keczup oczywiście
drożdżowe ślimaczki pikantne

Wykonanie

Mleko podgrzać, żeby było letnie, masło rozpuścić.
Do miseczki rozkruszyć drożdże, dodać cukier, 2 łyżki mąki i połowę mleka – wymieszać trzepaczką rózgową. Odstawić w ciepłe miejsce, aby rozczyn zaczął rosnąć.

Do większej miski przesiać mąkę, dodać sól, masło, olej, jajka, ocet oraz rozczyn drożdżowy. Wyrobić ciasto /ja wyrabiam chwilę, bez zbytniej przesady, do czasu kiedy wszystkie składniki się połączą w jednolite ciasto/.
Teraz ciasto przykryć ściereczką i odstawić do wyrośnięcia.
Kiedy ciasto podwoi już swoją objętość miskę odkryć, uderzyć ciasto dłonią kilka razy, aby usunąć nadmiar powietrza, po czym wyjąć połowę ciasta, rozwałkować na prostokąt /u mnie ok. 30×40 cm/.
Ciasto posmarować cieniutko łagodnym keczupem, posypać startym serem i nałożyć przygotowane dodatki. Następnie zwinąć w rulon /tak, jak zwijamy makowce/, pokroić na kawałki ok. 4 cm. układać na blaszce wyłożonej papierem i lekko spłaszczyć.
Analogicznie postąpić z drugą częścią ciasta.

Piec w piekarniku nagrzanym do temp. 180 st. C /grzanie góra-dół/ ok. 25 min.
Podawać ciepłe, ale dobre są również następnego dnia odgrzane np. w mikrofalówce.
Z tej porcji uzyskałam 14 szt. drożdżowych ślimaków.

Ciasto drożdżowe od Turczynki

Tego jeszcze nie było… ciasto drożdżowe z importu, prosto z Turcji…
Kiedy zobaczyłam przepis i przeczytałam go, od razu mi się spodobał i wiedziałam, że kiedyś muszę go zrobić. No i dziś przyszła na niego kolej.
Ciasto bardzo dobrze się wyrabia, jest cudownie elastyczne, a po upieczeniu mięciutkie i puchate.
A przepis pochodzi od Gosi  i to ona – jak napisała – dostała go od Turczynki właśnie.

Składniki     

1 szklanka  letniego mleka
1 szklanka oleju
1 szklanka jogurtu naturalnego
1 białko
0,5 kostki drożdży ( 50 g )
czubata łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka soli
2 łyżeczki cukru
1 kg mąki

dodatki – wg uznania
drożdżowe

Wykonanie

Do miski  dać wszystkie składniki oprócz mąki. Wymieszać łyżką i odstawić na 5 minut.
Następnie wsypać nieco mniej niż 1 kg mąki i ręką wyrobić ciasto – tylko do połączenia składników.
Odstawić ciasto na 10 minut  przykryte ściereczką. Po tym czasie jest ono już gotowe do dalszej obróbki.

Ciasto może mieć wielorakie zastosowanie, zarówno do wypieków słodkich jak też słonych, m.in. jako spód do pizzy czy ciast owocowych, serników, makowców, czy po prostu bułki drożdżowej, ale też wszelkiego rodzaju bułeczek czy ciastek.

Przygotowane „wyroby” układać w blaszce, pozostawiając je jeszcze przed pieczeniem do wyrośnięcia ok. 15 min.
Piec w piekarniku nagrzanym do temp. ok. 180 st.C – pieczywo drobne ok. 15 min. zaś ciasta ok. 30 min.
z marmoladą   bułeczki z marmoladąkapuśniaki   kapuśniaczki

uwaga
– czas wyrastania w poszczególnych fazach może być dłuższy gdy jest zimno w mieszkaniu lub drożdże nie są zbyt świeże, wtedy trzeba poczekać dłużej
– do wypieków słodkich ilość cukru można zwiększyć

U mnie dziś została upieczona drożdżówka z kawałkami jabłek i kruszonką /z części ciasta/, a ponadto bułeczki z marmoladą i kapuśniaki z kapustą kiszoną i kaszą gryczaną /z pozostałej części ciasta/.

