Sałata zielona z pomarańczami

Kto jej nie lubi? chyba nie ma takich osób. Ja ją wprost uwielbiam, może też dlatego, że to był główny – obok mizerii – dodatek do obiadu w moim dzieciństwie w okresie letnim. Cóż to była za wyżerka – ogromna misa sałaty, która dopiero co została zerwana z grządki, do tego świeżutka śmietana i zielona cebulka. Ach te wspomnienia…
Dziś moja sałata będzie przyrządzona w bardziej wymyślny sposób – z dodatkiem pomarańczy, czerwonej cebuli i orzechów. Ma być obiad rodzinny, świąteczny, to i sałata musi być jakaś wykwintna? no. po prostu inna, nie taka codzienna.
salata zielona z pomarańczami

Składniki

1 główka sałaty zielonej
1 średnia czerwona cebula
1 pomarańcza
sok z 1/2 pomarańczy
2 łyżki soku z cytryny
1 łyżka cukru pudru
3 łyżki oleju rzepakowego
sól
kilka orzechów włoskich /opcjonalnie/

Wykonanie

Umytą i odsączoną sałatę rozdrobnić palcami, rwąc na mniejsze kawałeczki.
Cebulę pokroić w cienkie piórka, porozdzielać na pojedyncze części.
Pomarańczę obrać /okroić ze skóry ostrym nożem tnąc wzdłuż/, po czym wyfiletować miąższ, a wycięte cząstki /fileciki/ pokroić na drobniej /na 3-4 części/. Wszystkie te czynności wykonywać nad miseczką – spływający sok dodać do soku wyciśniętego z połówki pomarańczy.
Przygotować sos, łącząc sok z pomarańczy, cytryny i olej, doprawiając cukrem i solą do smaku.

W misce wymieszać sałatę, cebulę i pomarańczę, polać przygotowanym sosem, lekko jeszcze wymieszać, przełożyć do salaterki i schłodzić. Na koniec posypać po wierzchu orzechami grubo pokrojonymi /dziś zapomniałam to zrobić, orzechy zostały obok/.

Tort miętowy

Wymarzone smaki dla wielbicieli mięty. Tort bardzo miętowy, aromatyczny, orzeźwiający. Dla mnie poezja…
tort miętowy (4a)

Składniki /tortownica 27-28 cm/

Ciasto

8 jajek
1 1/3 szklanka mąki tortowej
1 1/3 szklanka cukru
2,5 łyżeczki proszku do pieczenia
3 kopiate łyżki kakao
1 łyżka octu
3-4 łyżki oleju
szczypta soli
tort miętowy (5a)

Krem

800 g śmietany kremówki 30%
300 g czekoladek z miętowym nadzieniem – u mnie firmy Wawel
3 paczki śmietan-fixu /zamiennie żelatyna – 1 płaska łyżeczka na 200 ml śmietany czyli 4 łyżeczki/
2 torebki cukru waniliowego

Dekoracja

boki – 2 paczki cienkich paluszków czekoladowych z nadzieniem miętowym z Lidla
góra – polewa czekoladowa:
4 łyżki cukru
2 łyżki śmietany
3 łyżki kakao
6 dkg masła
1 łyżeczka żelatyny

Poncz
1 szklanka mocnej  herbaty z mięty
tort miętowy (2)

Wykonanie

Dno tortownicy wyłożyć papierem do pieczenia, boków nie smarować. Piekarnik nagrzać do 180 st. C.
Ubić białka ze szczyptą soli. Dodawać stopniowo cukier, następnie po jednym żółtku, potem ocet oraz olej. Mąkę przesiać i wymieszać z proszkiem i kakao. Dodawać do ubitych białek i delikatnie mieszać końcówkami wyłączonego miksera lub szpatułką. Ciasto wylać do tortownicy, wyrównać, włożyć do nagrzanego już do 180 st.C piekarnika.
Piec ok. 35-40 minut. Od razu po wyjęciu z piekarnika gorący biszkopt razem z blaszką odwrócić do góry dnem i upuścić /w blaszce/ na stół z wysokości ok. 40 cm /w taki sposób, aby upadł płasko na stół – pozwoli to usunąć ewentualne nierówności i biszkopt nie opadnie/. Pozostawić w tej pozycji do lekkiego wystygnięcia. Potem już zdjąć obręcz i usunąć papier.
Kroić po całkowitym ostudzeniu, najlepiej na drugi dzień.