Pierogi z mięsa drobiowego z kaszą kuskus

Oto i one – obok Pierogów z mięsa drobiowego z kaszą gryczaną

pierogi z mięsem z kaszą kuskus

Ciasto

1,5 szklanki mąki pszennej
1/2 szklanki gorącej wody z mlekiem
1 łyżeczka masła
1/2 łyżeczki soli
2 łyżki natki pietruszki /suszonej/

Farsz

2 szklanki zmielonego ugotowanego mięsa
razem z jarzynami z rosołu – marchew, pietruszka, seler
1/2 szklanki suchej kaszy kuskus
1 łyżka prażonej cebuli
1 ząbek czosnku
sól czosnkowa, papryka ostra
sól, pieprz ziołowy, przyprawa „złocisty kurczak”
3-4 łyżki świeżej natki pietruszki
pierogi z mięsem z kaszą kuskus

Wykonanie

Ciasto przygotować w sposób podany przy pierogach ruskich.

Kaszę kuskus wsypać do szklanki //2 szklanki/, troszkę posolić i zalać wrzącą wodą do pełna, zamieszać. Po chwili, kiedy kasza wchłonie wodę, znowu wymieszać

Do zmielonego mięsa dodać kaszę i przyprawy, wyrobić masę. Konsystencja jest odpowiednia i nie trzeba już niczego dodawać do zagęszczenia masy..
Nakładać farsz na wycinane szklanką krążki, sklejać, wrzucać na osolony wrzątek, gotować do czasu wypłynięcia.
Podawać gorące – u mnie ze skwarkami i natką pietruszki drobno pokrojoną..

Z tej porcji wyszło mi 35 szt pierogów.

 

Pierogi z mięsa drobiowego z kaszą gryczaną

Miały dziś być – obok ruskich oczywiście – Pierogi z mięsem.
Trzeba było wykorzystać mięso pozostałe po ugotowanym rosole, a ponieważ galaretka z drobiu niedawno była, padło na pierogi. Ale co, tak z samym mięsem? Postanowiłam coś jeszcze dorzucić. Pomyślałam o kaszy gryczanej, ale był tylko jeden woreczek na zapasie, więc drugą połowę zrobiłam z kaszą kuskus. I powiem, że obie wersje bardzo mi przypadły do … smaku.
Mięsa nie ważyłam, zmieliłam je razem z warzywami /też po rosole/ i zmierzyłam … szklanką /wyszły mi 4 szklanki/,  potem podzieliłam to na pól, dodając do jednej połowy .kaszę gryczaną, do drugiej zaś kuskus.
pierogi z mięsem i kaszą gryczaną

Ciasto

1,5 szklanki mąki pszennej
0,5 szklanki gorącej wody z mlekiem /pół na pół/
1 łyżeczka masła
1/2 łyżeczki soli

Farsz

2 szklanki zmielonego ugotowanego mięsa
razem z jarzynami z rosołu – marchew, pietruszka, seler
1 woreczek kaszy gryczanej /1/2 szklanki suchej kaszy/
2 łyżki prażonej cebuli
sól czosnkowa, maggi
sól, pieprz ziołowy, przyprawa „złocisty kurczak”
pierogi z mięsem i kaszą gryczaną

Wykonanie

Ciasto przygotować w sposób podany przy pierogach ruskich.

Kaszę ugotować w lekko osolonej wodzie, ostudzić.
Do zmielonego mięsa dodać kaszę i przyprawy, wyrobić masę. Konsystencja jest odpowiednia i nie trzeba już niczego dodawać do zagęszczenia masy..
Nakładać farsz na wycinane szklanką krążki, sklejać, wrzucać na osolony wrzątek, gotować do czasu wypłynięcia.
Podawać gorące – u mnie ze skwarkami z boczku.

Z tej porcji wyszło mi 35 szt pierogów, z tym, że ja farszu daję sporo.