Rozpuścić pastylki miętowe w podgrzanej dobrze śmietanie kremówce – nie dopuścić do zagotowania. Ostudzić, po czym wstawić na noc do lodówki. Na następny dzień ubić ze śmietan-fixem i cukrem waniliowym /lub też dodać żelatynę rozpuszczoną w małej ilości wrzącej wody/.
tort miętowy (3)

Biszkopt przekroić na 3 części, każdy blat naponczować ostudzoną herbatą miętową, smarować kremem i układać na sobie. Kremem wysmarować także cienko boki i górę tortu.
Tort dobrze schłodzić.

Przygotować polewę czekoladową.
Żelatynę zalać niewielką ilością wrzącej wody /1-2 łyżki/ i dokładnie wymieszać do rozpuszczenia. Pozostałe składniki zagotować, po czym dodać żelatynę, dobrze wymieszać i ostudzić. Polać górę tortu.
Boki tortu obłożyć czekoladowymi rurkami. Udekorować wg własnego uznania.

Uwagi:
– zamiast czekoladek z nadzieniem miętowym można z powodzeniem użyć czekolady miętowej nadziewanej
– tort można pokryć tylko masą, rezygnując z polewy i obkładania boków rurkami – wtedy na zewnątrz /boki i góra/ dać masy grubiej – jest jej wystarczająco dużo; dekoracja wówczas również wg własnej inwencji twórczej

 

 

Rogaliki drożdżowe super ekspresowe od Agnes

Rogaliki super ekspresowe bo powstają tak szybko jak jazda super ekspresem, albo i szybciej. Ciasto nie wymaga wyrastania i jest bardzo podobne do znajdujących się  już na stronie rogalików p.n. Rogaliki drożdżowe błyskawiczne. Wszystko zrobiłam w robocie kuchennym /mam taki, ciasta drożdżowe robi idealnie i szybko/.
Z tej porcji otrzymałam 48 rogalików /ciasto podzieliłam na 6 porcji, ale można też na więcej – otrzymamy wówczas mniejsze rogaliki/.
inspiracja – agness
rogaliki drozdzowe Agnes(2)

Składniki

70 dag mąki pszennej
1 kostka dobrej margaryny /np. Tortowa lub Palma/
6 łyżek cukru
10 dag drożdży
3 jajka
1 szklanka wody
szczypta soli

nadzienie – u mnie marmolada o smaku różanym
do posypania gruby cukier – u mnie trzcinowy

Wykonanie

Do miski robota kuchennego wsypać mąkę, cukier, szczyptę soli oraz wbić jajka.
Margarynę rozpuścić, przestudzić, wlać do mąki.
W 1 szklance ciepłej wody rozprowadzić drożdże i też wlać do miski. Wszystko dobrze wyrobić przy użycia tzw. haków.

Ciasto podzielić na części, każdą rozwałkować /koło lub prostokąt/, wycinać trójkąty, nadziewać dowolnie i zwijać. Zwinięte rogaliki posmarować rozmąconym jajkiem i posypać cukrem, chwilkę pozostawić do podrośnięcia /można od razu włożyć do zimnego piekarnika, podrosną w czasie jego nagrzewania się/. Piec 20-30 min. na rumiano w temp. 150 st. C – termoobieg /lub 170-180 st. bez termoobiegu/. Można polukrować.

Faworki Bajaderki – robione mikserem

Kruchutkie, szybkie do wykonanie i co ważne – wykonane przy użyciu robota, który nas wyręczy z części prac.
Przepis – jak już nazwa wskazuje – jest autorstwa Bajaderki, a jej przepisy są zawsze strzałem w „10”. Podaję go wiernie, bez jakichkolwiek zmian.
Przepis źródłowy znajduje się tutaj.
Zapraszam też do skorzystania z innego przepisu na moim blogu – Faworki, inaczej chrusty.
faworki Bajaderki (3)

Składniki

8 żółtek
1 łyżka octu
1 łyżka rumu
1/2 łyżeczki ekstraktu z wanilii
2  łyżki cukru pudru
szczypta soli
2  łyżki miękkiego masła
2 łyżki gęstej kwaśnej śmietany
2 szklanki mąki

olej lub smalec do smażenia
faworki Bajaderki (2)

Wykonanie

Ubić żółtka z cukrem, dodać ocet, rum,  śmietanę i sól, ciągle ubijając. Dodać miękkie masło i ubijać, aż cale masło zostanie roztarte. Mąkę wsypywać stopniowo (czasami nie zużyje się całej ilości), aż do momentu kiedy powstanie elastyczne, dość zwarte ciasto. Wyjąć na stolnice, lekko wyrobić i podzielić na 5 części.
Każdą część wałkować bardzo cieniutko i kroić radełkiem lub nożem na paski szerokości 3-4 cm i długości 8-9 cm. W środku robić nacięcia i przewlekać.
Najlepiej robić faworki małymi porcjami, ponieważ szybko wysychają, a suche bardziej chłoną tłuszcz. Smażyć z obu stron w gorącym tłuszczu, do którego wlewamy na początku kieliszek spirytusu lub wódki. Usmażone faworki odsączyć na ręcznikach papierowych, a potem układać na talerzach i posypać cukrem pudrem.

Tort czekoladowy z wiśniami – prostokątny

Tort okazały rozmiarowo, bo taki miał być – duży, prostokątny, podzielny, w sam raz na taką okazję, a okazja nie byle jaka…
bo tylko w tym jednym, jedynym dniu ma się 18 lat życia i 22 lata doświadczeń…
no cóż, piękna sprawa, piękny czas, tylko pozazdrościć… i zaśpiewać –
…….100 lat słodkiego, miłego życia!

tort czekoladowy prostokątny (7)

Składniki /forma 24×36 cm/

Biszkopt
/należy upiec 1 biszkopt z 9 jaj i przekroić na 3 blaty, bądź 3 oddzielne biszkopty każdy z 3 jaj – podano potrzebne składniki łącznie, a w nawiasach na 1 biszkopt/

9 /3/ dużych jaj
1,5 /0,5/ szklanki mąki pszennej tortowej
1 1/8  /3/8/ szklanki cukru
3 /1/ łyżki ciemnego gorzkiego kakao
1,5 /0,5/ łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 /szczypta/ łyżeczki sody
1,5 /0,5/ łyżki octu
1,5 /0,5/ łyżki oleju
szczypta soli

Krem czekoladowy

1000 ml śmietanki kremówki 30%
2 białe czekolady
2 łyżki cukru pudru
4-5  płaskich łyżeczek żelatyny rozpuszczonej w 1/2 szklanki wrzącej wody/mleka

Syrop do nasączenia blatów

100 ml soku z wiśni (kompotu z wiśni, syropu z wiśni z puszki)
100 ml likieru wiśniowego lub wiśniówki

Krem do dekoracji

250-300 g serka mascarpone
250-300 ml śmietanki kremówki
4 łyżki cukru pudru
1 łyżeczka żelatyny rozpuszczonej w 5 łyżkach wrzącej wody

Dodatkowo

1 słoik wiśni w syropie /750-900 ml/ – u mnie 730 g w tym wiśnie 360g
1 słoik dżemu/konfitury wiśniowej nisko słodzonej z całymi owocami /450 g/
1/2 tabliczki gorzkiej czekolady /trochę posypać po kremie, reszta na wierzch/
tort czekoladowy prostokątny (5)

Wykonanie

Biszkopty upiec dzień wcześniej.

Piekarnik nagrzać do temperatury 160-170 st. C.
Dno blaszki  wyłożyć papierem do pieczenia, boki pozostawić wolne. Blaszki niczym nie smarować.

Przygotować ciasto na pierwszy blat biszkoptu.
Białka ubić na sztywną pianę z odrobiną soli. Stopniowo dodawać po łyżce cukru. Piana z cukrem musi być bardzo dobrze ubita.
Do piany dodawać po jednym żółtku i miksować na wysokich obrotach. Dodać ocet i olej – krótko zmiksować.