Zroślak

Fajna nazwa, czyż nie? Superowa, jakby powiedział ktoś z młodzieży… super na tyle, że mimo upływu długiego czasu, bardzo długiego, zapamiętałam tą nazwę i dziś sobie przypomniałam, odnalazłam przepis /odkopałam/ i upiekłam ponownie. Bo dziś szalałam „drożdżowo”, bo było i Ciasto drożdżowe wyrabiane mikserem i Pierożki drożdżowe, no i przy okazji jest też zroślak.
A przepis pochodzi od Kasi.
zroślak

Ciasto

4 szklanki mąki
1 jajko
4 dkg drożdży
1 łyżeczka cukru
2 płaskie łyżeczki soli
0,5 szklanki mleka
0,5 szklanki ciepłej wody
1/4 szklanki oleju
ulubione przyprawy ziołowe

Farsz

30 dkg dowolnej kiełbasy lub innej wędliny
20 dkg pieczarek
1 duża cebula
1 papryka świeża
olej do smażenia
przyprawa do pizzy lub zioła prowansalskie

Na wierzch

10 dkg startego na tarce sera żółtego
1 jajo
1 łyżka ketchupu (niekoniecznie)
zroślak

Wykonanie

Do miski wsypać mąkę, zrobic dołek i wkruszyć drożdże, zasypać cukrem i zalać ciepłym mlekiem. Odstawić na chwilę, żeby drożdże „ruszyły”. Dodać pozostałe składniki i zagnieść ciasto, zostawić pod przykryciem do wyrośnięcia na ok. 1/2 godz.

Pieczarki drobno pokroić i podsmażyć na łyżce oleju.
Cebulę zeszklić dodać dobno pokrojoną kiełbasę – lekko podsmażyć, dodać paprykę (też drobno pokrojoną), smażyć razem ok. 2 min. Wymieszać wsystkie składniki farszu, przyprawić.

Z wyrośniętego ciasta uformować placek o grubości ok. 2 cm, wycinać szklanką kółka (jak do pierogów), nakładać farsz formując kulkę.
Takie „nadziane” kuleczki układać na natłuszczonej blaszce bez odstępów. wierzch posmarować jajem wymieszanym z łyżką ketchupu, posypać żółtym serem i odstawić na 10 min.

Piec w temp. 180 st.C ok. 30-40 min. Powinny się ładnie zrumienić.
Na blachę 24×36 cm wchodzi 24 kulek .
Podawać w całości (każdy odłamuje sobie bułeczkę) np. z sosem czosnkowym.

Można przygotować też inny farsz, dziś zrobiłam np. kilka nadzianych…bigosem.

Tort stracciatella

Miał być podobny do Tortu Szwarcwaldzkiego z frużeliną, ale inny… bez owoców… no skoro miał być, to musiał być… zamiast owoców jest czekolada…wszak stracciatella  oznacza deser z drobnymi kawałkami ciemnej czekolady.
tort stracciatella

Biszkopt

6 jajek
1 szklanka mąki tortowej
1 szklanka cukru
2 łyżeczki proszku do pieczenia
2 kopiate łyżki kakao
1 łyżka octu
3 łyżki oleju
szczypta soli

Krem z wiórkami czekolady

990 ml kremówki 30% /3 kubki z Biedronki/
1 biała czekolada
4 łyżeczki żelatyny
1/2 szklanki wody do rozpuszczenia żelatyny
1/2 tabliczki czekolady deserowej
tort stracciatella

Do nasączenia

1 szklanka posłodzonej herbaty z sokiem z połowy cytryny
pół kieliszka spirytusu /gdy nie będą jeść dzieci/
dodatkowo
kilka łyżek podgrzanego i przetartego przez sitko nisko-słodzonego dżemu z czarnej porzeczki

Wykonanie
tort stracciatella

Najlepiej prace rozłożyć na dwa dni.
/tortownica o śr. 26 cm/

pierwszy dzień

Ubić białka ze szczyptą soli. Dodawać stopniowo cukier, następnie po jednym żółtku, potem ocet oraz olej. Mąkę przesiać i wymieszać z proszkiem i kakao. Dodawać do ubitych białek i delikatnie mieszać końcówkami wyłączonego miksera lub szpatułką. Ciasto wylać do tortownicy, której tylko dno wyłożyć papierem do pieczenia /lub posmarować margaryną i posypać bułką tartą/.
Piec w piekarniku w 150-160 st.C – 30-40 minut /termoobieg 150 st. 30 min./. Od razu po wyjęciu z piekarnika gorący biszkopt razem z blaszką odwrócić  do góry dnem i  upuścić /w blaszce/ na stół  z wysokości ok. 40 cm /w taki sposób, aby upadł płasko na stół – pozwoli to usunąć ewentualne nierówności i biszkopt nie opadnie/. Pozostawić w tej pozycji do lekkiego wystygnięcia. Potem już zdjąć obręcz i usunąć papier.

Śmietanę dobrze podgrzać, gdy zacznie się gotować, dodać połamaną białą czekoladę i zestawić z ognia, ale cały czas mieszać do momentu, aż czekolada się rozpuści i wszystko ładnie połączy.
Wystudzić dobrze przez kilka godzin w lodówce, a najlepiej całą noc.

drugi dzień

Gdy śmietana będzie wystudzona, ubić mikserem. Na początku na niskich, następnie na wyższych obrotach /uważać, aby nie „przebić” śmietany i nie zrobić masła!!! ubijać do momentu, gdy mieszadła zaczną zostawiać na powierzchni wyraźny ślad /.
Żelatynę rozpuścić wcześniej w gorącej wodzie, ostudzić. Połączyć z ubitą śmietaną – wlewać cienkim strumieniem pod koniec ubijania.

Teraz śmietanę podzielić na 2 części.
Do jednej dodać startą na grubych oczkach połówkę czekolady deserowej, ewentualnie jeśli trzeba lekko schłodzić – będzie do przełożenia tortu.
Druga część – bez dodatku startej czekolady – posłuży do posmarowania wierzchu i boków tortu, a także do dekoracji /część przeznaczoną do zrobienia dekoracji schłodzić bardzo mocno/.
tort stracciatella

Wystudzony biszkopt podzielić na trzy równe części.
W obręczy od tortownicy ułożyć jedną część na spód. Nasączyć ją ponczem, posmarować cieniutko dżemem, wyłożyć połowę śmietany z wiórkami czekoladowymi, wyrównać, na to położyć drugi krążek, znowu nasączyć, posmarować cieniutko dżemem i wyłożyć drugą połowę śmietany z wiórkami, wyrównać, przykryć trzecim krążkiem, lekko przycisnąć i odrobinę nasączyć.
Włożyć paterę z tortem do lodówki na minimum 15 min.
Po tym czasie wyjąć tort, zdjąć delikatnie obręcz tortownicy, posmarować brzegi oraz wierzch tortu śmietaną bez dodatku ciemnej czekolady /część zostawić do dekoracji i mocno schłodzić/, wyrównać dokładnie i schłodzić, po czym udekorować wg uznania.
Odstawić do lodówki do następnego dnia.
tort stracciatella

Pizzerinki

Jak tak dalej pójdzie /z tą pseudo zimą/, to nie wiem co się ze mną stanie. Ja już naprawdę chcę się wyrwać z domu, wiadomo gdzie… moi najbliżsi wiedzą… a tu żadnych widoków. Więc siedzę w kuchni i z nudów tworzę… potrawy… żeby ktoś nie pomyślał, że stałam się artystą jakimś…. Syn nawet widząc to powiedział – chyba naprawdę się nudzisz!
A ja się nie nudzę, ja jestem znudzona tym siedzeniem, zamiast czynnie wypoczywać w moim królestwie /zainteresowani wiedzą o co chodzi/.

Zachciało mi się dzisiaj Maminych Podpłomyków , więc zabrałam się do roboty, ale w kontekście tych moich rozmyślań przypomniały mi się takie mini „niby pizze”, które czasem nabywałam w drodze do mojego królestwa, aby było co przegryźć w razie ochoty. Piszę „niby pizze” bo do prawdziwej im bardzo daleko … malutki placuszek maźnięty keczupem i popstrzony serem.
No pomyślałam, drożdże mam, mąkę też, upiekę przy okazji takie małe pizze, tylko trochę bogatsze niż te, o których mówię – będą z pieczarkami i z szynką… oddzielnie, dla tych, których pieczarki kłują w ząbki. A nazwałam je tak zdrobniale… pizzerinki…
pizzerinki

Składniki

0,5 kg mąki pszennej
3-4 dag drożdży
1 łyżka cukru
1 szklanka mleka
1 jajko
1 łyżeczka soli
5 dag margaryny /lub 3 łyżki oleju/