Mąkę  wymieszać z proszkiem do pieczenia, sodą i kakao, przesiać przez sito z wysokości ok. 20 cm, żeby napowietrzyć.
Wsypywać stopniowo mąkę z dodatkami delikatnie mieszając łyżką, zagarniając od brzegu miski do środka.
Masę przełożyć na blaszkę  i natychmiast wstawić do nagrzanego piekarnika. Piec na środkowym poziomie grzanie góra-dół  ok. 15-20 minut – do suchego patyczka, uważając jednak, aby ciasto się zbyt nie przypiekło /jest cienkie!/.
Teraz piekarnik już wyłączyć, drzwiczki uchylić i tak pozostawić w nim ciasto na ok. 10-15 min.
Po tym czasie ciasto wyjąć, ponownie włączyć piekarnik, nastawiając grzanie jak poprzednio /160-170 st.C/.
Przestudzony już, ale jeszcze lekko ciepły blat odciąć nożem od brzegów blaszki i odwrócić. Zdjąć papier.

W analogiczny sposób przygotować i upiec drugi i trzeci blat biszkoptu.

Krem czekoladowy

Żelatynę rozpuścić we wrzącej wodzie/mleku i ostudzić.
Czekoladę połamać i rozpuścić w kąpieli wodnej lub w mikrofali, ostudzić.
Dobrze schłodzoną kremówkę ubić na sztywno z cukrem pudrem. Kilka łyżek ubitej śmietany wymieszać z zimną, ale lejącą żelatyną, po czym połączyć z całą śmietaną – delikatnie wymieszać.
Teraz podobnie dodać kilka łyżek ubitej śmietany do rozpuszczonej, chłodnej czekolady, wymieszać i też połączyć z całością – tu już mieszać wyłącznie łopatką/szpatułką.

Dodatki

Dżem lekko podgrzać, aby nabrał płynności, po czym wyłożyć na sitko i przetrzeć.
Na drugie sitko wyłożyć wiśnie w syropie, odsączyć.

Syrop z wiśni /100 ml/ połączyć teraz z wiśniówką – posłuży do ponczowania blatów ciasta.
Płynna część dżemu posłuży natomiast do smarowania blatów. Można zwiększyć jej objętość /w razie potrzeby/, dodając trochę syropu pozostałego z wiśni i zagęszczając całość mąką ziemniaczaną /ok. 1 łyżki mąki rozprowadzić w tym soku i całość krótko zagotować/.

Krem do dekoracji

Żelatynę rozpuścić i ostudzić.
Zimny serek mascarpone przełożyć do większej miski, dodać zimną śmietankę kremówkę i ubijać, aż masa stanie się sztywna i bardzo gęsta. Dodać cukier puder, wymieszać na wolnych obrotach. Kilka łyżek kremu dodać do zimnej, ale płynnej żelatyny, wymieszać, po czym połączyć z całością kemu, delikatnie mieszając. Włożyć do lodówki, w celu porządnego schłodzenia.
tort czekoladowy prostokątny (3)

Składanie tortu

Na paterze ułożyć pierwszy blat biszkoptu, naponczować połową syropu oraz posmarować połową przetartego dżemu.
Połowę kremu włożyć do rękawa cukierniczego i na całej powierzchni  wycisnąć rozetki, jedna przy drugiej. Teraz pomiędzy rozetki rozłożyć połowę wiśni lekko je wciskając w krem i oprószyć  startą czekoladą.

Następnie na krem nałożyć drugi blat biszkoptu, lekko docisnąć, po czym znowu naponczować, posmarować resztą przetartego dżemu, zrobić rozetki z drugiej części kremu. rozłożyć resztę wiśni i oprószyć startą czekoladą.

Położyć teraz trzeci blat biszkoptu, lekko docisnąć, wierzch i boki posmarować cienko resztkami kremu, po czym całość wstawić do lodówki na min. 30 min. aby masa stężała i tort stał się stabilny.

Po tym czasie przy użyciu kremu do dekoracji ozdobić górę, używając dodatkowo wiśni koktajlowych oraz startej czekolady /pozostałej części/. Tort schłodzić w lodówce.