1 jajko do posmarowania ciasta

na wierzch:
keczup
50 dkg pieczarek + 1 cebula czerwona + sól, pieprz /uduszone/
lub
30 dkg szynki /lub kiełbasy/ + 1 cebula /uduszona/
lub oba składniki pomieszać
dodatkowo
25 dkg sera żółtego /startego/
papryka ostra w proszku

Wykonanie

Mleko lekko podgrzać, część wymieszać z cukrem, dodać pokruszone drożdże i troszkę mąki, wymieszać i odstawić. Gdy rozczyn zacznie rosnąć dodać jajko, dobrze wymieszać np. trzepaczką lub mikserem.
Mąkę przesiać do dużej miski, dodać sól, resztę mleka oraz rozczyn.
Zagnieść ciasto, przykryć ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce, aby podwoiło swoją objętość.
Wyrośnięte ciasto ponownie zagnieść, dodając stopioną margarynę  i formować z niego okrągłe  placuszki, które układać na odrobinę natłuszczonej blaszce, zostawić na chwilę do podrośnięcia /należy zachować odstępy/. Wychodzi ok. 12 placków.
Każdy posmarować rozkłóconym jajkiem.
Na każdy placek kłaść pieczarki, bądź szynkę, bądź inne dodatki, wierzch  posypać startym serem i papryką, a następnie upiec w temperaturze 180st.C około 20 minut /powinny się zarumienić, ewentualnie włączyć na 5 min. termoobieg/.
Do konsumpcji posmarować keczupem /albo nie – jak kto woli/.

Ekspresowy barszcz czerwony na rosole

Wspominałam już wiele razy, że barszcz czerwony uwielbiam, mogłabym go jeść każdego dnia, a nawet powiem więcej – przez jakiś czas mogłabym jeść tylko barszcz.
Barszcz ten lubię w każdej wersji i odsłonie.
Dziś planowałam zupę pomidorową na rosole, ale będąc w sklepie /Biedronka/, wpadły mi w oko buraczki w postaci wiórek, zapakowane w woreczki foliowe, takie prawie gotowe do spożycia. I nagle… będzie barszcz… ekspresowy.

Zastanawiałam się, czy w ogóle taki przepis wrzucać na bloga, bo co w ogóle za przepis, ale pomyślałam, że skoro ja /w końcu już trochę wiosenek mam/ nigdy nie wpadłam, aby szybko na takiej bazie zrobić barszcz, to może będą też inni, którzy znajdą w tym akurat inspirację, kiedy będzie im głowa wysychać nad myśleniem „co by tu ugotować”.
Wykorzystałam więc rosół do barszczu, gotowe buraczki, trochę Kiszonego barszczu czerwonego /zawsze mam butelkę gotowego w lodówce/ oraz mrożone dodatki, jak liść selera i koperek i powstał pyszny, aromatyczny barszczyk w 10 minut.
Sama będę wracać do tego przepisu, kiedy będzie potrzebna zupa /u mnie w domu zupa musi być zawsze… dla niektórych/, a nie będzie czasu… albo ochoty… na siedzenie w kuchni i pichcenie.
barszcz ekspresowy na rosole

Składniki

2-2,5 l rosołu
1 opakowanie buraczków – wiórka /500 g/ *)
gałązka selera /może też być lubczyk/
ok. 1 szklanki barszczu kiszonego /domowego/
ok. 3/4 szklanki śmietany
2 łyżki mąki
koperek/natka pietruszki

*) zamiennie można użyć buraki w formie wiórków w słoiku – też do nabycia /np. w Biedronce

Wykonanie

Zagotować rosół z dodatkiem gałązki selera.
Śmietanę rozrobić z mąką, zahartować gorącym rosołem, dodać do garnka, zagotować. Teraz dopiero dodać buraczki /są już ugotowane, a poza tym chciałam, aby gotowały się ja najkrócej – chodzi o kolor, stąd taka, trochę odwrotna kolejność/, doprowadzić do wrzenia, dodając równocześnie barszcz kiszony /ilość wg własnego smaku, raczej dodawać stopniowo i próbować/. Dodać koperek.

Barszczyk gotowy, w zasadzie nie trzeba go już doprawiać, wszak rosół i dodany barszcz kiszony zawierają już wszystko co potrzeba. Ale jeśli ktoś będzie musiał jeszcze „dosmaczyć” nie ma przeszkód.