/tort był „na gościnnych występach” i został skonsumowany w całości, więc zdjęcia w przekroju nie będzie… podobno smakował… zresztą skoro został cały zjedzony, to chyba musiał smakować???!!!

 

Zakręcone bułeczki z zielonym pesto

Zobaczyłam dziś w sklepie nasiona… tak, tak, nasiona! Cóż to więc oznacza? ano to, że wiosna już tuż, tuż…moja ulubiona pora roku. I od razu dostałam takiego powera czyt. kopa energii /hi hi hi, zaczynam nawet gadać po angielsku/, że musiałam gdzieś tą energię upłynnić. A gdzie można o tej porze roku, jak nie w kuchni?
Zrobiłam zatem takie zakręcone bułeczki, zupełnie zakręcone jak moje samopoczucie dzisiaj.
Ciasto przygotowałam wg mojego przepisu na Pizza IV, dodając trochę mleka do wody, zaś sam sposób zwijania bułeczek podpatrzyłam tu.
zakrecone buleczki z pesto (5)

Składniki

400 g mąki pszennej
3 – 4 łyżki oliwy
25 g drożdży
1 łyżeczka cukru
1/2 płaskiej łyżeczki soli
około szklanki ciepłej wody z mlekiem /pół na pół/

1 słoiczek gotowego pesto zielonego

Wykonanie

Drożdże rozpuścić w ciepłej wodzie z cukrem /można zacząć od 3/4 szklanki, a resztę dolać później bezpośrednio do ciasta, w miarę potrzeby/.
Mąkę przesiać przez sito do dużej miski. Dodać sól, wlać wodę z drożdżami i oliwę.
Z powyższych składników wyrobić ciasto /można w robocie kuchennym/. Powinno być miękkie, ale nie lepkie. W razie, gdyby było za twarde, dolać resztę wody, a gdy jest zbyt lepkie – obsypać go delikatnie mąką.
Po wyrobieniu gładkiego ciasta odstawić go do wyrośnięcia w ciepłe miejsce przykryte ściereczką /powinno podwoić swoją objętość/.
zakrecone buleczki z pesto

Wyrośnięte ciasto wyłożyć na stolnicę i dosyć cienko rozwałkować. Na połowie ciasta rozsmarować pesto, przykryć drugą połową ciasta /tą bez smarowania/ i lekko docisnąć. Ciasto pokroić w paski. Każdy pasek zwinąć wokół własnej osi 2-3 razy, a następnie formować z niego bułeczkę. Koniec paska umieścić pod spodem bułki. W taki sam sposób postępować z pozostałymi paskami ciasta.

Blachę wyłożyć papierem do pieczenia. Układać na niej przygotowane bułeczki, zachowując odstępy, bo ciasto jeszcze urośnie. Przykryć ściereczką i pozostawić do wyrośnięcia na ok. 20 minut.

Każdą bułeczkę posmarować wodą lub mlekiem i posypać odrobinę startym serem.
Wstawić do piekarnika nagrzanego do temp. 180-190 st.C i piec ok. 15 minut, do zrumienienia.

Bułeczki można przygotować kilka godzin wcześniej i już wyrośnięte przechowywać w lodówce, a upiec przed samym podaniem. Bardzo dobrze smakują też ponownie odgrzane w piekarniku.