Mała prowokacja

Denerwuje mnie już ta „niby zima”…bo co to w końcu ma być?
Jak jest pora na zimę, to niech już będzie /nie przepadam za nią prawdę mówiąc/, a kiedy nadejdzie pora na wiosnę, to niech zima zmyka i zrobi jej miejsce.

Ale gdzie tam… siedzi sobie ta zima i udaje, że jest… że trwa, bo to jej czas, jej się wszystko należy. I tak sobie poprószy od czasu do czasu śniegiem, to znów gdzieś się zawieruszy, a słoneczko puści tylko  „oko” i już po śniegu.
To znowu czymś sypnie, ale już sama zmęczona tymi swoimi wyczynami i ich efektami, więc przyśnie na chwilę w starej wierzbie, a wiatr-hulaka tylko czeka na to i już napędza chmur, a te już leją deszczem… i już po zimie, już pora roku zawraca i znowu robi się jesień. I tak dalej, i znowu od początku powtórka z rozrywka.
Ot, takie „cuś”…  Ni pies, ni wydra, coś na kształt świdra.

Dziś, mimo wiatru i przenikliwego chłodu, który tenże serwował, udałam się do mojego ulubionego sklepu i co ujrzałam?
Całe regały pięknych pierwiosnków, w cudnych kolorach, takich wyrazistych, wpadających w oczy z daleka, chwytających wprost za serce, takich… wiosennych.
A kwiatuszki przecudnej urody, a kolory…
Są białe i żółte z różnymi środeczkami, i różowe, i czerwone, i brązowe, i nawet fioletowe…do wyboru, do koloru.
I od razu robi się lepiej, cieplej, radośniej, lżej…
A co tam zimno, a wiej se wietrze, wiej ile ci sił starcza, ja już czuję wiosnę, wybiegam myślami do przodu i widzę w swej wyobraźni bujne, zielone trawy, kołyszące się leniwie, obsypane kwieciem drzewa i krzewy, rabaty pachnące kwiatami, ach…nawet głos kukułki wydaje mi się słyszeć…
a tu nagły podmuch zimnego powietrza… jeszcze nie pora, jeszcze nie czas na wiosnę…

Nie pora? nie czas? jeszcze?
no to na przekór zimie, wiatrowi, deszczowi i czemu tam jeszcze… kupuję aż trzy doniczki pierwiosnków i zadowolona, uśmiechnięta od ucha do ucha niosę w ten zimopodobny dzień trochę wiosny do domu.
Ot, taka prowokacja.
A co?!  może wiosna się pośpieszy w tym roku?
pierwiosnki

Kotlety mielone z ziemniakami czyli 2 w 1

Jak szaleć to szaleć… To będzie propozycja kotletów weekendowych, albo działkowych, albo „na lenia”, a dlaczego? bo nie trzeba do nich już gotować oddzielnie ziemniaków. To będzie idealne danie do zabrania na działkę. Suróweczka do tego będzie już tam „rosła”, wystarczy tylko zabrać coś do surówki, podgrzać w mikrofali, usiąść wygodnie na niewygodnych ławeczkach w cieniu altanki obrośniętej winoroślą i zajadać … czy  trzeba coś więcej?
Pomarzyć dobra rzecz, ale póki na razie króluje zima /taka pora roku, gdyby ktoś nie wiedział, bo wyglądem raczej jej nie przypomina/, kotlety zjem z tym, co znalazłam w lodówce, a namiastka działki obok….
kotlety mielone z ziemniakami

Składniki

ok. 0,4 kg  mięsa wieprzowego /łopatka, karkówka, od szynki/
1 cebula
1-2 ząbki czosnku
3 łyżki kaszy manny
1 jajko
4 średnie ziemniaki /gotowane/
zielenina do wyboru – cebulka, czosnek, koperek, natka /ja preferuję zieloną część
czosnku lub cebuli/
sól, pieprz, kminek mielony
bułka tarta do panierowania
kotlety mielone z ziemniakami

Wykonanie

Mięso, cebulę i czosnek zmielić w maszynce do mięsa. Ziemniaki pognieść i połączyć z mięsem. Dodać pozostałe składniki, dobrze wyrobić masę. Uformować kotlety, panierować w bułce tartej i smażyć, podobnie jak sznycle.