Bułki nadziane jajecznicą i zapieczone

Jajecznicę wszyscy bardzo lubią, nie wszyscy jedzą… bo nie wszyscy mogą ze względów dietetycznych /ja do nich należę, moje podroby nie tolerują jaj w tej postaci, a szkoda/. Ale nawet ta lubiana jajecznica w tradycyjnej formie może się znudzić. Wtedy proponuję przygotować jajecznicę w bułkach i zapiec. Dodatkowy plus – nie jest smażona, a zapiekana w piekarniku, stąd mogą ją konsumować również osoby unikające dań smażonych.
bułki z jajecznicą zapiekane (5)
Składniki
4 bułki /najlepiej podłużne typu hot dog/
4 jajka
100 g sera żółtego
4 łyżki śmietany 12% lub 18%
100 g szynki lub chudego boczku
1 pęczek szczypiorku
sól, pieprz – do smaku
bułki z jajecznicą zapiekane (4)
Wykonanie
Ser żółty zetrzeć na tarce o średnich oczkach, szynkę lub boczek pokroić w drobną kostkę, szczypiorek drobno posiekać.
Teraz do miski wbić jajka,  dodać śmietanę i dokładnie roztrzepać.
Dodać szczypiorek, szynkę i ser, doprawić solą, pieprzem i dokładnie wymieszać.
Teraz przygotować bułki.
Górę każdej  bułki odciąć i palcami wyjąć miąższ /po prostu wydłubać/, tak żeby powstała łódeczka, w którą nałoży się jajecznicę.
Miąższ oraz odciętą górę bułki dodać do jajecznicy, rwąc większe kawałki na mniejsze. Całość dokładnie wymieszać.
Za pomocą łyżki napełniać „bułeczkowe łódeczki”, delikatnie ugniatając, po czym ułożyć je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i zapiec w piekarniku nagrzanym do 180 st.C przez 15 min. /środkowy poziom piekarnika/.
Przed podaniem można dodatkowo posypać drobno pokrojonym szczypiorkiem.
inspiracja znaleziona u Babci

Sernik z mlekiem w proszku

Sernik bardzo smaczny i puszysty, ale też bardzo delikatny i kruchy. Przepis dostałam wiele lat temu od bratanicy Ani, ale nie mogłam go okiełznać w wersji oryginalnej czyli w wersji Ani. Jej wychodził piękny i smaczny, mnie pękał w czasie pieczenia, a po upieczeniu był tak kruchy, że rozsypywał się niesamowicie i trudno było go ładnie pokroić. Metodą wielu prób i podchodów, zmieniając to i owo w pierwotnym przepisie, powstała moja wersja sernika. Nie jest wierną kopią sernika Ani, ale stworzony jest na jego wzór i podobieństwo. Jest również pyszny, a co dla mnie ważne – nie kruszy się i ładnie kroi.
sernik z mlekiem w proszku

Składniki /forma 24×36 cm/

1 kg sera /2 razy zmielonego/
8 jaj /żółtka i białka osobno/
0,5 l śmietany kremówki
1 szklanka cukru do sera + 0,5 szklanki do piany
8 dkg mąki pszennej /ok. 1/2 szklanki/
8 dkg mleka w proszku zwykłego /ok. 3/4 szklanki, ale pół szklanki też będzie/
1 budyń śmietankowy
1 cukier waniliowy
aromat śmietankowy i cytrynowy – po kilka kropli

herbatniki do wyłożenia formy /1 duża paczka ok. 250 g/

Lukier cytrynowy – utrzeć

30 dkg cukru pudru
3 łyżki oleju
sok z cytryny
sernik z mlekiem w proszku (3)

Wykonanie

Formę /blachę/ wyłożyć papierem do pieczenia, na dno dać warstwę herbatników.
Piekarnik nagrzać, ustawiając temperaturę na 170 st. C /grzanie góra-dół/.

Żółtka, 1 szklankę cukru i cukier waniliowy ubić na puch, nie przerywając ubijania dodawać stopniowo po łyżce twarogu i wymieszane razem i przesiane mąkę, mleko w proszku i budyń.
Teraz dodać ubitą osobno śmietanę, a na końcu pianę ubitą z białek ze szczyptą soli oraz resztą /0,5 szklanki/ cukru – delikatnie wymieszać.
Masę serową wyłożyć na herbatniki w przygotowanej już formie.

Blachę wstawić na II poziom nagrzanego już piekarnika /170 st.C/ i piec łącznie przez 60 minut, przy czym gdy tylko wyrośnie zmniejszyć grzanie do 150 st. C /mniej więcej po 20-30 min./. Po upływie czasu /łącznie ok. 60 min./ wyłączyć piekarnik, pozostawiając jednak w nim sernik do całkowitego ostudzenia, przy lekko uchylonych drzwiczkach /włożyć drewnianą łyżkę między drzwiczki/.
Ostudzony sernik włożyć na noc do lodówki /bez przykrycia/. Zimny polukrować .

Uwagi:
Sernik na zdjęciu zrobiony z sera wiaderkowego Piątnicy /nigdy nie robię „prawdziwych” serników z sera wiaderkowego, chyba że jest to ser Trzebownisko, który jest tylko zmielony bez żadnych dodatków, dziś był wyjątek/, zaś lukier do sernika na zdjęciu zrobiłam z połowy porcji, stąd są prześwity ciasta.

Muffinki jogurtowe z kawałkami czekolady

Jeszcze nie tak dawno omijałam te słodkości szerokim łukiem, jakoś raz mi nie posmakowały i więcej ich nie piekłam. Aż tu tydzień temu zrobiłam je z kremem  z mrożonych jeżyn i… przekonałam się do nich do tego stopnia, że dziś znowu je upiekłam. Trochę jednak inaczej, bo do ciasta użyłam jogurtu naturalnego, zaś do środka wetknęłam kawałki czekolady. Część posypałam cukrem pudrem, zaś część ozdobiłam resztką bitej śmietany pozostałej od innego wypieku i … malinką… mrożoną oczywiście o tej porze roku.
Polecam też Muffinki z kremem jeżynowym.
muffinki jogurtowe (6

Składniki /na 15 szt/

Ciasto

2,5 szklanki maki pszennej
0,5  szklanki cukru
3 łyżeczki cukier waniliowy
2 łyżeczki proszku do pieczenia
2 jajka
0,5 szklanki oleju rzepakowego
1 szklanka jogurtu naturalnego
muffinki jogurtowe (4)muffinki jogurtowe (5

Wykonanie

W jednej misce wymieszać suche składniki /mąkę, cukier, cukier waniliowy i proszek do pieczenia/ a w drugiej mokre /jajka, olej i jogurt/. Zmiksować mokre składniki, wlać do suchych składników i dokładnie wymieszać łyżką.
Formę do muffinek wyłożyć papierowymi foremkami i napełnić ciastem /do 3/4 wysokości/, wkładając w środek po kilka kawałeczków czekolady.
Piec w piekarniku nagrzanym do 180 st.C przez ok. 20-25 min. Wyjąć i ostudzić.

Tarta lotaryńska

Szukałam czegoś szybkiego na obiad, czegoś, co mogłabym zrobić nawet w piekarniku, bo i tak miałam piec coś słodkiego. I wtedy ujrzałam ten przepis na tartę, do tego „lotaryńską”. Nie mogłam jej nie zrobić, a przepis podaję wiernie za jego autorką. I powiem tak – zawsze to coś innego, choć u mnie zdania są podzielone co do smaku.
tarta fl

Ciasto kruche

1,5 szklanki mąki pszennej
szczypta soli
125 gramów zimnego masła lub margaryny
5 – 6 łyżek zimnej wody

Farsz

200 gramów chudego parzonego boczku lub szynki /dałam pół na pół/
4 jaja
350 gramów kwaśnej gęstej śmietany 18%
1 spora cebula
1/3 łyżeczki słodkiej papryki
1/3 łyżeczki czarnego zmielonego pieprzu
sól /odrobina, bowiem boczek czy szynka są już słone/
tarta fl (3)

Wykonanie

Mąkę przesiać z solą, wrzucić masło, posiekać na drobno, dodać wodę, zagnieść kruche ciasto.
Foremkę do tarty /u mnie o średnicy 26 cm/ wysmarować tłuszczem, wylepić ciastem, ponakłuwać w wielu miejscach.
Piekarnik nagrzać do 180 st.C, włożyć ciasto, podpiec przez 15 minut /funkcja grzania góra – dół, na środkowym poziomie/.
Ciasto schłodzić.

W tym czasie boczek/szynkę pokroić w paseczki, podsmażyć na patelni razem z posiekaną cebulą, przełożyć do miseczki /bez tłuszczu/ i schłodzić.
Śmietanę zmiksować z jajami i przyprawami /tylko do połączenia składników/. Dodać ostudzony boczek, wymieszać łyżką.

Masę wylać na podpieczony i schłodzony spód, włożyć do piekarnika wcześniej nagrzanego do 180 st.C, piec około 25 – 30 minut, do ścięcia się masy i zezłocenia ciasta na brzegach.
Podawać z ostrą surówką lub po prostu z keczupem.